Jungle Boogie – prawo dżungli w skali mikro

Na pudełku las tropikalny, a w środku kafelki przesympatycznych małpek. Nie są one jednak głównym tematem gry. O zgrozo!, (uwaga dla wrażliwych) będziemy sterować kolonią pcheł radośnie brykającą w małpich futrach. Temat dla mnie przezabawny i potraktowany z przymrużeniem oka, choć zdarzały się głosy, że tak jakby trochę obrzydliwy i odstraszający. Także jeśli ktoś ma podobne odczucia, śpieszę donieść, że pchły są przedstawione za pomocą drewnianych znaczników, także nie oddziałują zbyt mocno na wyobraźnię i można spokojnie pominąć otoczkę fabularną ;)

Read More »

Dżem dobry – praca u podstaw

Nie wiem jak Wy, ale ja, jeśli chodzi o gry słowne, jestem rozdarty jak ta sosna z książki Żeromskiego. Z jednej strony bawi mnie klejenie wyrazów z pojedynczych literek, a z drugiej wiem, że nie jestem w tym tak dobry jak bym chciał. I w gruncie rzeczy to jest dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) podstawowy i największy problem z tego typu tytułami: inni ludzie przy stole. Szczególnie tacy, którzy w dzieciństwie wpadli do kociołka z płytkami od Scrabble a teraz potrafią ułożyć siedmioliterowy wyraz korzystając z samych spółgłosek i wspomnienia dawnego wypadu na Mazury, podczas którego poznali nazwę jakiegoś technicznego elementu wykonania takielunku. Nic tylko usiąść i płakać nad tym, że na pierwszy rzut oka przede mną składają się jedynie “kot”, “tok” i ewentualnie, w porywach kreatywności: “kupa”. 

Read More »

Brass: Lancashire & Birmingham – czy(m) Brassy się różnią?

Ink, WRS, Veridiana, Ciuniek. Taaak, mamy w redakcji mocną reprezentacje miłośników Brass. Mamy jednak, też ludzi, którzy ze „starym” Brassem się nie zetknęli do czasu, kiedy na rynku nie pojawiła się jego odświeżona edycja od Phalanx. I, muszę  przyznać, ja również do nich należałem. Ale jak już się zetknąłem (a w zasadzie zderzyłem) to z dwoma naraz. Pokuszę się wiec o krótkie podsumowanie wrażeń, jakie zrobiły na mnie oba tytuły.

Read More »

W pogoni za szczęściem – życie jak z folderu reklamowego

Czasem zdarza mi się taka zajawka, że określonym tytułem interesuję się wyłącznie ze względu na tematykę. W ogóle nie sprawdzam, jaka będzie mechanika, kto daną grę wymyślił i kto wydał, tylko zupełnie na ślepo stwierdzam: ten pomysł brzmi ciekawie, chciałbym go zobaczyć w akcji. Nie ma co ukrywać – to dość ryzykowne podejście do eksplorowania gier i nie raz zdarzyło mi się w ten sposób srodze naciąć, dlatego na szczęście nie jest to mój standardowy modus operandi. Jednak od czasu do czasu tak właśnie bywa – i dokładnie taki proces decyzyjny skierował mnie do wypróbowania W pogoni za szczęściem.

Read More »

Brass: Birmingham – uczeń przerósł mistrza?

W życiu każdego dorosłego człowieka przychodzi czasem taki moment, w którym trzeba stanąć w prawdzie przed sobą, odrzucić maskę zrzędliwości, schować do szuflady oklepany frazes “kiedyś to wszystko było lepsze” i przyznać: ten nowy Brass całkiem im się udał. Nie będę więc ani przez chwilę udawał trzymania w niepewności co do oceny końcowej i z miejsca ostrzegam: będę chwalił i słodził. Jak bardzo? Niech chociaż to pozostanie na tę chwilę niedopowiedzeniem. 

Read More »

Wyspa Skye: Druidzi – ewolucja czy rewolucja?

Wyspa Skye, jeden z moich ulubionych tytułów, doczekał się już jakiś czas temu pierwszego dodatku. WS: Wędrowiec wprowadzał do gry kilka istotnych nowinek mechanicznych czyniąc rozgrywkę zdecydowanie cięższą. Około miesiąca temu do sklepów trafiła też polska wersja drugiego dodatku – Wyspa Skye: Druidzi. Przez święta miałem okazję sprawdzić czy to rozszerzenie to kolejna rewolucja czy tylko ewolucja tytułu.

Read More »

Drako: Rycerze i Trolle

Pierwsza gra Drako, czyli Smok i Krasnoludy została wydana 8 lat temu (2011) i była pozytywnie przyjęta. Asymetryczność, figurki (wtedy takie figurki nie były na porządku dziennym w każdej możliwej planszówce ;)), dobrze działająca mechanika. Ładne, grywalne i jeszcze do tego nasze polskie. Ja się zakochałam. I choć miłość ta osłabła będąc przytłoczona przez ten czas wieloma innymi świetnymi skądinąd dwuosobówkami, to jednak nie ustała i Drako ma się na mojej półce całkiem dobrze.

Read More »

Kieszonkowe Kasyno – jak w Vegas?

Jednoręki bandyta to częsty widok we wszelkiego rodzaju kasynach. Obracające się cylindry z różnokolorowymi symbolami mają dla wielu niemal magiczną, hipnotyzują moc. Wiśnie, śliwki, dzwonki, koniczynki czy szczęśliwe siódemki – jeśli tylko uda się ułożyć je w linii możemy liczyć na wygraną.  Trefl zaoferował nam grę tematycznie opartą właśnie o tę maszynę.

Read More »

Kartografowie – mapy jak rysowane

O grach typu roll’n’write (ewentualnie flip’n’write) mam bardzo mieszane opinie. Z jednej strony zawiodły mnie Kolejowy szlak, Osadnicy: Wykreślane imperium, a przede wszystkim kościane Zamki Burgundii, z drugiej jednak odkryłem takie perełki jak Rzuć na tacę czy La Granja: No siesta. Do Kartografów podchodziłem więc z rezerwą, ale i pewnymi nadziejami.

Read More »