Home / Recenzje / Gry dla graczy / Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia – gra o tym, kto lepiej włada kilofem

Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia – gra o tym, kto lepiej włada kilofem

Trudno nie porównywać „małej Kawerny” do dwóch gier: „dużej Kawerny” (Kawerna: Rolnicy z Jaskiń) oraz „małej Agricoli” (Agricola: Chłopi i ich Zwierzyniec). Gra powstała bowiem z połączenia tematu tej pierwszej i kompaktowości drugiej. Moje doświadczenie obejmuje wiele Rosenbergów, więc miałam i przyjemność wielokrotnego grania w powyższe tytuły (a także w dużego i małego Le Havre’a). Wnioski? Upychanie wielkich pudeł w małe dwuosobowe wychodzi Uwe świetnie. Potrafi on zassać kwintesencję swojej potężnej produkcji (gry Niemca to jedne z najcięższych pudeł na półce, pomimo tego, że niekoniecznie największe), odlać z niej perełkę i wcisnąć w małą muszelkę o wymiarach 20 cm x 20 cm.

W małej Kawernie nasi jaskiniowy rolnicy zajmują się już jedynie rozbudową swojej podziemnej infrastruktury. (Przypominam, że w oryginalnej Kawernie połowa planszy przedstawia też nadziemną część gospodarstwa.) Na małej planszy wykuwamy w skałach groty, w których następnie urządzamy izby. (Odwrotnie niż w „dużej K”, tutaj ściągamy płytki z planszy, a nie je na nią kładziemy). Izby wymagają jednak w miarę konkretnego układu ścian, które w toku gry musimy stawiać. A po co nam izby? Dla punktów i efektów. Czyli typowo. Celem gry jest jak najszybsze zabudowanie swojej planszy i przekucie tego wysiłku na jak największą liczbę punktów.

W warstwie mechanicznej mamy oczywiście worker placement (znak firmowy Rosenberga – nie jestem pewna, czy projektant zna jakieś inne mechaniki ;p), ale tym razem nie mamy żadnych ludków ani kart akcji. Karty zostały zastąpione przez kafelki, a jaskiniowcy są tylko wirtualni. Wiemy po prostu, ile akcji możemy w danej rundzie wykonać (liczba ta rośnie w trakcie gry), a wykonujemy je, zabierając kafelek z toru. Nie wiem jak się mają do siebie ceny produkcji jednej karty i jednego żetonu, ale fizycznie mamy po prostu do czynienia z mniejszą liczbą elementów.

Kafelki na torze akcji zmieniają swoje położenie co rundę losowo, ale w obrębie określonych grup. Ponadto odkrywane są na bieżąco (za wyjątkiem czterech w grupie 1). Generuje to regrywalność i małą nieprzewidywalność (a co za tym idzie buduje warstwę taktyczną).

To, co w małej Kawernie podoba mi się jednak najbardziej to zawężenie drogi do zwycięstwa. Tutaj nie ma miejsca na finezję czy wielkie strategiczne podchody. Mamy jeden cel – budowanie izb, do czego niezbędne są zasoby i ściany. O ile zasoby działają tak jak wszędzie i zazwyczaj działają (z fajną akcją dopełniania określonych zasobów do pewnego poziomu), o tyle ściany to nowy pomysł i to pomysł przestrzenno – ilościowy. Ścian jest tylko 7, a są konieczne do budowania izb (każdy kafelek izby ma oznaczenie ścian zbędnych i niezbędnych, jakie muszą/nie mogą wokół izby się znaleźć). Do ścian jest zatem wyścig. I do akcji wykuwania grot. I do akcji odpalania efektów izb (nie działają same z siebie, ale dzięki konkretnym kafelkom akcji). W skrócie, udało się autorowi skromnymi środkami stworzyć atmosferę ścigania się o konkretne zasoby i możliwości. A ja bardzo lubię takie przepychanki.

Nie może mi się zatem Jaskinia kontra Jaskinia nie podobać. Czy podoba się bardziej od małej Agricoli? Są to różne gry. I w różny sposób odwołują się do swojego pierwowzoru. Zwierzyniec zachował kilka źródeł punktowania, całkowicie wyrzucając losowość. Jaskinia okroiła wszystko do jednego aspektu, ale zachowała wariacje generowane podczas przygotowania rozgrywki. Dodam, że mała Kawerna przyjęła się u mnie w domu dużo lepiej niż duża. Głównie z uwagi na brak zarządzania rogatym pogłowiem, które – jak zostałam  boleśnie doinformowana – totalnie się już w moim M4 przejadło (ale why?!?!). Nie jest to jednak gra, którą wyciągam raz za razem, aczkolwiek, gdy się ją już raz wyciągnie, to ze dwie partie ogarnie. Jest to tytuł raczej lekki (często wymóg ścian nie jest aż tak dotkliwy jak mógłby być) i pozostawia pewien niedosyt, dzięki czemu wzrasta apetyt na ściągnięcie z półki ciężkiego pudła spod szyldu „Zostań gospodarzem roku” :)

PODSUMOWANIE:

+ jeden klarowny cel

+ gęsta atmosfera rywalizacji

+ oszczędne optymalne wykonanie

– trochę za mało wymagająca

 



Grę Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia kupisz w sklepie

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4.5/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Dziękujemy firmie Lacerta za przekazanie gry do recenzji.


6 komentarzy

  1. Co do mechanik Uwe, to są Fasolki, wszystkie poliomino z Patchworkiem na czele i jeszcze Mamma Mia. Więc jest w czym wybierać, a nie tylko worker placement.

  2. Świetna gierka i bardzo wciągająca, szczególnie jak gra się w większą ilość osób ;) Wiadomo, gra nie tylko dla dzieci!

  3. Fajna modyfikacja dla dwóch osób:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*