Home / Rzut okiem / Gry przygodowe / GF Express: Sherlock Holmes. Detektyw doradczy – Nie ma zysku bez ryzyka

GF Express: Sherlock Holmes. Detektyw doradczy – Nie ma zysku bez ryzyka Gorące wrażenia po pierwszych rozgrywkach

Sherlock Holmes. Detektyw doradczy. To gra kooperacyjna wpisująca się w coraz bardziej popularny ostatnio nurt spraw do rozwiązania (Detektyw, Komiksy paragrafowe oraz wszelakiej innej maści escape roomy jak np. Escape Tales: Rytuał Przebudzenia oparte mniej lub bardziej na dedukcji i/lub zagadkach logicznych). Sherlock Holmes nie wymaga korzystania z aplikacji ani komputera. To gra kooperacyjna, w której dostajemy szereg scenariuszy (4 pierwsze są połączone w kampanię, pozostałe 8 to pojedyncze sprawy), które trzeba przejść niczym paragrafówkę.

„Nie ma zysku bez ryzyka” to scenariusz pokazowy tej gry. W Szpitalu Londyńskim, na skutek ciężkich obrażeń ciała, umiera Emma Smith. Scotland Yard wszczyna śledztwo. Kto odpowiada za tę zbrodnię? Sherlock Holmes jest zbyt zajęty, by zająć się tą sprawą. Wcielacie się więc w oczy i uszy słynnego detektywa – Bandę z Baker Street pod przewodnictwem Wigginsa. Do dyspozycji otrzymujecie mapę z zaznaczonymi różnymi miejscówkami (nie wszystkie są opisane i nie wszystkie znajdziecie w scenariuszu) oraz scenariusz, na pierwszy rzut oka przypominający paragrafówkę. Jednak nie postępujecie od akapitu do akapitu. To sami, na podstawie otrzymanych strzępków informacji, listy adresowej (to kilka początkowych tropów, inaczej mówiąc adresów w paragrafówce) oraz analizy mapy musicie podejmować decyzję, który paragraf przeczytać.

Kiedy już jesteście gotowi przedstawić wynik śledztwa – niczym w Detektywie Portalu – czytacie pytania i staracie się nań odpowiedzieć…

A na osobnej karcie znajdziecie rozwiązanie….

Żeby nie zaspojlerować…

Teoretycznie mogłabym, bo scenariusza pokazowego w pełnym wydaniu gry ponoć nie ma. Ale… po pierwsze, można go sobie ściągnąć ze strony Rebela i wydrukować, a po drugie… jakby tu powiedzieć, a twarzy nie stracić… nie udało mi się tej sprawy rozwiązać. W pewnym momencie utknęłam w martwym punkcie, postanowiłam zatem odpowiedzieć na pytania tak jak umiem i … okazało się, że choć z pierwszą partią jakoś sobie jeszcze poradziłam, tak w drugiej poległam zupełnie. A ponieważ z grą zmagałam się sama, to postanowiłam, zamiast czytać odpowiedzi, zrobić to ponownie, tyle że samowtór (a może nawet samotrzeć ;)). (Prawie) wszystko zatem jeszcze przede mną – choć odbioru (pozytywnego odbioru) samej gry już to raczej nie zmieni.

Bardzo proste zasady znajdują się na jednej, niewielkiej stronie. Czytacie akapit i … możecie zacząć grać.

Jest to gra niekonwencjonalna, bardzo klimatyczna, zmuszająca do myślenia, wymagająca dobrych oczu ;) do czytania mapy, a przyjaciele będą dodatkowym atutem, bo w pojedynkę trudno zrobić burzę mózgów. Taka ciekawa historia do rozwiązania akurat na zimowy wieczór absolutnie nie przypominająca planszówki.

Zdecydowanie pozycja warta zagrania.



Grę Sherlock Holmes. Detektyw doradczy kupisz w sklepie

Dziękujemy firmie REBEL.pl za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*