Home / Katalog gier / Gry dwuosobowe / Samotna wyspa – Zakasaj rękawy i bierz się za budowę osady!

Samotna wyspa – Zakasaj rękawy i bierz się za budowę osady!

 

Hura! Udało nam się przetrwać koszmarny dla sporej części społeczeństwa rok 2020. Przed nami nowy, miejmy nadzieję lepszy okres w dziejach ludzkości. Po obfitującym w zarazy, katastrofy, polityczne afery i wszelkiej maści problemy czasie, każdy chyba marzy o wakacjach. A, że nadal jesteśmy zmuszeni do zachowania dystansu społecznego, może warto się wybrać na Samotną wyspę? Taką właśnie podróż proponuje nam Wydawnictwo Lucky Duck Games.

Mój jest ten kawałek… plaży

Wakacje, wakacjami, ale w czasie gry w Samotną wyspę nie ma czasu na błogie lenistwo. Podczas rozgrywki tworzymy (solo lub w duecie) osadę. Możemy po prostu dążyć do maksymalnej optymalizacji naszej wioski (wariant jednoosobowy), zmierzyć się z niszczycielskimi siłami natury, broniąc się przed jednym z trzech kataklizmów (tryb kooperacyjny) lub sprawdzić, czy jesteśmy lepszym budowniczym, niż nasz przeciwnik (wariant rywalizacyjny). Niezależnie którą formę wybierzemy, gra trwa 8 rund, a rozgrywka zajmuje około 15 minut. Po ich zakończeniu sprawdzamy efekty naszej pracy.

Wszystko w Twoich rękach

W taki sposób trzymamy karty w czasie rozgrywki.

Samotna wyspa to „gra bezstołowa”. Do rozgrywki nie potrzebujemy nic poza talią, którą przez cały czas trzymamy w dłoni. Karty przekładamy, obracamy i przekręcamy to w jedną, to w drugą stronę. Każdy układ oznacza co innego, więc trzeba się pilnować, żeby przypadkiem nie zmieniać ich orientacji w czasie gry.

Przyznam, że początkowo byłam sceptyczna co do idei „rozgrywki w powietrzu”. Wydawało mi się, że założenia, założeniami, a granie w ten sposób będzie na tyle niewygodne, że i tak jakoś te karty będzie się rozkładać na stole. Okazało się, że się myliłam. Co prawda w pierwszych kilku partiach zdarzyło mi się zaliczyć wpadkę z wypadającą z talii kartą, ale już po kilku rozgrywkach nabrałam wprawy i ich właściwe trzymanie nie sprawia mi już żadnego kłopotu (i to mimo że jestem „szczęśliwym” posiadaczem wyjątkowo kompaktowych dłoni). Uwielbiam odkrywać nowe, nieznane mi jeszcze zakamarki planszówkowego świata, a Samotna wyspa jest pierwszą grą kieszonkową, którą miałam okazję wypróbować. I już teraz wiem, że nie ostatnią.

Piękna ta plaża!

W maleńkim pudełku znajdziemy sporo różnorodnych kart.

Maleńkie pudełko ozdobione jest ładną grafiką, przedstawiającą tytułową wyspę. W jego wnętrzu znajdziemy sporą talię kart. Grafiki, które je wypełniają, bardzo mi się podobają. Karty są nie tylko ładne, ale też solidne i odpowiednio grube. Po rozegraniu przeze mnie wielu partii nadal nie widać śladu ich użytkowania. Są one dość śliskie, co nie ułatwia na początku gry, ale z czasem także ten detal przestaje przeszkadzać.

Zestaw małego budowniczego

Zaledwie 17 kart – tylko tyle jest potrzebne, żeby zagrać w solową wersję gry Samotna Wyspa. Mimo że nie jestem wielkim fanem tego trybu w planszówkach, karciankę Wydawnictwa Lucky Duck Games ograłam przede wszystkim pod względem wariantu jednoosobowego i tak podoba mi się najbardziej. Rdzeń mechaniki nie zmienia się, niezależnie od tego, który tryb wybierzemy. W przypadku partii w dwie osoby używamy po prostu dwóch zestawów kart. Grę rozpoczynamy od ustawienia talii w pozycji startowej. Wyznacza ją ikona w lewym górnym rogu każdej karty. Tasujemy talię, a na jej spodzie kładziemy kartę rundy. Przez cały czas trzymamy talię tak, by widzieć górną część drugiej karty.

Ulepszenie kolejnego poziomu wymaga użycia jeszcze większej liczby zasobów.

Podczas gry wykonujemy akcję z jednego z dwóch widocznych aktywnych obszarów. Po opłaceniu kosztu możemy ulepszyć jedną z kart (odwrócić na drugą stronę lub przekręcić o 180º ), przechować zasoby (obracając kartę o 90 º w prawo). Następnie kartę, której orientację zmieniliśmy, przekładamy na spód talii. Jeśli nie chcemy wykonywać akcji lub nie stać nas na żadną z nich, odrzucamy wierzchnią kartę. Ląduje ona na spodzie talii.

Maksymalna liczba kart surowców, które możemy magazynować to cztery. Nie ma natomiast limitu ryb, drewna i kamieni, które się na nich znajdą. Po użyciu danego materiału karta powraca do poprzedniego ustawienia (obracamy ją o 90º w lewo). Jeśli na koniec rundy mamy dostępne jakieś surowce, możemy z nich skorzystać także w kolejnej. Trzeba jednak rozsądnie nimi zarządzać. Odkrywając kartę z niewykorzystanym zasobem, musimy ją odwrócić bez używania. To spore marnotrawstwo, bo na Samotnej wyspie każdy kamyczek jest na wagę złota. I to właściwie tyle zasad. Podczas rozgrywki przekładamy karty, aż dojdziemy do 8 rundy.

Nie taka samotna wyspa

Poza trybem solo, który kończymy, porównując nasz wynik z tabelą, mamy możliwość gry kooperacyjnej lub rywalizacyjnej z innym graczem. W pierwszym przypadku rozwijamy wioski tak, by wspólnie opłacić koszt kataklizmu, co pozwoli na zmianę orientacji jego karty. Dodatkową pomocą są karty specjalnych zdolności, które nieco ułatwiają nam zadanie. Żeby wygrać, należy usprawnić kataklizm do maksymalnego poziomu w czasie 8 rund.

W przypadku rywalizacji między graczami staramy się stworzyć wioskę, która przyniesie nam więcej punktów. Dodatkowo w tym wariancie, do podstawowych kart dokładamy placówki. Mogą one zostać kupione przez gracza pod koniec rundy. Dla tych, którzy szukają mocniejszych emocji, przygotowano wariant zaawansowany. Dodana w nim zostaje presja czasu. A jeśli nadal chcielibyście urozmaicić rozgrywkę, możecie sięgnąć po karty mieszkańców. Posiadają oni specyficzne zdolności. Aby z nich skorzystać (raz na rundę), musimy takiego tubylca zrekrutować jednorazowo opłacając jego koszt. Mieszkańców można wykorzystać w każdym z wariantów gry.

Osada rybacka? A może ośrodek kultu? Ty decydujesz!

Każdy z graczy ma możliwość rozwijania wioski w wybranym przez siebie kierunku. Postawisz na rozwój handlu? Będziesz wspierać drwali, a może rybaków? Jeśli poza walorami rozrywkowymi interesuje Cię też dobry wynik, pamiętaj o rozbudowie chat mieszkalnych oraz świątyni. Niektóre ulepszone budynki dostarczają surowce, które przydają się do dalszej pracy, inne pozwolą zdobyć punkty na koniec. Po 8 rundach czas na krok w tył i spojrzenie na to, co powstało. Udało Ci się stworzyć spójną, dobrze rozwiniętą osadę, a może nie do końca? Tak czy inaczej, możesz spróbować jeszcze raz. Wystarczy przywrócić karty do pozycji wyjściowej, przetasować i do dzieła!

Wyspa, z której nie chce się wracać

W grze występuje kilka rodzajów przedmiotów. Wszystkie bardzo się przydają.

Prosta, szybka, bardzo wciągająca, a nawet uzależniająca – taka jest Samotna wyspa. Jej zasady są bardzo łatwe, ale mechanika daje mnóstwo możliwości kombinowania. Karcianka łączy kilka sprawdzonych rozwiązań. Znajdziemy tu budowanie talii, zarządzenie ręką, gospodarowanie zasobami, planowanie, zapamiętywanie układów i tego, jakie materiały musimy przechować. Pojedyncza partia trwa tak krótko i jest na tyle dynamiczna, że zdecydowani pojawia się syndrom „ ja chcę jeszcze raz”.

Jak już wspomniałam, nowa karcianka Wydawnictwa Lucky Duck Games to dla mnie przede wszystkim gra solo. Dwuosobowa rozgrywka nie jest zła, ale w przypadku tego tytułu rywalizacja z drugim graczem zupełnie mnie nie cieszy, a i zamiast kooperować, wolę rozwijać wyspę na własnych zasadach. Nie ma co ukrywać, że sporą rolę odegrały w tym osiągnięcia. Po każdej rozgrywce jednoosobowej sprawdzamy, czy udało nam się spełnić wymagania, pozwalające na odblokowywanie jednego z wielu przedmiotów. Jeśli tak, możemy z niego skorzystać w kolejnych partiach. Niektóre osiągnięcia wymagają od gracza sporej kreatywności w budowaniu np. zdobycia dużej ilości punktów zwycięstwa bez rozbudowy świątyń, co jest nie lada zadaniem.

Wyspa w kieszeni? Nie ma problemu!

Bardzo dużą zaletą tego tytułu jest jej kompaktowość. Gra jest wprost idealna na podróż. Bez problemu zmieści się w każdym bagażu (a talia niezbędna do podstawowej rozgrywki nawet w kieszeni, choć z szacunku dla gier nie polecam ich przewożenia w tej formie bez żadnego zabezpieczenia). Na dodatek Samotna wyspa rzeczywiście nie wymaga miejsca do rozgrywki. Jej regrywalność stoi na znakomitym poziomie, dzięki czemu nawet po wielu partiach, gra nadal się nie nudzi.

Moje wrażenia z wyprawy na Samotną wyspę są jak najbardziej pozytywne.

Czy warto?

Moim zdaniem zdecydowanie tak! Gra sprawiła mi mnóstwo frajdy i z czystym sumieniem polecę ją każdemu, kto lubi optymalizować ruchy, dążyć do osiągnięcia jeszcze lepszego wyniku, kombinować i planować. Jeśli chodzi o kooperację i rywalizację, to sami musicie ocenić, czy warto po nią sięgnąć. Dla mnie jak wspomniałam, jest to przede wszystkim rewelacyjna zabawa jednoosobowa i na pewno z przyjemnością jeszcze nie raz po nią sięgnę, żeby zapomnieć o bożym świecie, budując swoją osadę.



Grę Samotna wyspa kupisz w sklepie

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Lucky Duck Games za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Trek 12 – w szeregach i obszarach pośród gór

Ostatnio mam wrażenie, że każdą moją recenzję muszę zaczynać od zaznaczenia miłości do danego gatunku. Tak się jakoś dość fortunnie składa. I tym razem przyznaje się bez bicia – jestem fanką wykreślanek, zwłaszcza tych zmyślnych oraz precyzyjnie skrojonych. A jak jeszcze temat jest oryginalny i ciekawy, to w to mi graj. Jakiś czas temu na rynku pojawił się Trek 12 od wydawnictwa Rebel. Nie było o niem zbyt głośna, a szkoda, gdyż jest to naprawdę sprytny i bardzo przyjemny filler, który niejednym może nas zaskoczyć. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap