Pancho (3:19 sobota, Maj 27, 2006)
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.
Temat ciekawostki
Pancho (3:19 sobota, Maj 27, 2006)
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.
Temat ciekawostki
Musisz się zalogować aby umieścić komentarz.
Spieszę zdać raport sztabowy z ćwiczeń grupy Bravo.
Operacja Land Unter I – wygrali weterani tego ćwiczenia. ja_n nieznaczną przewagą nad Pauliną.
Operacja Beowulf – ćwiczenie przekonująco wygrała Paulina. Schemat ćwiczenia wydaje się bardzo odpowiedni dla treningu oddziału złożonego z pięciu żołnierzy. Wygrała Paulina, różnice między ćwiczącymi były wyraźne.
Operacja Taj Mahal – draco rozniósł pozostałych żołnierzy – wygrał miażdżącą przewagą. Z mojego okopu mogę zdać krótką relację szczegółową – na 4 prowincje przed końcem prowadziłem. Prowincja nr 11 (przedostatnia) była dla mnie kluczowa – umożliwiała zarobienie wielkiej liczby punktów dzięki korzystnej logistyce (połączeniom). Dlatego w prowincjach 9 i 10 spasowałem, przygotowując w tym czasie uzbrojenie na decydujący bój. W prowincji 11 walka rozwijała się po mojej myśli. Wprawdzie nie byłem pewien osiągnięcia celu, ale wydawało mi się, że mogę się już wycofać i to co uzbierałem wystarczy do uformowania żądanego połączenia. Myliłem się. dasilva podstępnie ukrył więcej generałów niż myślałem w swoich kartach i w efekcie z kluczowej prowincji wycofałem się przedwcześnie (miałem jeszcze zapas siły ognia), nie wygrywając nic. Ostatnia prowincja już nie miała dla mnie znaczenia, ale tam popełniłem podobną pomyłkę jak w przedostatniej. W efekcie zakończyłem grę w środku stawki, choć draco chyba i tak był poza zasięgiem strzału z mojego okopu.
Operacja Tikal – ćwiczenie bardzo się podobało większości kompanii Bravo (może nawet całej kompanii?). Chociaż z wyniku można wnioskować, że to była rozgrywka „bez historii”. Różnice między graczami były spore. Wygrał ja_n przed Pauliną, draco i Alicją. Przy okazji kapral Pancho ponownie przekonał się, że błędy w zrozumieniu instrukcji bojowych mogą zdarzyć się każdemu.
Operacja Land Unter II – kapral Pancho doniósł już o wyniku. Ćwiczenie było niezwykle wesołe i udane. Starszy szeregowy Pędrak mimo swojego doświadczenia bojowego kompletnie nie mógł zrozumieć instrukcji bojowych i wynikających z nich wniosków. Z każdą rundą pogrążał się głębiej w odchłań ujemnych punktów. Dopiero w ostatniej udało mu się wyjść na zero. Czołowi gracze mieli 17 i 16 puntków, pozostali (3 i 4 miejsce) – po dwa punkty.
Na miejscu akcji wylądowałem równo o 16 jako zwiadowca. Pierwsze spojrzenie na Alibi nie zachwyciło. Trochę tu ciemno. Po chwili zjawił się Bazik. Już chcieliśmy zdobywac pierwszy przczółek „Zaginione Miasta”, gdy do lokalu przybyła większa ekipa. I nastała światłość, bo zdjęto przykrywki z żarówek.
Zdecydowaliśmy się na desant w południowych Indiach pod „Goa”. Zacięta ofensywa skończyła się wygraną Pancho. Dobrze znał system, w którym operowaliśmy i wykorzystał przyjętą taktykę do końca.
Następnie przerzuciłem się do grupy Bravo, aby zyskac chwałę pomagając w życiu Boewulfa. Gra poszła lekko. Wygrała Paulina.
Grupa Bravo przerzuciła się do północnych Indii, próbując opanowac Taj Mahal. Ogromnie pomogło mi wsparcie z kolonii w Goa, dzieki czemu uzyskałem ogromną przewagę ekonomiczną. Wygrałem połowę licytacji towarów (1,7,9,10,11,12) w czym nikt mi nie przeszkadzał. Ostatecznie uzyskałem 20 punktów przewagi i miażdżące zwycięstwo. W trakcie rozgrywki zachciało mi się jeść, ale nic nie kupiłem, bo wyeksploatowaliśmy kantynę. Jak dla mnie, to mogliby mieć większy wybór, zwłaszcza o zdrowy prowiant. Nie wszyscy jadają hamburgery, gorące psy (żeby nie powiedzieć ciepłe) lub frytki.
Dalej życie zaniosło grupę Bravo do Ameryki Środkowej, w celu odkrycia zaginionych piramid Tikalu. Jako zupełnie nieobeznany w terenie kombinowałem ile mogłem. Na początek dwóch mioch podwładnych uwiecznionych na fotografii pod najbliższą startu piramidą (grałem pomarańczowymi) rozpiło się na tyle, że nie wyszli spod cudzej piramidy do końca akcji. Zacząłem odzyskiwac pole po postawieniu niamiotu i uruchomieniu dowódcy. Moje wysiłki niewiele mi pomogły, a raczej przeszkodziły Paulinie. Wygrał ja_n głównie dzięki obranej strategii, której dopiero się zacząłem uczyć. Gra świetna, bo w miarę upływu czasu nie przybiera na rozmachu, ale powoli się wytraca. Po zakończeniu partii ma się wrażenie jakby się odkryło całe miasto.
O 23 nastąpiły duże przetasowania. Pohandlowałem trochę kiczowatą sztuką współczesną. Jax wykorzystał nasze wysokie ceny za bazgroły i niepostrzeżenie zgromadził na koncie swojej galerii ogromne fundusze z wyprzedaży dzieł. Sprytne i udane kombinowanie przy cenach przyniosło mi drugie miejsce.
Akcja w pełni udana. Czekam z niecierpliwością na salę dla niepalących. Może tam będą podawać zdrowe jadło.
Osobiście wolałbym nieco bardziej *normalną* relację…;-)…ta jest trochę za bardzo udziwniona…a nawiasem mówiąc, ktoś wam chłopaki zapłacił za reklamę?…:)… (jeżeli ktoś nie wie czego, niech obejrzy zdjęcia…)
Pewnie chodzi o te drewniane krzesła i stoły, wszędzie się przewijają… :-)
Trochę fantazji dziadku :) Pancho ma po prostu poczucie humoru. Opis bardzo trafny, bo walczyliśmy na plaszach. A co do reklamy, to jesteśmy lepsi – bo darmowi. Nam nie trzeba płacić. Następnym razem wpadnim razem z nami do lokalu, może załapiesz się na swoje 5 minut w jakimś castingu :)
Dziadku?…DZIADKU???!!!…No, nie, ta zniewaga wymaga…przeprosin!!!…(najlepiej płynnych w dużym naczyniu…;-)…)