Home / Recenzje / Dodatki / Dominion Intrigue – jeszcze więcej dobrego

Dominion Intrigue – jeszcze więcej dobrego

Są pewne zjawiska, których przewidzenie nie wymaga ani ludzi parających się wróżbiarstwem, ani najtęższych analityków z NASA i meteorologii. Obejdzie się bez szklanej kuli, herbacianych fusów, jelit pokonanych wrogów, a nawet superkomputerowów przetwarzających dwieście bilionów operacji na sekundę. Pewne rzeczy wcześniej czy później muszą stać się faktem. Czymś takim było nadejście dodatku do gry Dominion. Z własnym podtytułem Intrigue.

Jest wszystko, nie ma złudzeń

Pudełko do Dominion Intrigue jest identyczne jak do wersji podstawowej gry. 25 zestawów nowych kart, instrukcja, karty skarbów, klątw, zwycięstwa, wszystko co potrzeba do zagrania, bez potrzeby posiadania jakiegokolwiek egzemplarza wersji pierwotnej. W pełni niezależny do-da-tek. Aż się jąkam, bo ciężko nazwać to rozszerzeniem, skoro to jednocześnie samodzielna gra. Słuszność tego terminu broni jednak świadomość, że gracze będą najprawdopodobniej mieszać karty z Intrigue i podstawki. Nie mówiąc o tym, że jest to oczywiście kontynuacja wszystkiego tego, co zapoczątkował oryginalny Dominion.

Dominion Intrigue, karty już w koszulkach

Jest jednak jedna nowa rzecz w pudełku. Kartonowa wkładka z nazwami kart, która po wstawieniu do pudełka informuje nas, w którym miejscu znajduje się poszukiwana przez nas karta. Do wersji podstawowej można to było sobie wydrukować z sieci, tutaj mamy od razu w komplecie. Dobry krok, bo piekielnie przydaje się ten pomysłowy drobiazg.

Są pomysły, nie ma rewolucji

Z dodatkiem wiązałem pewne obawy, szczególnie po kilku opublikowanych kartach, czy całość nie będzie prymitywnym odcięcie kuponów, bez odrobiny zaangażowania. Na szczęście tak się nie stało. Przeważająca większość kart prezentuje najróżniejsze ciekawe pomysły, które uatrakcyjniają rozgrywkę i wprowadzają nowe zagrania taktyczne. Nie ma jednak mowy o wywróceniu do góry nogami mechaniki, na pewno nie czuć powiewu rewolucji.

Dwoma najważniejszymi patentami w grze są karty opcjonalne i karty-hybrydy. Karty opcjonalne to karty, które umożliwiają wybranie akcji z kilku dostępnych, np. wziąć 2 kasy do zakupów czy dwie karty z talii, czy pozbyć się dwóch kart z ręki na śmietnik (Steward). Jak łatwo się domyśleć karty tego rodzaju są bardzo elastyczne i łatwo można modyfikować je do aktualnej tury gracza (wcześniej kupiłem dzięki niej droższą kartę, a teraz pozbywam się dwóch kart klątwy). Ogólnie pomysł zacny i bardzo dobrze działający.

Karty, autor: cnidius

Karty, autor: cnidius

Podobnie ma się sprawa z – jak ja je nazywam – kartami-hybrydami, czyli połączeniem punktów zwycięstwa z dodatkową funkcjonalnością. Przykładem ich jest Harem, czyli 2 kasy i 2 punkty zwycięstwa, Nobles, czyli 2 punkty zwycięstwa oraz dobierz 3 karty albo wykonaj dwie akcje, wreszcie Great Hall, czyli 1 punkt zwycięstwa, ale też 1 karta i 1 akcja. Wszystko to sprawia, że możemy wcześniej zacząć ciułać punkty (usypiając czujność przeciwnika) i nie zapychają one nam bez sensu ręki. Jednym słowem oferują one pewne nowe możliwości taktyczne i stawiają przed graczem nowe dylematy.

Znowu z interakcją, nadal bez full contact

W 25 nowych kartach pojawiły się cztery karty ataku i jedna reakcji. Stopień interakcji jest na bardzo podobnym (jeżeli nie identycznym) poziomie jak w podstawce. Większość czasu spędza się na robieniu sobie dobrze, a za atakowanie przeciwników zabieramy się od czasu do czasu (choć to też oczywiście zależy od układu wylosowanych kart). W kartach ataku nie ma specjalnie nowatorskich pomysłów, a to jedna karta (Torturer) pozwala wybrać graczom czy mają odrzucić karty czy wziąć kartę klątwy, a to inna (Swindler) wyrzuca na śmietnik przeciwnikowi kartę z góry jego talii i wciska mu się jakąś nową, o tej samej cenie.

Karty, autor: cnidius

Karty, autor: cnidius

Chyba najwięcej sprzecznych uczuć czuję do karty Saboteur. Z jednej strony to karta wyjątkowo bolesna dla przeciwników bo wyrzuca im na śmietnik lepsze karty, a zastępuje znacznie tańszymi. To z drugiej strony jest to karta bardzo droga – 5 monet, i nie oferująca nic więcej, żadnej karty, akcji, zakupów. Nie czuję jej praktyczne zastosowania oprócz doprowadzenia od ogólnej destrukcji swoich talii i zwiększenie chaosu rozgrywki.

Jest dłużej, nie kończą się talie

Co prawda 6 partii to za mało do wyciągania jednoznacznych wniosków, przydałoby się z 5 razy więcej, ale pokuszę się na pewne teorie. Wydaje mi się, że przeciętna rozgrywka trochę się wydłużyła. Niewiele, góra o 10 minut, ale mam poczucie, że wszystko zajmuje trochę więcej czasu. Pewnie wynika to też z niektórych kart, które bardziej angażują czasowo graczy w pojedynczej turze. Nie przeszkadza mi to jednak w zupełności. Drugą zmianą jaką zauważyłem to zjawisko, że bardzo rzadko gra się kończy warunkiem wyczerpania trzech talii. Lwia część moich partii kończyła się zabraniem ostatniej karty z 6 punktami zwycięstwa przez któregoś z graczy. Choć może to kwestia rozkładu kart i doboru graczy.

Karty, autor: cnidius

Karty, autor: cnidius

Sprawdziłem też jak prezentują się partie rozgrywane tylko przy użyciu Intrigue i przy zmieszaniu ich z kartami z wersji podstawowej (w stosunku 1:1). Nie odczułem żadnych problemów, wszystko płynnie funkcjonowało. Co więcej wprowadzenie kilku nowych kart z Intrigue do talii ze starymi, dobrymi kartami z podstawki, powodowało, że w samej partii czuć było dużo świeżości. Pochwalić też należy instrukcję do Dominion Intrigue, która rozpatruje i wyjaśnia najróżniejsze kombinacje z kartami z wersji podstawowej. Jestem ciekaw jak wpłynie to na grubość przyszłych instrukcji, bo liczba wariantów z dodatku na dodatek znacznie wzrośnie.

Warto dodać też, że połączenie obu wersji Dominiona – podstawowej i Intrigue – umożliwia rozgrywanie partii w większą liczbę osób, choćby w pięć czy sześć. Niestety nie dane mi było jeszcze sprawdzić tego wariantu, ale można podejrzewać, że całość rozgrywki jeszcze bardziej się wydłuży. Z drugiej strony kilka razy brakowało mi możliwości, aby pograć w więcej niż cztery osoby i fajnie, że twórca i wydawca udostępnili taką opcje.

Już dla doświadczonych, jeszcze nie dla początkujących

Czas na wnioski, podsumowania i oceny. Warto, nie warto, dla kogo, a dla kogo nie. W tej wyliczance widzę trzy pytania, które mogą najczęściej paść: czy warto kupić Dominion Intrigue, gdy Dominion mi się podobał, czy warto gdy mi się nie podobał, co lepiej Dominion czy Dominion Intrigue?

Dominiom mi się podobał, to wystarczający warunek żeby kupić dodatek. Dominion Intrigue ma dużo, może nie rewolucyjnych, ale bardzo fajnych pomysłów. Dostarczają one poszczególnym rozgrywkom dużo świeżości, zwiększają liczbę kombinacji i poczucia, że mamy do czynienia z unikalną partią. Dominion Intrigue powinien być dobrze przyjęty przez doświadczonych graczy, którzy ucieszą się z nowych opcji i decyzji do rozpatrzenia.

Dominion mi się nie podobał. Nie widzę najmniejszego powodu, że jakiś cudem Intrigue miałby zmienić odczucia co do gry. Wszak szkielet mechaniki w niczym się nie zmienił. Tasujemy, kupujemy, tasujemy, kupujemy, tasujemy, zagrywamy kombosy. Jeżeli zupełnie nie porwał kogoś Dominion, żaden jego aspekt nie wydał mu się ciekawy, to Intrigue nic tu nie zmieni. Absolutnie.

Dominion czy Dominion Intrigue. Zdecydowanie to pierwsze. Dlatego, że podstawowa wersja Dominiona dobrze oddaje samą grę, jej cechy szczególne, jej zalety i wady. Dominion Intrigue to dodatkowe smaczki, to przyprawy, które wzmacniają wrażenia tego co już dobrze znamy. Intrigue bez znajomości podstawki może wydać się trochę zbyt udziwniony, przekombinowany, mniej atrakcyjny.

Już Intryga, jeszcze nie Wybrzeże

Instrukcja do Intrigue zaczyna się zagraniem czysto komercyjnym, czyli zapowiedzią na tytułowej stronie następnego dodatku do gry pod tytułem Seaside. Zastanawiałem się czy część osób nie poczuje się źle z powodu tak nachalnego ogłaszania: „doimy i będziemy doić dalej”. Możliwe. Z drugiej strony co w tym złego? Tego hasła przecież i tak nie przeczytają osoby, które gry nie lubią. Raczej skierowane są do kogoś takiego jak ja. Skoro gra mi się podoba, bawię się przy niej znakomicie, a dodatek okazał się dobrze wydanymi pieniędzmi, to chcę być pewny, że Rio Grande Games i Donald X. Vaccarino nie spoczną, i będą mi tę rozrywkę jak najdłużej zapewniać. Tym samym pozostaje mi tylko szeptać z wzrokiem utkwionym w horyzont – „Tak, Seaside, ja na ciebie czekam.”

Ogólna ocena (5/5):

Złożoność gry (3/5):

Oprawa wizualna (4/5):

14 komentarzy

  1. Mnie się Dominion długo kompletnie nie podobał (aż do pamiętnego popołudnia/wieczoru w Wawie w Wargamerze gdzie zagraliśmy 2 x w 4 osoby i było rewelacyjnie).
    Od tego czasu grałem wiele razy, gra podoba mi się absolutnie. Musiałem się do niej przekonać, ale teraz wiem, że jest po prostu świetna. Czekam na Intrygę PL (podstawkę mam PL i nie chcę mieszać języków).

  2. Fajna recka i warto zaznaczyć że pierwsza na świecie i na 8 dni przed premierą:) Jednak co gamesfanatic to gamesfanatic:))

    Ja bym jeszcze dodał że Intryga jest mniej intuicyjna. Nie jest to wszystko takie oczywiste jak w podstawce. Mało grałem i ciężko wyciągać wnioski, ale mam wrażenie że w intrydze nie zdarzy się już to, co w podstawce w niektórych zestawach że gram niejako z autopilotem, realizuję z góry zakładaną strategię bez analizy bieżącej sytuacji. Karty opcjonalne sprawiają że można grać bardziej elastycznie.

