Home / Rzut okiem / Gry dla graczy / Mage Knight – rzut okiem

Mage Knight – rzut okiem

Through the Ages / Cywilizacja: Poprzez Wieki to jedna z moich trzech ulubionych gier. Nie przeszkadza mi losowość kart (czyli dlaczego te cuda i technologie wychodzą nie wtedy kiedy trzeba) , czy czasem długi czas oczekiwania na swoją turę (czyli „Idę wyrzucić śmieci, a ty zrób swój ruch”), narzekam na silny akcent militarny gry ale i tak gram (czyli dlaczego nie dajecie mi się spokojnie rozwijać, przecież nikomu nie wadzę). Autorem tej gry jest Vlaada Chvatil – czeski projektant tą jedną pozycją zaskarbił sobie mój dozgonny szacunek. Kolejnymi pozycjami jednak nadszarpnął mój kredyt zaufania – Galaxy Trucker jest wprawdzie świetny, ale już Space Alert zupełnie mnie nie porwał, a Dungeon Lords zniechęcił. Lekkie imprezowe gry w stylu Bunny Bunny Moose Moose czy Sneaks & Snitches  nie pasowały mi do wizerunku projektanta wielkiej gry jaką jest Through the Ages. Powoli więc straciłem zainteresowanie nowymi grami tego pana.

Vlaada Chvatil ma też jedną poważną wadę – albo robi bardzo proste gry (wspomniane Łosie i Króliki) albo gry wypełnione po brzegi dziesiątkami reguł. Reguł, które wprawdzie świetnie wpasowują się w klimat, ale które mam wrażenie dałoby się częściowo uprościć/usunąć. Przez to nauka jego tytułów sprowadza się najczęściej do wersji prostej, rozszerzonej, pełnej, do oddzielnych instrukcji z wprowadzeniem, dodatkowych scenariuszy do nauki itd. Wymaga to od graczy dużego nakładu czasu i pracy nad poznaniem gry i przede wszystkim kredytu zaufania – bo zanim  zweryfikuje się czy dany tytuł przypadnie do gustu czy nie trzeba trochę czasu. Pierwsze informacje o najnowszej grze Władka – Mage Knight dość jasno mówiły: mnóstwo reguł, setki kart, żetonów, długa rozgrywka. Sam nie wiem co skusiło mnie do zakupu tej gry, a do najtańszych ona nie należy. Może to hype, a może chęć zatarcia wrażeń po zagraniu w aż dwie nowe gry Stefana Felda czymś bardziej tematycznym ;) Tak czy inaczej stałem się właścicielem Mage Knighta. Po otwarciu pudełka nie miałem złudzeń – znowu będę musiał przekopywać się przez stos zasad. W pudełku mamy aż dwie instrukcje na modłę „Módl się i pracuj” (Ora et Labora). Pierwsza to Walkthrough z podstawowymi zasadami do gry, obrazkami i mnóstwem przykładów. Druga to instrukcja właściwa, a w zasadzie spis wszystkich (albo większości) zasad, łącznie z wyjątkami i niecodziennymi sytuacjami. Całe szczęście mój sposób na naukę gry sprawdza się w większości przypadków – rzadko kiedy staram się przeczytać instrukcję „na raz”. Najczęściej czytam ją powoli, małymi częściami, a tego samego dnia kiedy wiem, że będę grał – czytam ją w całości (choć raczej pobieżnie) jeszcze raz. Ten sposób sprawdza mi się znakomicie i dzięki niemu rzadko zdarza mi się pominąć jakąś ważną regułę czy coś źle wytłumaczyć.

Co mamy w pudełku (autor: Peter Jackson)

Tak więc do rozgrywki w Mage Knight przygotowywałem się przeszło 2 tygodnie. Ze strony na stronę, wszystko układało mi się w zgrabną całość. Wręcz zacząłem się dziwić, skąd te słowa o skomplikowaniu zasad (wszystko naprawdę jest sensowne) czy o paraliżu decyzyjnym. W końcu przedwczoraj udało mi się rozstawić grę do wprowadzającego scenariusza – miałem grać sam. Tło fabularne jest proste – jesteśmy jednym z tytułowych Mage Knight, wybranym przez tajemniczą Radę. Mamy zaprowadzić porządek w krainie opanowanej przez orków, skorumpowane imperium, smokopodobnych Draconum i magię (bo jakiś domorosły bohater otworzył tajemnicze wrota krzyczące z daleka „Nie otwieraj mnie”). Cała gra oparta jest w zasadzie o karty i „deckbuldingowopodobną” mechanikę. W czasie gry do naszej startowej talii kilkunastu kart, możemy zdobywać nowe przedstawiające artefakty, czary czy dodatkowe akcje. W napotkanych wioskach, warowniach i wieżach możemy rekrutować jednostki, o ile poziom naszej postaci jest wystarczająco wysoki. W czasie swojej tury w zasadzie zagrywamy tylko karty (i poruszamy się po planszy figurką naszego bohatera) – część z nich pozwala nam się przemieszczać, inne atakować, a jeszcze inne dają nam wpływy do przekonania bohaterów / najemników / wieśniaków do przyłączenia się do nas. Karty mają zawsze dwie akcje do wykonania – zwykłą i wzmocnioną, do wykorzystania której potrzebujemy magi w postaci krzyształów odpowiedniego koloru. Krzystały zdobywamy z kart lub z „wszędobylskiej magii” – reprezentowanej przez kostki K6 losowo wskazujące rodzaje magii dostępne w tej turze. Czytając ten krótki opis można dojść do wniosku, że jest tego dużo, ale kogoś chociaż trochę obeznanego z klimatami fantasy / rpg, wszystko będzie składało się w zgrabną całość.

Gracz vs Gracz (autor: Markus Unger)

To co mi się nie bardzo podobało w poprzednich grach Vlaady, to jak już wspomniałem wersje uproszczone czy tutoriale, w które trzeba było zagrać przed pełną rozgrywką (np: Cywilizacja, Space Alert czy Dungeon Lords). Tutaj oczywiście też mamy scenariusz dla początkujących, który całe szczęście nie jest „wydmuszką” gry. Wprawdzie część zasad nie jest używana (walka gracz vs gracz czy oblężenie miast) ale jest to w zasadzie pełnoprawna gra. Co jest dobre w tym wprowadzeniu to, że mapa nie jest odkrywana losowo, a wg numerów znajdujących się na kaflach. Pozwala to wytłumaczyć tylko część zasad, a w miarę odkrywania planszy, osoba znająca instrukcję będzie tłumaczyć nowe elementy: „Na tej części terenu jest warownia – możecie ją zaatakować, jest broniona przez taką jednostkę. Jest ona obwarowana (co oznacza specjalne modyfikatory do walki), a za próbę splądrowania warowni dostajecie -1 do sławy”. Powoduje to, że nie trzeba poświęcać dużo czasu na szczegóły przed rozgrywką (które i tak będzie trzeba potem powtarzać) i daje doskonałe wprowadzenie w grę. Każdy scenariusz ma jakiś cel i swoje startowe uwarunkowania np czas, w którym musimy osiągnąć dany cel. Czas odmierzany jest przez przetasowania kart – jeżeli jednemu z graczy skończą się karty w talii, może ogłosić koniec rundy – wówczas zapadnie noc (albo nastanie dzień). Zmienią się wtedy warunki na planszy – część wrogów nie będzie widoczna, będziemy musieli wydać więcej punktów ruchu do poruszania się np po lesie, a niektóre rodzaje magii staną się niedostępne itp. Na pierwszy scenariusz są dwa dni i jedna noc. Jest to misja zwiadowcza – należy dotrzeć do miasta (czyli jakieś 7-10 kafli dalej). Pierwsze terytoria odsłonięte, orkowie na planszy, karty w ręku – wiem co robić, znam reguły – czas zacząć grać.

……

……

……

Decyzje Decyzje Decyzje (autor: Markus Unger)

Olaboga – co mam robić?! Czy iść do wioski i zrekrutować strzelca? A może pójść zaatakować tego Orka? Za zdobytą sławę będę mógł awansować bohatera na nowy poziom, zdobywając dodatkową akcję i którąś ze specjalnych zdolności? Mam w sumie potrzebne karty na ręku, ale nie uda mi się wyjść bez szwanku z tej potyczki – dostanę jedną kartę rany zapychającą mi rękę, a nie wiem kiedy dojdzie mi coś co pozwoli mi się uzdrowić. A może przejdę się na magiczne bagna, żeby zdobyć manę na następną turę, dzięki czemu będę mógł zaatakować z dystansu i zabić tego Orka bez potrzeby walki wręcz? Decyzje, decyzje, decyzje. Nie spodziewałem się zupełnie takiego obrotu sprawy. Mam tylko 5 kart na ręce, ograniczone pole manewru, a siedziałem dobre 5 minut i kombinowałem co zrobić w czasie swojego pierwszego ruchu. Całe szczęście po kilku ruchach zagrywałem karty szybciej, ale w tym momencie trudno mi wyobrazić sobie żeby grał w Mage Knighta w więcej niż 2 osoby – downtime może być olbrzymi! Zacząłem walczyć, rekrutować, zdobywać, odkrywać tereny. Wciągnąłem się bez reszty i 2 godziny minęły mi niewiadomo kiedy. Dobrze widzicie – 2h na podstawowy (bardzo krótki) scenariusz solo. Oczywiście zaglądałem jeszcze do instrukcji, rozmawiałem w międzyczasie z żoną i nie spieszyłem się jakoś mocno, ale wiem, że w więcej osób będzie długo. Na razie czeka mnie sprawdzenie gry na dwie osoby, dopiero wtedy może odważę się zagrać w większym gronie.

Gracz vs Gracz (autor: Markus Unger)

Mage Knight daje wiele frajdy. To jest przygodówka dla eurograczy – losowości jest niewiele, a wręcz możemy próbować wszystko zmóżdżyć na aktualną turę. Fani klimatu też będą zadowoleni bo wręcz wylewa się z brzegów planszy. Zdobywamy kolejne poziomy, rozwijamy naszego bohatera. Możemy podobnie jak w Dungeon Lords zdecydować się czy chcemy być dobrym bohaterem, czy zabijaką plądrującym wioski i klasztory (ale wtedy raczej możemy zapomnieć o tym, że ktoś będzie chciał się do nas dołączyć). Możemy zwiedzać podziemia, oczyszczać krajobraz z Orków i Draconum, albo po prostu przeć do przodu jak najszybciej się da, ale wtedy może okazać się, że finałowa bitwa o któreś z miast może przerosnąć nasze siły. Możemy grać sami, drużynowo, kooperacyjnie, lub rzucać się sobie do gardeł (tego jeszcze oczywiście nie próbowałem). W pudełku znajdziemy na tyle dużo kart i scenariuszy, że zabawy starczy na długo. Niestety w tym momencie gra jest niedostępna – wyprzedała się jak pączki domowej roboty w Tłusty Czwartek, ale niedługo powinna wrócić (właśnie trwa kolejny druk). Jeżeli mam się do czegoś przyczepić to tylko do jakości kart, które w ostatnich pozycjach od WizKids nie grzeszą grubością i wykonaniem.

Mój werdykt: spróbujcie (ale na początek w dwie osoby, chyba że macie sporo czasu), bo może okazać się że Mage Knight oczaruje was tak jak mnie.

Odi (6!/5) –  To jest GRA przez wielkie G, R i A! Dostrzegam wszystkie jej minusy (komplikacja, downtime przy czterech osobach), ale one nie zmieniają faktu, że Mage Knight jest szczytowym osiągnięciem w dziedzinie przygodówek i gier planszowych w ogóle. Multum decyzji, mnóstwo możliwości, kapitalna ścieżka rozwoju bohatera w iście erpegowym klimacie, różnorodność wyzwań… Arcydzieło. Vlaada Chvatil Superstar!

55 komentarzy

  1. Firenski

    Jasny gwint… Ciemna śrubka… Już od dłuższego czasu ten tytuł mnie męczy. A tutaj jeszcze taki tekst. Naprawdę takie to dobre? Tak podejrzewałem, ale żeby aż tak… Dobrze, że nakład się wyczerpał, bo pewnie bym zamówił ;) Muszę trochę ochłonąć :)

  2. Zgadzam się z opinią Yosza, a jeszcze bardziej Odiego. Gra jest wielka. Pierwszy raz coś tak jednoznacznie i bezdyskusyjnie mnie zachwyciło. Przy tej grze autentycznie traci się poczucie czasu, a te kilka godzin przy planszy (nawet w wersji jednoosobowej) mija nie wiedziec kiedy. Gra jest wymagająca i trudna, ale bardzo logiczna w zasadach. Jestem po 20 partiach i w dalszym ciągu fascynuje i nie ma poczucia braku jakiś dodatkowych kart (a większośc przygodówek już po chwili woła o dodatki). Bogactwo możliwości wręcz onieśmiela (dośc powiedziec, że nie grałem jeszcze ani razu w scenariusze z walką między graczami).
    Gra jest niesłychanie intensywna i wynagradza z nawiązką czas poświęcony na jej naukę. Nie mówiąc już o świetnym wydaniu i najlepszej wyprasce, z jaką się spotkałem. Naprawdę ideał :)
    PS: Nie chcę Cię Firenski martwic, ale w kwietniu będzie dodruk :)

  3. Firenski

    Wiem, wiem… Właśnie wrzuciłem pierwsze złotóweczki do świnki-skarbonki ;) i wpisałem Mega Knighta na wishlistę :)
    Niech Was… ;)

  4. Odi

    No akurat ta wypraska to taka sobie jest moim zdaniem. Jeśli nie wrzuciło się kart w koszulki – jest ok. Ale lepiej to zrobić, bo karty ‚cienkawe’, a wtedy trudno upakować wszystkie elementy. Część trzeba schować pod wypraskę, co rodzi spore problemy, ze względu na jej pofałdowane dno.

