Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Dobble Pixar – nie tylko dla dzieci

Dobble Pixar – nie tylko dla dzieci

Dzieci, które wychowywały się na filmach z serii Toy Story, Potworach i Spółce, czy Gdzie jest Nemo, dawno przekroczyły już próg dorosłości. Wiele z nich chętnie jednak wybiera się w sentymentalną podróż do lat dawno minionych. Świetnym sposobem, aby to zrobić, jest sięgnięcie po klasyczne animacje. O dziwo, są one interesujące nie tylko dla najmłodszych. Osoby z nieco większym bagażem życiowym, mogą zobaczyć je z zupełnie innej perspektywy, niż młodzi widzowie. Jedna i druga grupa będzie się niewątpliwie świetnie bawić przy kolejnej już odsłonie wszystkim doskonale znanej gry rodzinnej od Wydawnictwa Rebel. Zapraszam do lektury recenzji Dobbli Pixar.

Na początku był… Smutek

Jak tylko rozpakowałam Dobble Pixar, przystąpiłam do sprawdzania zawartości. Metalowa puszka, jest. Instrukcja, jest. Karty, są. Ale zaraz? Coś jakby mało. Po chwili zorientowałam się, że mam do czynienia z wersją dla graczy już od 4 roku życia, o 6 symbolach na każdej z kart. Wydania z 55 kartami dedykowane są dla osób od 6 roku życia i mają o 2 więcej obrazki. Przyznam, że nieco mnie to zaskoczyło. Wersje Harry Potter lub Minionki (traktujące notabene o jednym tylko uniwersum) mają większą liczbę kart. Animacji stworzonych przez wytwórnię Pixar jest tymczasem mnóstwo. Można by oczywiście powiedzieć, że gra stworzona została dla młodszych dzieci i dlatego… tyle że mnie ten argument nie przekonuje.

Chudy, Nemo, ale i Sztuciek

W przypadku gry Dobble Minionki obawiałam się monotonii (niesłusznie). Tym razem zakładałam, że będzie różnorodnie. I jest! Przyznam, że mimo że jestem ogromnym fanem kreskówek, miałam problem z kilkoma postaciami. Sporo trudności sprawili mi bohaterowie z najnowszych bajek. A kogo spotykamy na kartach? Znani i lubiani Dory, Sullivan, Zygzak McQueen, ale i zupełnie nowe postacie, pochodzące z takich produkcji jak Co w duszy gra, Coco lub Naprzód. Krótko mówiąc, dla każdego coś miłego.

Gra podstawowa, czy minigra?

W Dobble Pixar można grać na kilka sposobów. Wszystkie tryby rozgrywki łączy to, że na kartach szukamy dwóch tych samych symboli. W klasycznej wersji po ich znalezieniu bierzemy kartę do siebie. Ale możemy także zagrać w jedną z pięciu minigier:

  • Gra w chowanego
  • Jak dwie krople wody
  • Wieża
  • Studnia
  • Zatruty podarunek

W jednym przypadku będziemy zbierać karty, w innym się ich pozbywać. Wszystkie wersje rozgrywki łączy świetna zabawa, od której jednak przy dłuższym ogrywaniu tego tytułu może rozboleć głowa.

Wrażenia

Jak zwykle w przypadku tej gry, podczas rozgrywki musimy wytężyć wzrok, by znaleźć to, czego szukamy. Jako że Dobble Pixar to nieco łatwiejsza, bo skierowana do młodszych graczy wersja, zadanie to jest ułatwione. Nie oznacza to jednak, że dorośli gracze się przy niej wynudzą. Plusem tej odsłony są bardzo ładne, grafiki, które zostały zaczerpnięte z oryginalnych animacji. Zasady gry są banalnie proste, a rozgrywka jest szybka, dynamiczna i pełna emocji, przez co na jednej partii nigdy się nie kończy. A po kilku turach, zawsze można zrobić przerwę na ulubioną kreskówkę, o której niewątpliwie przypomną nam postacie z kart.

Czy warto?

Moim zdaniem, zdecydowanie tak. Dobble Pixar to jednak tytuł dla fanów bajek ze stajni Pixara. Jeśli do nich nie należycie, sięgnijcie raczej po wersję klasyczną, lub inne tematyczne wydanie, zbieżne z waszymi zainteresowaniami. A jest w czym wybierać, bo karciana gra rodzinna Wydawnictwa Rebel doczekała się już mnóstwa różnorodnych wersji. I jeszcze niejednej się z pewnością doczeka.



Grę Dobble Pixar kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Dziennik. Wyprawa 1907: Zakazane kopalnie – Czy odważysz się zejść w głąb niesławnych tuneli?

Kiedy Dziennik 29 pojawił się po raz pierwszy sklepowych półkach, narobił sporo szumu wśród fanów szarad, łamigłówek, zagadek wszelakich i nie tylko. Ja sama podchodziłam do niego z rezerwą, ponieważ wciąż marudzę na technologię, której wymagają niektóre tytuły. Nie zmienia to faktu, że zarówno przy pierwszej, jak i przy drugiej interaktywnej grze książkowej z tej serii bawiłam się znakomicie. Nie dane mi było wypróbować (jeszcze) Dziennika. Wyprawy 1907, ale niedawno w moje ręce kolejny gamebook od Wydawnictwa FoxGames. Liczyłam na zagadki, które rozgrzeją mój mózg do czerwoności, ale miałam też przecieki, że pierwsza część tej serii była dużo bardziej wciągająca jeżeli chodzi o fabułę, niż jej poprzedniczki. Przyznam, że w grze Dziennik. Wyprawa 1907: Zakazane Kopalnie nie zawiodły mnie zagadki, choć co do historii, mogłoby być lepiej. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap