Decrypto – killer Tajniaków?

Decrypto to gra imprezowa dla 3 do 8 osób. Na ten tytuł nie zwróciłam większej uwagi, choć imprezówki uwielbiam. Nie mam pojęcia, jakim cudem taka perełka przeszła mi obojętnie obok nosa. Na szczęście wydawnictwo Portal zorganizowało na Pyrkonie turniej drużynowy w tę grę i właśnie w taki sposób ją poznałam. Zajmując przy okazji pierwsze miejsce, bo okazało się, że to gra stworzona dla mnie!

Read More »

Trefle – z feniksem, ale bez smoka i wiernego psa

Trefl Joker Line nie zwalnia tempa. Po dwóch nowościach, o których mogliście poczytać w jednym z ostatnich Cotygodników – Rzutem do mety i Sherlooku, uraczył nas kolejnym tytułem – Trefle.   Tym razem mamy do czynienia z typową grą karcianą, w którą partię na upartego moglibyśmy rozegrać zwykłą talią kart. W pudełku (które w stosunku do zawartości jest nieco przyduże) znajdziemy notatnik z ołóweczkiem, talię kart w czterech kolorach oraz karty punktów bonusowych. Jedyna różnica pomiędzy klasyczną talia kart, a talią z Trefli polega na tym, że figury zostały tutaj zastąpione kartami z numerami od 11 do 15.

Read More »

Matematyka w grach – analiza plansz w Zamkach Burgundii cz.5 (ostatnia)

Do przeanalizowania zostały jeszcze dwa źródła punktów – za wielkość zamykanego regionu i za fazę, w których region został zamknięty. Wielkość zamykanego regionu punktowana jest nieliniowo, według szeregu liczb trójkątnych. Mogłoby się więc wydawać, że premiuje to plansze, na których są duże regiony. Tak jednak nie jest, co można zauważyć, analizując tabelkę, przedstawioną w 3 odcinku tego cyklu artykułów. Na planszach z dużymi regionami wyniki są raczej poniżej średniej, oczywiście z wyjątkiem przypadków, gdy tymi dużymi regionami są pastwiska.

Read More »

Ganges – rzeka pełna kości

To dość zaskakujące, że mimo ponad dziesięciu lat działalności projektanckiej, mimo licznych uznanych tytułów, począwszy od A Castle for All Seasons, poprzez Pokolenia i Murano, na nagradzanych EXITach kończąc, Inka i Markus Brand nadal nie przychodzą mi do głowy w pierwszej kolejności, kiedy myślę o najważniejszych planszówkowych twórcach. Na szczęście jednak wyrobili już sobie wystarczająco mocną markę, by do ich nowej gry podchodzić nie jako do ciekawostki, ale jako do pewniaka, przy którym samo nazwisko autora gwarantuje zainteresowanie. Dlatego Ganges (wtedy jeszcze Rajas of the Ganges, zanim Egmont obwieścił polskie wydanie) dość szybko trafił na moją listę zainteresowań. Choć pierwsze partie rozegrałem jeszcze na edycji angielskiej, to do mych recenzenckich rąk trafiło pudełko polskiego wydawcy i ono jest obiektem poniższych wynurzeń.

Read More »