  5. Odwieczne pytanie: po co pakowac karty w koszulki? :) Tracą tak przyjemną w dotyku fakturę, ślizgają się, etc. To gra i jak się coś minimalnie zetrze, to nie problem dla mnie. Tym bardziej, że póki co na moich kartach nie widac do tej pory śladów używania.
    Tak na marginesie, to w dzieciństwie oglądałem bajkę świąteczną o złym wilku, który wszystkie zabawki powlekał glupstikiem (takim przezroczystym plastikiem). Nie niszczyły się, ale nie dało się nimi bawic. Przekaz zapisał się w mojej pamięci i prawie nigdy nie pakuję kart z planszówek w koszulki :)

  6. to pytanie paść musi – czy wiadomo coś może o polskiej wersji językowej? Ostatnio tyle razy naciąłem się na zbyt szybki zakup wersji angielskiej zamiast poczekać trochę i kupić grę w rodzimym języku (Kupcy i Korsarze, Zimna wojna, Descent, Chaos w starym świecie, Egizia), że jeśli nie będę miał pewności, że za kilka/naście miesięcy nie pojawi się wersja PL to anglojęzycznej nie kupię:/

  7. Odi

    Nie wiem zupełnie nic o wersji PL, nie wiem jaką politykę w tym zakresie prowadzi WizKids itp, ale powiem tak: gra jest teraz na 24 miejscu na BGG i pewnie jeszcze będzie się wspinać w górę. W pierwszej trzydziestce naprawdę nie ma wielu gier, które nie miałyby polskiej wersji językowej (naliczyłem 8), a w pierwszej dwudziestce jest ich jeszcze mniej (4).

    Moim zdaniem Rebel albo Galakta (to ich segment) już pracują nad pozyskaniem praw do edycji PL, ale wcześniej niż za rok raczej jej nie uświadczymy.

  8. Yosz, Twój opis bardzo zachęca do spróbowania tego tytułu. Opinia Odiego też. Aj, będę musiał spróbować.

  9. Vester

    Potwierdzam geniusz gry. Mimo downtime’u i niedopracowanych reguł pvp daję 10/10 i tytuł gry roku. Tak jak nie lubię przygodówek, tutaj padłem na kolana. Tryb solo jest najlepszy w historii. Każdy powinien dać grze kredyt zaufania, a przed rozgrywką przeczytac zasady – wbrew obawom są całkiem logiczne. Nie sztuka załatwić wieżę magów 5 kartami, pytanie jak zrobić to trzema? I tak mija kwadrans… :)

  10. Jax

    Ja tam za grosz bym nie ufał recenzentowi, który nie lubi Space Alert, Dungeon Lords a Dungeon Petz nawet nie tknie kijem („bo m.in. Vlaada Chvatil ma też jedną poważną wadę – (…) robi (…) gry wypełnione po brzegi dziesiątkami reguł. Reguł, które wprawdzie świetnie wpasowują się w klimat, ale które mam wrażenie dałoby się częściowo uprościć/usunąć.” (na marginesie to opinia zgodna z Monsoon Group gdzie z ostatniej dyskusji wynika, że najlepszą/najbardziej elegancką grą jest kółko i krzyżyk, bo nie ma żadnych wyjatków w zasadach :DDD) ).

    A zatem takiż to recenzent zachwyca się później pełnym reguł Mage Knightem. Nie brzmi to wiarygodnie ;)
    (tzn. ta pierwsza teza nie brzmi wiarygodnie :D )

    ;)

  11. Cieszę się jax, że tak dokładnie śledzisz wątek Monsoon Group :). Może kiedyś zyskamy nowego członka :D. Nie trać wiary, że Monsoon Cię jeszcze miło zaskoczy. Jakby nie patrzeć inicjatywa jest dość młoda, ale bardzo prężnie się rozwija :).

  12. Najpierw chciałem zażartować, że z tą tezą było jak z pisaniem pracy naukowej – najpierw robisz badania, dochodzisz do wniosków, a potem do tego dopasowujesz tezę. Ale bałem się, że ktoś może mnie wziąć na serio ;)

    Jax – słabo śledzisz wątek monsoonowy, bo ostatnio pojawiają się gry bardziej rozbudowane / przygodowe. Nie myl prostoty i „elegancji” reguł z ich niewielką liczbą np. Dominant Species jest grą z prostymi i eleganckimi zasadami (ale jest ich sporo) i nic w niej bym nie zmienił. Poza tym DS widać że został dobrze nie tylko wytestowany, ale też przeszedł dokładny etap developmentu (o tym za chwilę)

    A wracając do Chvatila. Uważam, że jego grom brakuje czasami tzw developmentu ze strony wydawnictwa. Tak jakby ktoś bał się powiedzieć „Vlaada, zrób to inaczej bo ten kawałek kuleje”. Jego gry są trochę kuriozalne pod tym względem, że są nakierowane głównie do graczy zaawansowanych (powiedzmy, że nazwiemy ich geekami), którzy wiadomo – co rusz próbują nowych gier. W przypadku gier Chvatila jeżeli do danego tytułu wrócisz po roku niegrania musisz uczyć się ich praktycznie od nowa. To jest prawda w przypadku wszystkich gier skomplikowanych, ale w przypadku gier Chvatila „wejście” do gry jest raczej strome. Jeżeli gra jest genialna tak jak Cywilizacja i często się w nią gra, nie jest to problemem. Ale np taki Galaxy Trucker – tematyka i lekkość rozgrywki wskazuje raczej na odbiorcę lubiącego lżejsze gry, ale już ilość zasad dużych i małych temu przeczy. Wynik jest taki, że w GT grają teraz tylko zapaleńcy znający zasady (ty, draco, ja). Space Alert po prostu mi nie podpasował – akurat wejście w grę jest na tyle szybkie że w godzinę można dojść do pełnych zasad grając w prostsze scenariusze – ale nie wiem czy po godzinie grania w SA będę chciał grać jeszcze jedną godzinę „bo dopiero teraz zacznie się zabawa”. Dungeon Lords – niedługo powinienem zagrać jeszcze raz żeby się przekonać czy czegoś w grze nie pominąłem. Ale np walka w grze jest moim zdaniem niepotrzebnie przekombinowana – najfajniejszy element gry, czyli budowanie podziemi, wybieranie akcji jest potem przerwane przez niby-łamigłówkową walkę, która trwa za długo i jest przekomplikowana (mnóstwo ikonek, efekektów, czarów itp). Oczywiście budowanie tuneli, pułapek itd ma prowadzić do tego, żebyśmy sobie poradzili sobie z tą łamigłówką. Ale potworów w czasie rundy jest niewiele, tak samo jak komnat czy pułapek i trudno jest przyjąć jakąś długofalową strategię walki. Rozumiem, że taki urok tej gry i niektórym się podoba, ale mam wrażenie, że po prostu ktoś tej gry niedodevelopował. A nigdzie nie napisałem (przynajmniej nie przypominam sobie) że nie tknę Dungeon Petz. Z chęcią kiedyś spróbuję.

    Mage Knightowi wydaje mi się, że pomogło to, że było wydane przez inną firmę. To tylko moje odczucie, niczym niepotwierdzone, ale MK wydaje się lepiej przemyślany (choćby taki mały akcent jak karty z krótkim opisem różnych lokalizacji na planszy, które można przeglądać w czasie gry).

    O to mniej więcej mi chodziło :)

  13. gratulacje za recenzję – cieszy mnie każdy tekst, na tej stronie, który się fajnie czyta.

    Niemniej jednak, w przeciwieństwie do poprzednich komentatorów tego artykułu, po lekturze upewniłem się, że mam się trzymać od tej pozycji z daleka.

    Jak będę miał kaprys pograć 5 godzin to zagram w 3 gry Felda (albo dwie i opróżnię stakan wina :)).

  14. Jax

    @yosz,
    opisałeś swój stosunek do gier Chvatila, spoko, ale nie o to chodzi (każdy na temat każdej gry w którą grał ma jakieś zdanie) – przytoczona przeze mnie sprzeczność pozostaje ;)

    [na marginesie: 1. DL jest doskonale zdevelopowany, doskonale, wszystko działa perfekcyjnie, mogę to smiało powiedzieć po 10 partiach; 2. DP – ‚nie tknięcie kijem’ =’nie szukanie okazji do zagrania(bo wczesniejsze dzieła nie do końca podeszły)’ – to tak gwoli ścisłości, nie sądziłem, że muszę aż tak dopowiadać; 3. wątek MG śledzę nadzwyczaj uważnie, zapewniam, i gdy się poajwia gra ciut bardziej złożona, zawsze są komentarze, propozycje uproszczeń (w ten sposób to my Chvatila się nie doczekamy), no ale ostatnie posty to już pobiły rekord, gdzie nawet jedna zasada w Ingenousiue lekko zgrzyta :> . Ale każdy może mieć własnych bożków – jedni elegancję a inni po prostu dobrą grę (nieważne czy elegancką czy nie). Osobiście perfekcyjna elegancja jest dla mnie sprawą zupełnie drugorzędną.]

  15. Jax

    No i DS jest cholernie nieelegancki – te zdolności zwierząt, te niuanse, ile znika elementów/genów przy regresji i wastelandzie gdy mamy więcej niż 1 egz. danego genu/elementu – ile wstawić pionków do obrony w takim przypadku.

    Straszne, straszne, powodujące nieelegnację niuanse :D

  16. Vester

    Jax – nie filozuj tylko zagraj w MK. Mogę Ci przynieść do Chwili. W sensie, pożyczyć. Jesteś fanem Chvatila czy nie? :)

  17. @jax – ostatnie posty to zabawa w teorię i tak trzeba do tego podchodzić :).

