Home | Felietony | Drogi do wolności – Jak wytłumaczyć ślepcowi kolor czerwony?

Drogi do wolności – Jak wytłumaczyć ślepcowi kolor czerwony?

Drogi do … Czyli takie będą Rzeczypospolitej losy, jakie jej młodzieży chowanie.

Kolejny miesiąc i kolejny artykuł do portalu. Dużo się działo natenczas w państwie nadmorskim, oj dużo. I testów było dużo i pracy było dużo. I wyjazdów też zgoła niemało. … Na pohybel PKP –chciało by się zakrzyknąć… dlaczego? Cóż podejrzewam iż prędzej doczekam się porządnej autostrady z Gdańska do Berlina niż rzetelności  kolei. Takie czasy takie obyczaje…

Jakoś te ostatnie miesiące obfitowały dla mnie w wydarzenia smutne i radosne. Było dużo testów, dużo poprawek zasad. Dużo smutków rodzinnych i kilka szczęśliwych wiadomości związanych z wydaniem „Dróg…”

Po pierwsze jak zwykle garść odpowiedzi parafialnych przed główną częścią artykułu.

Czas samej rozgrywki – po tej ilości testów jakie dokonaliśmy autorytarnie możemy stwierdzić  iż nie powinien przekraczać pięciu godzin! Tak, na początku sami byliśmy przerażeni  czasem rozgrywki. Zwłaszcza iż sama gra to w sumie maksymalnie 10 tur po 5 lub 6 rund (w zależności od epoki). Czyli całość nie powinna przekraczać maksymalnie dwóch godzin. Tyle bowiem zazwyczaj trwała rozgrywka w TS-ie. A tu taka niespodzianka. Na szczęście w późniejszych testach, gdy gracze nie spędzają godzin wertując karty (tworzenie trzech talii kart), korzystają z upraszczających mechanikę pomocy na planszy i pomocy gracza. Nie rozważają w nieskończoność czy organizować kościoły na Pomorzu, a strajki na Śląsku. Czas gry ulega redukcji i spokojnie do w miarę rozsądnych 3 godzin – jeśli się rozegra grę od pierwszej do 10 tury.

Takie postawienie sprawy (czasożerność) spowodowało iż od razu pojawiła się odpowiedź na kolejne pytanie. Postanowiliśmy przygotować kilka wariantów talii startowych dla graczy. Tak by początkujący mieli równe szanse siadając do gry, a nie los przeważał iż jeden z nich włożył lepsze dla siebie  karty do talii niż drugi.

Co zaś się tyczy wyglądu samej gry to jest to zarówno territory control (walka o wpływy w poszczególnych obszarach Polski) jak i gra ekonomiczna (w uproszczeniu i dla komunisty) oraz polityczna.  Całość przypomina … cóż właściwie to nie wiem co przypomina bo ogólnie to nawet dla mnie takie połączenie zasad jest nowością. Z pewnością gracze grający w takie tytuły jak : Ścieżki chwały, Twilight Struggle, Hannibal, Brass odnajdą znajome elementy ale nie będzie to żadna z powyższych gier. Co gorsza aby mieć szanse na wygraną trzeba będzie się pozbyć odruchów wyuczonych w tamtych rozgrywkach.

Ostatnie zdanie powyższego akapitu jest chyba najlepszym wstępem do dzisiejszych rozważań. Testując grę zauważyłem ciekawe zjawisko. Chyba nawet społeczne. Gracze  urodzeni po 89 roku, albo gracze którzy przed 89 rokiem nie przekroczyli wieku postrzegania rzeczywistości społeczno politycznej (w skrócie mówiąc nic nie pamiętają z tamtych czasów) mają problemy ze zrozumieniem systemu w którym toczy się gra. Więcej – podczas testów byłem wręcz atakowany iż zasady są abstrakcyjne i nierzeczywiste. Że to niemożliwe byśmy musieli np.: budować przemysł ciężki, nie dbając o potrzeby ludności. Że przetwarzano efektywne gospodarstwa rolne w nieefektywne PGR-y. Że np. centralne planowanie nie pozwalało praktyczne nic osiągnąć w gospodarce. Że cenzura, że ludzie bali się ubecji.. że się nie zbuntowali.. że… że to po prostu nielogiczne i muszę przesadzać. Bo inaczej to by przecież nie działało. I tu pojawił się dylemat jak wytłumaczyć ślepcowi co to jest czerwony. Jak zaczynałem testy miałem wrażenie iż obecnie łatwiej wytłumaczyć młodzieży przyczyny i skutki upadku Liberii w dalekiej Afryce (takie państwo założone przez byłych niewolników – dla mało zorientowanych) niż wytłumaczyć jak działał komunizm w Polsce.  Po którejś tam dyspucie miałem dosyć. Zacząłem opryskliwie rzucać – poczytaj sobie książki albo obejrz kroniki z tamtych czasów z komentarzem. Wtedy do mnie dotarło. Wniosek który narzucił się sam. Przy obecnym trybie nauczania nie ma szans by młodzież zrozumiała PRL. Jest to niemalże aksjomat. Null, zero, kropka. Na szczęście jest to raczej tabula rasa (łac. czysta tablica – niezapisana książka) niż wyrobiony pogląd. Na nieszczęście nikomu nie chce się nawet przeczytać  informacji o tamtych czasach. Po prostu brakuje „PRL-u dla opornych”. Nie jestem jakimś fanatykiem martyrologii narodu Polskiego ale jak zobaczyłem jak można zrealizować muzeum powstania Warszawskiego, to po prostu odpowiedź narzucała się sama. Zwłaszcza, jak po kilku grach moi testerzy zaczęli się z grubsza interesować okresem i sami zaczęli mi wyszukiwać zjawiska społeczne i osoby do wykorzystania w grze. Było to miłe. Wtedy też zrozumiałem iż dysponuję czymś więcej niż tylko grą. No do fajnego muzeum to jej wiele brakuje ale jako uzupełniacz wiedzy i zrozumienia okresu PRL-u? Czemu by nie… Wziąłem się w sobie i napisałem maila do pewnej Ważnej Instytucji Państwowej:), której to nazwy jeszcze z kilku względów nie ujawnię (choć pewno już niedługo) i uzyskałem więcej niż pozytywny odzew. Kosztowało mnie to co prawda kilka wycieczek w głąb Polski… Na pohybel PKP!!!  Oj chyba się powtarzam :).  Wycieczki zaowocowały nagłą zmianą priorytetów w wydawnictwie, zintensyfikowaniem prac – ot, taki masowy wysiłek społeczny. Efekty? Bardziej niż zadowalające – tak myślę – sądząc z dotychczasowych ustaleń. Jeśli wszystko odbędzie się zgodnie z przewidywaniami (zakładając nawet duży margines błędu) to gra ma szansę ukazać się pod koniec tego roku. W ładnej szacie graficznej . Z dobrze wykonanymi  pionkami i żetonami. A co najważniejsze dobrze opracowana pod względem komentarza historycznego. Zadbana od strony edukacyjnej. Bo o tym, że gra będzie dobrze wykonana od strony zasad i instrukcji, jestem przekonany bo sam tego pilnuję. Mając duże doświadczenie w dziedzinie zarówno przebijania się przez niezrozumiałe instrukcje jak i niezbalansowane gry mocno wziąłem sobie do serca konieczność uniknięcia takich błędów. Stąd też duży wysiłek włożony zarówno w wybalansowanie gry jak i stworzenie instrukcji.

