Whirling Witchcraft – kociołki grozy [Współpraca reklamowa z Alderac Entertainment Group] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Czy kiedyś myśleliście o tym, żeby Szarlatani z Pasikurowic byli nieco bardziej złośliwi? Żeby z kociołków, oprócz wiedźmich składników, wylewała się żółć i wydestylowana złośliwość? W takim razie poznajcie Whirling Witchcraft – czyli Wirujące Czary!

Być może otwarcie tego tekstu porównaniem do ponadczasowego klasyka jest dla Whirling Witchcraft niesprawiedliwe – ale skojarzenia nasuwają się same. Gier o mieszaniu składników w żeliwnych kastrulkach jest jak na lekarstwo. Takich gier z mechaniką negatywnej interakcji – jeszcze mniej. Zobaczmy więc co w kotle bulgocze – i czy uda nam się ujść z tego kotła żywcem.

Gorzki kociołek nienawiści

Whirling Witchcraft pozwala nam wcielić się w role czarownic, które bardzo, ale to bardzo nie lubią innych czarownic. Czarnoksięska konkurencja jest na tyle zaciekła, że lokalne wiedźmy właściwie nie zajmują się już działalnością komercyjną, W okolicznych wioskach mieszkańcy cierpią od uroków, tajemniczych wysypek w niecodziennych miejscach, jątrzących się ran i złamanych serc, a szeptuchy nic sobie z tego nie robią. Za nic mają problemy społeczności, swoje dni spędzają wyłącznie na pokładaniu świń swoim konkurentkom.

W tym celu wszystkie wiedźmy gromadzą swoje najlepsze przepisy i wykorzystują wszystkie dostępne im składniki, by zapełnić swoje kociołki możliwie najbardziej zabójczymi mieszankami. Potem podstępnie podrzucają kociołki sąsiadkom i obserwują, jak te próbują sobie poradzić z nagłym kipieniem, wrzeniem i bublaniem. Która z nich wyjdzie z tego cało i czy gdy już wyjdzie, to w końcu pomoże osadnikom w ich codziennych bolączkach?

Przepis na sąsiada

Metoda jest z pozoru prosta: w tajemnicy wybieramy przepisy (z 4 na ręce), a następnie odkrywamy ich karty i w dowolnej kolejności realizujemy to, co wcześniej zaplanowane. Dodajemy składniki z naszego warsztatu, pobieramy z banku powstałe w ich wyniku inne składniki, które następnie umieszczamy w kociołku. Potem kociołek wędruje do sąsiada/sąsiadki po prawej, zaś niewykorzystane przepisy wędrują w lewo. Wiedźma odbierająca kociołek musi zmieścić jego zawartość w swoim magazynie. Wszystko, czego nie pomieści – wykipi. A wykipienie jednej czarownicy to radość drugiej.

Co rundę przepisów na naszym stole będzie coraz więcej – raz położone zostają z nami do końca gry – ale zmienna też będzie dostępność składników w naszym magazynie.

Przetwarzając, mieszając i dodając do siebie składniki chcemy nie tylko zapełnić kociołek, ale też uwolnić miejsce w naszym warsztacie. Możemy bowiem pomieścić tylko określone ilości składników, a gdy pięć z nich wykipi z naszego kotła z mocą wulkanu – wtedy gra się kończy. Dobrą praktyką jest więc takie zarządzanie zasobami, żeby nie tylko być złośliwym względem innych, ale też roztropnym wobec siebie. Najpierw nasze bezpieczeństwo, potem zagrożenie przeciwnika.

Machina Arcana

A więc tak – zagrywanie przepisów, wydawanie składników, wytwarzanie nowych, przekazywanie i otrzymywanie kociołków, przyjmowanie ich zawartości na stan magazynowy i sprawdzanie, czy któraś z wiedźm wykipiła już przynajmniej pięć składników. To baza tej gry.

Różnorodność jest tu zapewniana przez trzy mechanizmy. Nie dość bowiem, że mamy karty przepisów – zwykle działające na zasadzie „włóż X + Y, by wyjąć A + B” – to część z nich możemy odwrócić o 180 stopni i używać w odwrotnej kolejności (choć raz obrany kierunek zostaje z nami do końca). Przepisy też realizujemy w dowolnej kolejności – i nie musimy wykorzystywać każdego w każdej rundzie. Losowane przed grą karty postaci mają swoje unikalne, nieco asymetryczne cechy – inny rozkład początkowych składników w magazynie oraz inną zdolność specjalną, która potrafi wywrócić niejedną rundę do góry nogami (i zapewne niejeden kociołek). Na to wszystko mamy jeszcze Arcana – trzy, uniwersalne dla wszystkich graczy moce, które uruchamiać możemy, gdy zbierzemy na kartach przepisów odpowiednie symbole kotła, kruka i księgi.

