Szarlatani z Pasikurowic – pozytywne zaskoczenie czy rozczarowanie?

Gra Szarlatani z Pasikurowic, a właściwie jej niemiecka wersja pod nazwą, której nie da się wymówić na trzeźwo (Die Quacksalber von Quedlinburg), narobiła niezłego zamieszania na koniec zeszłego roku. Głównie z powodu otrzymania prestiżowej nagrody Kennerspiel des Jahres 2018, a więc tytułu dla najlepszej gry zaawansowanej. Muszę przyznać, że dla mnie było to największe zaskoczenie od czasu, kiedy zaczęłam śledzić plebiscyt Spiel des Jahres. I choć mam za sobą już kilkanaście partii, wciąż nie mogę zebrać swojej zszokowanej szczęki z podłogi…

Read More »

Wysokie Napięcie Doładowane – dopieszczanie klasyka, odcinek 2

Wysokie napięcie to jedna z tych nowoczesnych gier planszowych, które zbudowały ich pozycję wśród zwyczajnych ludzi. Nie geeków, ale osób, które lubią miło spędzić czas przy stoliku z planszą, kartami czy kośćmi. Evergreen (nomen omen!), od wielu lat cieszący się stałą popularnością wśród wiernych fanów oraz pozwalający wprowadzić do świata planszówek nowe osoby. Po 15 latach od premiery mamy okazję zapoznać się z wersją ulepszoną, nazwaną klimatycznie Doładowaną. Ze względu na specyfikę – dla części graczy to nowa gra, a dla weteranów główne pytania wiążą się z różnicami – i jego długość, tekst niniejszy podzieliłem na cztery części. Wczoraj były opublikowane dwie pierwsze części, a dziś zapraszam na dokończenie.

Read More »

Wysokie Napięcie Doładowane – dopieszczanie klasyka, odcinek 1

Wysokie napięcie to jedna z tych nowoczesnych gier planszowych, które zbudowały ich pozycję wśród zwyczajnych ludzi. Nie geeków, ale osób, które lubią miło spędzić czas przy stoliku z planszą, kartami czy kośćmi. Evergreen (nomen omen!), od wielu lat cieszący się stałą popularnością wśród wiernych fanów oraz pozwalający wprowadzić do świata planszówek nowe osoby. Po 15 latach od premiery mamy okazję zapoznać się z wersją ulepszoną, nazwaną klimatycznie Doładowaną. Ze względu na specyfikę – dla części graczy to nowa gra, a dla weteranów główne pytania wiążą się z różnicami – i jego długość, tekst niniejszy podzieliłem na cztery części. Dwie pierwsze przeczytacie w tym odcinku, a jutro zapraszam na dokończenie.

Read More »

Monolith Arena – Neuroshima Hex 4.0?

Gdy siadałem do pisania recenzji Monolith Arena dopadły mnie rozterki. Jak w ogóle podejść do tego tekstu? Traktować grę jako zupełnie nowy tytuł? Jako remake Neuroshimy Hex? Pisać dla tych graczy, którzy Hexa nie znają? Czy w ogóle tacy odbiorcy się znajdą? Dodatkowym osobistym smaczkiem jest fakt, że Neuroshima Hex jest w gronie tych tytułów, które wprowadziły mnie w nowoczesne planszówki i są dla mnie fundamentem, na którym opierało się poznawanie kolejnych pozycji. Jest dla mnie trochę jak szachy – a jak tu pisać recenzję szachów?

Read More »

7 Cudów Świata: Armada

W ciągu ostatniego półrocza mam duże szczęście do recenzowania dodatków moich ulubionych gier.  Zaczęło się od rewelacyjnej Concordii: Salsy, później była rewolucyjna Wyspa Skye: Wędrowiec, który z gry lekkiej zrobił grę prawdziwie zaawansowaną. Niedawno przyszło mi zrecenzować Kakao: Diamenty, dodatek o tyle ciekawy, że wprowadzający opcję łączenia wszystkich modułów w wielką grę. W końcu wpadło mi w ręce 7 Cudów Świata: Armada, czyli rozszerzenie do absolutnego hitu mojej kolekcji planszówkowej. Czy gra, która i tak otrzymałaby ode mnie 10/10, potrzebuje, żeby coś jeszcze w niej zmieniać? I czy będą to zmiany na lepsze?

Read More »

Planszówki w PKP Intercity z Rebelem – relacja

Kiedy usłyszałam, że mam 24.02 wskoczyć do pociągu w Warszawie i na trasie po prostu pograć sobie w planszówki, to mimo zamiłowania do gier bez prądu, miałam dość mieszane uczucia. Często podróżuje po Polsce, więc niemal natychmiast moją głowę zalało morze wspomnień. I to niestety dość przykrych. Nie chodzi już o sam komfort podróżowania, gdyż poprawił się on znacznie od mrocznych lat 90, ale o samą konieczność przesiedzenia w przedziale kilku godzin. Najpierw człowiek musi odnaleźć wygodną pozycję, potem wyciągnąć wszystko, co niezbędne, trochę się pokręcić i wmówić sobie, że spędzi ten czas ambitnie, pożytecznie i pracowicie. Opcjonalnie chociaż książkę poczyta. W praktyce często okazuje się, że jest za duszno, za głośno, szybko chce nam się spać, acz wyłączyć świadomość jest niezwykle trudno. Mnie ratowały jeszcze zgrane filmy, lecz nawet ja nie potrafiłam wgapiać się w ekran przez, powiedzmy, 8 godzin. A nieraz trzeba. Dlatego też planszówkowanie w pociągu najpierw skojarzyło mi się z dramatem podróżowania. Znów mam wysiedzieć tyle godzin? Czy ja w ogóle dam radę?

Read More »