Home / Recenzje / Fasolki: rozszerzenie – O sztuce przyprawiania

Fasolki: rozszerzenie – O sztuce przyprawiania

Z dodatkami różnie bywa. Jedne są zwykłym, nie bójmy się tego słowa, dojonkiem. Inne wyczekiwanymi przez graczy poprawkami do podstawowego trybu gry. Wreszcie i takie, które – jak mądrze zastosowana przyprawa podkreśla smak i aromat potrawy – z wersji podstawowej potrafią wyciągnąć kolejne wyzwania dla graczy nie zmieniając przy tym samej gry.

Fasolki Uwe Rosenberga poznałem na jednym z Pionków. Dość późno jak na miłośnika gier (tak to teraz oceniam). Wynika to z pewnego uprzedzenia do karcianek i gier z dużą ilością dodatków (mam obawy, czy potrafię się oprzeć ;) ). Jednak ku naszemu, rodzinnemu!, zaskoczeniu gra od razu spodobała się wszystkim i od tego czasu wiele osób poznało ją na naszych klubowych czy towarzyskich spotkaniach.

Dość szybko zdecydowałem się, by dokupić dodatek (Bohnanza Erweiterungs-Set). Nieco zgrzytały nam germańskie nazwy, zupełnie nie spodobały się karty taktyczne, ale możliwość grania dłużej i z większą ilością osób była wielekroć warta tego wydatku.

Nic dziwnego zatem, że z wielkim zainteresowaniem przeczytałem zapowiedzi polskiej edycji Rozszerzenia. (cóż, żyłka kolekcjonerska zwyciężyła…) Tym bardziej, że miało to być specjalne, inne od niemieckiego, rozszerzenie.

Co w Rozszerzeniu?

Znajdziemy tu liczne fasolki (Imprezowicz i Biznesmen), które wykorzystywane są głównie przy większej ilości graczy oraz wyjątkowe karty (Łasuch i Rolnik), które znaliśmy pod innymi nazwami z oryginalnego rozszerzenia.

To pozwala grać w pełni polskimi kartami od 3-7 graczy. Jako, że nigdy do nazw niemieckich się nie przywiązałem, teraz mogłem bez problemu zaakceptować polskie nazwy kart.

Jak się to sprawdza? Dla mnie kapitalnie. Oczywiście inaczej będzie się grało przy trzech osobach, gdzie nowe karty (blisko pół setki!) wydłużą grę i zwiększą rotacje na polach – ale przecież za ten klimat handlowania lubię Fasolki! Gra w pełnym składzie znacznie podwyższa atmosferę. Więcej potencjalnych kontrahentów, więcej kart do wymiany – kończą się błagania, o uratowanie pola… Uwielbiam, od czasu do czasu, partyjkę Fasolek z Rozszerzeniem, właśnie za to, że gra nie kończy się tak szybko jak z mniejszą ilością kart.

To może nie był opis przyprawy… Więcej jedzenia po prostu… Ale – jak to mówią – do syta , a bez grzechu, a to też kulinarny kunszt!

Pojedynek

Dodane zostały reguły gry dla dwóch osób – Pojedynek. Wcześniej nie szukałem tego wariantu, uznając iż sens Fasolek, to negocjacje. Jednak mając zasady przed nosem nie oparłem się chęci ich wypróbowania. Jest to inna gra. Mając w świadomości, że stos kart odrzuconych też bierze udział w grze można świadomie próbować go wyzyskać. Jednak losowość charakterystyczna dla karcianek zmniejsza praktycznie ten efekt. Polubiłem ten wariant, bo przy ochocie na Fasolki, a braku ekipy (choćby czekając na resztę fasolko maniaków ;) ) można się delektować szybką partyjką.

Zmiany jakich wymagał Pojedynek to:

  • brak handlu między graczami (dla porządku oczywistą oczywistość piszę);
  • możliwość sprzedaży fasolek wyłącznie w swojej turze;

W Pojedynku tura wygląda oczywiście inaczej:

  1. sadzenie bądź odrzucanie fasolek, które zostawił przeciwnik w 3. etapie
  2. sadzenie z ręki (jak w wersji klasycznej) oraz możliwość odrzucenia jednej karty z ręki na stos kart odrzuconych
  3. wyłożenie trzech kart i ewentualne dołożenie do nich tych ze stosu kart odrzuconych (tu trzeba mieć się na baczności, by nie zrobić przeciwnikowi prezentu) – po zasadzeniu lub sprzedaży reszta zostaje jako oferta dla przeciwnika
  4. dobranie dwóch kart

Jak widać zmiany są subtelne. To nadal Fasolki. Jednak jest to już emocjonujący Pojedynek, nowa odsłona znanej gry!

