Dom pełen zła – Fighting Fantasy vol. 2

Po pełnej emocji wyprawie do królestwa Czarnoksiężnika z Ognistej Góry postanowiłam zmierzyć się z kolejnym gamebookiem z cyklu Fighting Fantasy. O ile w pierwszej grze fabularnej Wydawnictwa FoxGames przenosimy się do świata fantasy, Dom pełen zła autorstwa Steve’a Jacksona zabiera nas do krainy rodem z koszmaru.

Read More »

Sierra West – podróż w kierunku zachodzącego słońca

Kiedy wydawnictwo Board&Dice „opuściło” polski rynek bałem się, że już nie zobaczymy rodzimych wersji takich perełek jak Multiuniversum czy Dice Brewing. Na szczęście okazało się, że chłopacy szybko dogadali się z innymi polskim wydawcami i nasze ręce niedługo po światowej premierze trafiły m.in. Teotihuacan, Trismegistus czy Dice Settlers. Na Sierra West gracze nad Wisłą musieli poczekać nieco dłużej. Czy było warto? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszym materiale.

Read More »

Czarnoksiężnik z Ognistej Góry – Fighting Fantasy vol. 1

Fighting Fantasy to seria, której fanom gier paragrafowych przedstawiać nie trzeba. Czarnoksiężnik z Ognistej Góry to pierwszy w cyklu gamebook i pozycja wręcz kultowa. Anglojęzyczni gracze mieli okazję zagłębić się w mroczne podziemia już w 1982 roku. Wreszcie, po niemal 40 latach od pierwszego wydania (!!!), gra fabularna autorstwa Steve’a Jacksona i Iana Livingstone’a ukazała się także na polskim rynku. Dzięki Wydawnictwu FoxGames we wrześniu trafią do nas aż dwie książki z cyklu Fighting Fantasy: Czarnoksiężnika z Ognistej Góry oraz Dom pełen zła. Czy bestsellerowe gamebooki zdobędą serca polskich graczy? Po lekturze (grze?) pierwszego z nich, nie mam wątpliwości, że tak.

Read More »

Welcome to… Nowe Las Vegas – które kasyno otworzyć, aby wyjść na swoje?

Roll&write, w którym nie ma kości. Zamiast kości są karty. To co pociągniemy, z tego będziemy wybierać i wykreślać. A dalej już będzie normalnie... ;) Nowe Las Vegas to reimplementacja Welcome To... (Miasteczko marzeń). Mechanika się nie zmieniła, robimy dokładnie to samo: odkrywamy z trzech stosów trzy karty i wybieramy jedną z par (numer + efekt). Niektóre elementy do wykreślania są podobne (choćby to, że na naszych ulicach kasyna muszą mieć rosnącą numerację), ale niektóre są zupełnie nowe (np. przejażdżki limuzyną). I zdecydowanie Nowe Las Vegas jest grą dużo cięższą niż Miasteczko marzeń (choć nadal - nie oszukujmy się - jest to pozycja familijna)

Read More »

Boss Monster: Powstanie Minibossów – jak dobrze być złym… ponownie

Wielcy bohaterowie z całej krainy wyruszają do pobliskich lochów zmierzyć się z plugawymi sługusami zła, by zdobyć sławę i bogactwo. Przedzierają się przez kolejne komnaty pełne pułapek i niebezpieczeństw, aby zgładzić wielkiego bossa zaszytego w najgłębszych czeluściach lochu – CIEBIE. Tak, w tej grze to ty jesteś tym złym, zagrożeniem czyhającym na nierozważnych, zbyt pewnych siebie herosów.

Read More »

Rycerze 3: Ukryte Miasto

Jeszcze niedawno o komiksach paragrafowych myślałam jako o powiewie świeżości w czasami nieco przewidywalnym, planszówkowym świecie. Teraz są one już mi dobrze znane i zawsze z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tytułów. Dzięki Wydawnictwu FoxGames polscy gracze mogą obecnie sięgnąć po kilkanaście książek tego typu. Różnią się one tematyką, klimatem, poziomem trudności oraz docelową grupą odbiorców. Fani grozy znajdą dreszczyk emocji m.in. w Wilkołaku lub Porwaniu, detektywi – amatorzy na pewno będą świetnie bawić się z komiksami paragrafowymi o Sherlocku Holmesie, a dzieciaki mogą np. wcielić się w walecznych rycerzy. I to o tej serii dziś słów kilka. A właściwie o najnowszej jej części, Rycerze 3: Ukryte Miasto.

Read More »

Brzdęk! Ekspedycje – Świątynia małpich królów

Brzdęk jest jedną z moich ulubionych gier. Brzdęk, to gra, w którą partii nigdy nie odmówię. Nawet jeśli jest to Brzdęk w kosmosie – mechanicznie chyba odrobinę lepszy niż klasyk, ale nie samą mechaniką żyje człowiek, wiec ja jednak wolę klasyka. Świątynia małpich królów to już mój drugi dodatek (pierwszym były Ekspedycje po złoto i pajęczyny). Ten drugi dodatek też jest w praktyce tylko nową planszą (a nawet dwoma) i paroma nowymi zasadami. Jakoś mam cudowną umiejętność omijania dodatków, które wprowadzają do rozgrywki nowe karty. Nie chcę przez to powiedzieć, że dodatki z kartami są gorsze, a jedynie to, że … nie zawsze gramy z dodatkami (a przynajmniej z tym konkretnym dodatkiem) i bardzo sobie cenię fakt, że przygotowanie podstawki z wybranym dodatkiem nie pociąga za sobą przeglądania całej talii. To tyle jeśli chodzi o dygresję :)

Read More »

Die Macher – polityka może być piękna

W zalewie nowych tytułów starsze gry często zbyt szybko odchodzą do lamusa. Kiedyś, w tych zamierzchłych czasach, kiedy jeden tytuł ogrywało się, aż do konwulsji, można było rozkoszować się wieloma rozgrywkami, a dana pozycja służyła lata. Nie oznacza to, że w tym mistycznym kiedyś było lepiej… było po prostu inaczej. Obecnie nowość goni nowość. Chcemy poznawać nowe gry, codziennie grać w coś innego. A im świeższa gra, tym lepiej. Czy w takim świecie może odnaleźć się Die Macher, który swoją premiere miała w… 1986 roku (jeszcze mnie wtedy nie było na świecie!)? Niby jest to edycja odświeżona, lecz za dużo się nie zmieniło. Jak poradzi sobie w świecie plastiku i estetycznie dopieszczonych gier? Warto w to w ogóle jeszcze grać?

Read More »