Citadels

(11:59 czwartek, Sierpień 5, 2004)


Autor: Aluka (Aluka)

Czytając liczne wypowiedzi na polskich i zagranicznych forach, stykałam się niemal wyłącznie z bardzo pozytywnymi opiniami na temat Citadels. Sama też nie będę oryginalna i przyznam, że jest to gra naprawdę świetna. Śliczne wydanie utrzymujące klimat średniowiecznego miasta, proste, ale ciekawe i bogate zasady to cechy decydujące o tym, że Citadels gwarantuje długie godziny doskonałej zabawy i warta jest swojej ceny.

O jakości Citadels świadczy już sam fakt, że w roku 2000 została ona nominowana do prestiżowej niemieckiej nagrody „Gra roku”.

Pierwsze spojrzenie

Zawartość pudełka wygląda bardzo zachęcająco. W jednej przegródce stosik kart przedstawiających dzielnice, w drugiej karty postaci, dalej garść złocistych plastikowych żetonów (co ciekawe, w starszych wydaniach Citadels były one tekturowe), większe, kolorowe żetony z obrazkami postaci i jakimiś tajemniczymi cyframi, wizerunek korony na podstawce. Karty są czytelne i ładnie zaprojektowane. Bez problemu można odczytać opis umiejętności każdej z postaci czy specjalnych właściwości niektórych dzielnic. Wszystkie elementy gry są bardzo estetycznie wykonane, grafiki na kartach i żetonach zdecydowanie zasługują na pochwałę. Dobrze jest od razu zaopatrzyć się w komplet koszulek na karty, gdyż naprawdę szkoda by było je zniszczyć.

Wnętrze pudełka. Mimo iż Citadels jest grą karcianą, została wydana z pełnym zestawem niezbędnych żetonów i znaczników w sporym, tekturowym pudełku.

Rozgrywka

Zasady Citadels są dziecinnie proste. Chociaż po przeczytaniu instrukcji mogą pojawić się jakieś wątpliwości, z pewnością zostaną one rozwiane w ciągu pierwszych 15 minut gry. Ja nauczyłam się grać błyskawicznie, chociaż warunki były ciężkie – konwent, późna nocna godzina, jedna, lekko zakręcona osoba tłumacząca zasady i kilku mocno zaspanych graczy, widzących Cytadele po raz pierwszy w życiu. Mówiąc ogólnie – Cytadele polegają na wybudowaniu jak najpotężniejszego miasta w jak najkrótszym czasie. W rozgrywce uczestniczyć może od 2 do 7 graczy. Zasady są tak skonstruowane, że nie ważne, ile osób bierze w niej udział, zabawa zawsze jest przednia.

Początkowo graliśmy w pięć osób. Na początku tury osiem podstawowych kart postaci przedstawiających Zabójcę, Złodzieja, Maga, Króla, Biskupa, Kupca, Architekta i Generała [chwilowo nie mam lepszego pomysłu na Warlorda] było tasowanych, jedna z nich odkładana na bok zakryta, druga także odkładana, jednak tym razem obrazkiem do góry. Gracz rozpoczynający turę w tajemnicy przez innymi wybierał sobie postać z pozostałych sześciu i przekazywał karty dalej. Ostatnia, niechciana przez nikogo karta także odkładana była na bok (zakryta). Następnie nadchodziła pora na kolejne wywoływanie każdej z postaci (od Złodzieja zaczynając, na Generale kończąc). W swojej kolejce mogła ona wykorzystać swoją unikalną umiejętność, pobrać złoto i inwestować w budowanie swojego miasta. Ten z graczy, który jako pierwszy postawił osiem dzielnic, kończył grę.

Rozłożenie kart w czasie gry.

Cytadela - okładka polskiej edycji.

Czy zostawał faktycznym zwycięzcą, okazywało się dopiero po podliczeniu punktów (co jest zadaniem banalnie prostym – żadnych skomplikowanych matematycznych działań). Pierwsze dwie czy trzy kolejki były dość niezdarne i nieporadne, jednak szybko uczyliśmy się kombinować i przewidywać ruchy innych graczy – w końcu na tym ta gra polega.

Ponieważ na tych zasadach ciężko grałoby się w 2-3 osoby (zbyt wiele postaci pozostawałoby poza grą), Citadels zawiera na taki wypadek specjalne zasady. Każdy z graczy wybiera sobie aż dwie postacie, co wymusza zmianę taktyki i dodatkowo urozmaica grę. Nieco zmienione zasady pojawiają się także w przypadku grania w 7 osób.

Zasady rozszerzone

Zapewniam, że zasady podstawowe wystarczają, żeby bawić się wspaniale przez długie godziny. Jeśli jednak komuś wciąż jest mało, ma do dyspozycji zasady rozszerzone – dostępnych jest 10 dodatkowych postaci, które możesz wprowadzić do gry, zastępując nimi któreś z już poznanych ośmiu lub dodając dziewiątą.

Zestaw dodatkowych kart postaci, który umożliwia grę w 8 osób.

Dlaczego jest taka zabawna?

Grając w Citadels szybko zauważysz, jak ważnym elementem jest interakcja między graczami. Ponieważ twoja wiedza na temat postaci, jakie wybrali inny gracze jest znikoma lub wręcz żadna, musisz wydedukować to z ich sytuacji lub po prostu zgadnąć. Jeśli nie jesteś doświadczonym pokerzystą i nie posiadłeś przydatnej umiejętności zachowywanie kamiennej twarzy, będziesz zmuszony różnymi sposobami zmylić przeciwników próbujących dokonać na Tobie zamachu Zabójcą czy Złodziejem opróżnić Twój skarbiec.

Podsumowanie

Na pytanie „Czy warto wydać na Citadels około 115 złotych?” musisz odpowiedzieć sobie sam. Moja odpowiedź brzmi „Tak!”. Nieczęsto spotyka się tak ciekawą, urozmaiconą i ładnie wydaną karciankę. Jeśli jednak ta suma jest dla ciebie za wysoka, a i z językiem angielskim masz pewne problemy – nie martw się. Już w zimie możemy spodziewać się polskiego wydania.

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

Temat recenzje


19 komentarzy

  1. Artur Jedliński 06:05, Sierpień 5, 2004

    Ja moge tylko dodać od siebie, że Citadels robiło furorę na moim tygodniowym urlopie z planszówkami jak i na Teleporcie. Zdecydowanie POLECAM jako grę na imprezy i ze znajomymi, którzy niekoniecznie są maniakami planszówek (maniakom tym bardziej będzie się podobała).

  2. Paweł Furman 18:04, Sierpień 5, 2004

    Tak jest chyba w większości gier. Czy to monopoly czy cytadela. O grach typu GoT nie wspominając :)

  3. Arek Wilk 02:36, Sierpień 6, 2004

    Cóż, jest to przedewszystkim karcianka, więc jest duży element losowy w tej grze, trzeba poprostu mieć szczęście, którego brak jest zawsze najbardziej frustrujący…Pancho, nie graj z tymi osobami w pokera (oczywiście tego na pieniądze), bo możesz źle skończyć… :D

  4. Przemek Duda 03:47, Sierpień 6, 2004

    U mnie przy niektorych partiach w GoT bardzo malo brakowalo do rekoczynow hehe :) . Ale moi gracze ucza sie, wiedza teraz ze spokoj i wyrachowanie to polowa sukcesu w tej grze .

  5. KaT  10:51, Sierpień 6, 2004

    O samej grze w Polskij wersji cisza dalej…, Pozostaje zbierać pieniążki o ile….. wyjdzie. Znowu pesymistyczny nastrój.

    Tylko w sumie nie rozumiem Nataniel jednego, skoro ma wyjść Polska wersja to dlaczegi uparcie sprzedajecie wersję angielską?

    Ciekawe czy podoba się to tej tajemniczej firmie. Przez to sprzeda mniej gier i nie będzie was lubić za to.

  6. Artur Jedliński 14:31, Sierpień 6, 2004

    Na stronie zapowiedzi jest update:
    http://www.gry-planszowe.pl/article.php/12/32/Citadels-i-Drakon-po-POLSKU!.html

    Mam nadzieje, ze gra naprawde wyjdzie. Wiesz, wiele produktow jest wydawanych bez jakiejs specjalnej polityki informacyjnej – ja tego nie rozumiem, ja tego nie popieram – wg mnie o grze powinno sie mowic co chwile, pisac jak najwiecej, informowac prase, ze poszlo podpisalismy umowe, ze skonczylismy faze skladu, ze poszlo do drukarni, ze na biurku szefa stoja nowe kwiaty itd. W ten sposob nakreca sie popyt! Ech, coz zrobic – ja nie wplyne na te polityke.

    Poniewaz Citadels polskie ma wyjsc dopiero w listopadzie – a do listopada jeszcze sporo czasu. Naprawde te kilkanascie sztuk, ktore sprzedamy do listopada to nic w porownaniu z nakladem jaki na pewno jest planowany. Jesli gra trafi do hipermarketow (a mam nadzieje, ze trafi), to jest to kropla w morzu.

  7. Robert „Rathi Dragon” Jaskula 11:26, Sierpień 18, 2004

    To ja na pewno kupuje : ))
    Mialem zamowic, ale jesli ma byc w hipermarketach, to pewnie tak bedzie taniej.

  8. Bezimienny  02:39, Sierpień 23, 2004

    Jeżeli chodzi o kupno to polecam.
    W piątek dostałem swój egzemplarz i nawet mój siostrzeniec,
    „dość zmanierowany” młodzieniec, stwierdził po jednej partyjce, że: ” Fajna gra, lepsza od komputerowych”.

    Rathi, zapraszam na granie w cytadelki zanim zdecydujesz sie na kupno.
    Innych zainteresowanych z Krakowa także zapraszam na partyjkę.

    PS. Angielski do tej gry nie jest tak bardzo potrzebny. Jednak przydaje się osoba podczas gry, zwłaszcza wprowadzającej, która jest przynajmniej na średnim poziomie.

  9. Adam Wawrzynek 15:10, Sierpień 23, 2004

    To ja we wrześniu bardzo chętnie, chociaż z kupnem chyba poczekam do polskiej wersji – trzeba wspierać nasz rynek. Swoją drogą ciągle cisza o wydawcy…

  10. Bezimienny  02:51, Sierpień 24, 2004

    O.K. zorganizujemy spotkanie we wrześniu.
    ___
    Niechaj wasze cytadele rozbudowują się wszerz i wzdłuż.

  11. Robert „Rathi Dragon” Jaskula 04:36, Sierpień 24, 2004

    Dziekuje za zaproszenie.
    Jednak nie bede mogl z niego skorzystac.
    Przynajmniej nie „zanim zdecyduje sie na kupno”.
    Zanim wroce do Polski bede mial juz kupiona gre : )))
    Aczkolwiek bardzo chetnie zagram jak tylko wroce do Krakowa : ))

  12. Artur Jedliński 05:23, Grudzień 9, 2004
  13. Jacek Nowak 04:29, Styczeń 7, 2005

    Hehe, wyczytałem właśnie na BGG o pewnym polskim akcencie dotyczącym Citadels, a dokładnie – autora gry. Zgodnie z [url=http://www.boardgamegeek.com/geeklist.php3?action=view&listid=3660#item56100]biografią autora (podobno pochodzącą od niego samego), zamieszczoną na jednej z list na BGG, jego ulubioną wódką jest…. Jarzębiak! Może warto mu wysłać flaszke z opłaconą kopertą zwrotną. :) Kto wie, może odeśle w zamian gierkę?

    Pozdrawiam,
    Jacek

  14. Paweł Furman 05:22, Styczeń 7, 2005

    „Born 19961″ – Powrót do przyszłosci ;)

    A Jarzębiak to nie jedyny polski akcent, żonę też ma Polkę.

  15. Artur Jedliński 06:34, Styczeń 7, 2005

    i bywa w Polsce co roku, jak dobrze pojdzie to bedzie na Dracoolu w te wakacje.

  16. Jacek Nowak 17:15, Styczeń 3, 2006

    Hehe, no cóż, pora reaktywować komentarze pod tą recenzją, a cóż zrobi to lepiej niż jakaś kontrowersyjna opinia? Mnie Cytadela rozczarowała. Grałem kilka razy w 4 osoby i raz w 7 osób. Nie używałem kart z dodatku (na razie). Gra w 7 osób była ciekawsza niż w 4. Generalnie gra wydaje się trochę mało dynamiczna i niemrawa. Jak na grę „imprezową” zbyt wiele jest okazji, żeby odwracać uwagę od grania i zajmować się czymś innym podczas gdy rywale odgrywają swoje rundy lub wybierają postacie. Troszkę też za mało wynika z naszych zbudowanych dzielnic – ot raz po raz sciągniemy z nich jakieś drobne kwoty, część dzielnic fioletowych rzeczywiście się w grze przydaje. Może lekarstwem na to są karty z dodatku – tam więcej dzielnic ma jakieś cechy specjalne. Generalnie wrażenie moje oraz innych graczy, z którymi grałem jest takie: Bang! czy Bohnanza biją Cytadelę na głowę w kategorii gier imprezowych. Muszę jeszcze pograć w 2 i 3 osoby i może zmienię zdanie.

  17. Artur Jedliński 17:32, Styczeń 3, 2006

    Coz, o ile bardzo cenie sobie Bohnanze, to jednak moim znajomym, ktorych pierwszy raz namawiam do gry – latwiej jest pojac budowanie sredniowiecznego miasta niz przekonac ich do sadzenia fasoli :). Niestety w mojej grupie gralismy w nia az do zobrzydzenia i teraz raczej lezakuje czekajac na lepsze czasy.

  18. Agata Mężyńska 15:41, Styczeń 4, 2006

    W sylwestrowy wieczór „piłowaliśmy” i uprawę fasoli, i budowę średniowiecznych miast. To drugie szło jakoś składniej. Łatwiej podkładać świnie! Nawet jeśli nie tak dosłownie jak w Bohnanzie…

    Bez problemu dało się wszystkich namówić na obie gry . Może dlatego, że proponowały panie, a panom nie wypadało odmawiać. ;)

  19. Krzysztof Szala 11:52, Luty 25, 2006

    Strasznie chcialem Citadeli sprobowac, gdyz bardzo lubie takie klimaty. Po przeczytaniu instrukcji bylem jeszcze bardziej napalony. Gdy zagralem – rozczarowalem sie … zreszta juz prosilem na forum o wypowiedzi fanow tej gry. Bo moze ja po prostu czegos w niej nie dostrzegam ;)

Napisz komentarz

Musisz się zalogować aby umieścić komentarz.

Więcej tekstów

Następny tekst:
Poprzedni tekst: