2 RTL (Ropczycki Turniej gier Logicznych)

WRS (9:04 wtorek, Czerwiec 15, 2010)


logo Ropczyckiego Klubu Gier Planszowych 2 czerwca w ropczyckim Liceum Ogólnokształcącym im. T. Kościuszki miał miejsce 2 Ropczycki Turniej gier Logicznych (RTL).
Po doświadczeniach z pierwszego turnieju nieco zmienione zostały zasady. Zamiast systemu pucharowego, w którym szybko odpada większość uczestników, tym razem zastosowany był system szwajcarski. Modyfikacja systemu szwajcarskiego wymuszona była rozgrywaniem gier w czteroosobowym składzie. Najważniejszym kryterium było doprowadzanie do rozgrywek graczy z największym dorobkiem punktowym, najlepiej przy różnych grach.
Rozgrywki toczyły się przy ogromnym zainteresowaniu uczniów LO. Na 32 miejsca (ograniczenie wynikające z ilości dostępnych gier) zgłosiło się blisko 50 osób. Czytaj więcej…

Komentarzy: 1 Temat: ciekawostki

Ropczycki Turniej

WRS (6:00 poniedziałek, Luty 8, 2010)


Od września ubiegłego roku działa w Ropczycach Szkolny Klub Gier Logicznych – Myślnik. Cotygodniowe spotkania odbywają się w dwóch szkołach średnich: Zespole Szkół im. ks. dra J. Zwierza i Liceum Ogólnokształcącym im. T. Kościuszki. Zajęcia koncentrują się wokół gier logicznych, ale planszówki też często lądują na szkolnych ławkach. 6.I.2010 r. odbył się w LO I Ropczycki Turniej Gier Logicznych – Myślnik. Swój akces zgłosiło 30 uczniów. Czytaj więcej…

Komentarzy: 1 Temat: ciekawostki

Proszę Pani, za tydzień na pewno przyjdziemy.

Robert_C (15:27 piątek, Wrzesień 18, 2009)


(kontynuacja artykułu o szkolnym Klubie Gier Planszowych)


szkolnepionkiPo kilku miesiącach zajęcia z dziećmi wyglądają już całkiem inaczej niż na początku roku szkolnego. Teraz Szkolne Pionki najczęściej zbierają się w grupki, które szybko szukają swojej ulubionej gry, zasiadają z nią przy stoliku i grają z zapałem przez całe zajęcia. Prowadzenie zajęć już nie jest tak męczące, nie trzeba tyle tłumaczyć, a zasady nowych gier szybko są rozumiane. Frekwencja się nie zmniejszyła, a jeśli czasem ktoś nie przyjdzie, to w kolejnych dniach dzieci biegną do Pani między lekcjami i wołają: „Proszę Pani, my byliśmy chorzy, ale za tydzień na pewno przyjdziemy„.

Czytaj więcej…

Komentarzy: 3 Temat: felietony

Proszę Pani, czy mogę wyrzucić słonia?

Robert_C (14:29 piątek, Wrzesień 11, 2009)


(kontynuacja artykułu o szkolnym Klubie Gier Planszowych)

(kontynuacja artykułu o szkolnym Klubie Gier Planszowych)

szkolnepionkiPraca z dziećmi nie jest łatwa, ale daje ogromną satysfakcję. Jednak zanim ktoś zdecyduje się na wprowadzanie dzieci w świat gier planszowych niech uzbroi się w cierpliwość. „Proszę Pani, czy mogę wyrzucić słonia?„, „Tak, ale musisz zapłacić dwie monety” – takie pytania nigdy się nie skończą.

Komentarzy: 8 Temat: felietony

Proszę Pani, czy będą gry planszowe?

Robert_C (14:20 piątek, Wrzesień 4, 2009)


Kilka dni temu rozpoczął się kolejny rok szkolny. Takim właśnie pytaniem: „Proszę Pani, czy będą gry planszowe?” dzieci z jednej ze szkół podstawowych witają przechodzącą korytarzem Panią. „Tak, tak, na pewno będą, przyjdźcie koniecznie.” odpowiada Pani i dzieci uśmiechnięte rozbiegają się do swoich klas.
To nie wstęp do gry planszowej o szkole podstawowej, to nie marzenia o nowym systemie edukacji, tak po prostu dzieje się w jednej ze szkół w Krakowie. A wszystko zaczęło się rok temu.
Rok temu moja żona, nauczyciel-terapeuta w szkole podstawowej, postanowiła naszą pasję do gier planszowych przenieść do pracy – postanowiła rozpocząć prowadzenie w szkole dodatkowych zajęć w postaci Kółka Gier Planszowych. Obawy czy się uda? Oczywiście – czy dyrekcja wyrazi zgodę, czy dzieci będą chciały przychodzić, czy będziemy mieli dla nich gry, czy te gry ich zainteresują, czy poradzą sobie z nowoczesnymi planszówkami – tych pytań było wiele. Może właśnie teraz, na początku nowego roku szkolnego inni nauczycieli mają takie same pomysły i stawiają sobie podobne pytania – przeczytajcie jak nam się udało.
Pomysł zorganizowania zajęć pozalekcyjnych z grami planszowymi został zaakceptowany przez Dyrekcję szkoły – wymóg formalny to m.in. regularność zajęć i określona ilość uczęszczających dzieci. Wcześniej już żona wykorzystywała pewne gry planszowe w pracy terapeutycznej z dziećmi, więc niektóre z nich aż się rwały na takie zajęcia. Na początek kilka naszych gier z domu (może proste „Jungle speed”, „Jenga”, „Poprzez Polskę”) i … pojawia się pomysł – poprosimy o pomoc kogoś, kto ma dużo gier i może jakieś przekaże lub wypożyczy dzieciom, poprosimy sklep Rebel.pl.
Nie mogę się oprzeć, żeby nie podziękować w tym momencie sklepowi Rebel, a szczególnie Pani Magdalenie, z którą się kontaktowałem. Odpowiedzieli na naszą prośbę bardzo serdecznie. Szkoła otrzymała na początek kilkanaście gier w formie wypożyczenia ich na kilka miesięcy. Zaczynamy więc zajęcia.
Pierwsze spotkanie z dziećmi (musi ich być co najmniej 10, aby zajęcia mogły być prowadzone). i przychodzi 40 (słownie czterdzieści) dzieciaków chętnych na granie, a zająć musi się nimi jedna Pani. „To masakra jakaś jest?” – nie, wcale nie, ta praca, choć ciężka, to sama przyjemność.
Mamy do dyspozycji gry wypożyczone z Rebela (m.in. Zooloretto, Wilki i Owce, Robale, PitchCar, Wsiąść do pociągu). Dzieciaki wybierają gry, okazuje się, że są wśród nich tacy, którzy już grali, więc tłumaczą zasady innym, żona zbiera grupki dzieci i uczy je grać, nasz syn i córka także tłumaczą gry, jednym słowem planszowa atmosfera, radość, uśmiechy, krzyki, wrzaski, zamieszanie i wszystko co sobie można wyobrazić przy takiej liczbie dzieci. A na koniec, który tak jakoś niespodziewanie wszystkich zaskoczył po dwóch godzinach zabawy, same uśmiechnięte twarze i pytania: „Czy możemy przyjść jeszcze raz?”.
I przychodzili. Myśleliśmy, że część dzieci zrezygnuje, że będą znudzone takimi zajęciami, ale gdzie tam – było ich aż za dużo. Spotkania trzeba było podzielić na dwie grupy: dzieci młodsze i starsze (tak dużo dzieci nie może uczestniczyć jednorazowo w zajęciach). Dzieci na początku chętnie grały w proste gry, które szybko można było wytłumaczyć, no i oczywiście w Pitchcar, który o dziwo zainteresował nie tylko chłopców. Może wspomnę tylko, że zawsze kłótnia wybuchała i przepychanki, kto i jaką trasę będzie układał.
Tak to się wszystko zaczęło. A co było dalej?
Dalej było trochę ciężkiej pracy, ale i mnóstwo zadowolenia. Z czasem przyszła pora na nowe, bardziej złożone gry. Pojawiły się konkursy, dzieci wybrały nazwę dla swojego Klubu Miłośników Gier Planszowych – tak powstały „Szkolne Pionki”.
Ale o tym co było dalej napiszę za kilka dni (taka moda teraz na GamesFanatic?). Dzisiaj tylko o początkach, tylko te kilka słów zachęty dla innych nauczycieli, opiekunów, wychowawców. Może i oni zdecydują się właśnie teraz rozpocząć granie z dziećmi w nowoczesne planszówki.

szkolnepionkiKilka dni temu rozpoczął się kolejny rok szkolny. Takim właśnie pytaniem: „Proszę Pani, czy będą gry planszowe?” dzieci z jednej ze szkół podstawowych witają przechodzącą korytarzem Panią. „Tak, tak, na pewno będą, przyjdźcie koniecznie.” odpowiada Pani i dzieci uśmiechnięte rozbiegają się do swoich klas.

To nie wstęp do gry planszowej o szkole podstawowej, to nie marzenia o nowym systemie edukacji, tak po prostu dzieje się w jednej ze szkół w Krakowie. A wszystko zaczęło się rok temu.

Czytaj więcej…

Komentarzy: 11 Temat: felietony