
Lubicie komboski? Synergie między kartami? No jasne! :)
TymCZASem w grze Echa CZASu CZASami potrzeba CZASu zanim jakaś zależność zadziała… Musimy sobie zawCZASu trochę zaplanować! Karty zagrywamy bowiem na oś CZASu, a tam CZASowo są one nieaktywne!
Brzmi ciekawie? CZAS dowiedzieć się więcej! Poniżej ECHO naszych rozgrywek! :>

Tempus fugit
Echa czasu przyciągnęły mnie niesztampowym podejściem do kwestii korzystania z kart. Na tle wielu karcianek czymś świeżym jest zagrywanie kart z opóźnionym efektem ich aktywowania. Karty zagrywamy na planszetkę, która de facto jest modularną osią czasu! Czas płynie, a z nim nasza planszetka (składająca się z ruchomych kafelków) przesuwa się, wprowadzając do gry karty, które dosłownie wypadły poza nią! Dopiero takie karty, które odczekały swoje, są w pełni zdatne do korzystania z ich efektów i atrybutów!
W efekcie powyższego okazuje się, że Echa czasu to doprawdy gra spójna z jej tematem: czasem! Czas jest tu cennym zasobem! Biorąc pod uwagę, że co do zasady umiejętności zagranych kart nie działają od razu, lecz są jak bomba z opóźnionym zapłonem, planujemy turę… wybiegając myślami w przyszłość! Zastanawiamy się i kalkulujemy jak będzie wyglądała sytuacja za 1, 2 czy 3 rundy. Ma to istotne znaczenie w zakresie potencjału kart na tworzenie silniczków, kombinacji, które wchodzą w symbiozę zarówno same ze sobą, jak również z symbolami płomienia z naszej planszy!

Fakt, że konsekwencje naszych bieżących decyzji, będą miały odzwierciedlenie dopiero w czasie przyszłym, zachęca do obserwowania co robią pozostali gracze i co może się wkrótce zdarzyć! Ponadto dobrze zaprojektowana w czasie sekwencja kart potrafi dać naprawdę sporą satysfakcję! :)

Pułapka czasu
Echa czasu sprawiają wrażenie gry, która zaabsorbuje nas na dłuższą chwilę. Ponad 100 kart, spore pudełko, 3 możliwe warunki końca gry, wyczekiwanie na aktywacje kart, projektowanie silniczków – sprawia to wrażenie, że Echa czasu to dłuższa przygoda. Ku zaskoczeniu, wcale nie! Echa czasu mają eleganckie, klarowne zasady, które w mig wytłumaczymy innym, ale również rozgrywka potrafi się… w mig skończyć! A może to czas przy nich płynie szybciej…?

Rozgrywka dwuosobowa potrafiła się zamknąć w 20-30 minutach! Rozgrywka czteroosobowa trwała mniej niż godzinkę! Z jednej strony to super, bo oznacza to, że Echa czasu oferują całkiem sporo strategii i planowania jak na tak krótki czas gry. Z drugiej strony… niezbyt szczęśliwie dobrane karty na naszej startowej ręce mogą spowodować brak czasu na odrobienie strat. Podobnie jest z błędnymi decyzjami! Gra jest skondensowana i każda akcja ma znaczenie, nie ma czasu na błędy. Gdy od początku gry zostaniemy nieco w tyle za innymi, może być ciężko o spektakularny powrót.

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że niekiedy gra potrafi się skończyć, zanim na dobre się rozkręci. Długofalowe planowanie, które ma być walorem gry, może finalnie nie być premiowane, gdy jeden czy dwóch graczy zdecyduje się zagrać na szybkie spełnienie warunku końca gry. Nasze kombo może nie zdążyć wejść w życie. Czasami przychodzi do głowy wprowadzenie jakiejś domowej zasady, przedłużającej grę i pozwalającej bardziej nacieszyć się efektem swojego projektowania przyszłości. Z drugiej strony staramy się przez to wycisnąć jak najwięcej z akcji głównej i akcji dodatkowych w każdej turze.