Tu nasuwa mi się skojarzenie z przygotowaniem znanego produktu, w innym zupełnie wykonaniu. Lubię takie kulinarne doświadczenia, i jeśli mogę to w nowym miejscu chętnie próbuję nowych smaków. Ot, choćby szok z dzieciństwa zapamiętany, gdy okazało się, że placki ziemniaczane można jeść i na słono, i na słodko!

Fasolufka

Decyzją wydawnictwa G3 zrezygnowano z kart taktyk, a zamiast nich wykorzystano dodatek Ladybohn pod swojską nazwą Fasolufka. Nieco pracy wymaga od nas przygotowanie talii do tego wariantu – do znanych fasolek dodajemy fasolki-panie oraz fasolki-dzieci. Ale warto, bo gra nabiera ciekawego, egzotycznego posmaku. Fasolki-dzieci, jako niedojrzałe, nie dają nam żadnego profitu przy sprzedaży plonów. Fasolki-panie mają znakomite fasolometry i dlatego dobrze jest mieć je na wierzchu swojego pola. Cała sztuczka w regułach związana jest z tym, że w czasie negocjacji nie wolno mówić o szczegółach karty. Grubas to grubas, bez wnikania czy to pan, pani tudzież dziecko. Wprowadza to do handlowania sporo pikanterii, bo można wymienić złotodajną panią, na jeszcze nie zarabiające dziecko.

Gdyby nie czasochłonność przygotowania talii do Fasolufki i z powrotem do tradycyjnych Fasolek, to gralibyśmy w nią pewnie tak często jak w podstawkę. Często jednak do gry zasiadają nowi, a łatwiej objaśniać podstawowe zasady.

Jednak dla graczy zaznajomionych z Fasolkami będzie to świetna odmiana i urozmaicenie, zatem z serca polecam.

W tej wersji nowe przyprawy zmieniły smak potrawy. Pobudziły nowe wrażenia, zwłaszcza związane z ostrością smaku – możliwość nabrania kontrahenta oraz to samo ryzyko po naszej stronie – a efekt jest wyrazisty i dla mnie odkrywczo wspaniały.

Fasolkopająki

Ostatni akcent polskiej wersji Rozszerzenia to fasolkopająki. W wiciach rozsyłanych przed wydaniem dodatku wprost pisano o praktycznej stronie tej decyzji. Po prostu zostało kilka kart na arkuszu i żal było ich nie wykorzystać. Rozumiejąc motywy decyzji łatwiej przychodzi mi się z nią pogodzić. W zwykłej grze fasolkopająki niemal nie wpływają na wynik. Ot, kolejny rodzaj kart. Tyle, że trzeba pamiętać o innych zasadach punktowania. Nieco na własną rękę dodaliśmy fasolkopająki do talii Fasolufki, zwalniając graczy z obowiązku ujawniania czerwonych pająków. Skoro o grubasach nic nie wolno mówić, to i pająki niech się maskują. I chyba w tej wersji lepiej się sprawdzają, bo w partii, gdzie każda transakcja musi się wiązać z badaniem rzetelności oferty ten mini dodatek wydaje się być na miejscu.

To raczej kurkuma, która zmienia kolor potrawy, a na smak ma niewielki wpływ.

Obawiałem się, że mając już Bohnanza Erweiterungs-Set raz jeszcze wydam pieniądze na to samo z rodzimymi napisami. Zaskoczenie było niezwykle miłe i ogromnie budujące! Można, jak się okazuje, wydać po latach swojsko skomponowaną wersję dodatku do znanej gry z myślą o graczach i dla graczy.

Nowe możliwości to gra we dwójkę oraz 6-7 osób. Można grać z elementem blefu i zagrożeniem oszukania licząc na większe zyski. A można dodać do gry karty fasolkopająków, które zapewne miłośnikom spidermana przypadną najbardziej do gustu.

Polecam zdecydowanie każdemu, kto polubił Fasolki.

+ roztropny dobór dodatków do Rozszerzenia

+ poszerzenie zakresu grywalności (2 oraz 6-7)

+ wariant Fasolufka wprowadza dreszczyk emocji przy wymianach

+ usunięte karty taktyk

– fasolkopająki raczej dla kolekcjonerów niż do grania

Ogólna ocena (5/5):

Złożoność gry (3/5):

Oprawa wizualna (5/5):

Dziękujemy firmie G3 za przekazanie gry do recenzji.


2 komentarze

  1. A czemu usunięcie „kart taktyk” to jest plus? Bardzo przyjemnie się z nimi grało.

  2. WRS

    Dla mnie to plus. Nie spasiły w moim kręgu graczy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*