
Obrazek ze strony Restoration Games
Każdy z nas ma pewnie w swojej kolekcji jakąś grę, w którą mógłby grać bezustannie. Ja też mam kilka takich gier, a jedną z nich jest cały system Unmatched. I tak z okazji wydania dwudziestego* pudełka z tej serii postanowiłem stworzyć ranking wszystkich jej odsłon. Klasyfikacja ta ma wymiar czysto subiektywny i ocenia ogólną frajdę z posiadania danego zestawu, a nie jego aspekt turniejowy. Jeżeli szukasz klasyfikacji siły poszczególnych postaci, na grupach znajdziesz ogromną liczbę takich zestawień. Ten ranking powinien być odbierany bardziej jako „rekomendacja do zakupu”. No i najważniejsze – to tylko zabawa.
*Ze względu na trudną dostępność odrzucam zestawy Buffy oraz Deadpool – po prostu nigdy nie było mi dane w nie zagrać. Nie pojawią się tutaj też żółwie oraz „zestaw amerykański” ze względu na brak ich premiery w Polsce. W kolejnym rankingu będzie już dla nich miejsce. ;)
Wszystkie zdjęcia okładek pochodzą z BGG.
20. Teen Spirit (Marvel)

Nigdy nie byłem fanem wydawania zestawów na licencji Marvela. Sam byłem już zmęczony eksploatacją tej franczyzy i wpychaniem jej w kolejne planszowe przeboje (Splendor, List Miłosny). Nic więc dziwnego, że Teen Spirit jest dla mnie najgorszym zestawem z tej serii. W środku czekają na nas trzy postacie, których bezbarwność i bezzębność są nie do opisania. Trzy postacie, o których chcesz zapomnieć, bo po prostu nie działają. Ich potencjał w grze jest na tyle niski, że nawet przy idealnej realizacji planu nadal nie są w stanie rywalizować z bohaterami z „półki średniej”. Nudny gameplay Ms. Marvel, nieustanna frustracja przy Squirrel Girl czy dosyć miałkie granie duetem Cloak & Dagger. Nie ma w tym zestawie postaci, którą grałoby mi się dobrze. A średni poziom ilustracji nie ułatwia pokochania tych bohaterów. Plusy? Mapa wesołego miasteczka. Zestaw tylko dla koneserów.
Ulubiona postać zestawu (na siłę): Cloak & Dagger
19. For King And Country (Marvel)

Dalej Marvel i dalej postacie, które trudno mi polubić, choć mamy tu ciekawe pomysły. Winter Soldier, czyli postać, która walczy sama ze sobą. Black Widow, czyli dążenie do realizowania konkretnych planów i Pantera, czyli najjaśniejszy punkt tego pudła. Widać tu chęć stworzenia czegoś innego, ale te postacie wciąż są dość podobne do tego, co już znamy. Brak tu jakiegoś wyjątkowego wyróżnika, który sprawiłby, że nie byłby to kolejny „marvelowy Unmatched”. A to właśnie największa bolączka tego zestawu. W czasie premiery był to czwarty box na tej licencji i franczyza ta zdążyła już chyba nieco spowszednieć. Nie za komiksowych superbohaterów pokochaliśmy tę serię. Z przyczyn licencyjnych spolonizowanie tych gier było niemożliwe, co również nie wpłynęło dobrze na ich popularność w naszym kraju.
Ulubiona postać zestawu: Black Panther
18. Ali vs. Lee

Dobrze, że to nie artykuł sponsorowany, bo na pewno nie byłaby to dobra reklama najnowszego zestawu. To w ogóle ciekawa historia, że Bruce Lee, będący jednym z pierwszych zestawów, był tak poszukiwany ze względu na swój limitowany nakład, że zdecydowano się na wydanie go w osobnym pudełku wraz z Muhammadem Alim. I tak jak Bruce’a da się polubić, tak grając Alim, cierpię z frustracji. Duet ten sprawia, że w moim odczuciu dostajemy najmniej atrakcyjne pudełko z serii „1 vs. 1”. Dwóch walczących ze sobą wojowników, bez żadnych pomocników, sprawia, że jest to zestaw idealny, żeby kogoś wprowadzić w ten system. Nie jest to jednak gra, która pokazuje całą głębię rozgrywki w Unmatched. Spoko jako demo albo do pokazania komuś, kto nie za bardzo przepada za fantastyką. Dla weteranów dosyć monotonne, choć mapa Tsing Chau jest piękna.
Ulubiona postać zestawu: Bruce Lee
17. Brains And Brawn (Marvel)

Tu się narażę, ale co tam. Nikt nie każe mi lubić postaci tylko dlatego, że są mocne. Nie lubię She-Hulk, bo to taka postać ze strategią wymagającą 200 IQ, czyli „Do przodu!”. Spider-Man jest całkowicie bezzębny. Dr Strange jest tu ciekawym wynalazkiem, ale jego status postaci na poziomie „God Tier” sprawia, że rzadko go wyciągam – lubię jednak, jak przeciwnik ma szanse. Zresztą, znowu ten Marvel… Dostaliśmy tutaj zestaw z jednymi z najbardziej oczywistych bohaterów. Dla mnie to przejaw desperacji, by utrzymać zainteresowanie tym piątym (i ostatnim) pudełkiem na licencji Domu Pomysłów. Nie mam z nim żadnych szczególnych wspomnień. Ot, kolejna poprawna część serii.
Ulubiona postać zestawu: Dr Strange
16. Wschodzące słońce

Tutaj widać ciekawy pomysł na pójście w zupełnie nieznanym kierunku. Po raz pierwszy bowiem otrzymujemy zestaw dwuosobowy, którego tytułem nie są znajdujące się wewnątrz postacie. Wynika to pewnie z faktu, że nie są one tak znane jak pozostałe. I był to bardzo ciekawy kierunek, bo szata graficzna dopasowana do postaci Tomoe Gozen i Ody Nobunagi sprawia, że mamy do czynienia z pudełkiem bardzo spójnym pod względem stylistyki. Mamy tu wprowadzoną nową mechanikę „flankowania”, a i mapa jest ciekawa, choć dość specyficzna w graniu. Dlaczego zatem tak nisko? Nawet jeżeli doceniam próbę przeniesienia odwołań kulturowych do zupełnie innego kręgu, to nie są to postacie, które jakkolwiek kojarzę, przez co stają się dla mnie po prostu zwykłymi pionkami z gry. Dla mnie cała przyjemność grania w Unmatched mocno powiązana była z faktem, że sterujemy bohaterami, których kojarzymy z szeroko rozumianą popkulturą, a tu tego nie doświadczam. Poza tym ten zestaw trochę oszukuje, bo Oda w tym konkretnym pojedynku prezentuje się znacznie lepiej niż w innych zestawieniach. Doceniam, ale gdyby to był mój pierwszy box z tej serii, nie wiem, czy wkręciłbym się tak bardzo.
Ulubiona postać zestawu: Tomoe Gozen
15. Sattler vs. T-Rex (Jurassic Park)

Gdy ukazywała się ta część, wszyscy mówili to samo: „Muszę to mieć, chociażby dla tej figurki”. I faktycznie, gigantyczny model T-Rexa na pewno zwiększył popyt na to pudełko. Szkoda tylko, że zabrakło w tym jakiejś konsekwencji. Do dziś (i do tej pory nawet nie zapowiedziano niczego innego) nie ma innej postaci, która w świetle zasad byłaby traktowana jako „duża”. To sprawia, że T-Rex podlega trochę innym regułom i na różnych mapach gra się nim w skrajnie odmienny sposób. Ten mechaniczny wymysł sprawił, że to bardzo specyficzna postać, a sama talia również wymaga dosyć jednoznacznego pomysłu na grę. Nie jest to na pewno bohater dla każdego. Sattler jest, ale w sumie mogłoby jej w tej grze nie być. Zupełnie jak mapy. Dla figurki warto.
Ulubiona postać zestawu: T-Rex
14. Czerwony Kapturek vs. Beowulf

Tak po złości, to powinienem przypieprzyć tej grze ostatnie miejsce za wprowadzenie absolutnie najgorszej zmiany w serii – wypuszczania pojedynczych plansz zamiast dwustronnych. Ta bolączka miała zostać z nami na lata, ale na szczęście trend się odwrócił i wróciliśmy do standardu znanego z pierwszych odsłon. Nie mogę jednak skreślać zestawu tylko przez pryzmat historyczny. W środku znajdziemy dwie ciekawe postacie, choć to unikatowa mechanika koszyczka sprawia, że Kapturek częściej pojawia się na stole niż dość siermiężny Beowulf. Zawsze pojawia się też dużo dyskusji wokół tej mapy, jednak dla mnie mechanika drzwi była ciekawą próbą stworzenia czegoś unikatowego. To zdecydowanie lepsza zabawa niż żetony na planszach Marvela. W kategorii zestawów dwupostaciowych nie jest źle. A nawet jest dobrze.
Ulubiona postać zestawu: Czerwony Kapturek
13. Hell’s Kitchen (Marvel)

Chronologicznie to pierwszy zestaw marvelowy, który wprowadzał kilka ciekawych rzeczy. Choćby wspomnianą już mechanikę żetonów na mapie, która stała się standardem dla wszystkich odsłon na tej licencji. Z jednej strony przynosiła jakąś innowacyjność, z drugiej zaś mocno mieszała w balansie, co wyraźnie wzmacniało postacie zasięgowe. Pewną nowinką są też bohaterowie, którzy odchodzą od standardowej, trzydziestokartowej talii na rzecz tych chudszych. To sprawia, że granie Daredevilem czy Elektrą różni się w aspekcie ekonomicznym od pozostałych. Trochę przeszkadza mi w tym zestawie skalowanie mapy. Zawsze wydawało mi się, że to gra o potyczkach na małej przestrzeni, a tutaj modele postaci są wielkości buldożerów czy samochodów. Trochę mi się to gryzie, ale to w sumie pierdoła. Bez wątpienia to mój drugi ulubiony Marvel i byłby pierwszy, gdyby nie fakt, że przegrana Elektrą wymaga olbrzymiego wysiłku ze strony kierującego nią gracza.
Ulubiona postać zestawu: Elektra
12. Ingen vs. Raptors (Jurassic Park)

Uwielbiam ten duet. Zarówno Muldoon, jak i Raptory to postacie, którymi gra się wybornie. Skrajnie asymetryczna strategia, cudowne rzeźby modeli i świetna mapa, która przez wiele lat była jedyną posiadającą ścieżki jednokierunkowe. Znakomity pomysł na wykorzystanie licencji z wcale nieoczywistym wyborem postaci. Z minusów muszę jednak nadmienić jakość wykonania. Jestem przekonany, że spolonizowane wydania posiadają lepszej jakości karty i przede wszystkim żetony, w przeciwieństwie do tych angielskich, sprzedawanych w sklepie Ogrów. Pod tym względem te części (JP / Marvel) ustępują innym odsłonom systemu.
Ulubiona postać zestawu: Robert Muldoon
11. Bitwa Legend cz. 3

Miało to być zwieńczenie kultowej trylogii i… no zakończeniem jest, ale na pewno nieprzebijającym poprzedniczek. Znajdziemy tu bardzo wiele różnych ciekawych pomysłów. Puszka Pandory, skrzynia Czarnobrodego czy sztuczki Lokiego. To wszystko sprawia, że ta część jest na pewno bardzo odważna, jeżeli chodzi o mechaniki działania poszczególnych talii. Mój największy problem z tym zestawem dotyczy braku spójności. Ani mapy nie są w żaden sposób powiązane z postaciami (Wenecja, pracownia św. Mikołaja), ani sama stylistyka kart nie jest spójna (wybitnie paskudna talia Czupakabry). Trochę tak, jakbyśmy wybrali losowe postacie i wrzucili je do jednego pudełka. Jako oddzielni bohaterowie są super, ale jako zestaw tworzą trochę miszmasz. Nie zmienia to jednak faktu, że granie Pandorą czy Czarnobrodym to dla mnie absolutna przyjemność, a pracownia Mikołaja wprowadza bardzo ciekawy twist, wymuszający odpowiednie pozycjonowanie się na planszy.
Ulubiona postać zestawu: Czarnobrody
10. Ciosy i strzały

Pozostając w temacie spójności – „Ciosy i strzały” to dla mnie zestaw, dla którego wręcz stworzono system Unmatched. W jakiej innej grze moglibyśmy pozwolić sobie na granie wyłącznie postaciami z dramatów Szekspira? Zestaw ten jest dla mnie wspaniały wizualnie, a przy tym oferuje postacie, które mocno mieszają w znanych unmatchedowych schematach. Od układania wierszy przez granie trzema siostrami aż po okiełznawanie gniewu przez Hamleta. A wszystko to dzieje się na deskach teatru. Naprawdę mocna pozycja w serii.
Ulubiona postać zestawu: Siostry Przeznaczenia
9. Upadek Królestwa (Wiedźmin)

Zestawy oparte na licencji Wiedźmina przyszły do mnie w momencie, gdy byłem już trochę przejedzony tą grą. I jakże skutecznie odwróciły moje nastawienie! Oba pudełka zawierają świetne postacie, ale jednak „Upadek Królestwa” muszę postawić wyraźnie niżej od „Stali i Srebra”. Po części wynika to z faktu, że mamy tutaj do czynienia z mniej rozpoznawalnymi bohaterami, a ja jednak wolę grać Ciri niż Filippą. Doceniam chęć zrobienia innej kłódkowej mapy, ale każdy, kto dużo grał w Unmatched, przyzna, że na statku (zwanym oficjalnie Naglfarem) gra się dość specyficznie. To jednak Novigrad jest tą przyjemniejszą mapą z tego pudełka. Niezależnie jednak od siły, wszystkimi trzema postaciami gra mi się rewelacyjnie i znów fajnie, że po tylu wydaniach udało się wprowadzić coś świeżego, jak wybór bohatera przed grą (Triss / Yennefer) – choć trzeba jasno zaznaczyć, że ta pachnąca bzem i agrestem jest wyraźnie lepszym wyborem.
Ulubiona postać zestawu: Triss / Yennefer
8. Houdini vs. Dżin

Podobno to najgorzej sprzedający się zestaw Unmatched i po części rozumiem, z czego to wynika. Obaj ci bohaterowie wymagają dosyć specyficznego planowania i na pewno nie są dobrym wyborem dla początkujących graczy. Niemniej mówimy o zwycięzcach konkursu designerskiego, więc obie te talie są odzwierciedleniem tego, co tworzą gracze, wymyślając niezliczone talie fanowskie. Warto dać temu pudełku szansę, bo naprawdę można się tymi postaciami świetnie pobawić, tym bardziej na mapach innych niż ta dołączona do pudełka. Ja Houdiniego zawsze chętnie przynoszę na granie.
Ulubiona postać zestawu: Houdini
7. Redemption Row (Marvel)

Gdybym miał wybrać jedno pudełko, patrząc tylko i wyłącznie na rzeźby figurek, to zdecydowanie brałbym ten zestaw. Absolutnie wspaniały Ghost Rider i Moon Knight sprawiają, że doskonale rozumiem, dlaczego zdecydowano się na te postacie. Każda z nich jest ciekawa i nawet, jeżeli dryblas Cage ma wyraźną przewagę w graniu turniejowym, tak jeżdżenie na widmowym motocyklu czy zmiany tożsamości Moon Knighta dostarczają mi wiele przyjemności. Brudny klimat ulicznej naparzanki to taki Marvel, który bardzo pasuje mi do estetyki starć Unmatched. Najlepszy Marvel w serii.
Ulubiona postać zestawu: Moon Knight
6. Robin Hood vs. Wielka Stopa

To pewien chichot losu, że pomimo tylu lat wydawania gry, aż do premiery zestawu Lee vs. Ali to był jedyny dwuosobowy box, który posiadał podwójną mapę. Z tego też powodu zawsze uważałem go za absolutnie najlepsze pudełko do wejścia w ten system, jeżeli chcemy wydać jak najmniej pieniędzy. I ja wiem, że Robin odstaje od Stopy. Wiem, że bieganie w kółko na Jukonie to zabawa dla głupiego, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Nie wiem, czy to kwestia sentymentu, ale pokazując komuś Unmatched, zaczynam zazwyczaj właśnie od tego pudełka. Jest w nim dla mnie wszystko to, co ta gra ma najlepszego do zaoferowania. To w końcu zestaw zawierający naprawdę proste do opanowania postacie. I ciągle żałuję, że nie utrzymano przez całą serię konwencji rysowania broni w kolorze białym.
Ulubiona postać zestawu: Robin Hood
5. Bitwa Legend cz. 1

Pozycja absolutnie kultowa. Nie wiem, ile jeszcze lat ta franczyza utrzyma zainteresowanie na rynku, ale trzeba oddać cesarzowi co cesarskie, królowi co królewskie, a Meduzie co meduskie? Wiecie, o co chodzi. „Bitwa Legend” na nowo odświeżyła umarłą już grę i sprawiła, że tysiące ludzi zaczęło zachwycać się tą rozgrywką. To dalej idealne pudełko, które pokazuje esencję tego systemu – proste zasady, doskonale łączące się z głębią strategii. Absolutnie fenomenalna czwórka postaci wystarczy każdemu początkującemu na dłuższy czas. Poza tym naprawdę każdy gracz w Unmatched powinien zagrać Arturem przeciwko Meduzie, żeby zrozumieć te wszystkie memy dotyczące brytyjskiego króla.
Ulubiona postać zestawu: Meduza
4. Bitwa Legend cz. 2

Jeżeli jedynka pokazała nam piękno rdzenia systemu, to dwójka zaprezentowała jego pełny rozkwit. To część, która usprawniła właściwie każdy aspekt poprzedniczki. Mechanika podwójnych ataków oraz fenomenalna mapa Wiszących Ogrodów to czynniki, które mocno podniosły w moich oczach jakość względem pierwszej części. Cudowny dobór herosów, połączonych ze sobą na tyle zgrabnie, że tworzą świetny, antyczny wręcz zestaw wojowników. I tylko Mary tu nieco nie pasuje, ale dobrze oddaje to jej słabość w porównaniu z pozostałą trójką. Nie zliczę partii rozegranych przy użyciu tego zestawu, ale na pewno nie żałuję z nich ani chwili. Kapitalne pudełko.
Ulubiona postać zestawu: Sun Wukong
3. Stal i Srebro (Wiedźmin)

Myślałem, że licencjonowane zestawy Unmatched zawsze będą dla mnie pudełkami drugiej kategorii. Ot, taka fanaberia, żeby przyciągnąć do systemu ludzi z trochę innych środowisk. Dopiero zestawy wiedźminowe przekonały mnie, że da się to zrobić naprawdę z głową. Nie zaryzykuję wiele, jeżeli powiem, że to najlepsza gra planszowa z Geraltem. Wszystkimi trzema postaciami gra się cudnie, a dodana przy tej okazji mechanika „kart trwałych” sprawia, że nawet dla wyjadaczy było to coś zupełnie nowego. Klimat gry wprost wylewa się z ilustracji, a całe to połączenie sprawia, że mamy do czynienia z jednym z najlepszych wydawnictw w tym systemie. I to nawet jeśli znajdziemy w tym pudełku tylko trzy, a nie cztery postacie. Gdybym miał zachęcić kogoś do wejścia w Unmatched poprzez licencjonowany zestaw, to bez wahania wskazałbym właśnie na „Stal i Srebro”.
Ulubiona postać zestawu: Ciri
2. Opowieści Niesamowite

Jak to z każdym długim cyklem bywa, przychodzi w końcu moment, w którym trzeba wymyślić coś na nowo. I tak oto do pojedynkowej gry dołożono… kooperację. Czy ten dodatkowy tryb to najlepsza forma, w jakiej można grać w Unmatched? Raczej nie. Czy ma swoich zwolenników? Raczej tak. Oceniając to wydanie, myślę o tym, co ma ono do zaoferowania, a w „Opowieściach Niesamowitych” tej zawartości jest po prostu najwięcej. Doskonałe cztery postacie osadzone w kampowych klimatach pierwszej połowy XX wieku. Dwie ciekawe, ogromne mapy odzwierciedlające areny naszych zmagań ze złoczyńcami. No i tych dwóch antagonistów, przeciwko którym można sobie zagrać, kiedy akurat nie masz pod ręką współgracza. To zdecydowanie największe jak dotąd pudełko z serii i z pewnością najbardziej okazałe pod względem zawartości. Szkoda tylko, że nie można pograć tymi złymi. Jeśli ktoś chce po raz pierwszy „wejść w tę grę”, jest to czołowa propozycja.
Ulubiona postać zestawu: Nikola Tesla
1. Bruk i Mgła

Ze wszystkich odsłon serii to właśnie ten tytuł znajduje się najwyżej w rankingu BGG. Nic dziwnego, bo zestaw „Bruk i Mgła” udoskonalił wszystko to, co oferowała „Bitwa Legend cz. 1”, i bezpośrednio przyczynił się do gigantycznego skoku popularności całej linii. Klimat wiktoriańskiego Londynu był tematycznym strzałem w dziesiątkę, a połączenie Sherlocka, Draculi, Niewidzialnego Człowieka i Jekylla/Hyde’a dało fascynujące zestawienie. Cudowna oprawa graficzna oraz walka na ulicach Soho sprawiły, że do dziś jest to najlepszy zestaw Unmatched, jaki można sobie sprawić. Poza tym – jak już kolekcjonować, to trzeba zacząć od najsilniejszej postaci, prawda?
Ulubiona postać zestawu: Sherlock Holmes
Podsumowanie
I tak by to się prezentowało. Oczywiście miejcie na uwadze, że to nie tak, że poniżej dziesiątego miejsca nie warto kupować. Wręcz przeciwnie, warto mieć wszystkie. No, ale któreś pudełka musiały być niżej. Oczywiście zachęcam do niezgadzania się ze mną w komentarzach. A ja wracam do grania. Dziś chyba Hamlet…
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony


