Home / Recenzje / Gry dwuosobowe / Button Men

Button Men

Gra ciekawostka – przy pomocy wielościennych kostek odwzorowuje sportowy pojedynek jeden na jednego. Produkcja Cheapass Games występuje w wielu wariantach, ja natomiast miałem okazję zapoznać się z dwoma z nich – Button Men (dla odróżnienia będę go nazywał Button Men standard) oraz edycją Button Men – FightBall. W obu wersjach przeznaczona jest dla dwóch graczy.

Bardzo oryginalny i zaskakujący jest przede wszystkim sposób wydania. Zawodnicy przedstawieni są w formie okrągłego znaczka, który można przypiąć do ubrania, podobnym do tego, jaki czasami można dostać na konwencie.

Gra sprzedawana jest w plastykowych woreczkach z zamknięciem strunowym typu zip – forma opakowania znana już z takich produkcji jak LightSpeed i Nexus. W środku znajdziemy instrukcję w formie niewielkiej ulotki i zawodników. Kostki musimy zapewnić sobie już sami.

W edycji FightBall w woreczku znajdziemy zestaw pięciu zawodników. Każdy z nich scharakteryzowany jest zestawem siedmiu kostek, z których na czas walki należy wybrać pięć. Przy pięciu zawodnikach i różnych wariantach doboru kości mamy naprawdę mnóstwo kombinacji do wypróbowania. Bardzo sympatycznym pomysłem jest umieszczenie na znaczkach komiksowych buziek zawodników znanych z karcianej wersji gry FightBall.

Edycja Button Men standard składa się z całej biblioteki zawodników (wyjątkowo podejrzani jegomoście), których kupuje się parami. Każdy określony jest już tylko pięcioma kostkami, ale zazwyczaj jedna z nich oznaczona jest „X” i może być zastąpiona dowolną kością wybraną przez gracza, co podobnie jak w edycji FightBall, daje wiele możliwych kombinacji. ButtonMan standard ma nieco mniejsze znaczki niż edycja FightBall, opracowane w innej, nieco bardziej mrocznej estetyce.

Po przygotowaniu i wybraniu zestawu kości, można przystąpić do rozegrania starcia. Samo przygotowanie może nastręczyć niewielkich trudności, ponieważ niektórzy zawodnicy mogą mieć w zestawie kilka jednakowych, w dodatku mało popularnych kości. Jeden zestaw kości wielościennych, który zapewne posiada każdy erpegowiec może nie wystarczyć. Mnie z trudem udało się zapewnić zestaw dla dwóch zawodników a i tak dla niektórych par nie byłbym w stanie tego zrobić.

Let’s Fight! – Przebieg rozgrywki
Na początku każdy turla wszystkie swoje kości, najlepiej je później ustawić w szereg według wyników. Ten zawodnik, który wyrzucił najniższy wynik na pierwszej kostce zaczyna.

W grze ciosy zadaje się na dwa sposoby:Skill Attack – polega na wybraniu kilku kostek i zsumowaniu wyniku. Uzyskana suma musi być równa wartości na kostce przeciwnika, którą próbujemy mu wyeliminować.

Power Attack – polega na wybraniu jednej swojej kostki. Liczba znajdująca się na niej w musi być równa lub wyższa od wyniku na kostce przeciwnika, którą staramy się wyeliminować.

Wyeliminowaną kostkę zabieramy przeciwnikowi. To są nasze punkty dodatnie. Kości użyte do ataku rzucamy ponownie i na nowo ustawiamy w szereg.

Ciosy zadawane są na zmianę, za każdym razem po użyciu, kości się przerzuca. Obowiązuje zasada, że dopóki zawodnik ma możliwość ataku musi go wykonać. Gra kończy się, kiedy któryś z zawodników straci wszystkie kości lub, gdy nikt już nie może wykonać prawidłowego ataku.

Na koniec liczy się zdobyte punkty. Kości wyeliminowane przeciwnikowi według liczby ścianek, a nie wskazywanych wyników (np.: k20 = 20 punktów). Kości własne, które udało nam się zachować: liczba ścianek x0.5 (np.: k10 = 5 punków)
To właściwie całość zasad. Przepisy proponują, aby rozgrywka składała sie z kilku rund. Pierwszy gracz, który wygra trzy rundy jest zwycięzcą. Gra jest banalna, oparta na czystej matematyce, ale ma swoją niematematyczną finezję – przez co jest całkiem interesująca.

Jak grać żeby wygrać? Krótka charakterystyka gry.
Na początku trzeba starać się wzmocnić swoją pozycję – używać do ataków kostek o niskich wynikach, aby móc je przerzucić i wzmocnić. Kości o wysokich wynikach trudniej później wyeliminować zwłaszcza, kiedy kombinacji do Skill Attack jest coraz mniej. Z drugiej strony kości, na których mamy wysokie wyniki warto oszczędzać, użycie takiej i konieczność ponownego rzutu zawsze niesie ryzyko, że obniżymy jej siłę i będzie ją łatwiej zdjąć przy pomocy Power Attack. Warto też analizować wcześniej możliwości przeciwnika. Może się okazać, że akurat ma kombinację zdejmującą nam silną kość z wysokim wynikiem i wtedy można próbować wyeliminować mu kość kluczową dla tej kombinacji.

Intuicyjnie można wyczuć, że postacie złożone z dużych kostek k10, k12, k20 będą silniejsze od tych opierających się na kostkach z mniejszą ilością ścian. Ale czy na pewno? Kluczem jest sposób obliczania wyniku. Może się okazać, że mimo wyeliminowania wszystkich kości słabszej postaci, suma uzyskanych za nią punktów i połowa punktów za własne kości zachowane wcale nie przewyższa kilku straconych. Dlatego wybór kości na początku gry może być kluczowy, czasami warto zamienić jedną na mniejszą.

Klasycznym przykładem jest pojedynek między Iago i Avis. Iago jest wyjątkową postacią, która ma tylko cztery kości, trzy k20 i jedną dowolną. Przypuśćmy, że straci swoje trzy k20 i zakończy pojedynek zachowując swoją czwartą kostkę – niech będzie to np. k12. Jeśli Avis (k4, k4, k10, k12 oraz k6 – jako X) straci wszystkie swoje kości – Iago zarobi 36 punktów plus 6 punktów za swoją zachowaną K12. Razem 42 Punkty. Jeśli Iago straci swoje trzy k20 Avis zarobi na tym 60 punktów i wygra. Dlatego grę można zacząć już od analiz na etapie doboru kości pod konkretnego przeciwnika.

Mimo że grą rządzi nieugięta matematyka wcale nie łatwo będzie opisać gry wzorami i znaleźć równanie na sukces. Przeciętny człowiek nawet z kalkulatorem w ręku będzie musiał posłużyć się w pewnym stopniu intuicją, nie da się przewidzieć wszystkich kombinacji. Dzięki temu do czystej matematyki w grze dołącza chaotyczny czynnik ludzki, schematyczne decyzje przestają być oczywiste i gra robi się interesująca.

Button Men to kolejna całkiem sympatyczna gra Cheapassa z tych „na chwilę”. Nie należy od niej zbyt wiele oczekiwać, ale warto wypróbować tym bardziej, że da się to zrobić bez jej kupowania. Nie mniej jednak znaczki z postaciami tworzą swoistą otoczkę i klimat gry, dlatego po prostu chce się je mieć.

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

5 komentarzy

  1. Szczerze powiem, że gra mnie zaciekawiła. Jeszcze średnio rozumiem zasady, ale chyba popróbuję załatwiać kostki :)

  2. Paweł Jarzynka

    Gra warta sprawdzenia. Znalazłem w sieci stronę o BRAWL i Button Men. Są tam zasady, polecane taktyki, spis wojowników. Warti zajrzeć.
    http://www.beatpeopleup.com

  3. Cheapass jest znany z tego, że sprzedaje gry zdekompletowane. Taką mają filozofię i już. Jeżeli do gry potrzebne są kości albo pionki – sam musisz je zdobyć, drogi kliencie. Dzięki temu nie musisz nam za nie płacić. Ta filozofia jest więcej niż akceptowalna moim zdaniem – niska cena, to wielka zaleta.

    Ale pierwszy raz widzę grę, w której nie ma właściwie nic, co potrzebne jest do grania. Cała zawartość opakowania to… instrukcja. Tak, tak, bo te znaczki to przecież nic więcej jak tylko instrukcja w kosztownej formie – służą wyłącznie do tego, żeby gracze wiedzieli jakimi kośćmi grać. Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że to przesada. Ta gra powinna trafić do kategorii print&play raczej. Oczywiście nie zmienia to faktu, że gra wygląda dosyć ciekawie.

  4. Ciekawy punkt widzenia ja_n. :) Faktycznie firma nie oferuje niczego poza instrukcją zapakowaną w woreczek. Oczywiście gry nie zamierzam kupować więc nadal jestem nią zainteresowany, ale produkt print & play byłby faktycznie trafniejszym pomysłem.

  5. Łukasz Pogoda

    Ja osobiscie chyba wolę gry zapakowane w pudełko, pełne fajnych gadżetów — kolekcjonerstwo ma jednak miły posmaczek :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*