Wiedźma z uciekającym okiem

Dużą część gry spędzimy z wygiętą szyją, zezując na to, co piszczy w magazynie naszego sąsiada po prawej. To jego magazyn mamy „przelać” i to on będzie dyktować nam ścieżkę poprzez czarnoksięskie receptury. Oczywiście, wróg będzie zaciekle się bronić, wykorzystując pospiesznie wszystkie składniki, które grożą przepełnieniem. Cieniste Serca, korzenie mandragory, ropuchy, pająki i muchomory są tu naszą walutą i oswojenie się z ich właściwościami – częstotliwością występowania na kartach przepisów i niezbędnymi do ich przetworzenia substratami.

Ta jednostronna złośliwość – obiektem naszych knowań będzie zawsze ten sam gracz – przypomina mi trochę Pomiędzy Dwoma Zamkami Szalonego Króla Ludwika, które recenzowałem chwilę temu. Gramy trochę własną planszetką, a trochę tym, co widać u sąsiada. To dobry mechanizm sam w sobie, ale wiąże się z tym pewien problem. Bo choć chcemy, żeby wykipiał kociołek gracza po prawej, to karty przekazujemy graczowi po lewej – a ten, choć bezpośrednio nam nie zagraża, może dzięki nim wyprzedzić nas w wyścigu o zwycięstwo. Prowadzi to do swoistej rozbieżności spojrzenia. Zezować musimy jednocześnie w obie strony, w jedną mocniej niż w drugą, by nie tylko samemu osiągnąć sukces, ale też nie oddać palmy pierwszeństwa konkurencji.

W założeniu to jest bardzo fajne, choć wymagające. Praktyka jednak jest taka, że powinniśmy kontrolować sytuację na całym stole – i nasz sąsiad, którego chcemy wysadzić z biznesu, to przy tym pikuś. Powinniśmy przynajmniej trochę orientować się w tym, co dzieje się dookoła stołu, żeby nie oddawać przeciwnikom kart, które przyspieszą jego zwycięstwo. Należy więc walczyć z sąsiadem i widzieć, jak walczą inni, żeby choć trochę dopasować do tego nasze decyzje w drafcie kart. To naprawdę dużo rzeczy do ogarniania – nieco za dużo jak na lekki, rodzinny tytuł.

Oczywiście, można też nie grać na aż takim poziomie i skupić się tylko na tym, co po prawej. Ale czy gracze naprawdę żądni zwycięstwa tak po prostu odpuszczą sobie możliwość podbicia swoich wyników?

Dwa kawałki drewna, cztery kawałki kartonu, żabia nóżka i krucze pióro

Głównym punktem fizycznej unikatowości gry są z pewnością kociołki, które przekazujemy sobie z ręki do ręki. I tu niestety gra cierpi z powodów stricte praktycznych. Kociołki składają się bowiem z czterech kawałków kartonu (dwa na podstawkę, jeden na dno i jeden na rant kotła), a te nie są ze sobą dobrze spasowane. Spotykałem już dziwne konstrukcje z planszowego kartonu – statki, budynki i postaci – ale kociołki z Whirling Witchcraft mnie pokonały. Nijak nie mogłem ich złożyć tak, by wszystkie były solidne i ciasno w sobie zakleszczone.

Rezultat jest taki, że – zaznaczam, nie podklejałem żadnych elementów – kociołki się rozpadają podczas użytkowania i transportu w pudełku, są nierówne i sprawiają wrażenie nietrwałych. Po kilku rozgrywkach jeden z nich jest już solidnie wygięty od ciągłego wciskania rozpadających się elementów. I coś, co mogło być mocną stroną gry, stało się jej achillesową piętą. To nadal fifny gadżet, który wygląda świetnie na zdjęciach, ale do normalnej gry, gdzie ludzie wciąż coś do nich wkładają, coś wyciągają i komuś je przekazują, znalazłbym lepsze rozwiązania. Aż się prosi, by te kotły można było co rundę po prostu przechylać czy przenosić chwytając za dowolną krawędź. Niestety, w obecnej postaci należy się z nimi obchodzić bardzo ostrożnie, co zdecydowanie zmniejsza fun czerpany z gry.

Wiedźmi tygiel

Wirujące Czary balansują gdzieś na granicy pomiędzy niecodziennym party game, a solidnym tytułem rodzinnym. Przy ciężkości 1.81/5.00 jest to tytuł bliski Szeryfa Z Nottingham Resistance: Avalon – czyli rzecz raczej lekka, łatwa i przyjemna.

Da się tu poczuć tę lekkość, ale gra nie ma tego płynnego flow, które charakteryzuje inne gry z tego porównania. Tu dobierz, tu zagraj zakryte, na 3-4 odkryj, rozpatrz Arcana, majstruj przy składnikach, dobieraj znaczniki z banku, przekaż chybotliwy garnuszek jednemu sąsiadowi, przekaż karty drugiemu, sortuj komponenty… Niby nic tu nie jest trudne, ale po złożeniu tych elementów w całość przelicznik obsługi gry do czystej przyjemności z rozgrywki jest mało korzystny.

Gra ilustrowana jest m.in. przez niesamowitego Webersona Santiago (Krwawa Oberża, The Great Split, La Famiglia), ale poza kartami postaci te rysunki nie są widoczne w trakcie samej rozgrywki – choć okładka jest obiektywnie piękna. Drewniane znaczniki są dość standardowe – jak to drewno, a planszetki są wykonane z grubej, dziarskiej tektury.

 

Czy w każdym z nas jest mała wiedźma?

Koncept gry jest interesujący, a wiedźmia złośliwość brzmi jak dobry pomysł na przyjemnych 30 minut w nieco złośliwym towarzystwie. Niestety, Whirling Witchcraft nie ma w sobie magicznego składnika. Grupy, z którymi testowałem grę reagowały entuzjastycznie na zapowiedź rozgrywki, ale ten entuzjazm szybko opadał. Karty przepisów szybko zaczynają być podobne do siebie, a gra zamienia się w jałowe mielenie surowców znane np. z serii Century. Drewniane kosteczki tracą osobowość, a „dwie żaby i jeden muchomor” zastępowane są „dwa zielone i jeden czerwony”. Gracze w dużej mierze grają sami ze sobą, przetwarzając przepisy i przesuwając drewniane kosteczki po stole.

Brakuje tu emocji i odskoczni od powtarzalnych czynności – jak np. miało to miejsce w Szarlatanach z Pasikurowic, gdzie przepowiednia Cyganki zmieniała dynamikę rundy lub dawała graczom bonusy, cele lub ciekawe decyzje do podjęcia. Whirling Witchcraft wydarzeń ani przepowiedni nie zawiera, przez co rozgrywka od pierwszej do ostatniej rundy przebiega tak samo, czasem tylko przerywana czyimś ogłoszeniem, że korzysta ze swojej mocy by zrobić coś innego, niż tylko realizować przepisy. Nad stołem nie wykształca się żadna meta-gra, a interakcja między graczami ogranicza się do okazjonalnego „kurde, ale pełny ten kocioł!”. To trochę za mało, żeby przebić się przez inne gry o podobnej ciężkości.

Szkoda, naprawdę szkoda. Miałem ochotę jeszcze niejednego znajomego i niejednego gracza wciągnąć w czarną magię, jednak ciemne chmury zebrały się nad Whirling Witchcraft. Odwieszam kociołek i zabieram się za pomoc lokalsom – być może tu będę mieć więcej szczęścia.

Prosta gra dla 2 do 5 graczy w wieku od 14 lat
Potrzeba około 15-30 minut na rozgrywkę

 

Zalety:
+ negatywna interakcja w lekkim, szybkim ujęciu
+ niecodzienne komponenty i efektowne ilustracje
+ lekka asymetria postaci

Wady:
– obok niecodziennych mamy też standardowe, drewniane sześciany i słabo wykonane kociołki
– grze brak zmienności między rundami i kolejnymi rozgrywkami
– karty przepisów szybko stają się wtórne



Grę kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Alderac Entertainment Group za przekazanie gry do recenzji.


 

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Ogólna ocena (5/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Ot, nie mogę powiedzieć, że gra jest zła, ale też nie znajduje w niej niczego takiego, co skłoniłoby mnie, żeby ją polecać, czyli totalny przeciętniak. Sporo istotnych wad wpływających na grywalność. Odczuwalne zalety powodują jednak, że osoby będące fanami gatunku – mogą znaleźć w niej coś dla siebie.

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active
wordpress_test_cookie

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings