Home / Artykuły / Gamedec – czy można studiować gry planszowe?

Gamedec – czy można studiować gry planszowe?

gamdec_banner3W 2013 roku w Bydgoszczy na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego powstał kierunek studiów Humanistyka 2.0, który jako pierwszy w Polsce wykorzystywał na tak dużą skalę gry i grywalizację w procesie edukacji na tym poziomie nauki. Co więcej, w jego ramach otwarto specjalizację pt. Gamedec – badanie i projektowanie gier. Tam gry zostały wzięte na warsztat bardziej szczegółowo i powstało wyjątkowe miejsce, gdzie gry się studiuje. Mieliśmy okazję porozmawiać z wykładowcą – mgr Mikołajem Sobocińskim i studentami – Konradem Borowskim i Jakubem Dranickim. Oto, co nam powiedzieli.

(Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Gamedec – badanie i projektowanie gier na Facebooku.)

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Humanistyka 2.0 i Gamedec, to pomysł, który wynika z zaobserwowanych potrzeb, czy raczej mody i zainteresowania grami?

mgr Mikołaj Sobociński – Główne założenia były już wielokrotnie omawiane, a u ich podstaw leży otwarte spojrzenie zarówno na nowe potrzeby rynku oraz zmieniające się umiejętności wymagane od pracowników. Dwadzieścia lat temu uczyliśmy się używać kserokopiarek, dziesięć lat temu poznawaliśmy nowe oblicza Internetu, dziś przewaga mediów tradycyjnych nad nowoczesnymi staje się znikoma, gdyż to nowoczesne technologie są bardziej wszędobylskie, bardziej dostępne i o wiele mocniej nastawione na stałe i aktywne uczestnictwo odbiorcy. Widząc te zmiany prof. Zawodniak wymyślił i zaprojektował studia, które mają dać studentom i wiedzę, i umiejętności poruszania się w nowych mediach. Dodatkowo, świetnie sprawdziło się założenie oparcia części praktycznej studiów o współpracę i staże w firmach zewnętrznych, które zgodnie z planem na H2.0 trwają 5 semestrów, czyli ok. 20 miesięcy!dr Mikołaj Sobociński
W trakcie szukania zapaleńców gotowych wesprzeć kadrę H2.0, prof. Zawodniak spotkał się z żywiołową odpowiedzią anglistów, którzy pod kierownictwem dr. Michała Mochockiego przygotowali program dla dodatkowej specjalizacji, Gamedec – badanie i projektowanie gier, która dopełniła już istniejące pomysły przygotowane dla H2.0. Nasza grupa growych entuzjastów składa się z osób, które tworzyły gry, badają gry, o grach piszą, ale również w gry grają i używają ich w dydaktyce: dr Michał Mochocki, dr Aleksandra Mochocka, dr Paweł Schreiber, mgr Mikołaj Sobociński. Można więc powiedzieć, że moda na gry nareszcie dorosła do naszej gotowości – gry w edukacji używamy od ponad dekady, a grywalizację zaczęliśmy testować jeszcze w 2010 r.

Jakie jest zainteresowanie kierunkiem?

mgr M.S. – Zainteresowanie kierunkiem jest olbrzymie. W czasie drugiego naboru w 2014 r znowu pobiliśmy wszelkie rekordy ponownie plasując się w czołówce kierunków oferowanych na UKW. Obecnie mamy prawie 150 studentów na pierwszym i drugim roku. Ta liczba szybko się zmienia i szybko maleje. Nasze studia nie są łatwe i tego nie ukrywamy. Ale to nie są studia czysto wiedzowe, tylko praktyczne – jeżeli ktoś nie jest zainteresowany pracą projektową w zespołach, prezentowaniem swoich osiągnięć w Bydgoszczy i na konferencjach międzynarodowych, stażami w firmach lokalnych, krajowych i zagranicznych, to niestety nie ma czego u nas szukać.

