Home / Targi w Essen / Essen 2009 / Hobbity płyną do Indii

Hobbity płyną do Indii

okładka gryWydawnictwo Hobbity z Nowego Sącza idzie za ciosem. Po sukcesie związanym z wydaniem znakomitej gdy towarzyskiej Dixit, tym razem zamierza zadowolić bardziej wymagających graczy. Po polsku zostanie wydana gra Vasco da Gama autorstwa Włocha Paolo Mori.

Gra jest osadzona w realiach epoki wielkich odkryć geograficznych z przełomu XV i XVI wieku. Gracze wcielają się w ówczesnych bogatych kupców, którzy inwestowali w statki handlowe płynące po przyprawy do Afryki i Indii.

Vasco da Gama będzie grą przeznaczoną dla 2 do 4 graczy. Wygra osoba, która zdobędzie najwięcej chwały, czyli punktów zwycięstwa. Polscy gracze otrzymają w rodzimym języku kolejną solidną eurogrę z bardzo interesującym tłem historycznym.

plansza (autor: frappy)

plansza (autor: frappy)

Nadal nie wiemy, czy polskie wydanie ukaże się w październiku, czyli w tym samym czasie, co angielskie, niemieckie czy włoskie. Czekamy więc z niecierpliwością na dalsze wieści z Nowego Sącza.

12 komentarzy

  1. Avatar

    Całkowicie polska edycja gry ukaże sie wraz z innymi wersjami językowymi w pażdzierniku, a już w sobotę 5 września będzie można zagrać w prototyp Vasco da Gama w Gliwicach na Pionku. Zapraszamy do gry wszystkich zainteresowanych:)

    wydawnictwo HOBBITY

  2. Avatar

    Ciekawe czy grywalna :) Obrazki ładne :)

  3. Avatar

    kolejny, nudny „worker placement”. eh, już nie robią takich gier jak kiedyś…

  4. Avatar

    To graj w gry, które robili kiedyś. :P

  5. Avatar

    Happosai: „#

    eh, już nie robią takich gier jak kiedyś…
    #
    Arhtu 17:25, Sierpień 28, 2009 ”

    Kiedyś czytałem krótkę reckę Neverwinter 2… i ktoś napisał w komencie: „pewnie zaraz jakiś 30 latek napisze: ehhh… nie ma to jak stare cRPG BG czi IwD”
    :-)

    Tak mi się jakoś Twój koment skojarzył

  6. Avatar

    Teraz Happosai przyznaj się ile masz lat to zobaczymy „co ty kurcze wiesz o grach” ;)

  7. Avatar

    a pewnie, że się przyznam:D 22. może i nie pamiętam hype’a przed go, ale parę ładnych gier poznałem. uważam, że ostatnio sporo tytułów powstaje na bazie tego mechanizmu i często naprawdę niewiele się od siebie różnią:/ za każdym razem mam po prostu wrażenie, że gram w „jakiś nowy worker placement”. to, że gry są coraz ładniejsze(podobnie jak ta powyżej) to wcale nie znaczy, że są coraz ciekawsze. mam wrażenie, że ostatnio właśnie ten wygląd jest coraz częstrzym głównym kryterium atrakcyjności gry(przynajmniej wg ich autorów). mechanizm weźmiemy łatwy i znany(wp) i troszeczkę tu i tam pokombinujemy i mamy fajny nowy bestseller. moim zdaniem popularność worekrów jest podyktowana właśnie tym, że jest po prostu łatwo na nich stworzyć mechanikę. dla mnie zazwyczaj nudną i nieciekawą. i tyle w tej kwestii.

  8. Avatar

    może trochę przesadzam, nie każda gra z opisywanym mechanizmem jest „nudna i nieciekawa”, ale za to niemal żadna nie wnosi nić świerzego ze sobą.

  9. Avatar

    Czasami mała zmiana tu i tam sprawia, że oklepana mechanika zabłyśnie całkiem nową jakością. Do tego to się raczej sprowadza. Małymi kroczkami szukania nowych jakościowo rozwiązań. Trudno czasami wyczuć jak mała zmiana w mechanice może wpłynąć na dostępne decyzje, napięcie itd. itp.
    Tak jak Dominin i RftG dały nowe życie karciankom tak jakaś gra może dać nowe życie Worker Placement. Nie twierdzę, że akurat Vasco da Gama.
    Kończąc: kiedyś robili beznadziejne gry planszowe :). Teraz jest o wiele lepiej.

  10. Avatar

    A popularność Worker Placement jest raczej podyktowana nie tym, że łatwo na nich stworzyć mechanikę, ale dobrze odwzorowuje rzeczywistość i dobrze komponuje się z tematyką, gdzie mamy do czynienia z produkcją czegokolwiek i zlecaniu zadań grupie ludzi. Tak mi się wydaje…

  11. Avatar

    na przykład Monopoly… To dopiero była gierka… :)

    Ciekaw jestem, czy taka gra się jeszcze sprzeda – obok tyle dobrych gier o podobnej mechanice po polsku: Agricola, Filary Ziemi…

  12. Avatar

    Po planszy patrząc, to wygląda jak odmiana Age of Empires III. Dobrze mi się wydaje?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Cyclades – eurogrowo-wojenne mity

Od czasu do czasu autorzy gier planszowych próbują dokonać rzeczy bardzo trudnej – stworzyć dobrą hybrydę gry wojennej i eurogry. Cel trudny do osiągnięcia – musi być tematycznie, ładnie, wciągająco i emocjonująco. Musi być zachowany balans, najlepiej brak tzw. eliminacji graczy (wszyscy grają do końca z wypiekami na twarzy), mało losowości (albo losowość do opanowania). Reguły nie powinny być tłumaczone za długo, a jednocześnie nieźle oddawać realia gry. Kto z autorów nie chciałby stworzyć gry, którą zachwycać się będą eurogracze i gracze wojenni. Kilka prób było już podejmowanych – jedne mniej, inne bardziej udane: Antike, Szogun, Mare Nostrum, Senji, Struggle of Empires. Tym razem z tą wysoko postawioną poprzeczką zmierzyli się panowie  Bruno Cathala i Ludovic Maublanc – autorzy jednej z moich ulubionych gier – Mr Jacka. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap