Home / Recenzje / Gry imprezowe / Dead Last, czyli Jak wściekłe psy… udoskonaliły dylemat więźnia

Dead Last, czyli Jak wściekłe psy… udoskonaliły dylemat więźnia

Pan White, kierując pędzącym samochodem próbuje dodać otuchy Panu Orange, który dostał postrzał w brzuch i krwawi…

Pan Brown został zastrzelony przez policję…

Pan White i pan Orange rozmawiają o działaniach psychopatycznego pana Blonde, który zamordował kilka osób…

Pan Blonde wyznaje, że sprawiają mu przyjemność tortury. Włącza radio… i odcina Marvinowi po czym oblewa go benzyną…

Pan Orange zabija pana Blonde (ratując Marvina) i ujawnia, że jest detektywem …

Wściekłe psy – film Quentina Tarantino. W Dead Last spotkacie pana Pink, pana Brown, pana Orange (i jeszcze innych dziewięciu panów) – bo w tę grę może się bawić aż 12 osób. Spiski, krętactwa, podejrzenia…. a na koniec eliminacja postaci – to kwintesencja tego tytułu.

Wszyscy gramy jednocześnie. Knując, namawiając i snując domysły zagrywamy w tajemnicy kartę z wybranym kolorem gracza – to jego chcemy wyeliminować. Gdy już wszyscy to uczynią sprawdzamy wyniki – i osoba, która dostanie najwięcej głosów odpada z tej rundy. Oraz wszystkie osoby, które na nią nie głosowały – innymi słowy, ostają się tylko ci, którzy byli zgodni w większości. No chyba, że ktoś to przewidział i zagrał kartę samoobrony – w tym wypadku to on eliminuje wybranego gracza z wygranej ekipy głosującej. I tak to się toczy runda po rundzie (najczęściej będą to dwie-trzy rundki) aż zostanie jeden lub dwóch graczy. Gdy zostanie jeden – sprawa jest prosta. Zgarnia wszystko (bo gdy nie wiadomo o co chodzi – to chodzi o pieniądze). Gdy zostanie dwóch otrzymują oni zestaw do głosowania – po trzy karty (walka – biorę wszystko, zgoda – dzielimy się po połowie, kradzież – biorę tylko jeden z czterech skarbów i nie interesuje mnie co ty zrobisz). Skrzyżowanie mechaniki papier-kamień-nożyce z dylematem więźnia. I trzeba przyznać, że jest ona tutaj naprawdę dopracowana.

Czym jest dylemat więźnia?  To sytuacja, w której każdy z graczy może zyskać, zdradzając przeciwnika, ale obaj stracą, jeśli obaj będą zdradzać. I choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne – to strategia konfliktu przeważa nad strategią pokojową: najwięcej można zyskać zdradzając, a najwięcej stracić idąc na współpracę. Kiedy mamy do czynienia z iterowanym dylematem więźnia, a więc gdy gracze będą ze sobą ścierać się wielokrotnie i dokonywać wyborów na podstawie poprzednich rund ta sytuacja nieco się zmienia – nie zawsze bowiem zdrada będzie opłacalna. Jeśli za zdradę trzeba będzie dodatkowo zapłacić wysoką cenę – a tak właśnie jest w Dead Last (jeśli obaj zdradzimy – nie dość, że nie zyskamy to jeszcze wzbogacą się inni) – to strategia zdrady (tutaj: walki) przestaje być dominująca i to nie tylko z powodu nadszarpniętego zaufania na przyszłość.

Jestem zaskoczona jak dobrze działa to w tej grze. Pomysł ten sprawia, że wybory naprawdę nie są oczywiste. W przeciwieństwie do klasycznego dylematu więźnia (który można spotkać w wielu innych grach np. w ostatnio wydanej HMS Dolores), który jest dość przewidywalny.

Kiedy czytałam o grze nie przypadła mi do gustu. Wydawało mi się, że nie będę potrafiła bawić się przy niej. Czemu w nią zagrałam? To gra, w której pośrednio poznajemy siebie nawzajem. Kto jest prawomyślny, a kto skłonny do zdrady? Z kim warto się układać a kto będzie knuł na naszymi plecami? Chciałam pokazać takie pośrednie narzędzie poznawcze pewnej grupie studentów i … udało się. Udało mi się zakochać w tej grze :)

Od razu powiem, że nie grałam we wszystkich możliwych układach, bo po prostu nie dysponuję aż tak dużą liczbą znajomych (12 osób!). Ale m.in. grałam w 5, czyli poniżej wymaganej szóstki (od 6 do 12 graczy) – i było całkiem nieźle. Najczęściej już w pierwszej rundzie eliminowaliśmy się pozostawiając dwie osoby. I to było fajne, bo szybko wracaliśmy do gry.

W 8-9 osób jest już trochę dłużej – ale to że odpadasz nie oznacza, że idziesz zrobić sobie kawę. Gra jest bardzo dynamiczna, runda szybko się kończy, a to co warto podczas niej robić to obserwować innych graczy i już w trakcie tej rundy knuć i planować kogo wystawi się w następnej. To jedna z nielicznych gier, w których odpadając tak naprawdę wcale nie odpadasz. Po prostu grasz inaczej.

Dead Last to Jak wściekłe psy (nieprzypadkowo polski tytuł nawiązuje do filmu Quentina Tarantino) wydane na rynek polski przez Lucrum Games. Tak, to specyficzna gra. Imprezowa gra dla wielu osób (a jeszcze lepiej po piwku – ale nie dwóch, bo po dwóch już wszystko da się wyczytać z waszych twarzy ;)). Ale bardzo fajna gra, którą szczerze polecam. A ja nie mam zamiaru pozbyć się swojego egzemplarza jeszcze długo ;)



Grę Dead Last kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.


Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*