Jak na Gamedecu wspierane są osoby, które będą w przyszłości pracowały z grami planszowymi i jakie przedmioty są w programie studiów?

mgr M.S. – Całe studia są zaprojektowane tak, by student każdą cząstkę wiedzy teoretycznej przekuwał w umiejętności w czasie laboratoriów oraz praktyk. Zajęcia się zazębiają, a integralną częścią studiów na Gamedecu są wydarzenia pozauczelniane: konkursy, spotkania, dyskusje, staże, praktyki, konferencje, pokazy itd. Jednym ze sposobów obrony pracy licencjackiej jest przygotowanie gry planszowej! Dajemy naszym studentom wiedzę, praktykę i kontakty. Jednak to od nich zależy, co z tego wszystkiego zbudują.
A jeżeli kogoś interesuje lista przedmiotów, to do table-topów odnoszą się: Projektowanie gier planszowych i karcianych, Projektowanie gier role-playing, Gry miejskie i ARG, Projektowanie gier edukacyjnych, Badanie gier –ujęcie ludologiczne, Badanie gier – ujęcie narratologiczne, Literatura interaktywna, Historia gier cyfrowych, Społeczności graczy w realu i w sieci, Gry a kontekst kulturowy, Projekt oraz Współpraca z interesariuszami.

Czy w ramach studiów pojawiły się już jakieś ciekawe projekty planszówkowe? Ktoś pracuje nad swoim tytułem?

mgr M.S. – W chwili obecnej zamykamy trzeci semestr zajęć praktycznych z licznikiem wskazującym 236 projektów! Gier planszowych i karcianych na tej liście jest pewnie z pięćdziesiąt. W każdym miesiącu pojawia się coś ciekawego, wartego kontynuacji. Co i kiedy ujrzy światło dzienne? Trudno powiedzieć, bo nasi Gamedecy już się przygotowują do kolejnych staży i praktyk, a gry wydają samodzielnie.Gamedec

Studenci mają szansę zetknąć się z branżą gier planszowych. Kto należy do grona podmiotów współpracujących z Państwem?

mgr M.S. – Do naszych stałych i oficjalnych partnerów należą największe lokalne oraz krajowe firmy: CDP, Vivid Games, Huuuge Games, Kuźnia Gier, Remivision, Valkiria, Pegaz, Very Nice Studio, Przystanek Planszówka, Better Leaders Academy, czy 4th Dimension Labs z Kanady. W ramach projektu, który zorganizowaliśmy w roku 2014/15 udało się nam sfinansować 3-miesięczne praktyki dla 100 studentów, więc każdy Gamedec miał szansę się sprawdzić w boju. Ale na tym lista się nie kończy. Współpracujemy ze Zjazdem Twórców Gier (obecnie już Game Industry Conference), Polskim Towarzystwem Badania Gier, Ideatorium Practicum, oraz z licznymi krajowymi i zagranicznymi uczelniami. Ta lista zwiększa się z każdym tygodniem.

Czy Humanistyka 2.0 i w jej ramach Gamedec widzą swoich studentów jako przyszłych projektantów gier planszowych, czy traktują ich bardziej elastycznie?

mgr M.S. – Musimy sobie kilka rzeczy powiedzieć otwarcie. Nie kształcimy projektantów gier planszowych. Kształcimy ludzi myślących twórczo, gotowych stawać przed wyzwaniami losu i rynku pracy. Nasi Gamedecy już dziś projektują i przygotowują do wydania gry planszowe i karciane. Oni już dziś współpracują z firmami produkującymi gry wideo. Chcemy, by nasi studenci sami wybierali drogę własnego rozwoju. Nie stawiamy również wyraźnej granicy między grami planszowymi i grami wideo. Nie odcinamy gier tradycyjnych od gier nowoczesnych. Taka segmentacja jest sztuczna i myląca. Liczne gry planszowe funkcjonują dziś w formie elektronicznej. Sęk w tym, że niestety bezpośrednie przełożenie na nową formę im nie służy. Nasi studenci już to widzą i rozumieją, stąd ich gry lepiej wpasowują się w potrzeby danego odbiorcy oraz medium. Dzięki temu Gamedecy potrafią zamienić grę planszową na wersję cyfrową, ale również wiedzą jak grę wideo odnowić i ulepszyć w analogowym wydaniu. Dodatkowo przenikanie się rozwiązań z RPGów, LARPów czy Interactive Fiction jedynie wzmacnia gry planszowe i karciane. Wychodzimy od gier planszowych i karcianych oraz od RPGów i LARPów zanim wskoczymy w pędzący pociąg superprodukcji wideo… Jeżeli w analogu coś nie działa, jeżeli jest błędna liczba elementów, szwankuje mechanika, rozsypuje się fabuła… To gra wideo przykryje to wszystko piękną grafiką. W grze analogowej wszystko widać jak na dłoni i można to o wiele szybciej poprawić i przetestować. Stąd gry analogowe są przez nas mocno promowane.

Na koniec pytanie osobiste :). Jaka jest Pana ulubiona gra planszowa?

mgr M.S. – To tak jakby się mnie spytać czy wolę herbatę, czy kawę… To zależy gdzie, kiedy, z kim… Ostatnio ze znajomymi zagrywamy się w Cards Against Humanity, ale tu trzeba mieć spory dystans i do siebie i do samej gry. Z moimi dzieciakami grywam w Galaxy Trucker czy Potwory w Tokio. Ale sam z sentymentu czasami na laptopie odpalam sobie Talisman, chociaż to już nie to samo, co siedzenie na podłodze nad Magią i mieczem za młodu lub bieganie po Labiryncie śmierci w czasie deszczowych wakacji. Staram się poznawać nowe gry oraz stare gry, które mi umknęły. No i z utęsknieniem czekam na wersje końcowe perełek stworzonych przez moich studentów. Prototypami już się zachwycałem – teraz czekam na pudełkowe wydania z logiem „powered by Gamedec.UKW”!

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Z Konradem spotkałem się po raz pierwszy w 2014 roku podczas jego praktyk w sklepie z grami planszowymi w Toruniu. Właśnie zaczynał studia i był zachwycony swoim wyborem. Wiedział, że czeka go dużo pracy, bo nigdy wcześniej nie miał do czynienia z grami w takim zakresie. Zapytałem wtedy, czy będzie chętny po zakończeniu roku opowiedzieć mi o Gamedecu. Zgodził się, a oto jego wrażenia – studenta Gamedec’u.

Skończył się Twój pierwszy rok na Gamedecu. Jaki był?

Konrad Borowski – Pełen wyzwań i zaskoczeń. Idąc na te studia, nie spodziewałem się takiego natłoku zadań. Szczerze, gdy czytałem o tym kierunku myślałem, że skupimy się bardziej na badaniu niż projektowaniu gier. Nic bardziej mylnego. Masa projektów, wymyślania gier planszowych i RPG od podstaw to coś wspaniałego. Nie da się powiedzieć, czy to się kocha, jeśli nie zacznie się projektować.

Konrad Borowski GamedecPatrząc na program studiów i cele, które postawiono przed studentami, brzmi to bardziej jak przygoda niż studiowanie. Odczuwasz to?

K.B. – Nie, stanowczo nie. Robię to, co uwielbiam i świetnie się bawię, jednak czuję, że to studia na każdym kroku. Nasze projekty, których mamy naprawdę dużo, przechodzą przez ostrą kontrolę wykładowców i tak naprawdę wciąż się uczymy. Oprócz tworzenia, mamy także wykłady i przedmioty niezwiązane z projektowaniem gier. Sprawia to, że wciąż czuje się presję, wciąż trzeba przy czymś dłubać, wciąż myśli się o nowym projekcie. Tak naprawdę to ciężka praca połączona z pasją.

Jakie przedmioty najbardziej Cię zaangażowały?

K.B. – Od zawsze czułem pociąg do gier RPG i planszowych, dlatego najbardziej polubiłem laboratoria. Możemy tam sprawdzić swoje umiejętności w praktyce i stworzyć sami grę. Odbywają się z tego także wykłady, jednak praktyka jest lepsza od teorii i zamiast słuchać o mechanikach, wolę sam sprawdzić jak działają.

W ramach studiów przygotowujecie też różne projekty. Miałeś już kontakt z tworzeniem gier planszowych?

K.B. – Tak. Nawet aktualnie wraz z kilkoma studentami tworzymy grę planszową The Unexpected, gdzie niziołki muszą bronić swoją norkę przed atakami hordy goblinów. Mamy zamiar starać się zebrać pieniądze na wydanie jej na wspieramto.pl i na portalu Kickstarter. Udało nam się stworzyć już grywalny prototyp i jesteśmy zadowoleni z ciepłego odbioru na wielu konwentach.

Ideą kierunku jest również pokazanie związków pomiędzy różnymi sferami grania. Udało Ci się dowiedzieć, jak można wykorzystywać gry planszowe?

K.B. – Najlepsze wykorzystanie to edukacja. Wraz ze znajomymi zaprojektowaliśmy prostą grę ekonomiczną, która w przyjemny sposób obrazowała to zagadnienie dzieciom. Gry planszowe mogą też służyć szkoleniom, przekazywaniu informacji, czy po prostu rozrywce.

Jesteś na początku drogi projektanta gier. Wiesz już, że to jest to, co chcesz w życiu robić?

