Escape Room – Zagadka Sfinksa

Zaczyna się całkiem normalnie. Otwieramy pudełko, a w nim talia i żadnej instrukcji. Karta za kartą jesteśmy wprowadzani w meandry rozgrywki, która nie różni się wiele od poprzednich talii, więc ci co już wcześniej grali w lisi Escape Room, zwany za zachodnią granicą Deckscapem, mogą sobie te kilka piewszych kart praktycznie darować.

Read More »

Die Macher, czyli wybory po niemiecku

Die Macher to jedna z tych gier, o których się słyszało. W klubach planszówkowych krążyły legendy o jakiejś starej i absolutnie hermetycznej grze przedstawiającej niemiecki proces wyborczy. A żeby było zabawniej, gra miała być naprawdę dobra, mózgożerna i trwać lekką ręką trzy godziny plus. Idealny przykład produktu do wydania na rynku polskim nigdy i przez nikogo. A wtedy przez drzwi wchodzi personifikacja planu wydawniczego wydawnictwa Portal i krzyczy, żeby ktoś potrzymał jej piwo. Będę opowiadał wnukom, że tak to właśnie wyglądało. 

Read More »

Nie oceniaj książki po okładce, a gry po wyglądzie… – o tym, czy wygląd ma znaczenie

Na początek chciałabym zadać Wam dwa pytania: 1. Czy gralibyście w dobrą grę, nawet jeśli byłaby brzydka jak noc? 2. Czy gralibyście w kiepską grę, tylko dlatego że byłaby przepięknie wydana? Na tak postawione pytania odpowiedzi wydają się oczywiste: 1. Tak! 2. Jasne, że nie! W grach niestety, tak jak w życiu, nic nie jest oczywiste ani czarno-białe i zaraz postaram się Was przekonać, że na te pytania nie ma prostych odpowiedzi.

Read More »

Zimna Wojna: Godzina Zero – ważne jak się zaczyna

Grę Zimna Wojna poznałem w miarę niedawno, bo dopiero przy okazji recenzowania wersji od wydawnictwa Phalanx. Tytuł mnie jednak z miejsca zachwycił, a teraz z perspektywy całego 2019 r. mogę śmiało powiedzieć, że była to najlepsza zaawansowana gra, jaką poznałem w ubiegłym roku. Niemal równo po roku od premiery podstawowej wersji, wydawca uraczył nas natomiast polską wersją dodatku o podtytule Zimna Wojna: Godzina Zero.

Read More »

Azul: Letni pawilon

Po pierwszym Azulu przyszły Witraże Sintry, a po Witrażach nadszedł czas na Letni Pawilon. Myliłby się jednak ktoś, kto by zakładał, że to odcinanie kuponów i wystarczy mieć jednego Azula by mieć wszystkie. Każdy jest inny i każdy ma w sobie coś niesamowitego.

Read More »

Nowy Wspaniały Świat – Stwórz Imperium, które przyćmi blaskiem państwa konkurentów!

Uwielbiam eurogry. Na mojej półce można ich znaleźć zdecydowanie najwięcej i najczęściej sięgam po ten właśnie typ planszówek. Móżdżenie nad kolorowymi kosteczkami, kombinowanie jak opłacić koszt karty, którą zamierzam zagrać za 3 rundy, rozwijanie silniczka produkcji… Jak tego nie kochać? Jeśli gra wciąga mnie mechanicznie, mogę machnąć ręką na kompletny brak klimatu (który jest częstą bolączką euro) lub zupełnie dla mnie nieatrakcyjny temat, niezbyt przyciągający wygląd (drugi grzech główny „sucharów”) oraz to, że przygotowanie do rozgrywki zabiera czasem pokaźną ilość czasu (moje osobiste trio wad eurogier w komplecie). Nowy Wspaniały Świat to gra ekonomiczna, która… ustrzegła się wszystkich wymienionych przeze mnie mankamentów.

Read More »

Maracaibo – Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu

Alexander Pfister to już obecnie na tyle mocne nazwisko, że na każdą jego kolejną grę eurosucharzyści i inni miłośnicy geekowych planszówek zwracają uwagę niezależnie od tego, co znajdzie się na ilustracji na pudełku. A tym razem znalazły się na niej Karaiby i zapowiedź pływania statkami. Nie z nami takie numery, dobrze wiemy, że to w dużej mierze ściema, a w środku znajdziemy abstrakcyjną mieszaninę pomysłów i mechanizmów, które (miejmy nadzieję) złożą się w przyjemnie pracującą całość rozciągającą przed graczami szerokie możliwości planowania i satysfakcjonującego kombinowania. 

Read More »

Stwory z obory

„Polowanie na potwory nie jest dla ludzi o słabym charakterze”. Tak przynajmniej twierdzi jedna z moich ulubionych pisarek, Tess Gerritsen. Co jednak zrobić, gdy w okolicy zaroi się od potworów, a ich pogromcy zatracą się na dnie kufli z piwem? Czasem nawet zwykły wieśniak musi chwycić za widły, aby obronić swoich najbliższych. Zdarza się też, że Gienek czy Alojz z Bziny Wielkiej po prostu zapłoną marzeniem o tym, by zyskać sławę pogromcy poczwar oraz bestialstw wszelakich. Droga od zera do bohatera nie jest usłana różami – treningi, przyswajanie informacji na temat potworów i w końcu spora szansa na utratę oka, ręki, nogi, życia… A gdyby tak nieco uprościć sobie zadanie? Zamiast prężyć wątpliwej jakości muskuły, można przecież ruszyć głową! Po co zabijać prawdziwe bestie, skoro można pokonać znacznie mniej niebezpieczne, samodzielnie wymyślone Stwory z obory? Wystarczy tylko nie dać się złapać i wielka kariera zabójcy potworów stoi przed nami otworem!

Read More »