Co zaś się tyczy samego wysiłku włożonego w zbalansowanie to oczywiście jeszcze dużo pracy przede mną. Tu pewno wyłazi ze mnie natura perfekcjonisty, zawsze jest zbyt mało testów, zbyt niedoskonałe wyniki, zbyt… cóż kiedyś trzeba będzie powiedzieć dość.  Liczba parametrów które mają wpływ na rozgrywkę jest zbyt wielka by można było przetestować  grę w sposób matematyczny. Podeszliśmy więc do smoka od „zadniej” tak by można powiedzieć strony. Zamiast sprawdzać parametr po parametrze, z aptekarską miarą podeszliśmy do tematu metodą heurystyczną (mniej więcej).  Przeanalizowaliśmy mechanizmy i udało nam się stworzyć działającą konstrukcję w miarę odporną na błędy balansu pojedynczych parametrów. Oczywiście na początku nie było tak słodko. Raz jedna strona biła drugą po głowie żeby potem, w następnym teście (po wprowadzeniu poprawek) sytuacja się odwracała. Obecnie jesteśmy już na etapie dopieszczania poszczególnych parametrów. Gra chodzi w miarę gładko. Istnieje w niej co prawda moment krytyczny. Okres zaraz po śmierci Stalina gdzie jeśli jedna ze stron (obojętnie która) nie będzie pilnowała drugiej to może przegrać. Jest to jednak element zamierzony i informacja o nim będzie tłustym drukiem (ze względu na tło historyczne) umieszczona w rozdziale o taktyce grania.

Jak widać prace posuwają się gładko. Powoli dochodzimy do momentu gdy ujrzy światło dzienne pierwsza wersja (stabilna) instrukcji przeznaczona dla testerów nie będących w zasięgu mojego głosu. Jak tylko to się stanie (a podejrzewam okres koło dwóch tygodni) egzemplarze testerskie ruszą w Polskę. Ze względu na ilość kart przygotowujemy talie do nauki gry (coś w rodzaju talii podstawowych), na których da się grać – myślę jednak iż już po jednej rozgrywce gracze będą testowali swoje własne układy talii. Ze względu na dużą liczbę możliwych taktyk.

Dodatkowo przyszedł mi do głowy pomysł (wrzucony w stos rzeczy do zrobienia) rozgrywki scenariuszowej. Trwającej po kilka rund obejmującej jakiś okres PRL-u. Ot tak na przykład lata osiemdziesiąte zajmują mniej więcej trzy rundy w grze. Po odpowiednim dodaniu kart i układzie startowym będzie możliwe rozegranie ich bardziej szczegółowo – nawet przez dziesięć (oczywiście przesadzam) tur.  Sam pomysł na razie jest odłożony ad acta ale jeśli nawet nie doczeka się realizacji w wersji podstawowej to na pewno będzie dostępny jako darmowe rozwinięcie zasad (po ostatnich aferach z słowem Dodatek – wolę go unikać).

Z rzeczy bardziej przyziemnych – bardzo spodobał mi się pomysł z instrukcji gracza dotyczącej TTA. Tam żeby się nauczyć grać proponują najpierw zagranie w wersję prostą , potem rozszerzoną, a na końcu pełną. Prawdopodobnie będę zmuszony podchwycić temat. Jak się okazało podczas wielu testów choć gra nie jest skomplikowana na pierwszy rzut oka, to aby ją zrozumieć trzeba parę razy zagrać. Bo jak sam PRL – drogi są dziwne… Po pierwsze trzeba się nauczyć myśleć w kategoriach zarządzania polityczno-ekonomicznego . Po drugie trzeba tę wiedzę przepuścić przez socjalistyczną maszynkę do krojenia rzeczywistości. Na moje nieszczęście nie da się odjąć zasad w pierwszej rozgrywce tak by nie ucierpiały mechanizmy gry. Przynajmniej teraz tak sądzę (kto wie jednak co będzie później). Tak więc na dzień dzisiejszy przyjąłem za normę przy nauce rozegranie 2 niepełnych gier – do trzeciej tury i do siódmej tury  (2 okresy w historii PRL –u: Do śmierci Stalina i do wydarzeń roku 80).

Uff, ale się rozpisałem… Na dzisiaj to już chyba wszystko. Ten felieton był bardziej informacyjny – z działu „propagandy sukcesu” : co nam się ostatnio udało.  Bardziej mięsisty kawałek tekstu dotyczący zasad następnym razem.  Za sugestie dziękuję – jak widać (no może nie aż tak bardzo na pierwszy rzut oka) wprowadzam jak tylko mogę poprawki i ułatwienia sugerując się waszymi głosami. Jako bonus do dzisiejszej bibuły… nielegalna… zakazana… (makieta planszy gry). Uwaga jest to makieta mająca pomóc w zorientowaniu się autorowi jak będzie wyglądała całość na stole, a nie docelowa plansza więc proszę nie kwękać na jakość i merytorykę – zresztą już jest następna wersja . Niedługo następne zdjęcia.

już nieaktualna - ale nowa jeszcze nie gotowa :)

 

59 komentarzy

  1. Lubelszczyzna na Podkarpaciu – ojejku :D

  2. Taaaa a Białystok na Warmii i Mazurach no co za porażka.

  3. rzut okiem na planszę i bardzo bardzo przypomina ona Twilight Struggle.

  4. Gdyby to była gra o tematyce średniowiecznej, można by Podkarpacie zastąpic Ziemia Sandomierską.
    Za to jeśli chodzi o związek Podlasia z Warmią i Mazurami, to chyba tylko poprzez cyfrę „1” na początku kodu pocztowego

  5. Mnie urzeka Slązk :D

  6. Po przeczytaniu dzisiejszego felietonu niestety mam obawy, że autor chciał tu upchnąć zbyt wiele rzeczy i będzie to kompletnie niegrywalna kobyła (ludzie narzekają na czas gry w TS, a tu ma być dłuuużej. I jeszcze to budowanie talii przed każdą grą, które może od początku ustawić kilkugodzinną grę!), która po jednej, dwóch próbach zagrania wyląduję na półce i już się z niej nie podniesie (z wyłączeniem zapalonych historyków z zacięciem do gier). Obym okazał się fałszywym prorokiem, ale, jak dla mnie, nie brzmi to wszystko zachęcająco.

  7. Czy ja na mapie widzę Ślązk? ;)

  8. Skoro jest Ślązak to pewnie jest i „Ślązk” ;)

  9. Lirycznie nie jest to mistrzowski wpis, momentami nawet zahacza o dramat. W połowie ograniczyłem się do spojrzenia na ilustrację i po ujrzeniu epickiego „ślązka” zamknąłem okno. Poszedłem się wysikać, wróciłem i skomentowałem.

  10. Poziom złośliwości na GF ostatnio przekracza już wszelkie normy. Pod każdym praktycznie wpisem znajdujemy lożę szyderców którzy czepiają się wszystkiego czego tylko mogą. Odechciewa mi się brać udział w jakichkolwiek dyskusjach tu powoli:(

    Mirku dzięki za ciekawy wpis. Choć to nie mój typ gier chętnie spróbuję „Zaczęło się w Polsce”.

    Swoją drogą to znów jest na zasadzie tak źle i tak niedobrze. Jakby zrobił familijną lekką grę to by było że „zbrukał i spłycił tak ważny temat”, a jak zrobił gamers game to jest „niegrywalna kobyła”. Ludzie naprawdę polecam znaleźć w sobie ciut pokory i szacunku dla pracy innych zanim się wystuka swoje kilka przemądrzałych zdań na klawiaturze.

    Zdaję sobie sprawę że może ja teraz reaguję nieco na wyrost, ale ulało mi się po prostu przykre wrażenie które narastało we mnie od dłuższego czasu, gdy czytam GF. Naprawdę mało sympatycznie się tu robi.

  11. Filippos Twój komentarz idealnie oddaje moje przemyślenia.

    Czekam na dalsze wpisy i grę!

  12. Filippos – mnie po prostu opis nie zaciekawił jak Ciebie, więcej – znużył i momentami obraził (cyt(…)albo gracze którzy [zostali urodzeni] przed 89 rokiem nie przekroczyli wieku postrzegania rzeczywistości społeczno politycznej).

    Niestety część wpisów na GF prezentuje wysoki poziom, jak dla przykładu wpis Pancha o Planszomaniakach i planszowariatach, na który reaguję komentarzem pozytywnym, inna część jest czysto informacyjna, której to nie komentuję, pozostałe niestety prezentują dość niski poziom, na które reaguję komentarzem tego samego poziomu.

    Proszę pamiętać, że komentarz o jakości wpisu nie jest komentarzem na temat jakości gry, o której wszak jeszcze nic nie wiadomo.
    Dziwię się jednak, że po tylu testach o jakich we wpisie mowa na stronę została wstawiona ilustracja planszy z oczywistymi błędami.

  13. Filippos:
    Mam nadzieję, że gra będzie dobra i nigdzie nie krytykuję idei gamer’s game, a wręcz ją popieram. Sam zdecydowanie nie jestem familijnym graczem, a w tym przypadku poprzez niegrywalną kobyłę rozumiem kilku godzinną karciankę, w której upchnięto multum zbyt dokładnych historycznie mechanizmów, a o wszystkim może zadecydować wybór kart jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywki. Zresztą myślałem, że jak autor publikuję publicznie felieton dotyczący swojej gry to liczy się z krytycznymi uwagami (co więcej, skoro gra jest na etapie testów to może nawet będzie chciał je wziąć pod uwagę?)
    No, ale wybacz, że chciałem się podzielić publicznie moimi obawami. Na drugi raz stanę grzecznie w kącie i będę tylko „klaszczył”, bo komuś może się odechcieć brać udziału w dyskusjach…

  14. Eeeee… Filippos. Chyba nie czytałeś postu, bo jest on on grze „Drogi o Wolności”. O grze „Zaczęło się w Polsce” już było dużo powiedziane i jak chcesz się nią biczować to wolna wola.

    P.S. Nie wiem czy specjalnie pomyliłeś tytuły gier, ale i tak nie mogłem się powstrzymać, tak więc się nie obrażaj ;).
    Na pocieszenie powiem, że też mi się odechciewa dyskutować. Nie wiem z czego to wynika. Póki co przestawiłem się dla zabawy na zdziałania zaczepne i prowokatorskie. Lepsza zabawa i mniej roboty :).

  15. Ja też uważam że poziom chamstwa na gf mocno podupadł… Nie ma go już prawie wcale.

  16. zedd – dlaczego niby ten cytat cie obraził? Ja w tym fragmencie nie widzę nic obraźliwego…

  17. A ja się po ostatnich czasach już niczemu się nie dziwię. Analfabetyzm sięgnął nawet G-F. Za pewnym świętym ironizując – błogosławieni co nie doczytali ale przemówili. Tak na marginesie – przypomniał mi się dzisiejszy wyrok sądu w sprawie Pani Doroty Niesnalskiej i pytanie sędziego do jednego ze świadków:
    -„Czy widział Pan rzeczoną wystawę?”
    -„ Nie ale z tego co usłyszałem w prasie to ta wystawa obraża moje uczucia więc na nią i tak nie pójdę!”
    Internet ma to do siebie że dehumanizuje i anonimizuje – więc im bardziej jadowity wpis tym większe uznanie w oczach samego wpisującego. Ot taka natura.
    Osobiście nauczyłem się nie przejmować jadem w komentarzach – jeśli zawierają kwestie merytoryczne – to bardzo dobrze. Przynajmniej coś na tym zyskuję. Jeśli nie to zysk autorów komentarzy – jak ich to cieszy – to daj im Panie Boże zdrowie (pamiętając co by imienia nadaremno…). Co do samego zaś wpisu i mapy – której się nie wstydzę – jeśli uważnie przeczyta się choćby końcówkę tekstu – to ludzie zainteresowani zrozumieją a tym którzy mają problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego tłumaczę: makieta planszy czyli coś odręcznie narysowanego mającego na celu zorientowanie się jak rozkładają się pionki, jak przebiega interakcja między poszczególnymi obszarami. Nie jest to w żadnym wypadku GOTOWA PLANSZA GRY. Pewno zaraz sypną się glosy – to po co to pokazujesz? Uprzedzając odpowiem – po to że gra jest w trakcie tworzenia – nie jest to tekst marketingowy o ukończonym produkcie w drodze do drukarni. Jak plansza będzie w wersji finalnej też ją wystawię pod ogląd publiczny i tam się będę przejmował merytoryczną krytyką. Swoją droga dobrze że nie zrobiłem zdjęcia pierwszej makiety planszy – już bym widział te głosy : „CO POLSKA SKŁADA SIĘ Z 7 KARTEK? ALE PORAŻKA….”

    A teraz nawiązując do tych co piszą merytorycznie:
    Docelowo na planszy nie będzie wyodrębnionego Podkarpacia (będzie tylko Małopolska i Śląsk ) a na tzw. „ścianie wschodniej” pojawi się Podlasie. Przyznam szczerze iż jest pewien problem z podziałem planszy Polski na krainy i regiony w odniesieniu do gry. Ze względu na konieczność pewnych uproszczeń i kompromisów podzieliliśmy kraj na siedem obszarów. Cały czas jednak staram się dopasować podział tak by uniknąć nazewnictwa typu „ Polska wschodnia, Polska centralna, Polska południowa..” Jakoś budzi to moje obrzydzenie. Wolę nazwy regionalno – geograficzne, niemniej jednak obszarów musi być około siedmiu i o w miarę podobnej powierzchni.
    Co do czasu rozgrywki – cóż… wprost można rzec iż nie jest on krótki i obecnie pracujemy nad zmniejszeniem go do rozsądnych granic. Obecnie największe zauważone dłużyzny pochodzą z wariantu układania talii wydarzeń (i tu zaskoczenie po talii nie układa się przed grą tylko co kilka etapów – co pozwala na zmodyfikowanie strategii) – rozwiązaliśmy to talią podstawową. Zdefiniowaną na starcie – układanie talii to smak dla bardziej zaawansowanych graczy. Kolejnym problemem były kwestie mechaniki i podliczania dużej ilości rzeczy (obecnie uproszczone za pomocą testowanych rozwiązań graficznych na planszy). Jak przemielimy te problemy zabierzemy się za następne.
    Co do wpisu Sandmana – pragnę cię uspokoić iż do karcianki grze daleko – no chyba ze nazywasz karcianką np. „Ścieżki chwały”. Bo raczej do tej gry już bliżej „Drogom..” niż do TS-a. Trzeba mi też przyznać iż bacznie śledzę komentarze i wprowadzam poprawki.

    O samych zaś poprawkach niedługo – w następnym tekście bo ten bardziej opowiada o postępach prac niż o samej mechanice.

  18. Filippos – masz rację ale….
    Ta gra ma być grą, która „bawiąc uczy” – a może nawet bardziej „uczy – bawiąc”. Sporą część bieżącego felietonu poświęcono błędom w systemie edukacji i braku wiedzy u młodszych graczy. I co? Przyganiał kocioł garnkowi… Jak widzę – Katowice i Górny Śląsk przypisany został do Małopolski.
    Jak na razie nie wiemy prawie nic o mechanice i działaniu „Drogi do Wolności”. Możemy się więc wypowiadać tylko na temat tego, co zobaczyliśmy. Faktycznie ilość negatywnych wpisów jest duża – wszyscy wiemy, że łatwiej krytykować niż stworzyć coś swojego. Ale – na litość – niech nie będzie na planszy błędów nie tylko ortograficznych (nieszczęsny „Ślązk” zamiast „Śląska”, „max” zamiast „maks.” czy nadużywanie wielkiej litery w tabelce z „pomocą gracza” po lewej stronie planszy) ale i merytorycznych – geograficznych…

  19. c.d
    Pojawiły się jak dotąd 4 felietony Mirka na temat „Drogi ku Wolności”. Istnieje kilka powodów powstawania takich artykułów.
    Marketingowe:
    Etap 1. Powolne acz skuteczne zapoznawanie graczy z nowym tytułem; po pojawieniu się kilku artykułów na temat gry widząc nowy tytuł na półce kupujący skojarzy go z GF i powinno to dać od razu grze „plusa”
    Etap 2. Wzbudzenie sympatii do tytułu.
    Tu wzorem okazał się Trzewik i „Saga o Strongholdzie”. Nie wszyscy kupili ale podejrzewam, że większość czytała z zaciekawieniem wszystkie części (jak ja ;) )
    Etap 3. Wzbudzenie chęci kupna.
    Sprawa najtrudniejsza ale niemożliwa bez pierwszych dwóch etapów. Można do tego prowadzić ciekawym opisem mechaniki, można – jak Mirek – starać się zachęcić tematyka.

    Praktyczne.
    Zamieszczając opis mechaniki gry, zdjęcia kart i planszy a na koniec wersję roboczą instrukcji można usłyszeć wiele uwag na ich temat. Oczywiście że część z nich służyć będzie tylko „złośliwieniu” i czepianiu się – na pewno jednak część będzie pożyteczna. Patrząc „z oddali” – część rzeczy widzi się lepiej. Jeżeli autor skupi się tylko na gronie znajomych – może część błędów przeoczyć.
    Dodatkowo – ma to wpływ marketingowy. Jeżeli ktoś zwróci uwagę i zostanie ona uwzględniona – można liczyć, że kupi grę i będzie ją wszystkim polecał mówiąc z dumą „to dzięki mnie jest dobra” ;)

    Emocjonalne.
    Jak widzę – Mirek podchodzi do swojego dzieła nie tylko rozsądnie ale i emocjonalnie. Wykonuje mnóstwo testów, wprowadza poprawki, dąży do stworzenia doskonałej gry. Jednocześnie – jak widać – nie wychodzi mu ona z głowy, jest z nią związany. Przez felietony – może się „wygadać”.

    Tu jak na razie – mamy jedynie etapy określone przeze mnie jako „marketingowe”. Jak widać – gra wzbudza emocje i wiele osób chce się na jej temat wypowiedzieć. Niestety – nie ma o czym! Nie znamy rozwiązań, mechaniki, kart, nie mamy do instrukcji do zapoznania się. Jedyne co otrzymaliśmy to informację (akurat mnie dość odstraszającą) że pierwsze partie mogą trwać 5 godzin oraz tą nieszczęsna planszę….
    Podsumowując – czekam na następne felietony i mam nadzieję poznać jakieś tajniki samej gry. Jeżeli będzie to znowu felieton ogólny – przypuszczam że u mnie nastąpi już „zmęczenie materiału” i przestanę się tym interesować.
    P.S. Ciekawe czy ktokolwiek doczyta te wypociny do końca ;)

  20. Wypisałem te powyższe wypociny a teraz widzę, że na część wcześniej odpowiedział już Mirek :-)

  21. Komentarz zedda (nr 8) był bardzo zabawny, szczerze się roześmiałem po przecztaniu. Epistoły Mirka Kovala niestety nie doczytałem do końca.
    Znamienne, że pojawił się tutaj ze swoim wpisem Fillipos, krytykując innych i przy okazji myląc nazwy gier. Bez obaw Panie Fillipos masz Pan tutaj dużo klakierów, więc i tak znajdziesz unznanie.

  22. Za to ty Megamaniac mógłbyś się tutaj z korzyścią dla wszystkich już nie pojawiać, bo twe posty poza hektolitrami jadu nie wnoszą do dysput kompletnie nic…

  23. Społeczność graczy jest chyba jeszcze w Polsce zbyt mała, ale marzy mi się sytuacja gdy GF bedzie miał konkurencję podobną do tej jaką jest Fortress Ameritrash do BGG.
    Jaki jest sens istnienia tego serwisu i komentowania w nim jeśli akceptujecie tylko wypowiedzi ugłaskane?
    Fillipos przestał czuć się komfortowo na swoim podwórku, bo pojawili się tacy, co psują mu tutaj zabawę. Przecież to JEGO podwórko! Jeśli o mnie osobiście chodzi, to nie odczuję straty jeśli Fillipos przestanie sie na GF udzielać, a właściwie to ani mnie to grzeje, ani ziębi.

  24. Dzięki Asiok za merytoryczną wypowiedź. Mi absolutnie nie chodzi o to że nie podoba mi się krytykowanie. Mi chodzi o brak kultury, czy mówiąc bardziej wprost o chamstwo i prostactwo wynikając z animowości. Wiem też że to normalne, że jak się serwis rozwija to pojawia się multum nowych ludzi. Ludzi którzy nikogo ze środowiska nie znają, nie jeżdżą na konwenty, nie widziało ich w życiu na oczy i raczej nie zobaczy, więc traktuje to miejsce jak każdy inny onet gdzie w komentarzu można się wyżyć i pojechać po innych, poczuć jaki to nie jest super fajoski gościu, a potem wstać od kompa i być znów normalnym człowiekiem.;)

    I wypowiedź Megamaniaca jest najlepszym zilustrowaniem mojej tezy. Może się powinienem cieszyć że się GF rozwija, że są nowi ludzie, większa oglądalność itp. ale ja się raczej martwię bo czuję że tracę możliwość dyskusji o swoim hobby z grupą inteligentnych, kulturalnych ludzi z całej Polski, bo serwis się zamienia w onetowisko gdzie gówniarze stroszą piórka żeby się poczuć, że są fajniejsi i jest mnóstwo gadania dla samego gadania, a mało merytoryki.

    I powtórzę że to jest generalna refleksja na temat tego co się dzieje na GF, nie tego konkretnego wpisu.

  25. Fillipos nie będę wchodził tutaj w spór. Jeśli masz ochotę przeczytaj to, co sam napisałeś i zastanów się, czy Twoje wypowiedzi są pozbawione jadu, uszczypliwości, a w niektórych miejscach nawet obelg.

    Traktujesz chyba gry planszowe zbyt poważnie. To tylko zabawa, do tego mało wyrafinowana. Podobnie ten serwis to nie filozofia.pl, dyskusje o sztuce i kulturze.pl tylko gry-planszowe.pl. z definicji będziesz miał tutaj wielu, jak to określiłeś „gówniarzy”.

  26. Ale przecież było kilka razy wspominane o tym, by zrobić ograniczenie w postaci konieczności rejestrowania się by móc dodawać komentarze. Dlaczego tego GF nie chce zrobić? Bardzo dużo serwisów tematycznych wprowadza to ograniczenie i spodziewam się, że dzięki temu liczba niskiej jakości komentarzy spada znaczenie.
    Ja rozumiem, że GF chce być dla wszystkich i przyjazny jak to możliwe, ale to tylko spowoduje podniesie jakość treści w nim zamieszczanym. Chyba nikomu nie będzie brakowało przypadkowych „przechodniów”, którzy wpadną tutaj niechcący, ze względu na popularność serwisu, bekną, pierdną, rzucą niedopałek i pójdą dalej. Nie rozumiem tego oporu przed tą malutką zmianą.
    Inna strona medalu to fakt, że w Polsce gry planszowe to jeszcze głównie rozrywka kojarzona z młodymi – gniewnymi, niepokornymi, którzy często zasady i kulturę mają w niskim poważaniu.

    I chyba dobrze wiesz Filippos, że im głośnie będziesz mówił o kulturze tym więcej mułu i chamstwa z dna się podniesie i dojdzie do głosu. Oklepana zasada akcji i reakcji. Często ostatnimi czasy było to widać w komentarzach. So be cool. Everybody be cool. :)

    Zresztą od dyskusji jest forum ;).

  27. Filippos:
    „I powtórzę że to jest generalna refleksja na temat tego co się dzieje na GF, nie tego konkretnego wpisu.”

    Niby piszesz ogólnie, a jednak w poprzednim wpisie zacytowałeś konkretnie moje stwierdzenie, mimo, że ani nie krytykuję dla samej sztuki krytykowania (to akurat moja subiektywna opinia), ani tym bardziej nie jestem anonimową osobą (co obiektywnie może wiele osób potwierdzić)…

    Mirek_koval:
    dziękuje za wyjaśnienia, które na tym etapie znajomości gry, czyli tylko z Twoich wpisów, trochę wątpliwości rozwiewają. Dobrze, że też te ewentualne wady dostrzegacie i staracie się wyeliminować (ciekawie brzmi to dodawanie wydarzeń w trakcie, przywodzi na myśl mechanizm z TtA). Aha, pisząc karcianka nic złego nie miałem na myśli. Wręcz przeciwnie, gdyż inna długa karcianka, czyli wspomniane już TtA, jest moją ulubioną grą, a wziąłem to stąd, że po raz kolejny pojawiają się przy okazji Dróg do Wolności nawiązania do TS’a. Powodzenia przy dalszych pracach nad grą.

  28. tabelka punktow, tury gry z portretami przywodcow oraz tor interwencji ZSRR – kalka z TS

    Tematyka gry bardzo ciekawa, moze byc z tego niezla gra.

  29. Victor Strogow

    Baaardzo popieram pomysł, aby rejestracja była konieczna do komentowania.
    Filippos, trzymaj się, nie jesteś sam!

  30. Jakkolwiek nie szanowałbym cudzej pracy, tak uważam, że żyjemy w czasach wolności słowa i każdy może mieć własne zdanie.

  31. Anonim, który boi się ujawnić bo jest tchórzem

    Rejestracji do komentowania stanowcze NIE!!!!

    bo jak inaczej mam was zaspamować?

  32. Oczywiście – każdy może mieć własne zdanie. Nie znaczy to jednak, że każdy z pozostałych użytkowników forum ma być zmuszany do tego, aby to zdanie poznawać.

  33. Zdumiewające jak niektórzy utożsamiają wolność wypowiedzi z mówieniem wszystkiego co ślina na język przyniesie, graniczące z jakimś chorobliwym wręcz ekshibicjonizmem. Rozumiem reakcję Filipposa, bo sama nie mam ochoty czytać o tym kiedy i jak kolega zedd – za przeproszeniem – sikał.

    Co do samej gry – śledzę wpisy od początku i nabieram coraz większej ochoty na partyjkę :)

  34. @ag
    Chyba jednak o to chodzi w wolności wypowiedzi :). Choćby nie wiem jak bzdurnie i głupio miejscami wyglądało. Pamiętam, że będąc naście lat temu na wycieczce szkolnej w Austrii przechodziła demonstracja w ochronie policji po ulicach miasta. Z transparentów chodziło o to, by uwolnić robaki z wędek i nie używać ich jako przynęt :). Tak jak Pani przewodniczka powiedziała: tutaj każdy ma prawo do swojego zdania i jego wyrażania :).
    Twierdzenie, że jeden może mówić, a drugi nie, bo jest idiotą (w cudzysłowiu) do niczego nie prowadzi i jest względne.

  35. Czyli co konev? Uważasz że ktoś może napisać w komentarzu pod dowolnym artykułem np. recenzją jakiejś gry „Idę zrobić kupę” i że w ramach wolności słowa i ogólnej demokracji my wszyscy powinniśmy to czytać i akceptować?

    Wybacz, ale dla mnie to całkowity absurd.

  36. Granica wypowiedzi jest cienka i zupełnie nie do uregulowania (np. ktoś napisze pod jakimś artykułem: 'zrobiło mi się słabo od tej lektury, idę zwymiotować’, niby wypowiedź idiotyczna, ale z drugiej strony jednak merytoryczna ;) ).

    Powtarzam – to nie jest sprawa do odgórnego uregulowania.

  37. Dokładnie, granice musimy ustalać sobie sami, kierując się wyczuciem. Jakiś wpływ na jej ustalenie ma oczywiście reszta forumowiczów poprzez piętnowanie/ignorowanie osób, które przesadzają. Ale dokładnych zasad i dobrej metody ich egzekwowania stworzyć się nie da.

    P.S. Nie idę zrobić siku, bo mi się nie chce ;-p

  38. Nieprzemyślane wymioty werbalne mego entuzjazmu także nie budzą, a faktycznie ich przybywa.. Ale jednakowoż aż tak jak Filippos bym tego nie oceniał, to w dalszym ciągu jednak mniejszość.

    A teksty o klakierach przypominają wypowiedzi debili w komentarzach na gazeta.pl. No żałosne to jest i tyle.

    Jakby się dało, to wypowiedź Michała Stajszczaka powinna się pojawiać jako okienko podczas pisania komentarza. Ewentualnie dla niektórych okienko: „Pamiętaj, Twoja wypowiedź prawdopodobnie nikogo nie obchodzi.”

  39. @Filippos
    1. Uważam, że o to chodzi w wolności wypowiedzi.
    2. Nie wszyscy musimy to czytać i akceptować.
    3. Co więcej można sprawić, że ten ktoś nie będzie mógł takich wypowiedzi zamieszczać. Można banować, ograniczać, moderować. To jest prywatny serwis i jeżeli właściciel zażyczy sobie, by mogły w nim pisać tylko osoby, których nick rozpoczyna się na „Ć” to wolnoć Tomku… :).

    Póki co Twoje komentarze są tutaj tak samo mile widziane (przez moderatorów) jak kogoś kto opisuje swoje potrzeby fizjologiczne. A to, że są bardziej negatywnie (te drugie) komentarze odbierane to osoba trollująca ma to gdzieś i się tylko cieszy, że zmusza Cię do reakcji.

    Odechciewa Ci się brać udział w różnych dyskusjach, ale zadaj sobie pytanie czy może GF nie woli 10 trolli na stronie niż 1 Filipposa ;). Jeżeli rosnący poziom chamstwa nie będzie moderowany to oznacza, że taki właśnie jest obrany kierunek. Ilość zamiast jakości.

    Ja tam jestem za tym, by mnie ktoś czasami pałką w łeb zdzielił za głupie wypowiedzi. Może na początku się trochę obrażę, ale przemyślę i będę miał inne podejście do tematu. Albo będę pisał fajne komentarze (coś wnoszące), albo nie będę pisał w ogóle – co nie jest równoznaczne z tym, że serwisu nie będę czytał :). Bo ja tutaj lubię być i sobie czytać :).

  40. @konev – absolutnie mnie nie zrozumiałeś. Wolność słowa oznacza prawo do wyrażania własnego zdania i poglądów – tego nie neguję, wręcz przeciwnie. Protestuję jedynie przeciwko sposobowi wyrażania swojego zdania. Czy podczas przytoczonego przez ciebie protestu protestujący wyrażali się w sposób skrajnie obraźliwy o wędkarzach? Czy oddawali mocz na wędki i wysypywali ludziom pod nogi kilogramy dżdżownic? Raczej nie, prawda?

  41. A tak w ogóle to wszystko zależy, wszystko jest bez znaczenia, więc jakiekolwiek dyskusje są bez sensu, gdyż zazwyczaj nikogo do swojego zdania nie przekonasz, czas stracisz, wrogów jakichś sobie narobisz (zawsze) i humor sobie popsujesz :).

    Może jednak lepiej przywrócić kciuki w dół służące jako młotek na gupków i jeżeli takich kciuków się kilka nazbiera to komentarz jest ukrywany przed wzrokiem co bardziej wrażliwych. A i komentujący dostanie po policzku.

  42. Praktyka pokazuje, że kciuki w dół tylko zachęcają do czytania, tylko później kogoś nie bardzo można zjechać za wypowiedź, bo przecie system człowieka ostrzegał ;)

  43. @ag
    To rzeczywiście Cię nie zrozumiałem :).

    Myślałem, że chodzi o to, że ktoś nie może mówić tego co myśli choćby pisał pod każdym postem: ten post jest bez sensu, nie podoba mi się, autor się nie zna i nie umie pisać po polsku – chociaż nie jest to konstruktywna krytyka.
    Sposób (forma) wyrażania swoich poglądów powinna oczywiście trzymać odpowiedni poziom.

    Jak to miło się z kimś zgodzić i dojść do porozumienia. Czasami jednak dyskusje się przydają. ;)

  44. Lord Voldemort

    Wasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna Moja :)

    A ja żądam prawa do wolności od bezsensownych, niemerytorycznych i nic nie wnoszących, czasem wręcz obraźliwych komentarzy na GF!

    Materia gry jest bardzo trudna, mocno uwarunkowana politycznie, na każdy aspekt pewnie jest z 50 różnych poglądów. Gratulacje dla autora, że się odważył wziąć byka za rogi!
    Czekam na bardziej mięsiste wpisy odnośnie mechaniki gry, może wspólnymi pomysłami da się coś ulepszyć, żeby gra trwała 2-3h zamiast 5ciu.

    Przydałaby się też pomoc I Sekretarza GF w redagowaniu wpisów Mirka – są dosyć długie, a brak śródtytułów sprawia, że wizualnie wygląda to jak referat zastępcy członka na kolejne plenum ;-)

  45. Ot i widzisz – człowiek zawsze coś znajdzie pożytecznego – wystarczy tylko chcieć. Pisać następne teksty na fragmenty z wytłuszczonymi śródtytułami. Zrobi się. Za bardzo przyzwyczajony jestem do dużych tekstów pisanych jednym ciągiem (zwłaszcza przy tekstach historycznych) i jak słusznie zauważono tutaj – przenosi mi się to na styl do felietonu.

  46. Ja tylko powiem tak. Wpisy Mirka wyglądają jakby ta gra jeszcze wcale nie istniała.

    Nie twierdzę, że nie istnieje.

    Po prostu to tak jakby opowiadać o czymś skomplikowanym i ograniczać się do nieistotnych informacji. Wygląda mało wiarygodnie.

    Jeśli słuchałbym audycji radiowej przedstawiającej jakiś kryminał chciałbym znać motywy podejrzanych a nie to co mają na sobie ludzie przechodzący obok miejsca zbrodni.

    Jeśli cykl ruszył zbyt wcześnie to lepiej się z niego wycofać (na jakiś czas) niż płodzić kolejne strony o niczym. Trzewik pisał często o tym czego nie będzie, ale było to chociaż zwięzłe. Tu jest rozwlekanie tematu ponad potrzebę. Może i sam nie jestem lepszy, ale ja gry na razie nie wydaję.

    W grudniu już nikt tego nie będzie czytał!

  47. Mi się tekst bardzo podobał, osobiście uważam go za użyteczny dla mnie.

    W przeciwieństwie niestety do większości komentarzy umieszczonych pod tekstem. Które niestety musiałem przeczytać, bo szukałem jakichś wartościowych ocen czy komentarzy merytorycznych.

    Szanowni „komentatorzy”, nikt nie zmusza Was żebyście czytali te teksty, a tym bardziej – jeśli się Wam one nie podobają, bo Was najzwyczajniej nie zainteresowały – żebyście potem utrudniali i uprzykrzali innym życie.

    Mirku, trzymam kciuki.

    Pozdrawiam wszystkich graczy, autorów gier i czytelników GF.

  48. Dzieki temu flamowi przekopalem sie przez tekst, co na poczatku sie nie udalo – i bylo warto!
    Przeredeagowanie tekstu z podzialem na srodtytuly warto zrobic juz na w tym artykule, bo na to zasluguje :)
    Kastracja zasad wg TtA i podzial na ulomne podgry nie jest dobrym pomyslem, w przeciwienstwie do krotkich 2-3 turowych „scenaruszy”. To nie musi byc tylko dla poczatkujacych.
    Co do mapy – ja na pierwszy rzut oka widze, że jest to roboczy podział. Problemy typu ślązk czy miast X to nie sląsk a zaglebie koryguje sie na innym etapie prac. Oczywiscie nie przy kazdej grze takie etap wystepuje, ale mam dziwna pewnosc ze ta gra bedzie dobra…
    Ze swej strony moge jeszcze zadeklarowac pomoc Mirkovi w testowaniu – chetnie zagram i podziele sie wrazeniami, jesli tylko bedzie chcial :)
    A teraz wychodze bo siusiu chce moj pies :P

  49. Ciekawy tekst, gra zapowiada sie rzeczywiscie intrygujaco, aczkolwiek te przedzialy czasowe troche strasznie brzmia. Trzymam kciuki!

    I przyjemnie, ze chociaz w grze Wroclaw lezy na Slasku a nie „dolnymslasku”.

  50. 1. Rozgrywka wydaje się trwać stanowczo za długo (podziwiam testerów; z różnych względów…).

    2. Dużo w tej grze (taki obraz wyłania się z niektórych komentarzy i wypowiedzi samego Autora) kopiuj – wklej z innych gier. Zresztą pamiętając czasy Puerto i ówczesną Mirkową grę spodziewałem się tego (wtedy było to EVO 2). To nie do końca zarzut – przecież ludzie w końcu polubią, to co już… lubią.

    3. Fascynuje mnie też „punkt krytyczny” po 3 turze. Nie doczytałeś graczu instrukcji, to przegrywasz. To może zrobić z tego 2 gry – jedną 3-turową, a drugą siedmio?

    4. W punkcie 3 założyłem, że błąd gracza powoduje natychmiastową porażkę, a nie męczarnie bez szans na powodzenie przez kolejne 3 czy 4 godziny. Która teza jest prawdziwa?

    5. Czy „naprawiacze świata” zauważyli, że swoimi komentarzami kompletnie zaśmiecili ten post? Naprawdę potrzebujecie tego wortalu, żeby chociaż przez chwilę ponapawać się swoją wydumaną „wyższością”? Kupcie sobie lepiej kota – będziecie mu mogli dodatkowo przyłożyć porządnego kopa. Nie mówiąc o tym, że on nie obśmieje Waszych wyn(at)urzeń na temat wolności słowa w przestrzeni prywatnej. Tak prywatnej – ta strona ma konkretnych właścicieli.

  51. „Nie doczytałeś graczu instrukcji, to przegrywasz” – ta zasada ma zastosowanie w kazdej dobrej grze. I jakos nie intersuja mnie te, w ktore mozna wygrac nie znajac instrukcji :)

  52. @ragozd – nie ta zasada nie ma zastosowania w każdej grze. Nie każda gra ma w instrukcji napisane: „Jeżeli w 3 turze nie zrobisz tego i tego, to przegrasz”. Po co robić mechanikę z 1(?) właściwym wyborem? Wynika z tego, że pierwsze 3 tury są kompletnie zbędne, bo w instrukcji mam napisane, co zrobić, żeby nie przegrać. Po 3 turze z kolei mam za to inną(?) grę.

  53. To nie jest instrukcja postepowania, tylko punkt zwrotny na ktory trzeba odpowiednio sie przygotowac. Tak jak zmiana ery w TtA, gdzie czesto po usunieciu 2 zoltych tokenow poczatkujacy gracz nie ma szans.
    W grach historycznych czesto wystepuja punkty zwrotne.
    Tu nie kradna rowery, tylko rozdaja, poza tym wszystko sie zgadza :P

  54. @ragozd – przytocz proszę fragment instrukcji lub projekt tego fragmentu instrukcji/mechaniki „Dróg do wolności” odnoszący się do „punktu krytycznego” występującego w tej grze.
    Jeżeli nie potrafisz tego zrobić, to przestań mędrkować, co występuje w innych grach i daj się, o ile zechce, wypowiedzieć na ten temat osobie kompetentnej czyli Autorowi.

  55. Z „mędrkujących osób” to ja tu widzę jedynie samozwańczego Szydercę, co chyba ma problemy z czytaniem, bo wyciąga wnioski nijak nie wynikające z powyższego tekstu…

  56. Błagam… Autor gry napisał o niej tekst. Zadaję mu pytania, bo po lekturze narodziły mi się wątpliwości. Wyrażam też inne wątpliwości (część zresztą zostało zgłoszonych wcześniej – czas, ale dla Autora powinno być ważne, że długość rozgrywki jest istotna, w kontekście tej gry, dla większej liczby niż 1-2 klientów; zresztą ten zbyt długi czas jest chyba oczywistością nawet dla Autora – vide tekst felietonu). Chciałbym, żeby Autor je rozwiał/ustosunkował się do nich. Dostaję odpowiedź od osoby, która nie jest Autorem, nie jest(?) nawet testerem tej gry. I to ja mędrkuję. OK. Przestaję mędrkować. Mirku nie odpowiadaj – wystarczy mi ragozd i klemens – już wszystko wiem.

  57. Niektore pytania nie zasluguja na odpowiedz :P bo okazuja totalna nieznajomosc rzeczy.
    Polecam wpis nr #38 :P

  58. zapomniałbym:
    Mirku, nie słuchaj proszę profanów domagających się uproszczenia mechaniki – jeśli gra ma być dobra, dlatego bo trwa 5 godzin – niech tak będzie. Genialny Twilight Struggle też trwa ładnych kilka godzin i nikt nie narzeka że jest zbyt długi. Jakby był krótszy, nie byłby tak genialny, bo nie miałby tych wszystkich smaczków, niuansów, mechanizmów, wydarzeń… Upraszczanie na siłę jest kompletnie bez sensu. Gier prostych, eleganckich na 1-2 godziny są całe tabuny. Nie potrzeba kolejnej akurat z Polski. Niech to będzie więc prawdziwe 5-godzinne arcydzieło a nie jakaś uproszczony projekcik. Rób jak ci serce każe a nie miłośnicy prostoty. Dla nich są tysiące innych tytułów.

  59. Upraszczanie na sile – nie, ale i niepotrzebne szczegoly na sile rowniez :) Zloty srodek – kazdy go szuka :)
    Ale popiera jaxa – 5h rozgrywki nie dyskwalifikuje jej, jesli to bedzie swietna gra :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*