W social mediach Games Fanatic nie raz wspominaliśmy już o Wiatrakowie. Na naszej stronie znajduje się też wywiad z Bartoszem Chlebickim, czyli współtwórcą wydawnictwa Gramatury, pod którego logo gra się ukazała. Nie było jednak jeszcze pełnoprawnej recenzji. Czas to w końcu nadrobić.
W Wiatrakowie wcielamy się w XIX-wiecznych holenderskich hodowców tulipanów. Naszym zadaniem jest rozwijanie plantacji, stawianie i ulepszanie wiatraków oraz zarządzanie całym tym bajecznie kolorowym interesem. A jak będziemy to robić?
Rozkręćmy tę zabawę
Tura w Wiatrakowie ma bardzo prostą strukturę. Najpierw możemy zmienić ustawienie zastawki na rzece, co wpływa na poziom i tempo przepływu wody. Następnie aktualizujemy poziom wody na torze i obracamy wiatrak o tyle pól, ile wynosi jego prędkość. Wiatrak składa się z dwóch zazębiających się kół akcji, jednego z sześcioma polami i drugiego z pięcioma. Gdy się obracają, wskazują dostępne akcje, z których wybieramy jedną.
Akcji jest kilka. Możemy ulepszać pola na wiatraku, zdobywać karty pomocników i kontraktów, sadzić tulipany na grządkach, budować wiatraki na planszy, handlować na bazarze lub prowadzić handel morski. Niektóre akcje pozwalają też zdobywać pieniądze albo manipulować poziomem wody.
Gra kończy się, gdy jeden z graczy wykona cztery pełne obroty dużego koła wiatraka, co zaznaczane jest na torze kalendarza. Po dograniu rundy przychodzi czas na punktowanie. Punkty zdobywamy głównie za kontrakty, postawione wiatraki oraz układ tulipanów na planszy. Najlepiej punktują rzędy w jednym kolorze i kolumny z różnobarwnymi kwiatami, więc odpowiednie planowanie tego, gdzie i jakie kwiaty umieścimy, ma tu spore znaczenie.





Kręci się!
Największą frajdę w Wiatrakowie daje obserwowanie, jak mechanika dwóch kół zaczyna pracować na naszą korzyść. Koła obracają się w różnym tempie, więc układ dostępnych akcji cały czas się zmienia. Raz trafiamy na bardzo sprzyjającą kombinację, innym razem trzeba chwilę pomyśleć, jak sensownie wykorzystać to, co wykręciliśmy. Kręcenie wiatrakami to jakby jedna wielka, niezwykle satysfakcjonująca łamigłówka. Właśnie dzięki niej Wiatrakowo ma w sobie trochę więcej planowania, niż sugeruje pierwsze wrażenie.
Do tego dochodzi rozwijanie własnej planszy. Tulipany stopniowo trafiają na grządki, pojawiają się pomocnicy, a kolejne ulepszenia sprawiają, że wiatraki zaczynają działać coraz sprawniej. Moment, w którym wszystko zaczyna się ładnie zazębiać i kolejne ruchy układają się w sensowny plan sprawia nie lada frajdę. Trzeba tylko jeszcze dobrze wszystko rozplanować, żeby zdążyć ten plan wcielić w życie.
Familijna? Tylko z wyglądu
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Wiatrakowo to rodzinna gra dla miłośników leciutkich eurasów. Prawda jest jednak inna. Tytuł ten to raczej średniej ciężkości gra strategiczna z całkiem pokaźnym arsenałem ciekawych mechanik. Wiatrakowo nie przytłacza zasadami, ale daje dużo przestrzeni do planowania i kombinowania nad tym, jak wykręcić najlepszy wynik.
W Wiatrakowie interakcja między graczami jest raczej niewielka. Każdy skupia się przede wszystkim na rozwijaniu własnej planszy. Czasem ktoś sprzątnie kartę z rynku albo zmieni nieco układ na planszy, co wpłynie na nasz ruch, ale trzonem rozgrywki pozostaje budowanie własnego układu tulipanów i ulepszeń.
Kolorowe kwiatki
Że lubię gry ładne to nie tajemnica. A Wiatrakowo zdecydowanie do takich mogę zaliczyć. Planszetka zapełniająca się rzędami tulipanów wygląda ładnie, a żywe kolory cieszą oko, przynajmniej moje. Do tego dochodzą same wiatraki, które prezentują się świetnie, a do tego są najbardziej charakterystycznym elementem gry. Na plus mogę też zaliczyć zrozumiałą, czytelną ikonografię i solidne wykonanie elementów począwszy od planszetek, aż po mepelki wiatraków. A jakby ktoś chciał Wiatrakowo jeszcze upiększyć, wystarczy sięgnąć po zestaw uroczych tulipanów i zastąpić nim żetoniki.
Podsumowanie
Wiatrakowo to szybka, ładna i bardzo przyjemna gra. Jej zasady są przystępne, rozgrywka płynie sprawnie, a planowania jest w sam raz, żeby poczuć satysfakcję z dobrze rozegranej tury. Wiatrakowo nie jest ani szybkim fillerem, ale nie jest też ciężkim euro. Gry tego typu zaliczam zwykle do kategorii rodzinnych z plusem i taką też teraz przywołam. Warto zaznaczyć jeszcze, że w pudełku znajdziemy również wariant solo, więc jeśli ktoś lubi takie spokojne łamigłówki, może spróbować swoich sił także w pojedynkę.
Gra wydawnictwa Gramatury przypadła mi do gustu. Mechanika kręcenia wiatrakiem w niej występująca jest na tyle oryginalna, że z przyjemnością jeszcze nie raz podejmę się planszowej hodowli bajecznie kolorowych kwiatów, które wypełniają pola Wiatrakowa.
Dziękujemy firmie Gramatury za przekazanie gry do recenzji.
Ogólna ocena
(7/10):









Złożoność gry
(6/10):









Oprawa wizualna
(9/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony







