Home / Recenzje / Gry rodzinne / Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy

Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy

Serię Wsiąść do Pociągu zna chyba każdy (lub prawie każdy) kto to przeczyta. Sagę o kolejowych podróżach kojarzą nie tylko stali bywalcy tego serwisu – najczęściej zapaleni gracze – ale też osoby, które do planszówek zasiadają jedynie podczas świąt rodzinnych. Ticket to Ride wymieniany jest często jako idealny gateway, wprowadzający kolejnych ludzi do nowoczesnych gier planszowych. Ja mam dzisiaj możliwość recenzowania już czwartej (licząc dodatki) gry z tej serii.

To że każdy słyszał o Wsiąść do Pociągu to jedno, ale jednak przedstawić opisywaną grę wypada. Ticket to Ride: Nordic Countries to  trzeci z wydanych w tej serii tytułów. Pierwotnie gra pojawiła się w 2007 r. i nawet, z tego co wiem,  swego czasu była dostępna w polskich sklepach. Dopiero jednak kilka tygodni temu, za sprawą wydawnictwa Rebel ukazała się polska wersja tej gry – Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy. Jest ona przeznaczona wyłącznie dla 2 lub 3 graczy. Minimalny wiek grających określany jest na 8 lat, a pudełkowy czas rozgrywki wynosi od 30 do 60 minut.

Reguły Krajów Północy są w zasadzie identyczne jak w opisywanym już przeze mnie Wsiąść do Pociągu: Europa. Mamy różnobarwne trasy i odpowiadające im karty wagoników, mamy lokomotywy, mamy promy i tunele. W dalszym ciągu dobieramy dwie karty, budujemy trasę lub pobieramy nowe trzy bilety. A różnice? Nie mamy dworców (one chyba w ogóle były charakterystyczne tylko dla wersji Europa), a na koniec punktujemy za najwięcej zrealizowanych biletów a nie za najdłuższą trasę.

Najistotniejsza zmiana dotyczy jednak lokomotyw. Tutaj możemy dobrać nawet dwie lokomotywy odkryte, jednakże ciuchcie możemy wykorzystać wyłącznie do budowy promów lub tuneli. Dodatkowo przy budowie połączenia promowego możemy wykorzystać trzy dowolne karty jako jedną lokomotywę, a podczas budowy składającej się z 9 wagoników trasy Lieksa-Murmańsk, brakujący wagonik w odpowiednim kolorze możemy zastąpić czterema innymi (ale nie samą lokomotywą).

Z różnic w zasadach pomiędzy Krajami Północy, a Europą to w zasadzie tyle. A jak wrażenia w rozgrywki? Ticket to Ride: Nordic Countries uważany jest przez wielu graczy za najlepszą grę z serii. Już jakiś czas temu przebił w zestawieniach BGG oryginalne Ticket to Ride (z mapą USA), a jeszcze nie tak dawno temu w rankingu gier familijnych był też wyżej niż sama Europa (obecnie Europa jest 8, a Nordic Countries 9 pozycji).

Swoją popularność Kraje Północy zawdzięczały pewnie w dużej mierze temu, że poradziły sobie z podstawową sprawą stanowiącą zarzut graczy do map Europy i USA – dobrze działają na dwie osoby. I faktycznie tak jest. Partie na dwie osoby są bardziej emocjonujące niż podczas rozgrywki w Europę. Jest mniej miejsca, częstsza interakcja, więcej newralgicznych tras, na których interesy mają obie strony rozgrywki, więc i wyścig o  nie nabiera rumieńców.

Niestety ciekawsza rozgrywka dwuosobowa odbywa się kosztem ograniczenia maksymalnej liczby graczy do trzech osób. A to już jest dla mnie spory problem. W ogóle wydaje mi się, że tak mała maksymalna liczba osób przy stole zawęża grono odbiorców tej części gry wśród casualowych graczy. Poza tym kupienie Krajów Północy jako podstawki, ograniczy też możliwość pełnego korzystania z dodatków nieposiadających w zestawie wagoników (np. Ticket to Ride: UK & Pensylwania), bo najzwyczajniej zabraknie koloru dla jednego lub dwóch grających. W kwestii skalowności znacznie bardziej odpowiada mi np. dodatek Wielka Brytania, który działa bardzo dobrze zarówno w dwie jak i w cztery osoby (pomijając już twisty w zasadach tam zastosowane). Kończąc już temat skalowności Krajów Północy, wspomnę tylko, że partie w trzy osoby, działają równie dobrze jak rozgrywka w parze. Wraz z trzecim graczem przy stole dochodzi też możliwość budowania podwójnych tras, dlatego mapa nie kurczy się nadto, a interakcja (rozumiana jako wzajemne blokowanie odcinków) pozostaje na podobnym poziomie.

Na dobre nie wszyła też Skandynawii zmiana sposobu korzystania z lokomotyw. Ograniczenie ich wykorzystania do promów i tuneli znacznie wzmogło bowiem uciążliwość występującego w grze czynnika losowego. Przyjmijmy na przykład, że do ukończenia dającej 20 punktów trasy brakuje nam wybudowania jednego, składającego się z trzech czerwonych wagonów, odcinka, a na ręce posiadamy jedynie 2 karty w tym kolorze. W TTR: Europa szanse na wylosowanie pasującej karty wynoszą 26/110 (12 kart czerwonych + 14 lokomotyw), podczas gry w TTR: KP jedynie 12/110 (12 kart w danym kolorze). Pomijając to, że oczekiwanie na upragniony kolor i pechowe losowania są mocno frustrujące, to ostateczne jego brak i  nieukończenie trasy spowoduje utratę 40 punktów (zamiast +20, dostajemy -20), co praktycznie zamyka naszą szanse na zwycięstwo. Oczywiście efekt taki obecny był też w wersji Europa jednak, ze względu na bardziej wszechstronną funkcję lokomotyw był on zdecydowanie rzadszy i mniej uciążliwy.

Co może napisać fan serii Ticket to Ride w podsumowaniu recenzji jej kolejnej części? Kraje Północy są bardzo podobne pod względem zasad do mojej ukochanej Europy. Teoretycznie wypadałoby więc je ocenić podobnie. Z drugiej strony po ponad 100 partiach w Europę zasiadając do Nordic Countries, nie czułem już tej ekscytacji, która towarzyszyła mi podczas drugiej, trzeciej czy dziesiątej partii 4 lata temu, kiedy nabyłem swoje pierwsze „Pociągi”. Dodatkowo przyznam, że wzmożona losowość była niekiedy mocno frustrująca, a poza tym ja gram najczęściej w TTR w 4 lub 5 osób, a wówczas Krajów Północy i tak nie będę mógł wyciągnąć na stół. Niemniej jednak rozgrywka na mapie Skandynawii dalej potrafi sprawić dużo przyjemności, a jeżeli gracie głównie we dwie osoby, to z pewnością partie TTR: KP, będą bardziej emocjonujące niż na mapie Europy.

Czy więc kupować grę Wsiąść do Pociągu, jeśli jeszcze nie posiadasz żadnej jej wersji w swojej kolekcji? Zdecydowanie tak, bo zapewnia ona bardzo dużo godzin dobrej zabawy szczególnie w gronie rodzinnym. A to którą wersję kupić – Europę czy Kraje Północy, to już zależy od tego w jak dużym towarzystwie gracie najczęściej. We dwie osoby ciekawiej gra się toczy na mapie Skandynawii, w większym składzie – moim zdaniem – lepiej wybrać Europę. Niezależnie jednak od tego, którą częścią serii zasilicie swoją kolekcję z zakupu powinniście być zadowoleni.

Plusy:

  • to wciąż stary, dobry Ticket to Ride
  • … świetna gra rodzinna i
  • … kapitalny gateway,
  • dobrze działa na dwie osoby …

Minusy:

  • … ale w więcej niż 3 graczy nie zagramy,
  • nie będziemy mogli w pełni korzystać z możliwości dodatków,
  • ograniczenie funkcji lokomotyw wzmaga losowość.

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (9/10):


4 komentarze

  1. W ogóle wydaje mi się, że tak mała maksymalna ilość osób przy stole zawęża grono odbiorców tej części gry wśród casualowych graczy.
    – zdanie potworek…
    W TTR: Europa szanse na wylosowanie pasującej karty wynoszą 26/110 (12 kart czerwonych + 14 lokomotyw), podczas gry w TTR: KP jedynie 12/110 (12 kart w danym kolorze).
    – jedynie jeśli pozostali gracze nie mają nic na ręce, my też, a talia jest świeżo po tasowaniu. Później szanse maleją… lub rosną – w zależności od tego co komu udało się dobrać. :)

  2. Ginet

    Tak, ale zarówno w jednej jak i drugiej wersji gry szanse maleją lub rosną zależnie od dociągu przeciwników.

    Abstrakcja jednak od matematyki. Sam jestem fanem TTR, w otoczeniu mam dużo fanów TTR i wszyscy podchodziliśmy do WdP: KP z dużym kredytem zaufania.
    I po rozgrywkach każdy stwierdzał, że losowość tutaj jest znacznie bardzie uciążliwa niż w częściach w których lokomotywy są niczym nieograniczonymi jokerami :)

  3. Uwielbiam grę Wsiąść do pociągu i każdy z moich znajomych, który w nią zagrał też zakochał się w niej bez pamięci. Ja w swojej kolekcji posiadam Europę, jednak chciałabym sprezentować siostrze pod choinkę inną mapę. Pytanie moje czy warto? Miałam okazję grać w USA i powiem szczerze, że ogromnie mnie zawiodła i była najzwyczajniej w świecie nudna.

  4. Ginet

    Ja, jako posiadacz Europy, zawiodlem sie niexo na Krajach Polnocy.
    Chyba jednak bralbym Europe.
    Za to zasugereuj siostrze, zeby Tobie pod choinke Mikolaj przyniosl WdP: Wielka Brytania i Pensylwania. Sa swietne, chox troche bardziej zaawansowane niz Europa

Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*