Cyclades – eurogrowo-wojenne mity

yosz (18:10 niedziela, Lipiec 25, 2010)


Od czasu do czasu autorzy gier planszowych próbują dokonać rzeczy bardzo trudnej – stworzyć dobrą hybrydę gry wojennej i eurogry. Cel trudny do osiągnięcia – musi być tematycznie, ładnie, wciągająco i emocjonująco. Musi być zachowany balans, najlepiej brak tzw. eliminacji graczy (wszyscy grają do końca z wypiekami na twarzy), mało losowości (albo losowość do opanowania). Reguły nie powinny być tłumaczone za długo, a jednocześnie nieźle oddawać realia gry. Kto z autorów nie chciałby stworzyć gry, którą zachwycać się będą eurogracze i gracze wojenni. Kilka prób było już podejmowanych – jedne mniej, inne bardziej udane: Antike, Szogun, Mare Nostrum, Senji, Struggle of Empires. Tym razem z tą wysoko postawioną poprzeczką zmierzyli się panowie  Bruno Cathala i Ludovic Maublanc – autorzy jednej z moich ulubionych gier – Mr Jacka.

Czytaj więcej…

Komentarzy: 6 Temat: Essen 2009, recenzje

Orzeł i Gwiazda, czyli ‘Szable do boju, lance w dłoń! Eurogracza goń, goń goń!’

Odi (16:06 niedziela, Lipiec 18, 2010)


W kwietniu br. gra Roberta Żaka, pt ‘Orzeł i Gwiazda’ została wybrana Planszową Grą Wojenną Roku 2009. Podejrzewam, że patriotyczne argumenty, chęć wspierania rodzimych wydawców i projektantów gier, nie miały tu wiele do rzeczy – ‘Orzeł i Gwiazda’ jest obiektywnie bardzo dobrą grą wojenną. Świadczy o tym choćby fakt, że uznane za granicą wydawnictwo Academy Games (m.in. seria taktycznych gier Conflict of Heroes) przygotowuje anglojęzyczne wydanie ‘Orła i Gwiazdy’, pod zmienionym tytułem: ‘Strike of The Eagle’. Czy jednak gra Roberta Żaka ma szanse spodobać się eurograczom?

Czytaj więcej…

Komentarzy: 2 Temat: Essen 2009, recenzje

Martinique, wyspa skarbami podszyta

Tycjan (23:36 wtorek, Czerwiec 29, 2010)


To piracki okręt płynie, Wiezie skarbów pełne skrzynie. Każdy zwiewa, gdzie się da, Śmieją się piraci – Ha, ha, ha!
Pędzi okręt jak szalony, Trupią czachą naznaczony, Skrzyżowane kości dwie, Śmieją się piraci – He, he, he!

Kilka tygodni temu miałem okazję napisać zapowiedź wydania przez firmę Axel polskiej edycji Martinique. Po przeczytaniu instrukcji do gry stwierdziłem, że nie jest to pozycja dla mnie. Los jednak chciał (przyznaję, trochę mu pomogłem ;), że Martinique trafiła do mnie do recenzji i teraz wiem, że bardzo dobrze się stało, bo moje pierwsze odczucie okazało się mylne. Ale po kolei. Czytaj więcej…

Komentarzy: 7 Temat: recenzje

Titania – morza szum…

Filippos (15:30 środa, Czerwiec 9, 2010)


Kiedy prawdziwy gracz widzi nazwisko znanego i cenionego autora (Rudiger Dorn) na pudełku z logo jednego ze swoich ulubionych wydawnictw (Hans im Glueck) i ilustracją ulubionego ilustratora (Michael Menzel) nieświadomie zaczyna poruszać palcami, wypychając już żetony z wyimaginowanej wypraski i wciągając nosem świeży, cudowny zapach chińskiej drukarni. Nie inaczej było ze mną gdy dowiedziałem się o grze Titania. Jednak szukając na BGG zapowiedzi gry i informacji o niej poczułem lekki niepokój – gra bowiem już na pierwszy rzut oka pachniała „strzałem w SDJ”. Mimo to zaryzykowałem spotkanie z nią. Czytaj więcej…

Komentarzy: 2 Temat: recenzje

Blokada

Dziobu (5:25 poniedziałek, Czerwiec 7, 2010)


Granna idzie za ciosem… i to w 3D!

Po niewątpliwie udanym polskim debiucie łamigłówek firmy Smart Games sprzed dwóch lat, sprawca całego zamieszania, firma Granna – rodzimy producent i dystrybutor gier dla dzieci (a czasem także dla dorosłych) – proponuje kolejną odsłonę układanek logicznych belgijskiego producenta.

Tym razem wydana została tylko jedna łamigłówka. Ale za to jaka…

Czytaj więcej…

Komentarzy: 0 Temat: recenzje

Imperial 2030 – walka klas w przyszłości?

Don Simon (10:33 środa, Czerwiec 2, 2010)


Zachodnioniemiecki burżuj po raz kolejny policzkuje uczciwego polskiego proletariusza. Jak widać przypadek „Agricoli”, próbującej ukryć prawdziwą rolę kułackiego bata w biedzie prostego chłopa, nie był odosobniony. Tym razem importując na nasze półki sklepowe grę towarzyską symulującą starcie różnych „potęg gospodarczych” w perfidny, ale aż nazbyt widoczny sposób, nasz zachodni „przyjaciel” nieudolnie próbuje indoktrynować rzesze niewinnych polskich graczy. Nie zmyli nas bluźnierczo umieszczona na okładce sylwetka naszego brata Fidela – dobrze wiemy, że prawdziwym celem tego „autora” jest gloryfikacja kapitalistycznego niewolnictwa i wyzysku. Czujni i zwarci w niwecz obrócimy te zakusy! Przedstawiciele kolektywu będą bez wytchnienia czuwać, by żaden reakcyjny prywaciarz nie mamił tą pseudo zabawą zmęczonego ciężką pracą robotnika. Nie ma u nas miejsca dla takiej chorej, zionącej nienawiścią rozrywki. Jak zawsze – zwyciężymy!

Czytaj więcej…

Komentarzy: 2 Temat: recenzje

Schweinebande – czyli „hej to moja ryba” na sterydach

Folko (9:52 czwartek, Maj 27, 2010)


Zastanawiałem się jak zacząć tą recenzję. Jednym z pomysłów był klimatyczny opis gry. Gdy już go napisałem, to zaraz skasowałem. Szczerze mówiąc nie pasował do tego abstrakcyjnego tytułu. Innym pomysłem było przedstawienie dorobku autora, ale na wstęp to według mnie nie pasowało. Zacząłem jeszcze inaczej… Schweinebande to gra, którą polecił mi jeden z moich przyjaciół od planszy. Stwierdził – zobacz, to fajny tytuł, taka „Hej to moja ryba” na sterydach. Zaciekawił mnie tym określeniem, postanowiłem przeczytać zasady, a jak przeczytałem to wiedziałem że muszę spróbować… mimo, że w tym okresie nie miałem specjalnego „parcia” na lekką grę.
Czytaj więcej…

Komentarzy: 6 Temat: recenzje

Czarne Historie

Folko (17:17 środa, Maj 19, 2010)


W rozwiązywaniu tego typu problemów najważniejszą umiejętnością jest „rozumowanie wstecz”. To wyjątkowo przydatna zdolność, a przy tym niezwykle prosta, lecz obecnie ludzie bardzo mało poświęcają temu uwagi. W codziennych sprawach przewijających się w naszym życiu o wiele przydatniejsze jest „rozumowanie do przodu”, ten drugi sposób jest zaniedbywany.

Sir Arthur Conan Doyle „Sherlock Holmes: Studium w szkarłacie”

Wydana w Niemczech, Kanadzie, Francji, USA, Czechach, Grecji, Włoszech, Hiszpani, Holandii i na Słowacji. Od momentu wydania, to jest od 2004 roku sprzedano w samych Niemczech przeszło 700 tysięcy egzemplarzy. Można w nią grać w domu i na dworze, siedząc, chodząc i jadąc… przy świetle i w ciemnościach, w 2 osoby a również w kilkadziesiąt. To gra bez ograniczeń.

Kto jest bohaterem dzisiejszej recenzji? Czarne historie. Gra z powodu zależności językowej do tej pory w Polsce praktycznie nie znana, ale wkrótce dzięki wydawnictwu G3 powinno ulec to zmianie. Myślę że wystarczy tego wstępu, zapraszam do zagłębienia się w świat niesamowitych opowieści…

Czytaj więcej…

Komentarzy: 110 Temat: recenzje

Washington’s War

clown (9:00 wtorek, Maj 18, 2010)


Tak jak na każdym zebraniu ktoś musi zacząć pierwszy, tak w świecie gier planszowych są tytuły, które zapoczątkowują pewien gatunek, modę, mechanikę. Card Driven Games (w skrócie CDG) to gry planszowe oparte o mechanikę karcianą – jej sercem i rdzeniem są karty. Napędzają rozgrywkę, bywają przyczyną ogromnych frustracji, wielkiej radości i całej masy nierzadko sprzecznych ze sobą uczuć. „Twilight Struggle”, „Here I Stand”, „Hannibal: Rome vs Carthage” i cała litania innych gier, których motorem napędowym są właśnie karty. Wydana w 1994 roku przez Avalon Hill gra autorstwa Marka Hermana – „We The People”, której tematem była rewolucja amerykańska, zapoczątkowała nowy rozdział w dziedzinie gier wojennych – karty determinujące przebieg rozgrywki oraz nowy rodzaj mapy – nie pokrytej heksagonalną siatką, a abstrakcyjną siecią połączeń pomiędzy poszczególnymi punktami terenowymi, czyli mapy „point-to-point” (z ang. „z punktu do punktu”). Dodatkowym smaczkiem były karty bitewne, dzięki którym rozstrzygane były bitwy (Ci, którzy ich występowanie w „Hannibal: Rome vs Carthage”, lansują jako „innowacyjne” i „nowatorskie”, są niestety w wielkim błędzie). Tak oto zapisano pierwsze, złote, karty (dosłownie i w przenośni) w historii CDG. Czytaj więcej…

Komentarzy: 6 Temat: recenzje

Tagi: ,

Boże Igrzysko – Dzieje Rzeczpospolitej Szlacheckiej

Ink (12:48 czwartek, Maj 13, 2010)


„Boże Igrzysko” od momentu pojawienia się pierwszych zapowiedzi skazane było na wzbudzanie silnych emocji. Po pierwsze: jeden z najbardziej rozpoznawalnych projektantów na świecie, Martin Wallace, podjął się stworzenia gry planszowej o naszym kraju. Po drugie: inspirował się nie mniej sławną książką Normana Daviesa, sztandarowym tytułem popularyzującym naszą historię poza granicami kraju. Po trzecie: Wallace znany jest z tego, że swoje gry silnie osadza w realiach, na których się opiera, lubi dodawać smaczki wynikające z tematu, nawet jeśli miałoby się to odbyć kosztem elegancji zasad. Po czwarte: gra traktuje o czasach, o których chyba każdy wykształcony Polak ma swoją opinię, a nie zawsze są one zgodne. Po piąte: zapowiadane wymuszenie elementów kooperacji w grze silnie konkurencyjnej wróżyło oryginalną mechanikę i ciekawe rozwiązania. Po szóste wreszcie, a z pewnością nie najmniej istotne: Phalanx Games Polska podjęło decyzję, by grę dodatkowo zmodyfikować w specjalnej wersji przeznaczonej tylko na nasz rynek.

Czytaj więcej…

Komentarzy: 6 Temat: recenzje