    Na następnym spotkaniu będziemy dyskutować o konieczności wprowadzenia do Go kart celów, specjalnych kamyków (bomba-rozwala kamienie w promieniu 2), czy też kamieni NPC, które będą żyły własnym życiem ;).

  18. Jax

    @Vester – dzięki za wyzwanie ;) ale i tak mam za mało czasu żeby dłubać w MK. Miejsca też – od półtora tygodnia mam Space Alerta rozłożonego na stole.

    @konev – i tak trzymać, modyfikacje Go to jest to :) Może ta gra zyska w końcu trochę appealu ;)

  19. Jeżeli ktoś tknie Go to pobiję :P (jax z chęcią pokażę Ci jak dużo „appealu” ta gra ma. 9 handicapów na dobry początek?)

    @jax: nietknięcie kijem to dla mnie mój stosunek do Macao – wątpię żebym w to zagrał. A nie szukam okazji do zagrania w Dungeon Petz bo mam wystarczająco dużo fajnych tytułów na półce które wiem że mi się podobają i mam ochotę w nie pograć

  20. Po opisie MK mam przed oczami Heroes of Might and Magic, a w głowie pytanie: Po jakiego grzyba grać w MK solo?! Nie lepiej odpalić kompa z HoMM 3?

  21. Vester

    HOMM3 jest przy MK banalne.

  22. bogas: nigdy nie byłem fanem HoMM :)

  23. Dawno nic mnie tak nie nakręciło na grę, jak ten rzut okiem. Akurat jadę na kilka dni na urlop, Mage Knight w hotelu wieczorami będzie jak znalazł dla dwóch osób. A i dzieciaki pobawią się figurkami :D

  24. Odi

    No to jak się Natanielowi spodoba, polską wersję mamy ‚jak w banku’ ;)

  25. czyli jak Ci się nie spodoba to będzie na mnie ;) Bazik ocenił grę na 3 – to tak jako ostrzeżenie ;)

  26. Banan

    Doczekałem się Chaosu PL, doczekałem się Kupców PL to i może doczekam się Mage PL.
    W każdym razie trzymam kciuki za Natanielowe rozgrywki ;-)
    Pozdrawiam

  27. Odi

    Znana to prawda w planszówkowym światku, że Bazik się nie zna :P

  28. Mage ma tylko ten problem że jest koszmarnie drogi 250-300zł więc nie wiem czy Rebel czy inny wydawca jest w stanie podjąć ryzyko wydania takiej gry.

  29. Banan

    @yosz – Galakta wypuściła Posiadłość Szleństwa. Rebel wydał (chociaż w tym wypadku to może trochę za mocne słowo) Eclipse. Oba tytuły w podobnej cenie, to i może ktoś zaryzykuje z Mage.
    Pozdrawiam

  30. schizofretka

    Nie wierzę w MK po polsku. Zbyt niszowa (długa, skomplikowana) gra. Ile osób ją kupi?

  31. Pamiętam jak Lacerta zastanawiała sie nad wydaniem Agricoli i zbierała preordery w stylu GMT i ich P500. Nie uzbierali chyba nawet połowy, ale zaryzykowali. Po roku Agricola na allegro osiągała jakieś chore ceny, bo nakład dawno był się skończył. Cywilizacja też wyglądała na niszową grę dla geeków, a sprzedała się chyba nieźle.
    A jeśli Vester nie ściemnia i rzeczywiście HoMM jest przy MK banalne to trzeba się będzie grze przyjrzeć :)

  32. Odi

    Zauważcie jedną rzecz: Nataniel nie zaprzeczył ;)

  33. efkon

    Ja tylko zapytam: Po co to wszystko? Przecież ta gra i tak polega na chodzeniu i zabijaniu potworów. Robienie z niej kolejnego TTA w rzeczywistości niczemu nie służy. Można zrezygnować z tego czy tamtego, a po chwili okazuje się że tak na prawdę wszystko co w tej grze jest – jest niepotrzebne. Tam nie ma jakiś wyborów taktycznych. Po prostu, idę i zabijam kolejnego potwora, akurat tego, który jest najbliżej, po to żeby zdobyć doświadczenie i móc zabić kolejnego silniejszego. Jak się dobrze przyjrzeć to zostaje zwykły Talisman. Wybaczcie, moim zdaniem ta gra niczego więcej nie oferuje. Zwykła przygodówka i tyle. Fakt jest faktem, że mechanika jest fajna, całkiem złożona i logiczna, atrakcyjna, dobrze napisana co w połączeniu z bardzo ładnym wydaniem pozwala się naprawdę cieszyć z gry. Nie mniej jest to wybitny przerost mechaniki nad treścią.

  34. >>yosz:
    Pierwsze informacje o najnowszej grze Władka

    Włodka! Chvatil to Włodzimierz, nie Władysław. :)

  35. A gdzie zjadło ocenę yosza?

  36. No dobra pofatygowałem się na bgg – 7.5 czyli ocena dobra ale szału ni ma, ocenę 7+ mu u niego na oko z połowa gier ;)

  37. Aż zerknąłem do tego wątku ze spotkań monsunowców. Ingenious i jej nieelegancka łata z wymianą płytek z jednej strony mnie rozbawiła, z drugiej przeraziła. Przecież ta gra to ideał gry rodzinnej pod względem prostoty zasad. Chłopaki Wy na serio tak podchodzicie do projektowania? Moim zdaniem, zdarzają się sytuacje w projektach gier złożonych, w których trzeba dołożyć coś nieeleganckiego, żeby cała mechanika miała sens i się nie zacinała. I szczerze mówiąc to wolę taką dokładkę niż mocno uproszczone reguły i w efekcie tylko familijną grę.

  38. MichalStajszczak

    @Geko> „Łatę” w Ingeniousie skrytykowała tylko jedna osoba (konkretnie ja_n).

  39. stalker

    @Geko, bardzo chętnie poznamy Twoje zdanie, ale we właściwym wątku na forum :) zapraszamy — jak również na spotkania. Spojrzałbyś na co świeżym okiem.

  40. Troszkę więcej luzu ;) te wszystkie łaty i czepialstwo jest z przymrużeniem oka :)

    Bartek – nie podałem oceny bo to tylko rzut okiem a nie recenzja. Grałem tylko raz i w dodatku solo. Moja ocena na bgg jest specjalnie zaniżona – nie chciałem hurra optymistycznie wystawić 9 zanim nie zagram jeszcze raz

  41. Draco

    Bazik może się nie zna na grach, ale milczy na temat swojej oceny, bo wie, że wielu bardziej doświadczonych w Mage Knighta się z nią nie zgodzi. Za to yosz nie zna gier, a zuchwale rzuca ocenami na temat każdej. Rozumiem, że gra mogła się nie spodobać za pierwszym razem, ale dużo rozsądniej jest zagrać ponownie, niż głosić emocjonalne i kategoryczne komentarze, prawda? ;)

    Rozmawiałem podczas któregoś z Pionków z kretenem o podejściu CGE do ilości reguł w grach. Myślę, że koledzy spod Pragi wzajemnie się nakręcają w wymyślaniu mało znaczących reguł (vide dodatkowe mięso na targu, gdy umiera zwierzę w Pupilach Podziemi). Póki co ich gry sprzedają się dobrze, więc zmiana nastawienia jest mało prawdopodobna.

    Mage Knight chętnie spróbuję, bo rzut okiem mnie zaciekawił, ale takich drogich gier to ja nie kupuję.

  42. Mocne słowa „nie zna gier ale zuchwale rzuca ocenami na temat każdej”. Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek wypowiadał się na temat gry,, w którą nie grałem… No ale może jestem tak zauchwały, że rzeczywiście mi się zdarzyło.

    Moja ocena MK nie jest chyba kategoryczna – emocjonalna na pewno (w zasadzie jaka ocena – powyższy rzut okiem to raczej zbiór moich przemyśleń, które miałem przed jak i po zagraniu w grę). Osobiście uważam, że emocjonalna ocena / opis po jednej partii jest czasami dużo bardziej wartościowa niż próba obiektywnej oceny po kilku partiach. Jak widać po komentarzach parę osób mój tekst zainteresował więc tekst spełnił swoją rolę.

    Dobranoc.

  43. yosz nie zna gier, a zuchwale rzuca ocenami na temat każdej

    Ale Ci wyszła perełka. Coś na kształt „50% ludzi w Polsce nie wie, że stanowi połowę społeczeństwa” ;-)

  44. @jax
    nie każdy dostrzeże ironie gdy mówisz że DS jest nie elegancki.

    dla mnie wzorem elegancji jest GO zasady wytłumaczysz w 30s, tak naprawdę zasady są tak spójne że wystarczy wytłumaczyć połowę a inteligentni gracze wymyślą resztę,
    jej największą wadą/zaletą jest to lepszy gracz zawsze wygrywa.

    za to do Mage Knight mam bardzo negatywne odczucia, grałem raz bez znajomości zasad, więc proszę kogoś z miłośników MK o odpowiedź na pytanie: Dlaczego mechanika MK jest dobra?
    Dlaczego jest zła już wiem.

  45. Go też ma jedną zasadę która można uznać za nieelegancką chociaż jest bardzo oczywista jak się juz gra – mowie o ko :) (nie wspominając o potrójnym ko). Dużo gier ma łaty większe lub mniejsze – pytanie jak się wpasowują w całość.

  46. Po obejrzeniu recki Vassela: http://www.youtube.com/watch?v=deh64zhdb6A
    jeszcze bardziej jestem zainteresowany. Czyżby przygodówka w którą będę miał ochotę pograć?