Czas na interakcję
Jak to jest, że w tak szybkiej grze znaleziono jeszcze czas na interakcję? :P Ale ona jest i ma się nieźle! Chociaż dla sceptyków psocenia istnieje możliwość wyeliminowania kart z oznaczeniem dwóch mieczyków, a tym samym ujarzmienia negatywnej interakcji. Nie ma jednak potrzeby się jej pozbawiać! Interakcja nie jest tu wycelowana w konkretnego gracza, lecz efekty mają co do zasady skutki erga omnes! Trzeba odrzucić kartę czy stracić punkt zwycięstwa. Coś się dzieje ;) Kogoś spowolnimy, komuś pokrzyżujemy plany, a może nawet naruszymy silniczek! To dodaje rozgrywce emocji.

Poza interakcją wynikającą z kart, mamy interakcję wynikającą z możliwości podbijania i przejmowania źródeł od innych graczy. Źródła to wspólne karty, coś jak lokacje, które podbijamy stworzeniami o określonej sile (rodzaj kart) dla punktów i dodatkowych efektów. Możemy je też odbijać między graczami, zanim zostaną ufortyfikowane (zaklepane, bez możliwości odbicia). W grze bierze udział tyle kart źródeł, ilu jest graczy. O ile w grze na czterech graczy faktycznie odbijanie może wystąpić, o tyle w rozgrywce dwuosobowej zazwyczaj każdy z graczy po prostu zdobywa i fortyfikuje swoje jedno źródło. Przez to nie ma poczucia rywalizacji o nie. Preferuję rozgrywkę, w której źródeł jest tyle co graczy + 1. Jako że ufortyfikowanie źródeł to też jeden z najczęściej występujących warunków końca gry, dzięki dodaniu jednego źródła gra się nieznacznie wydłuża i wprowadza trochę więcej wyścigu o dodatkowe źródło.

Czas podsumować
Czas spędzony nad grą Echa czasu upływał mi szybko. Gra angażuje w planowanie przyszłości, karty są przyjemne w odbiorze, nie musimy wytężać umysłu, by je zrozumieć czy czytać opasłe opisy efektów. Wszystko jest jasne, dość sprawnie podejmujemy decyzje, a rozgrywka jest przez to płynna. Na Echa czasu też bardzo przyjemnie się… patrzy! Motyw antropomorficznych zwierząt nie jest czymś, co bardzo lubię, a jednak karty mi się podobają. A szczególnie ich kolorystyka! W czasie gry wszystko bardzo estetycznie prezentuje się na stole :)

Mam jednak wrażenie, że Echa czasu nie są grą, która na długo zostanie w mojej pamięci. Rozgrywka kończy się szybko, dla mnie nawet trochę za szybko. Chociaż spora liczba kart zapewnia regrywalność, można wpaść w pewne schematy. Żywotność gry mogłaby zostać przedłużona przez większą liczbę kart źródeł, bo szybko poznajemy je wszystkie. Zapewne jest to pole do popisu dla dodatku ;)

Odpowiadając na postawione pytanie: Echa czasu są grą wartą czasu. Dostajemy sporo planowania w skondensowanym czasie gry. Natomiast czy z czasem gra nie zostanie wyparta ze stołu przez inne gry o podobnej cieżkości? Czas pokaże…

Plusy i minusy:
Plusy:
– niesztampowe podejście do kwestii planowania i momentu aktywowania się kart, coś nowego w grach karcianych,
– sporo strategii w dość krótkim czasie gry,
– eleganckie, klarowne zasady, czytelne karty, szybkie akcje, dzięki czemu rozgrywka przebiega płynnie,
Minusy:
– gra potrafi się skończyć zanim na dobre się rozkręci,
– zbyt mało kart źródeł,
– słaby dobór kart na początku gry potrafi wpłynąć na efektywność rozgrywki,
– część graczy może odczuć potrzebę wprowadzenia modyfikacji zasad
Ogólna ocena
(6,5/10):









Złożoność gry
(5/10):









Oprawa wizualna
(8/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony



