Home / Recenzje / Gry imprezowe / Klub detektywów – dedukcja i blef

Klub detektywów – dedukcja i blef Recenzja

Klub detektywów (Detective Club)
Projektant: Oleksandr Nevskiy
Liczba graczy: 4-8
Wiek: 8+
Czas gry: ok. 45 min.
Ranking BGG: 7.4
Rok wydania: 2018 (2019 PL)
Wydawca PL: FoxGames
Instrukcja PL: PDF

Oleksandra Nevskiy’ego – choć brzmiącego dość egzotycznie – mamy prawo kojarzyć z naszego rynku za sprawą Tajemniczego Domostwa wydanego przez Portal, oraz mniejszej, choć całkiem dziarskiej karcianki, wydanej przez FoxGames – W cieniu tronu.  Pan Nevskiy widać lubi Dixita bo i tym razem wyjmiemy z pudełka karty w takim stylu – i to nie tylko pod względem rozmiaru.

Zasady gry

Idea jest dość prosta: gracz aktywny wymyśla hasło. Następnie zagrywa pasującą do niego kartę. Bierze teraz bloczki do zapisywania: o jeden mniej niż graczy i zapisuje na każdym z nich hasło – poza jednym, który pozostawia pusty. Teraz tasuje je i rozdziela pomiędzy pozostałych graczy (sam też nie wie do kogo trafił pusty bloczek).  Ten komu przypadnie on w udziale staje się agentem – nie zna hasła. Pozostali znają hasło, ale nie wiedzą kto jest agentem.

Jaką kartę wybrać?

Zagrywają teraz w kolejności po jednej karcie z ręki pasującej w/g  nich do hasła (agent musi się domyślić na podstawie wcześniej zagranych przez graczy kart). Po czym następuje druga runda, podczas której też zagrywamy po jednej karcie. Gdy przed każdą osobą leżą już dwie karty, gracz aktywny ujawnia hasło i wyjaśnia dlaczego wybrał te a nie inne karty. Podobnie czynią pozostali. Na koniec następuje faza głosowania: uczestnicy zabawy wskazują kto jest ich zdaniem agentem. Ci, którzy dobrze zagłosowali – zyskują punkty. Jeśli agent się dobrze zamaskował i nikt go nie wskazał (ewentualnie wskazała nań tylko jedna osoba) punktuje on i gracz aktywny.

Wrażenia z rozgrywki

Choć jest to tytuł do pewnego stopnia dedukcyjny, to przede wszystkim jest to gra imprezowa. Skaluje się średnio – punktowanie w 4 osoby zupełnie inaczej się rozkłada jak w 7-8 (przy czwórce prawie zawsze agent pozostaje nieodkryty). Co przekłada się też na wpływ losowości na rozgrywkę (to czy jesteś agentem czy nie zależy od ślepego przypadku). Ale też zupełnie nie przeszkadza w rozgrywce. Tutaj mięskiem i radością z gry jest udawanie, oskarżanie, dyskusje – jednym słowem klimat, który tworzy się nad stołem. A to, czy ktoś wygra, czy przegra, czy łatwiej zbierze punkty czy będzie mu pod górkę – to zaiste sprawa drugorzędna.

Karty są iście dixitowe – a kto grał ten rozumie, co mam na myśli. Tę samą kartę można zinterpretować na tyle różnych sposobów, że praktycznie ogranicza nas tylko wyobraźnia.

I tu dochodzimy do sedna – bez wyobraźni nie da rady. Ani bez wyluzowania i dystansu do siebie (i otoczenia). Jeśli podchodzisz do życia z powagą muchy w ciąży to ta gra nie jest dla ciebie.  Ileż to razy stanęłam nad moimi nędznymi kartami jako agent i rozpaczałam: co ja teraz powiem, to się nijak kupy nie trzyma. A potem przyszła moja kolejka i nawijałam takie bzdury, że… udało mi się zmylić pościg ;)

Bloczki kontra aplikacja

W pudełku znajdziemy bloczki i ołówki, które wykorzystamy do zapisywania haseł. Albo i nie. Bo – na szczęście – na Androida (Sklep Play) dostępna jest darmowa aplikacja, dzięki której śledztwo w waszym Klubie detektywów będzie przebiegało łatwo, prosto i przyjemnie. Warunek jest tylko taki, że każdy uczestnik zabawy musi sobie tę apkę pobrać i zainstalować. Dalej – to już cud, miód, malina. Apka mówi ci kiedy jesteś graczem aktywnym, kiedy masz położyć kartę, kiedy wpisać hasło, to hasło jest losowo rozsyłane do pozostałych a do tego wszytkiego jeszcze generuje takie słodkie „miaauuu” podczasu rozsyłania. U nas bloczki poszły won. Znaczy do pudła. I oby nigdy już stamtąd nosa nie wyściubiły.

Blef

Co tu dużo mówić. Jest to naprawdę kawał fajnej planszówki. I wcale nie blefuję. To wy będziecie blefować podczas każdej rozgrywanej partii. Co ciekawe – nie jestem typem osobnika, który przepada za takimi grami, blefować jest mi dość trudno, a już wymyślać dlaczego ta a nie inna – wydaje się, że przekracza moje skromne możliwości. A jednak gram w Klub detektywów i to z przyjemnością.

Wszsstko jasne? Kto był agentem? Nie, czarny gracz nie jest telepatą ;) Miał po prostu farta. Niesamowitego farta… że jego biegające zwierzęta były białe.

A to karty detektywów…  i jak tu wyjaśnić, że te zwierzęta są białe?

Podsumowanie

+ proste zasady
+ ciekawe, wielopłaszczyznowe ilustracje
+ każda rozgrywka inna
+ aplikacja ułatwiająca grę

– średnia skalowalność
– losowość – dużo tu zależy od tego ile razy będziesz agentem, a także od tego, czy jako agent siedzisz tuż za graczem aktywnym, czy na samym końcu

 

Ogólna ocena (7.5/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

2 komentarze

  1. Avatar

    Pomysł z apką dla mnie jak najbardziej trafiony :) Gra sama w sobie brzmi dobrze. Gdy tylko będę miał okazję zagrać, na pewno spróbuję :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*