Dzej (16:28 poniedziałek, Luty 8, 2010)
Kolekcjonerstwo. Nie ważne jakie jest nasze hobby: czy zbieramy kapsle, znaczki czy gry planszowe wiąże się ono z dużymi kosztami. Planszówki mają według mnie tą przewagę, że oprócz walorów estetycznych (są wyjątki), można się przy nich dobrze bawić. Producenci hobbistycznych produktów i kolekcjonerzy już od dawna zauważyli, że ekskluzywność = biznes. Czy objawia się to również w grach planszowych?
- Ekskluzywność niespodzianka: Gra jest w normalnej cenie do czasu gdy okazuję się, że skończył się jej nakład. Nagle cena rośnie o 100% (głównie na portalach aukcyjnych), ludzie przeszukują najciemniejsze zakątki internetu aby znaleźć ją w normalnej cenie.
- Agricola PL . W okresie przedświątecznym cena używanego egzemplarza za ponad 300 zł. Co ciekawe w przedsprzedaży, agricola nie miała cudownego wyniku ( jeśli pamięć mnie nie myli ok 200 sztuk zamówionyc, Lacerta początkowo chciała wydać grę jesli będzie zamówionych 500 sztuk).
- Glory to Rome. Gra wydana w pudełku na a la supermarket. Brzydka. Na początku nikt nie chciał kupić. Nagle pojawiły się dobre recenzje i ludzie zaczęli się nią interesować Kiedy okazało się, że jest dostępna tylko z drugiej ręki cena podniosła się z 20 na 100 $ .
- Ekskluzywność na zachętę : Zwykle jakiś dodatkowy żeton , kilka kart, czy figurka dodawana tylko w przedsprzedaży gry.
-
Figurka Wolf do gry Tannhauser. Do niedawna można było ją sprzedać za 60 $ na portalach aukcyjnych. Dopiero po wielu protestach fanów i dwóch latach pojawiła się ona w zimowej wyprzedaży 2009 po 10 $. Obecnie do kupienia w cenie 30-40 $ na portalach aukcyjnych.
-
Figurka Hill Giant i Earth Elemenal do gry Battlelore. Absolutny rekord. Cena pierwszej potrafiła dojść do 100 $ drugiej 50 $. Na pewno niektórzy z was mają je w domu. Rozważcie sprzedaż :).
- Ekskluzywność oszukana: Producent zapewnia o małym nakładzie gry. Ludzie kupują w pospiechu grę, po czasie okazuję się, że zalega w magazynach.
- Space Hulk 3 edycja.Świeża sytuacja. Lekka panika, bo były ponoć jakieś limity gry na sklep. Był nawet moment, że zabrakło. Obecnie zalega w amerykańskich magazynach, w Polsce można znaleźć ale drogo.
- Ekskluzywność lokalna: Czyli gry wyprodukowane tylko w danym kraju. Dostępna zazwyczaj tylko w imporcie z zagranicznego sklepu.
-
Mali powstańcy. Niby dostępna tylko w Polsce ale jest zainteresowanie międzynarodowe. Ludzie na forum BGG robią właśnie masowe zamówienie z Polski do Usa.
-
Rosyjskie, Japońskie gry planszowe. Trudno dostać , raczej na kiepskim poziomie mechanicznym ale zdarzają się perełki.
- Ekskluzywnośc przypadkowa – Dodatek do gry który można dostać zwykle przez przypadek!
-
Starcraft Typhoon promo. Dodatkowa planeta do gry Starcraft dostępna tylko podczas konwentu Blizzcon. Była częścią paczki powitalnej dodawanej do każdego biletu. Cena waha się w granicach 85 $ na aukcjach internetowych.
- World of Warcraft: BlizzCon Epic Armor Pack. Kilka kart które można bylo dostać, również tylko podczas konwentu Blizzcon. Cena 30-50 $.
- Pseudo-ekskluzywność czyli dojonko : Czyli zamienniki elementów naszej gry, na teoretycznie ładniejsze, niekoniecznie użyteczniejsze i oczywiście kosztowne.
-
Dodatki do Agricoli. Czyli zwierzątka, ludziki i inne pierdółki. Nic nie wnoszą ale ludzie kupują :).
- Figurki do Arkham horror. Czyli 13 $ za dwie brzydkie figurki. Na szczęście po wielu protestach fanów FFG wycofało się z tego poronionego pomysłu. Na pocieszenie wydali kosteczki za 30 zł :).
- Ekskluzywność czasowa: Czyli wszystkie mini-dodatki z magazynów o grach planszowych.
- Dodatki z magazynu spiellbox.
Mnie osobiście najbardziej ciekawi dlaczego ludzie są w stanie zapłacić tak dużo, aby mieć konkretne dobro/gre planszową. Przecież nie jest to pokazowa konsumpcja. Ja mam dwie hipotezy. W przypadku dodatków do gier, można mieć poczucie braku. Świadomość istnienia jakiegoś uzupełnienia do naszej gry może sprawiać, że postrzegamy grę jako coś niekompletnego. ( ja tak miałem z wolfem do tanhausera). A w przypadku gier, to chyba po części efekt owczego pędu i zwyczajnej paniki, że gry może zabraknąć.
A wy co ostatnio kupiliście po zawyżonej cenie? Przyznać się :)
Temat ciekawostki







Przyznaję się bez bicia, że zakupiłem po zawyżonej cenie Hero Pack 1 do A Touch of Evil i wcale nie żałuję :D. Mało tego kombinuję właśnie jak tu dostać takie małe, śliczne dodateczki karciane i może jeszcze rozszerzoną edycję CD do tej gry.
Kolekcjonerstwo pełną gębą, ale tylko wybrane tytuły ;)
Oczywiście kupiłem sobie “Zimową” planszę gracza do mojej ukochanej Agricoli. Niestety tylko jedną. Na przyszłym Essen kupię sobie jeszcze 4 :)
Czasem jak najbardziej to jest “konsumpcja na pokaz”, tylko że nakierowana na bardzo specyficzna grupę odniesienia (tzn. innych graczy). Mówiąc prościej: posiadać bzdety typu drewniane warzywka do agrycoli w nie których towarzystwach jest niezłym lansem.
Odsyłam do książki, która jest całkiem sympatyczna nawet dla kogoś, kto myślał, że w psychologii nie ma nic ciekawego.
Robert Cialdini “Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka”. Tutaj nas bezpośrednio zainteresuje rozdział 7 – Niedostępność.
MisterC – też pomyślałem o Cialdinim. A podając przykład – sam mam wszystkie dodatki do Carcassonne i właśnie kompletuję Ticketa :-)
Krótki, ale bardzo treściwy artykuł, bardzo mi się podobał :)
Ja akurat do kolekcjonerów nie należę, już kupowanie dodatków uważam za totalną bzdurę, a co dopiero jakiś gadżetów.
Kupiłem ostatnio Hannibala: RvC bo ktoś napisał że można grać z żoną. Szkoda że nie dopisał że nie ma na myśli mojej żony…
W każdym razie był to ostatni egzemplarz w sklepie, więc poczucie dobrze spełnionego kolekcjonerskiego obowiązku powinno mi osłodzić oczekiwanie na chętnego do gry.
Aż łaskawszym okiem spojrzałem na swojego Battlelora z dwoma wspomnianymi dodatkami ;)
Co tam dodatki i gadżety, samo uzależnienie od planszówek a zwłaszcza ich kupowania jest poważnym nałogiem :} Ale muszę się pochwalić, ze byłem dzielny i nie zamówiłem kompletu “drewienek” do Agricoli choć kusiło bardzo ;)
@dominusmaris: “Szkoda że nie dopisał że nie ma na myśli mojej żony…” dobre! :D
Jako, że nie pale, mój lekki nałóg planszówkowy zawsze sobie tak tłumaczę: standardowy palacz miesięcznie puszcza z dymem około 300 zł. Więc co to jest moje 100-200 zł na grę raz dwa miesiące ( czasami miesiąc) ;-)
Ja mam w miarę zdrowe podejście do dodatków. Tzn. kupuję bo długim zastanowieniu czy potrzebuję i czy będę grał. Tak było np. z Battlelore, gdzie kupiłem okazyjnie Call to Arms (generator scenariuszy), jak już czułem, że podstawka to będzie za mało. Potem jeszcze dokupiłem (też okazyjnie) jeszcze jeden dodatek z ludźmi. Ale to było bo długich rozważaniach, że przydało by się kilka dodatkowych figurek i wybierałem między kilkoma dodatkami. Więcej nie kupię, bo po co.
Podobnie było z Carcassonne – dwa dodatki i koniec. Dopiero z nimi gra nabrała rumieńców, bo podstawka jest za bardzo uboga.
RftG – kupiłem pierwszy dodatek, z nim się na tyle nagrałem, że przeszło mi i sprzedałem grę (choć nie odmówię partii przy okazji).
Do Agricoli mam Talię Z (dostałem w przedsprzedaży) i kupiłem Torfowisko, bo wiem, że będzie w użyciu (na razie mam mało czasu na granie, tak się składa ostatnio, ze względu na życiowe sprawy). Na naklejki, drewienka i inne talie po prostu szkoda mi było kasy.
Mam jeszcze mini-dodatek do Yspahana.
No i siłą rzeczy do Puerto Rico i Cywilizacji – ale co zrobić, skoro były w podstawce ;-)
Oczywiście nie widzę nic złego w tym, że ktoś kupuje wszystkie dodatki do danej serii (np. Carcassonne) czy upiększa swoją ukochaną grę. W życiu trzeba mieć jakieś przyjemności ;-)
@cezner: To ty chyba z wielką radością jako nieliczny przyjmujesz, każdą podwyżkę cen papierosów… zawsze można więcej zakupów usprawiedliwić ;)
chiapas : Też tak na początku myślałem , ale jakoś nie mogłem sobie wyobrazić lansu drzewkami do agricoli. Dla mnie to raczej lubienie takich popierdółek. W sumie takie drzewka itp to fajna sprawa i cieszy oko. Nie potrafię zrozumieć czym tu się lansować :)
MisterC : Odnośnie książki co podajesz, to jest ona na moim celowniku od bardzo dawna tylko mam od cholery innych książek do przeczytania i nigdy nie znajduję na nią czasu :)
Nie potrafię zrozumieć czym tu się lansować :)”
Good for you :)
Dlatego też napisałem , że jedynie w niektórych przypadkach można tak tłumaczyć. Ale sam przyznasz że są planszówkowe środowiska w których posiadanie co i raz kolejnych planszówkowych nowości jest źródłem prestiżu? Tak samo jak wybranie się na Essen :)
Natomiast zgodziłbym się że dla wielu zbieractwo samo w sobie jest wartością. Przykład ekstremalny; kupić gre wiedziac że nie będzie z kim w nią zagrać i godzinami wpatrywać się w jej elementy.
Bardzo fajny wpis. Filip, ucz się! ;)
Ja kiedyś kupiłem na turnieju w Budapeszcie Darth Vader’a w czarnej ramce z Star Wars CCG Premiere, za 130 zł.
W ogóle na tę grę wydałem majątek.
Dzisiaj żałuję straconych pieniędzy, ale wtedy bawiłem się świetnie :)
Dzej wyglądasz jak dres;p
Stare zdjęcie :) Teraz trochę zarosłem. Zresztą dresy są łyse ;]
chiapas: Nie spotkałem się z czymś takim ale hipotetycznie jest to możliwe :)
Fajny artykuł. Przy okazji dowiedziałem się, że mam w kolekcji 2 figurki z Battle Lore o wartości 150$;-)
w sumie figurki do Arkham to byłoby coś… chociaż zakupienie 40 figurek pewnie niejednego geeka by puściło z torbami ;)
no a te kosteczki.. hmm mimo że kupowałem wszystko chwilę po premierze to jakoś nie widzę wyższości zielonych kosteczek nad standardowymi białymi xD
No coś w tym wszystkim jest… Mi ostatnio ogromną radość sprawiło zdobycie samolotu Richthofena do Wings of War. Sam zastanawiam się, czy same karty nie byłyby wystarczające, ale ta figurka nadaje grze życia. ;)
A poza tym jesteście maniacy :D
http://allegro.pl/item906725502_agricola_pl_torfowisko_dodatki_deluxe.html
??????????????????