Zawsze jak ognia unikałam gier, które podczas rozgrywki ulegają zniszczeniu. Tytuły, po których się pisze lub takie, gdzie karty należy potargać? Nigdy w życiu! A jednak… Nigdy nie mów nigdy! Po przeczytaniu opisu Naklejkowa stwierdziłam “Niech będzie. Ten jeden raz”…
Naklejkowo to rodzinna gra wydawnictwa Rebel dla od 1 do 6 osób. Wcielamy się w niej w rozpieszczonego dziedzica rodu. Aby nieco mężniał, jego ojciec wysyła go z misją zagospodarowania pustkowa na południe of Cheshire. Nie pokłada w nim wielkich nadziei, z czym nawet specjalnie się nie kryje. Daje mu nieco zasobów na początek i kilka ojcowskich rad. Co z tym zrobi?
Czy budowanie osady, może być oryginalne?
Naszym celem, w dość nietuzinkowej już na pierwszy rzut oka grze wydawnictwa Rebel, jest zbudowanie wioski i zapewnienie jej mieszkańcom dobrobytu. Co to oznacza? A to już całkowicie zależeć będzie od nas. Nasza osada na końcu świata może stać się kolebką kultury, miejscem, gdzie kwitnie przemysł lub słynącym z rolnictwa, albo punktem na mapie, który będą omijać szerokim łukiem wszyscy podróżni. Budując przyszłość wspólną, nie warto zapominać o własnych ambicjach! Marzy Ci się zostać kimś ważnym, ale niespecjalnie ci się to udało w rzeczywistości? No to masz kolejną szansę!
Co kryje się w pudełku?
Rozgrywka w Naklejkowo podzielona jest na dziesięć etapów. Odpowiadają one dekadzie, którą nasz bohater poświęca na budowanie wioski. Każdy rok w Naklejkowie ma swoją talię, składającą się z 12 kart (skojarzenie z miesiącami sądzę, że jest jak najbardziej na miejscu). Do tego w pudełku mamy jeszcze Księgę naklejek, Księgę opowieści, 60 kart katalogu, żetony zasobów, dwustronną mapę, kartę pomocy, kostkę i pudełko do przechowywania aktywnych komponentów między rozgrywkami. Gra jest bardzo solidnie wykonana. Wszystkie komponenty, od naklejek przez żetony po karty wreszcie są grube i porządne. Dla mnie niezwykle ważne jest też to, że świetnie się prezentują. Lubię, jak gra wygląda ładnie, a jeśli chodzi o Naklejkowo, to zdecydowanie graficznie trafiło w mój gust.
Garść faktów
Zaczynając przygodę z Naklejkowem dostajemy pustą planszę, na której umieszczamy pierwsze naklejki. Już tutaj pojawia się element wyboru, ponieważ zestaw startowy obejmuje lokacje przeznaczone na 2 pełnoprawne rozgrywki. Tyle bowiem można maksymalnie w Naklejkowie rozegrać (i za to -1 do ogólnej oceny :P). To, gdzie umieścimy naklejki, zależy od nas. Musimy przestrzegać tylko kilku prostych zasad. Trzeba trzymać się póki co jednej strony brzegu rzeki, nie umieszczać jednej na drugiej lub na niedopasowanym tle oraz na złożeniach. Wreszcie przyklejać obiekty zgodnie z siatką. Reguły te są w zasadzie oczywiste, więc bardzo łatwo je zapamiętać.







Rozgrywka
Po przygotowaniu planszy, przetasowaniu pierwszej talii i dobraniu odpowiednich zasobów (1 żeton drewna i 1 jedzenia za każdą odpowiednią ikonkę na planszy), pozostaje nam rozpocząć grę. Za każdym razem rozgrywać będziemy najpierw poranek, potem popołudnie. W pierwszym etapie odczytujemy wydarzenie z wierzchniej karty. Czasem dokonujemy wyboru, innym po prostu postępujemy zgodnie z instrukcjami. Często musimy kartę zostawić na później. Wsuwamy ją wtedy pod planszę, tak, aby widzieć istotną dla dalszej gry część.
Popołudnie to czas, kiedy przystępujemy do działania. To wtedy rozwijamy wioskę, stawiając budynki, zapraszając do niej nowych mieszkańców, eksplorując otoczenie. Możemy to zrobić, korzystając z kilku dostępnych akcji. Pozwalają nam one:
- odczytać fragment historii z Księgi opowieści dotyczący obiektu lub osoby w naszej wiosce
- dobrać kartę katalogu (znajduje się tam tyle różności, że głowa mała – więcej nie powiem!)
- użyć zdolności karty, którą może być akcja np. pozyskania zasobów.
Czas biegnie tu za szybko!
Zaledwie po jednej akcji kończy się tura. Teraz należy dobrać kolejną kartę i powtórzyć powyżej opisane czynności, aż do końca roku, czyli wyczerpania talii. Trzeba wtedy rozpatrzyć aktywne karty z efektem “Koniec roku”, jeśli takie są, a następnie zgodnie z Księgą opowieści przygotować się do kolejnego etapu. I tak aż po rok 10, chyba że chcecie zrobić przerwę. Wówczas wystarczy włożyć do specjalnego pudełka posiadane zasoby i karty i zaznaczyć ukończony rok. To rozwiązanie sprawia, że wznowienie rozgrywki jest banalnie proste. A co, kiedy przeżyjemy w wiosce dekadę? Następuje wtedy czas podsumowań i epilog, z którego dowiemy się, jak nam właściwie poszło.






Podsumowanie
Krótka piłka dla tych, którzy przescrollowali recenzję i chcą wiedzieć, czy warto ten tytuł sprawdzić, czy nie. Dla mnie Naklejkowo to rewelacja. Bawiłam się przy nim fantastycznie. Serio. Zarwałam przez nie dwie noce, bo nie chciałam przestać grać. Więc grę polecam bardzo bardzo. A dlaczego? A to już muszę trochę więcej napisać.
Nie tego się spodziewałam!
Czym zaskoczyło mnie Naklejkowo? Bogactwem różnych elementów, jakie zamknięte jest w tym ładnym, ale wcale nie takim wielkim pudełku. Talie prowadzą nas przez dziesięć niezwykle ciekawych, bardzo intensywnych lat. Tak, gra jest przede wszystkim przyjemna (słowo, którego do opisu użył wydawca, czyli “przytulna” zdecydowanie pasuje), co wynika moim zdaniem przede wszystkim z faktu, że… nie musimy karmić mieszkańców :D Czasem trzeba na koniec mieć jakąś pulę zasobów, żeby nie oberwać negatywnymi konsekwencjami, ale generalnie żetony są nam potrzebne na rozwój, a to znacznie zmniejsza presję, która zwykle towarzyszy grom, w których budujemy jakąś społeczność.
Ale że co?
No dobrze, ale o co mi chodzi z tym bogactwem? W Naklejkowie mało jest bardzo prostych akcji. Każdy mieszkaniec i obiekt przychodzi ze swoja historią. Aby ją odkryć w całości trzeba kilku akcji (któe przenoszą nas do Księgi opowieści), czasem także zasobów. A akcji jest zazwyczaj za mało! Chcemy poznać do końca historię mieszkańca, mamy jakiś set do zebrania, chcemy postawić budynek, który nam wisi jeszcze z poprzedniego roku, mamy do zrealizowania jeden z wielu długofalowych celów, a jeszcze nagle pojawia się jakaś zagadka do rozwiązania. Na to jeszcze nakłada się fakt, że mamy kamienie milowe (naklejki oznaczające zakończenie jakiejś historii lub etapu w rozwoju wioski), musimy unikać niezadowolenia i raczej oczywiste, że chcemy zdobywać punkty szczęścia mieszkańców. Jako dobrzy włodarze musimy też budować drogi, ale i kwiaty, postawić tu ogrodzenie, a tam drzewko owocowe. A i nie sprawdziliśmy jeszcze, co dzieje się w tej lokalizacji, którą ostatnio przykleiliśmy… Wszystko chce się robić, a czasu tak mało, tak mało!
Podsumowanie podsumowania
Że gra jest świetna, powiedziałam. Powtarzam, żeby się utrwaliło. Z dodatkowych uwag dodam jeszcze, że tury są bardzo szybkie (12 kart + czas na podjęcie decyzji oraz akcję), a całość zajmuje od około 7 do 10 godzin. Ja grałam sama, ale spokojnie można do tego tytułu usiąść w większej grupie – różnica jest taka, że decyzje podejmuje się wspólnie. Pudełko wskazuje minimalny wiek na 8 lat. Jako że nie ma tu przemocny itp. myślę, że można i z 6-letnim dzieckiem się tym tytułem pobawić. Zwłaszcza że po wszystkim plansza może zostać wykorzystana do dalszej zabawy, budowania historii itp.
Uwagi końcowe
Naklejkowo to bardzo przyjemny tytuł, w którym czasem trzeba pokombinować, żeby ze wszystkim się wyrobić. Wybory w grze są raczej dość oczywiste, jeśli chodzi o ich konsekwencje, choć zdarzają się wyjątki. Jest 5 zakończeń, uzależnionych od tego, na ile zrealizujemy długofalowe cele. Bardzo fajne jest to, że odkrywamy historię nie tylko głównej postaci, ale i tych drugoplanowych. Mam przed sobą jeszcze drugą rozgrywkę, w której wybory są ograniczone przez to, co wydarzyło się w pierwszej grze (nie możemy drugi raz wybrać budynku, który już przykleiliśmy na poprzedniej stronie planszy). Z przyjemnością usiądę jeszcze raz do gry i poprowadzę moją wioskę w zupełnie nowym kierunku. A Ty?





P.S.
Ciekawostka. Wiecie kto jest autorem tej gry? Corey Konieczka. Coś dzwoni, ale nie przypominacie sobie żadnej rodzinnej gierki tego projektanta? A kojarzycie może Battlestar Galactica, Eldritch Horror, Twilight Imperium albo Star Wars Rebelia? :D
Ogólna ocena
(9/10):









Złożoność gry
(3/10):









Oprawa wizualna
(8/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Gra tak dobra, że chce się ją polecać, zachwycać nią i głosić jej zalety. Jedna z najlepszych w swojej kategorii, której wstyd nie znać. Może mieć niewielkie wady, ale nic, co by realnie wpływało negatywnie na jej odbiór.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony





