Home / Recenzje / Gry dwuosobowe / Fightball

Fightball

FightBall to kolejna produkcja Cheapass Games w stylu Brawl, czyli z serii RealTime. Tym razem gracze kierują drużynami uprawiającymi nietypową odmianę koszykówki. Według legendy FightBall powstał w niedalekiej przyszłości – szalonej, apokaliptycznej przyszłości, którą wszyscy znamy i kochamy. Dynamiczny mecz jest rozgrywany przez dwie drużyny przy użyciu trzech piłek. My mamy możliwość wypróbowania tej dyscypliny siedząc przy stole i używając dwóch talii kart.

FightBall to jedna z kilku gier, jakie zostały wydane przez Cheapassa w wersji kolorowej. W eleganckim pudełku znajdują się dwie talie składające się z 56 kart dla każdej drużyny, a więc kupując grę mamy zestaw dla dwóch osób i nie ma problemu, aby od razu grę wypróbować. Karty ozdobione są kolorowymi rysunkami w estetyce amerykańskiej kreskówki, prezentują się bardzo przyjemnie. Każda drużyna oczywiście wygląda inaczej, ma swoje barwy klubowe, indywidualnych zawodników i specjalne zdolności.

W skład talii wchodzą karty trzech podstawowych typów: zawodnicy, piłki, karty rzutów – shot oraz karty efektów specjalnych. Poza tym w talii znajdziemy kartę BUZZZ (sygnał końca meczu) i oczywiście karty pól boiska.

W największym skrócie gra polega na tym, aby podczas meczu zdobywać punkty na poszczególnych polach gry ustawiając na nich kolejno zawodnika, podając do niego piłkę i wykonując rzut, czyli układając odpowiednie typy kart w tej właśnie kolejności.
Karty zawodników charakteryzowane są przez dwa zestawy współczynników: ataku i blokowania. Obydwa występują w trzech kolorach – czerwonym, zielonym i niebieskim odpowiadającym kolorom pól boiska. Dzięki temu zawodnicy zagrani na różne pola będą mniej lub bardziej skuteczni. Podobnie karty rzut mają trzy współczynniki swojej skuteczności uzależnione od koloru pola boiska. Piłki również występują w trzech kolorach, jednak nie posiadają współczynników.

Przygotowanie rozgrywki

Na początku trzeba przygotować obszar gry – boisko. Należy wyjąć z talii karty pola i ułożyć je w prostokąt 5 x 5. Potrzebny będzie spory kawałek stołu lub podłoga. Podczas gry szybko powstaje bałagan, trzeba zadbać o dostateczne odległości między polami, aby rzucane na nie karty nie mieszały się ze sobą. Zielone pola w środkowej części boiska dostępne są dla obu graczy. Niebieskie i czerwone rozmieszcza się po przeciwnych stronach boiska i nigdy nie można zagrywać kart po swojej stronie w celu zdobycie punktów. Można natomiast na nich blokować. Udany strzał z pola zielonego wart jest trzy punkty meczowe, strzały wykonane w polach niebieskim i czerwonym po dwa punkty.

Boisko gotowe, karty w dłoń i do boju – przebieg rozgrywki

Na „trzy-cztery” (lub dowolny inny uzgodniony sygnał) rozpoczyna się mecz. Gracze zagrywają karty na poszczególne pola gry tworząc stosy, spiesząc się przy tym tak bardzo jak tylko mogą. Karty w danej chwili nieprzydatne zrzuca się na stos poza boiskiem. Podobnie jak  w Brawlu każdy ma swój stos kart odrzuconych i zawsze może wprowadzić do gry kartę, która leży na wierzchu.
Najpierw na polu musi znaleźć się zawodnik, następnie musi dostać piłkę i w końcu oddać rzut. Ważne jest, aby zagrane karty znalazły się na polu dokładnie w takiej kolejności. Suma parametrów ataku zawodnika, piłki i skuteczności rzutu musi wynosić, co najmniej 10. Piłka zagrana na pole w odpowiadającym sobie kolorze daje zawsze +2. Taki prawidłowo zagrany stos o sumie 10 lub więcej daje punkty meczowe na polu.
Co ciekawe, karty zawodników i karty strzałów przynależą do poszczególnych drużyn natomiast karty piłek są neutralne dlatego trzeba uważać aby przypadkiem nie zagrać piłki do zawodnika drużyny przeciwnej, bo zawsze może takie podanie zakończyć rzutem i prawidłowo zdobyć punkt.

W trakcie gry robi się gorąco, gra jest dynamiczna, w końcu to RealTime, boisko duże, stosów do kontrolowania sporo i cały czas trzeba starać się dopasowywać kolory i kontrolować współczynniki, aby suma okazała się wystarczająca. A to jeszcze nie wszystko.
Największa interakcja w grze powstaje podczas blokowania. Każdy zawodnik może stać się blokującym w stosie przeciwnika wykorzystując swój parametr blok. Bloki również występują w trzech kolorach, przez co zawodnicy na polach o odpowiednim kolorze blokują skuteczniej. Aby blok został poprawnie wykonany zawodnik blokujący musi zostać zagrany w stos przeciwnika między zawodnikiem i piłką albo między piłką i rzutem. Wtedy parametr bloku odejmuje się podczas sumowania stosu. Zawodnik blokujący zagrany już po rzucie jest nieskuteczny.

Do tego wszystkiego każda drużyna ma kilka kart specjalnych działających w sposób indywidualny. Najpowszechniejsze karty specjalne wpływają na sumę punktów w stosie albo modyfikują wartość gry na polu w punktach meczowych.

Najlepiej oczywiście przed grą dokładnie zapoznać się z ich działaniem w swojej talii, a także w talii przeciwnika. Mimo wszystko podczas gry konieczne jest ich doczytywanie. Podczas moich testów w momencie, gdy ktoś taką kartę wyciągnął zatrzymywaliśmy grę i rozważaliśmy jej działanie. Sądzę, że z czasem można tę niedogodność wyeliminować, ale karty mogłyby działać w sposób intuicyjny i być czytelne na pierwszy rzut oka.

Bardzo często podczas gry dochodzi do różnego rodzaju fauli. Z taką sytuacją mamy do czynienia, gdy kolejność kart w stosie jest nieprawidłowa, Np.: na polu pojawiła się piłka zanim przybiegł zawodnik, albo rzut został oddany bez piłki. Można to naprawić zagrywając na pole nowego zawodnika. Nowy zawodnik kompletnie kasuje wszystkie karty, które znalazły się na polu zanim został zagrany i tym samym zapoczątkowuje nowy stos.

Oczywiście nie wolno w ten sposób skasować stosów przeciwnika. Można natomiast skasować swój kompletny stos np. gdy odkryje się, że suma w stosie jest niewystarczająca albo zwyczajnie przez pomyłkę. A o pomyłkę w tej grze bardzo łatwo.
W momencie, gdy któryś z graczy zagra ostatnią kartę, na środek boiska rzuca BUZZZ oznajmiając koniec meczu. Po zagraniu tej karty przeciwnik nie może już zagrywać swoich i mecz się kończy. Pozostaje tylko podliczyć punkty, rozpoznać faule i ogłosić zwycięzcę.

Wady i zalety

Gra jest szybka, dynamiczna i dużo się w niej dzieje. Dwu-mecz z zamianą talii zawsze będzie akurat. FightBall jednak nie ma tej fantastycznej cechy, którą miał Brawl, która to cecha powodowała, że chciało się grać kolejne partie pod rząd i nigdy nie miało się dość.

FightBall został opracowany na fali sukcesu Brawla autorzy wyraźnie chcieli stworzyć coś równie dobrego i podobnie działającego. Nie udało im się to. Obiektywnie muszę przyznać: FightBall nie jest w połowie tak dobry jak Brawl. Z wielu powodów. Zapotrzebowanie na miejsce bywa kłopotliwe zwłaszcza, gdy robi się bałagan. Rozciągnięcie pola gry powoduje, że nie da się ogarnąć spojrzeniem całości boiska naraz. Liczba zdarzeń, konieczność liczenia, (chociaż szacowania „na oko”) punktów w stosach i próby dopasowania kolorów powoduje, że kontrola gry jest trudna, a wręcz niemożliwa zwłaszcza, kiedy trzeba jeszcze kontrolować, co robi przeciwnik. Karty specjalne trochę jakby przeszkadzają, nawet jeśli się do nich już przyzwyczaimy, w momencie wyciągnięcia nie zawsze wiadomo, co z nią zrobić. Jeden z moich znajomych stwierdził, że gra jest zbyt kolorowa, bardzo mu przeszkadzało, że karty shot i zawodnicy są do siebie tak podobne. Faktycznie czasami się mylą w dodatku mają taki sam zestaw współczynników i trzeba z nimi uważać tak jak z podobnymi kartami w JungleSpeed.

Z drugiej strony w FightBallu można próbować wypracować taktyki i style gry, gra daje takie możliwości, co uważam za duży plus. Można np. próbować zająć przeciwnikowi wspólną część boiska zanim on zdąży się rozstawić. Można grać na blokowanie. Karty specjalne wpływając na punkty meczowe z poszczególnych pól pozwalają tak pokierować grą, aby wygrać wcale nie dominując na boisku. Nie jest to proste, bo trzeba wtedy spełnić dodatkowe warunki.
Ciekawy przykład:Karta specjalna Hail Me w talii Aztecs, mówi, że jeśli rzucającym w tym stosie jest Huitzopochtli to punkty na tym polu można potroić. Dziewięć punktów na jednym polu (!) to jest coś, ale trzeba się postarać bo Huitzopochtlich jest tylko dwóch w talii a karta Hail Me jedna.

Mimo tej finezji, którą niewątpliwie Fightbal w sobie ma, gra nie wywołała zachwytu u żadnego z moich współgraczy. Typowa reakcja po zaganiu BUZZZ – Ufff jak dobrze ze to już koniec. Mimo to FightBall u mnie wzbudza pewną sympatię, trochę szkoda, że przegrywa konkurencję z innymi produkcjami RealTime. Nie mniej jednak namawiam na wypróbowanie. Gry typu RealTime nadal są niepowszechną ciekawostką, dlatego każda warta jest uwagi.

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

3 komentarze

  1. Artur Jedliński

    Zgadzam się zupełnie – po grze oczekiwałem dużo więcej, w końcu poprzednie gry real-time Cheapassów bardzo mi przypadly do gustu. Niestety Fight Ball jest po prostu chaotyczny, nie ma najmniejszych szans opanować calego boiska. W Brawlu czlowiek czuje, ze ma wplyw na gre, ze moze ja opanowac – w koncu to tylko 3 stosy a roznych kart jest niewiele. W Fight Ballu nie, cos tam przyjdzie, to rzucamy na kolor, w ktorym jest ta karta najlepsza i tyle, lecimy dalej.

  2. Ignacy Trzewiczek

    W Fightballa grałem przez kilka tygodni naprawdę sporo, mieliśmy nawet w Nostromo turniej, bo w szczytowym momencie było bodaj 7 graczy w Fightballa. Przez cały czas fascynacji, jaka zawsze związana jest z nową grą, miałem wrażenie, że autorzy zwyczajnie przekombninowali. O ile Brawl jest grą bezdyskusyjnie genialną, o tyle Fightball jest już krokiem za daleko – zbyt duża komplikacja działań, jak na grę, w której gracze muszą grać bardzo, bardzo szybko.

    Mam też spore wątpliwości, co do właściwego balansu gry. Nie skromnie powiem, że nie jestem cienki w grach Real TIme, ale w FBalla dostawałem regularnie bęcki, mimo że momentami już wściekły porządnie ćwiczyłem, grając i grając, ćwicząc i ćwicząc.

    A kiedy przyszedł turniej i tak zostałem pozamiatany na samym początku, w fazie grupowej. Mam talię Aztecków i prezentuje się ona bardzo słabo na tle innych drużyn.

    Zdecydowanie bardziej polecam Brawla, Fallinga (Spadamy) i Light Speeda.

  3. Ostatnio ukazała się na BGG ciekawa lista – „gry, które kochasz, ale które mają niski rating w bazie – powiedz nam, co wszyscy przegapiliśmy”. I na tę listę trafił również Fightball. Są więc tacy, którym właśnie Fightball odpowiada znacznie bardziej niż Brawl. Poniżej adres Fightballa na tej właśnie liście. Warto się zapoznać także z odmiennym punktem widzenia…

    http://www.boardgamegeek.com/geeklist.php3?action=view&listid=10280&pageID=2#item169446

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*