  47. Draco

    yosz, jeśli podajesz prawdę na bgg, że w Space Alert zagrałeś dwa razy, to znaczy, że nie grałeś ani razu na pełnych regułach. Nie zagrałeś też ani razu w Mage Knight na pełnych regułach. Oceniasz za to, że tryby uproszczone w Space Alert są „wydmuszką” pełnej rozgrywki, zaś w Mage Knight nie. Dzięki temu kompletnie nie wierzę, że pierwsza rozgrywka w Mage Knight pozwoli mi na właściwe zasmakowanie gry. Potrzeba do tego pewnie około 5 rozgrywek, czyli raczej nigdy do tego nie dojdę. :(

  48. Draco, ale Twoje argumenty są trochę takie nie tego. Po pierwsze, to jest rzut okiem, a nie recenzja. Po drugie, jak jesteś bez winy, to pierwszy rzuć kostką ;-) Mało to razy sam oceniałeś gry po jednej rozgrywce? Widziałem wiele Twoich ocen na BGG i wież mi, przy niektórych naprawdę się uśmiechałem. Np. o Ghost stories pisałeś, że to gra dla jednego gracza, która udaje grę jednoosobową (moje rozgrywki zupełnie obaliły ten pogląd, dochodziło prawie do kłótni przy stole, które rozwiązanie wybrać), o Caylusie, że to wieloosobowy samotnik itp. Ale przecież nikt Cię za to nie krytykuje. Dlatego nie rozumiem tych żali w stosunku do Yosza.

  49. Przy Ghost Stories chodziło oczywiście o udawanie gry wieloosobowej.

  50. Andy

    …a przy wieży z pewnością o wiarę ;)

  51. Dzięki Geko.

    Draco rozumiem, że Space Alert to Twoja ulubiona gra, ale ona mnie nie porwała. W tym przypadku na bgg chyba rzeczywiście mam poprawnie zapisane rozgrywki (ostatnio nie pilnuję tego za bardzo).

    Ale to o czym piszesz jest potwierdzeniem tego co napisałem na początku rzutu okiem. Przeszkadza mi w grach Chvatila to, że muszę zagrać x razy żeby poznać cała grę. Dwie partie w SA mnie nie przekonały i nie mam ochoty na więcej. To jest własnie zagrożenie w takim podejściu. Widzę, że może zdarzyć się dokładnie to samo z Cywilizacją – zagrasz w wersję podstawową, nie spodoba Ci się i nie będziesz się chciał męczyć dalej z tym tytułem skoro jest tyle innych na rynku. A co do pełnego zestawu zasad SA, to te moje dwie partie to nie były pierwsze dwa scenariusze tutorialowe, a jedne z tych późniejszych (dołączyłem się do gry przy którejś z sesji – nie doszliśmy chyba tylko do battlebotów).

    W Mage Knight całe szczęście jest inaczej – jedyna reguła, która nie brała udziału w grze to oblężenie miasta a i to jest po prostu zwykłą walką z wieloma potworami i dodatkowymi modyfikatorami więc mam dość dobry ogląd pełnych zasad i tego jak się w grę gra (walka PvP to inna sprawa, ale pewnie i tak pierwsze scenariusze będę grał w trybie coop).

    A poza tym jest tak jak pisze Geko – to jest rzut okiem. To ma mieć postać blogowego postu, a nie pełnej recenzji. Ma opisać moje wrażenia, podzielić się odczuciami. Możliwe że zagram jeszcze 2-3 razy i grę sprzedam ale bardzo rzadko pierwsze wrażenie mnie zmyliło (miałem tak np z Macao gdzie z każdą partią ocena spadała ;) )

  52. Jakoś nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że wadą gry jest to, że są w niej tryby uproszczone i że TRZEBA w nie grać. To tak jak nie chcieć kupować u jakiegoś sprzedawcy bo paskuda oferuje możliwość kupna na raty.

    Moim zdaniem nie trzeba grać w gdy Chvatila, ani inne na raty – to jest tylko udogodnienie, z którego można skorzystać jeśli to komuś ułatwi życie, albo sprawi więcej frajdy. Po prostu zrealizował on pomysł, żeby uczyć się gry grając, a nie słuchając szczegółowego wykładu zasad. Jeśli ktoś woli tradycyjny sposób i mu takie udogodnienie niepotrzebne, to niech się w te tutoriale nie bawi. Pewnie w przypadku Space Alerta byłoby to trudne, bo gra się pod presją czasu i podczas gdy zegar tyka, nie ma miejsca na wątpliwości co do zasad – ale w przypadku pozostałych gier, czemu nie.

  53. Dobrze powiedziane. Tryby uczące gry to tylko zaleta i ułatwienie, a nie problem.

Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*