Ryzyk-fizyk family – rodzinna znaczy lepsza?

Dzisiaj będzie dość krótko. Pamiętacie może jak kiedyś opisywałem Ryzyk – fizyk? Imprezówkę, która została obsypana masą nagród (głównie w USA). Tak dużą, że na pudełku z dumą mogła zaprezentować hasło: „Najczęściej nagradzana gra imprezowa!”. Teraz trafiło do mnie Ryzyk-fizyk family. W pierwszej chwili pomyślałem: „Ale to już było…”. Gra była fajna, ale trochę za wypraską miała i szczerze mówić nie zasiadłem do niej po napisaniu recenzji. Wypadało jednak wersję rodzinną spróbować zanim odstawi się ją na półkę i zakryje innymi tytułami.

Read More »

Cooper Island – rozkosz krótkiej kołdry

Niektórzy ufają danym projektantom gier. Bez wahania kupują każdą nową pozycję od ich ulubionego autora. W końcu, i tak czy siak, dla nich będzie to pewny hit. Ja mam jeszcze gorzej, ponieważ pokładam wiarę w wydawnictwo Capstone Games. Żadna ich gra mnie nie zawiodła, wszystkie w ostateczności okazały się stałym gościem moich planszówkowych spotkań. Dlatego też nie mogłam sobie odpuścić Cooper Island, które pojawiło się na halach tegorocznego Essen. Niedawno gruchnęła wiadomość, że dzięki Portal Games doczekamy się również polskojęzycznej edycji. Niemniej czy jest w ogóle o co kruszyć kopie? Warto robić hałas?

Read More »

Stworologia: Ekspedycja – smutek na wyprawie

Czasami pojawiają się takie gry, które po prostu krzyczą do ciebie : „kup mnie!”, „wybierz mnie!”, „zagrajmy”! Coś cię do nich ciągnie, coś cię ku nim nęci. Taka sytuacja zdarzyła mi się w związku ze Stworologią. Natychmiast chciałam ją zabrać do domu i wyłożyć na stół. Intrygujące wykonanie, ciekawa tematyka i obietnica przygody okraszona zarządzaniem ręką oraz rozpatrywaniem zależności (i konfliktów!) między kartami. Dołożono do tego jeszcze  jedną z moich ulubionych mechanik, czyli pick-up and deliver! Cóż… pora wyruszyć w nieprzebyte ostępy, aby poznać mityczne kreatury. Jednak, czy tak przygoda na pewno się spina i nic w niej nie chrzęści?!

Read More »

Minerały

Minerały to prosta (acz nie trywialna) gra abstrakcyjna wydana przez Iuvi Games. Autorką jest Magdalena Śliwińska i jest to jej planszówkowy debiut. Mimo to gra narobiła już niezłego hałasu na naszym podwórku :). Najpierw wszyscy się nią zachwycali, a potem wszyscy mieli jej dość… Mam nadzieję, że emocje już na tyle opadły, że możemy teraz w miarę obiektywnie spojrzeć na Minerały i zastanowić się, czy gra jest warta uwagi.

Read More »

Rocketmen – deckbuilding ze świeżym twistem

Martin Wallace w jednym z wywiadów określił się jako artystę raczej niż projektanta gier. Nawiązując do tego spostrzeżenia można sformułować porównanie, że nie wszystkie dzieła wielkich artystów zdobywają od razu powszechne uznanie. Jak będzie z najnowszym tytułem Rocketmen, który za parę dni będzie zdobywać wsparcie na Kickstarterze?

Read More »

Jungle Boogie – prawo dżungli w skali mikro

Na pudełku las tropikalny, a w środku kafelki przesympatycznych małpek. Nie są one jednak głównym tematem gry. O zgrozo!, (uwaga dla wrażliwych) będziemy sterować kolonią pcheł radośnie brykającą w małpich futrach. Temat dla mnie przezabawny i potraktowany z przymrużeniem oka, choć zdarzały się głosy, że tak jakby trochę obrzydliwy i odstraszający. Także jeśli ktoś ma podobne odczucia, śpieszę donieść, że pchły są przedstawione za pomocą drewnianych znaczników, także nie oddziałują zbyt mocno na wyobraźnię i można spokojnie pominąć otoczkę fabularną ;)

Read More »

Dżem dobry – praca u podstaw

Nie wiem jak Wy, ale ja, jeśli chodzi o gry słowne, jestem rozdarty jak ta sosna z książki Żeromskiego. Z jednej strony bawi mnie klejenie wyrazów z pojedynczych literek, a z drugiej wiem, że nie jestem w tym tak dobry jak bym chciał. I w gruncie rzeczy to jest dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) podstawowy i największy problem z tego typu tytułami: inni ludzie przy stole. Szczególnie tacy, którzy w dzieciństwie wpadli do kociołka z płytkami od Scrabble a teraz potrafią ułożyć siedmioliterowy wyraz korzystając z samych spółgłosek i wspomnienia dawnego wypadu na Mazury, podczas którego poznali nazwę jakiegoś technicznego elementu wykonania takielunku. Nic tylko usiąść i płakać nad tym, że na pierwszy rzut oka przede mną składają się jedynie “kot”, “tok” i ewentualnie, w porywach kreatywności: “kupa”. 

Read More »

Brass: Lancashire & Birmingham – czy(m) Brassy się różnią?

Ink, WRS, Veridiana, Ciuniek. Taaak, mamy w redakcji mocną reprezentacje miłośników Brass. Mamy jednak, też ludzi, którzy ze „starym” Brassem się nie zetknęli do czasu, kiedy na rynku nie pojawiła się jego odświeżona edycja od Phalanx. I, muszę  przyznać, ja również do nich należałem. Ale jak już się zetknąłem (a w zasadzie zderzyłem) to z dwoma naraz. Pokuszę się wiec o krótkie podsumowanie wrażeń, jakie zrobiły na mnie oba tytuły.

Read More »

W pogoni za szczęściem – życie jak z folderu reklamowego

Czasem zdarza mi się taka zajawka, że określonym tytułem interesuję się wyłącznie ze względu na tematykę. W ogóle nie sprawdzam, jaka będzie mechanika, kto daną grę wymyślił i kto wydał, tylko zupełnie na ślepo stwierdzam: ten pomysł brzmi ciekawie, chciałbym go zobaczyć w akcji. Nie ma co ukrywać – to dość ryzykowne podejście do eksplorowania gier i nie raz zdarzyło mi się w ten sposób srodze naciąć, dlatego na szczęście nie jest to mój standardowy modus operandi. Jednak od czasu do czasu tak właśnie bywa – i dokładnie taki proces decyzyjny skierował mnie do wypróbowania W pogoni za szczęściem.

Read More »