K.B. – Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tworzyć gry. Nieważne jakie, ważne, by człowiek otwierając pudełko przez następne kilka godzin swojego życia świetnie się bawił. Utarło się na kierunku mówić, że kiedyś będziemy tworzyć „Wiedźmina 4”.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

„Cześć. Chciałbym pokazać grę The Unexpected”. Tak po raz pierwszy poznałem Jakuba. Potem była prezentacja i nauka zasad, pytania o wrażenia, praca nad niektórymi problemami mechaniki, a w trakcie spotkania okazało się, że Jakub również studiuje na UKW. Gamedec jest więc dla niego również elementem realizacji zainteresowań. Poznajcie Jakuba, autora planszówki The Unexpected.

Zapisałeś się na te studia, żeby zakończyć projekt The Unexpected, czy gra nie miała wpływu na tę decyzję?

Jakub Dranicki – Zapisałem się na studia, gdyż nie posiadam wyższego wykształcenia. Nadarzyła się okazja, aby pójść na kierunek zbliżony do zainteresowań i pasujący do branży, w której pracuję. Sam fakt prowadzenia prac nad grą wpływał na decyzję, ale nie był to czynnik decydujący.

Jakub Dranicki The UnexpectedJak studia, a nawet konkretne zajęcia wpłynęły na pracę nad grą?

J.D. – Były jednym z katalizatorów do wznowienia pracy nad grą. Oprócz tego, to raczej gra wpływała na studia, a nie studia na grę. Częściej zdarzało się opuszczać zajęcia, celem np. wyjazdu na konwent/targi, niż odpuszczać prace nad grą, celem udania się na zajęcia.

Czy masz w gronie pracujących nad The Unexpected znajomych ze studiów?

J.D. – Tak, zwerbowałem kilka osób, które regularnie pomagają mi w pracach. Dodatkowo inni studenci regularnie testują kolejne wersje i pomagają przy wyszukiwaniu błędów

Czy wykładowcy wspierają Twoją pracę?

J.D. – I tak, i nie. Nie mogę powiedzieć, aby mieli duży czynny wkład w samą grę, ale…
– pozwalają mi opuszczać zajęcia, również ci od przedmiotów ogólnych,
– ocenili moje umiejętności oraz kompetencje przez pryzmat gry, dzięki czemu jestem zwolniony z części zajęć i przedmiotów,
– podsuwają rozmaite pomysły, czasem kontrolnie czytają instrukcję i pomagają w sklecaniu kolejnych jej wersji, głównie pod kątem czytelności dla nie-autora,
– przedstawiają mi osoby, których znajomość może być cenna, zarówno przy wydaniu gry, jak i mojej pracy zarobkowej.The Unexpected

Jak oceniasz po czasie spędzonym na tym kierunku jego jakość, przydatność do zajęcia, jakim jest projektowanie gier planszowych?

J.D. – Pytanie o złożonej konstrukcji. Pozwolę sobie na jego rozbicie.
Jakość: jest to kierunek bardzo młody. Jeszcze nie ma jego absolwentów. Sama jego konstrukcja jeszcze zawiera i pewnie będzie zawierać błędy.  Jako „studia” oceniam ten kierunek wysoko, dlatego że funkcjonuje na nim  „ludzkie” podejście i „życiowa” forma oceniania i zaliczania przedmiotów.
Przydatności też nie można jednoznacznie określić. Kierunek jeszcze nie ma renomy. Jest tak przez brak absolwentów i ludzi po tym kierunku (niekoniecznie go kończących), którzy odnieśli sukces, albo są szerzej znani. Znajomości i rozpoznawalność są bardzo przydatne, gdyż projektowanie gier to tylko w mniejszej części projektowanie.
Po prawdzie, to studia z zarządzania projektowego, gdzie gry są zagadnieniem, na którym ćwiczymy. Czy to dobrze? Czas pokaże. Czytam to jako ogromny plus, bo panowie w pewnych aspektach stworzyli w miarę autentyczne realia zawodowej codzienności.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Dziękujemy naszym rozmówcom i zapraszamy do zajrzenia na stronę Gamedec – badanie i projektowanie gier.

 

4 komentarze

  1. Pozytywnie zakręcona ekipa. Mam nadzieje, że semestr planszówek zaszczepił w was chęć ich tworzenia i na kolejnym Global Game Jam zobaczymy wysyp analogowych projektów :)

  2. Brawo, widzę moderator zamiata sprawę pod dywan. CZemu dr przy nazwisku wykładowcy z mgr? :)

  3. JackOfRedClubs

    Lasso lass, dziękuję za uwagę. Zmieniłem wskazany element. Nikt niczego nie zamiata pod dywan. Jest to moje niedopatrzenie.

Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*