  3. Pancho

    W sumie zgadzam się z tym co napisałeś, Filippos. Ta nieintyicyjność rozgrywki kusi graczy do eksperymentowania. Miałem fajną rozgrywkę, gdy z bratem zachłyneliśmy się jakimś ciekawymi kartami. I zaczeliśmy budować widowiskowe megakombosy, które w przyszłości miały przynosić gigantyczne dochody. Niestety nim to nastąpiło gra się skończyła. Siostra bowiem poszła po najmniejszej linii oporu, kupując coraz więcej kasy i nas rozjechała :) Ale obaj z bratem byliśmy zgodni, że mieliśmy dużo przyjemności z ekperymentowaniem :)

  4. Doskonała recenzja.

  5. to powyzej, to ja, jarząbek ;-)

  6. Świetna recenzja, miło mi się czyta o czymś co tak bardzo lubię i cały czas coraz lepiej poznaję. Dominion to bez wątpienia mistrz i zgadzam się z stwierdzeniem, że intryga jest dla posiadaczy Dominiona. Trzeba poznać dodawanie by cieszyć się mnożeniem. Intryga to wymarzony powiew świeżości dla każdego posiadacza „podstawki nr.1”

  7. Ja tylko dla porządku dodam, że w polskim wydaniu wersji podstawowej była wkładka z nazwami kart

  8. ja tylko dodam, że w polskiej wersji podstawki miałem tekturkę do środka pudełka od razu. Brawo Bard

  9. Co do gry w 6 osób – można grać i w 8, dwie osobne partie równocześnie :P Grać razem i czekać nie wiadomo ile nie ma sensu, a kart przecież nie zabraknie.

    Ogólnie dodatek daje radę. Może po czwartym kupię sobie nawet jakieś zbiorcze wydanie wszystkiego, co do tej pory wyszło (bo lubię, kiedy każda rozgrywka jest absolutnie niepowtarzalna).

  10. Karty wyglądają bardzo ciekawie – na pewno bardzo odświeżą tę nader udaną grę. Udane pomysły uatrakcyjnią grę – zwłaszcza podoba mi się zwiększenie opcji strategicznych dzięki wyborowi spośród kilku akcji, które oferuje karta.

    Cieszę się, że nie ma rewolucji, bo oznaczałoby to, że karty z podstawki są do wyrzucenia.

    Myślę, że twórca gry nie zaryzykuje tego, co spotkało tyle gier kolekcjonerskich – kolejne dodatki były tak przepakowane, że pierwsze wydane karty były coraz mniej przydatne i niepotrzebne.

  11. Tutaj w ogole nie ma takiego zagrozenia – nawet jezeli jakas karta bylaby przepakowana, to dostaja ja wszyscy gracze. I gracze decyduja przed rozgrywka (losowo lub swiadomie) z jakim zestawem kart chca grac.

  12. Masz rację Natanielu – ale gdyby wszystkie karty z dodatków były lepsze = ciekawsze/mocniejsze/łatwo zastępujące te z podstawki, to dodatki podmieniałyby po prostu karty z podstawki, zamiast rozbudowywać dostępne tam możliwości. Czyli dalej mamy 25 zestawów – tylko podrasowanych.

  13. „Przeważająca większość” ^_^

  14. siepu
    Nie musisz czekać na 4 dodatki żeby mieć dużą niepowtarzalność rozgrywek. Z moich obserwacji wynika że nawet druga partia tym samym zestawem 10 kart jest inna- gracze uczą się, nie popełniają drugi raz tych samym błedów i grają po prostu inaczej.

    Zamiana 2 z 10 kart portrafi bardzo silnie zmienić rozgrywkę.

    My graliśmy tak- po dwie partie każdym zestawem, potem wymiana 2-3 kart których nikt nie kupował. Przy takim podejściu nawet podstawka starczy na wiele unikalnych partii.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*