Wiedźmin: Ścieżka Przeznaczenia to kolejny tytuł oparty na uniwersum stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego. Gracze znający książki o Geralcie bez trudu rozpoznają trzy przygody, które czekają na nich w pudełku – próba odczarowania królewny przemienionej w strzygę, dylemat związany z szukającą zemsty Renfri, po rozstrzygnięciu którego wiedźmin zyskał przydomek Rzeźnika z Blaviken, oraz spotkanie z silvanem, mistrzem w rzucaniu kulkami, w Dolnie Kwiatów. Znajomość tych historii nie jest jednak potrzebna, ponieważ tym razem to my zdecydujemy, jaki będzie ich przebieg i zakończenie. Jeśli więc wybory Geralta wam się nie spodobały, możecie udowodnić, że wasze byłyby lepsze.
Rozłożenie komponentów nie zajmuje dużo czasu. Musimy wybrać swoją postać, rozgrywaną opowieść i przygotować elementy zgodnie z opisem w instrukcji, w tym karty, żetony i znaczniki, z czego niektóre na macie, a inne na planszetkach naszych bohaterów. Dostajemy początkowe karty oraz jedną specjalną umiejętność, a kolejne będziemy musieli zdobyć w trakcie gry.
Na początku tury gracze w kolejności, jaką zajmują na torze inicjatywy, przenoszą znaczniki swoich postaci na pola obok odkrytych kart akcji lub zakrytego stosu. W obu przypadkach dobierają odpowiadające miejscu dwie karty. Następnie każdy wybiera z ręki również po dwie karty, zagrywa je i rozpatruje ich efekty. Ostatnim etapem jest umieszczenie żetonu przeznaczenia na prawej lub lewej ścieżce, w zależności od tego, który symbol na zagranych kartach miał przewagę u większej liczby graczy.
Po rozegraniu rozdziału, przyznawane są punkty zwycięstwa za posiadane symbole dominujące oraz punkty doświadczenia za symbole niedominujące, a także żetony ścieżek. Następnie przygotowujemy się do kolejnego rozdziału. Natomiast po rozegraniu trzeciego następuje końcowe punktowanie, wyłonienie zwycięzcy i odczytanie zakończenia historii, do którego gracze wspólnie doprowadzili.
To bardzo ogólny opis naszych działań. Każda przygoda ma dodatkowe zasady i elementy, które urozmaicają rozgrywki. Ale nawet to nie podnosi zbytnio trudności tego tytułu. A ten wypada dosyć familijnie. Zbieramy karty, zagrywamy je, kolekcjonujemy symbole. Te decyzje mają wpływ na fabularną część rozgrywki, ale dzieje się to trochę przypadkiem. Niestety po kilku partiach zainteresowanie historiami wyraźnie spadło, przynajmniej u mnie.
Wydaje mi się, że ocena tej gry jest mocno zależna od oczekiwań. Wiedźmin na pudełku rozbudza nadzieje na epicką przygodę, a tej tu po prostu nie ma. Fabularna część przestaje mieć znaczenie, bo po jakimś czasie znamy ją już na pamięć. Wtedy zostaje mechanika. I w tej kwestii nie jest źle. Wolałabym, żeby tak lubiane przez mnie uniwersum dostało ambitniejsze zasady. Ale odkładając na bok tematykę, dostajemy proste euro, w którym zagrywamy karty, uwzględniając ich kolor, symbol i efekt. Decyzyjność jest ograniczona dostępnością kart na ręce i tych odkrytych na macie, ale możemy też liczyć na szczęście i dobierać w ciemno z zakrytej talii. A te dają nam np. dodatkowe punkty doświadczenia czy wskazane symbole, oczywiście po spełnieniu wymagań, takich jak posiadanie kart w konkretnym kolorze lub w podanej liczbie albo poświęcenie zebranych wcześniej symboli.
W grze nie mamy zbyt wiele interakcji między graczami, co może dziwić z uwagi na fakt, że zgodnie z założeniem opisanym na początku instrukcji, tworzymy wspólną historię. Najgorsze, co możemy zrobić, to zabrać komuś karty z maty, jeśli jesteśmy wyżej na torze inicjatywy. Natomiast przez większość czasu jesteśmy skupieni na tym, co sami wykładamy. To, jakie symbole mają pozostali, ma znaczenie dla dalszej rozgrywki i rozdzielanych punktów, ale i tak ważniejsze było dla mnie to, co ja posiadam przed sobą.
Dosyć nijako wypada rozwój postaci. Niby jakiś jest, możemy odblokować kolejne umiejętności, które są jednokrotnego użytku, mamy indywidualne zadanie poboczne, ale nie dawało mi to poczucia, że faktycznie tworzę i rozbudowuję mojego bohatera.
Gra nawet w podstawowej wersji robi dobre wrażenie pod względem wykonania. Tekturowe figurki psują trochę całość, ale mata jest bardzo ładna, wszystko w pudełku ma swoje miejsce, a grafiki pasują do wiedźmińskiego świata. To oprawa wizualna wprowadza najwięcej klimatu i akurat ona mi odpowiada, chociaż jest wtórna, bo oparta o grę komputerową.
Wiedźmin: Ścieżka Przeznaczenia to tytuł dla mniej zaawansowanych graczy, którzy jednocześnie chcieliby posiadać grę z ulubionego uniwersum. Zasady są proste, liczba komponentów nie przytłacza, a fabularna część pozwala na większe zaangażowanie się w rozgrywkę, przynajmniej przy pierwszych partiach.
Największy minus tej gry? Że jest o wiedźminie. Gdybyśmy poznawali historię randomowych postaci z szeroko pojętej fantastyki i decydowali o ich wyborach, tytuł zostałby pewnie przyjęty jako przyjemna, familijna planszówka z elementami gry paragrafowej. Natomiast ciężar oczekiwań, jaki niesie za sobą uniwersum Sapkowskiego, jest trudny do udźwignięcia. I taki tytuł zawsze będzie oceniany ostrzej. Dlatego warto wiedzieć, jaką grę się kupuje, wtedy zawiedzionych nadziei będzie zdecydowanie mniej. U mnie gra zostanie, bo jestem fanką Wiedźmina, a jako wstęp do prostych eurasków nada się równie dobrze, jak dwadzieścia innych planszówek stojących obok na półce. A może akurat ten temat przekona jakiegoś świeżaka, który od trudniejszej gry odbiłby się już na wstępie.
Ogólna ocena
(7/10):









Złożoność gry
(4,5/10):









Oprawa wizualna
(8,5/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony
















