Recenzja powstała w oparciu o grę podstawową wraz z dodatkami: Ptaki Azji, Ptaki Oceanii i Ptaki Europy. W zależności od posiadanych rozszerzeń niektóre z opisanych poniżej trybów rozgrywki mogą być niedostępne.

Do tej pory Na Skrzydłach oraz wszystkie kolejne wersje jakoś mnie omijały. Dlatego uruchamiając grę na Steamie, podeszłam do niej z perspektywy kompletnej świeżynki. A gdzie kieruje się jeszcze nieopierzony gracz? Oczywiście — prosto do samouczka.
Zanim wzbijemy się w powietrze
Pierwsze wrażenie po jego uruchomieniu było dość przytłaczające. Przed oczami ukazuje się nam obszerna lista zagadnień, osobno dla podstawki i każdego dodatku. Na szczęście szybko okazało się, że nie taki diabeł straszny. Zostajemy bowiem wrzuceni w sam środek rozgrywki i krok po kroku wykonujemy krótkie, jasno sformułowane polecenia.
Dzięki temu tutorial jest niemal bezbolesny, nie przygniata nadmiarem informacji, a fakt, że czynności wykonujemy samodzielnie, sprawia, że wszystko szybko utrwala się w głowie. Nauka przebiega naturalnie i bez zbędnej frustracji.
Zasady względnie ogarnięte więc można spróbować swoich sił offline lub online. Ja wybrałam tę pierwszą opcję, żeby jeszcze trochę się podszkolić w sztuce wabienia ptaków i wydłubywania ziarenek z karmnika.
W jednym gniazdku
Tryb offline oferuje kilka sposobów na rozegranie partii: możemy zmierzyć się z dobrze znaną z wersji papierowej automą, z komputerową sztuczną inteligencją — wybierając dla każdego przeciwnika jeden z trzech poziomów trudności — albo po prostu zasiąść do wspólnej rozgrywki z drugą osobą na jednej kanapie.
Co ważne, dostępna jest zarówno klasyczna wersja gry, jak i tryb duet. W wariancie dla dwóch osób nie mamy do czynienia z prostym okrojeniem zasad, to osobny tryb z własną dynamiką i rytmem rozgrywki.
Ogromną zaletą cyfrowej wersji jest także to, jak wiele obowiązków przejmuje za nas system. Gra sama przypomina o wszystkich bonusach, efektach kart i uruchamianych zdolnościach — zarówno w trakcie naszej tury, jak i między turami przeciwników. Dzięki temu możemy skupić się na decyzjach, a nie na pilnowanie co i kiedy się odpala.
Sterowanie jest przyjazne i intuicyjne, a do tego zawsze mamy pod ręką czytelny podgląd celów, zagranych nektarów czy aktualnych punktów. Wszystko, co istotne, znajduje się w zasięgu jednego kliknięcia, bez konieczności przekopywania się przez menu. W praktyce sprawia to, że gra offline staje się idealnym miejscem do nauki, eksperymentowania i spokojnego doskonalenia swoich ptasich strategii. Jedno jedyne zastrzeżenie: wydaje mi się, że AI, bez względu na poziom trudności, nie będzie stanowić zbyt wielkiego wyzwania dla doświadczonych graczy.
Lot po sieci
Gdy już opanujemy podstawy i poczujemy się pewniej wśród piór i kart, gdy przychodzi ochota wzbić się wyżej i sprawdzić swoje umiejętności na tle innych graczy, tryb online okazuje się zaskakująco przyjaznym i stabilnym środowiskiem. Rozgrywki dostępne są zarówno w wariancie trzyosobowym, jak i w duecie, a co szczególnie ważne — nawet w środku nocy (testowane o 3 nad ranem) bez większego problemu da się znaleźć partnerów do gry. Świat ptasich strategów najwyraźniej nigdy nie zasypia.
Dużym plusem jest sposób, w jaki gra radzi sobie z porzuconymi partiami. Jeśli ktoś przestanie odpowiadać lub wyjdzie w trakcie rozgrywki, jego miejsce natychmiast zajmuje sztuczna inteligencja. Dzięki temu żadna partia nie przepada i nie trzeba godzić się na frustrujące przerwanie dobrze zapowiadającej się rywalizacji.
Tempo gry również zostało rozsądnie wyważone. W standardowym trybie każdy gracz ma trzy minuty na wykonanie ruchu. Wydaje mi się, że to wystarczająco dużo, by spokojnie przemyśleć decyzje, a jednocześnie na tyle krótko, by nikt nie zasnął w oczekiwaniu na swoją kolej. Dla tych, którzy wolą rozgrywać partie w swoim własnym rytmie, dostępny jest też wariant asynchroniczny, w którym na wykonanie ruchu mamy aż 72 godziny. To idealna opcja dla osób, które nie chcą poświęcać grze całej uwagi i wolą wracać do niej między innymi obowiązkami.
Ciekawym uzupełnieniem trybu online jest także wyzwanie tygodnia — specjalna, powtarzalna rozgrywka, w której nic nie jest losowe. Im więcej razy do niej podchodzimy, tym lepiej poznajemy układ kart i potencjalne ścieżki rozwoju. To swego rodzaju ptasia łamigłówka, w której rywalizujemy z innymi graczami o tytuł mistrza, próbując wycisnąć z tej samej sytuacji jak najlepszy wynik. Sukces zależy tu nie od szczęścia, lecz od optymalizacji i planowania.
Znajomy świergot
Jedną z przewag wersji komputerowej nad planszową jest możliwość rozbudowania doświadczenia o warstwę, która przy stole pozostaje jedynie w sferze wyobraźni. Dźwięk, narracja i animacja nie zmieniają zasad gry, ale potrafią nadać im nowy kontekst.
Muzyka towarzysząca rozgrywce została zaprojektowana z dużą wyczuwalną powściągliwością. Jest obecna, ale nienachalna — nie dominuje, nie rozprasza, nie męczy nawet podczas dłuższych sesji. To szczególnie istotne w grze, która często skłania do skupienia i planowania. Dźwięk tworzy tło, a nie pierwszy plan, i dzięki temu doskonale spełnia swoją rolę.
Tym co mnie jednak kompletnie zaskoczyło i zachwyciło jest wykorzystanie w grze charakterystycznego głosu Krystyny Czubówny. Przy pierwszym zagraniu każdego ptaka słyszymy krótki opis gatunku. Zamiast suchej informacji dostajemy ciepły, rozpoznawalny komentarz, który natychmiast buduje skojarzenia z filmami przyrodniczymi. Niby drobiazg, ale świetnie współgra z estetyką całej gry.
Równie przemyślana jest oprawa wizualna. Gra jest po prostu przyjemna dla oka, ale to detale robią tu różnicę. Możliwość wyboru (z dość pokaźnej bazy) tła planszetki gracza, gdzie każda kolejna strefa przedstawia ten sam krajobraz widziany z coraz większego oddalenia, subtelnie wzmacnia poczucie przestrzeni. Zagrane ptaki na kartach są animowane, co dodaje im życia, ale ptaki znajdujące się jeszcze na ręce pozostają statyczne. To bardzo trafna decyzja, animacje nie odciągają uwagi w kluczowym momencie wyboru kart. A jeśli mimo wszystko ktoś uzna je za zbędne, gra pozwala je całkowicie wyłączyć.
Mechaniczne niebo
Cyfrowa wersja gry nie kończy się na samej rozgrywce. Jej naturalnym przedłużeniem jest atlas ptaków — rozrastająca się kolekcja wszystkich kart, które kiedykolwiek zagraliśmy. Działa on trochę jak przyrodnicza wersja „złap je wszystkie”. Każdy odkryty gatunek zostaje zapisany w atlasie, gdzie możemy sprawdzić jego obszar występowania, posłuchać autentycznego głosu ptaka albo ponownie przeczytać (bądź odsłuchać, oczywiście głosem Krystyny Czubówny) krótką notkę informacyjną. To element, który zachęca do eksplorowania świata gry także wtedy, gdy akurat nie układamy kart na stole.
Cała gra została zaprojektowana z dużą uważnością i szacunkiem dla materiału źródłowego. Cyfrowa adaptacja nie próbuje poprawiać planszówki na siłę, ale raczej wydobywa z niej to, co najlepsze, i wzmacnia doświadczenie tam, gdzie komputer faktycznie może coś wnieść: w płynności i wygodzie.
Bogactwo dostępnych trybów rozgrywki, sprawia że Na Skrzydłach potrafi dopasować się do bardzo różnych typów graczy. Niezależnie od tego, czy szukamy spokojnej partii w pojedynkę, rywalizacji z innymi, czy bardziej zespołowego doświadczenia, gra oferuje sensowne i przemyślane opcje. Nawet fani kooperacji znajdą tu coś dla siebie dzięki trybowi Automarazzi. Wariant ten pozwala graczom wspólnie zmierzyć się z przeciwnikiem sterowanym przez sztuczną inteligencję. Co istotne, można w niego grać zarówno offline, jak i online, co dodatkowo podkreśla elastyczność całego systemu.
Dodatkowym smaczkiem cyfrowej wersji jest integracja ze Steamem. Platforma oferuje dodatkowe wyzwania w postaci osiągnięć do odblokowania oraz możliwość zbierania wirtualnych kart kolekcjonerskich.
Nie da się ukryć, że gra wywarła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Już w Święta Bożego Narodzenia wsiąknęłam w świat puszczyków, sikorek i całej tej pierzastej frajny. Straciłam poczucie czasu na długie godziny grania i mimo upływu dni wciąż do niej wracam. Co więcej, wersja komputerowa coraz bardziej kusi mnie zakupem pudełkowej edycji. Myślę, że to wystarczająca rekomendacja, prawda? :)
Autorka recenzji jest bardziej sową niż rannym ptaszkiem, więc jeśli podoba Ci się, w co grała w środku nocy i chcesz ją wspierać, postaw kawę w Coffee ;)
Ogólna ocena
(9/10):









Oprawa wizualna
(8/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Gra tak dobra, że chce się ją polecać, zachwycać nią i głosić jej zalety. Jedna z najlepszych w swojej kategorii, której wstyd nie znać. Może mieć niewielkie wady, ale nic, co by realnie wpływało negatywnie na jej odbiór.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony












