Home / Wiadomości / Turnieje / Gra na (5-kę) Pionka – Lato 2009

Gra na (5-kę) Pionka – Lato 2009

 

Na konkurs „Gra na Pionka” wpłynęły tym razem cztery propozycje gier o zadanym temacie „Kraków 2009 A.D.” Każdy autor inaczej popatrzył na współczesny Kraków, dzięki czemu otrzymujemy cztery różne gry: o turystyce, o grafficiarzach, o reklamodawcach, a nawet o … wampirach. Także sposób przedstawienia swojej gry przez każdego autora jest inny, więc gorąco zachęcam do zapoznania się z nimi.

 

Zanim przedstawię poszczególne gry jeszcze tylko słów kilka, co możecie zrobić po ich przejrzeniu.

 

Do przyszłego piątku, czyli do 5-go czerwca będę czekał na Wasze oceny gier (oceny przysyłajcie jako email na ten adres). Oceniać można przez przyznanie poszczególnym propozycjom punktów. Można rozdzielić pomiędzy gry łącznie 10 punktów, przy czym każda gra może otrzymać maksymalnie 5 punktów. 

Przykład: 

gra nr 8 – 5 punktów,

gra nr 5 – 3 punkty,

gra nr 6 – 2 punkty,

(Rozdzieliłem 10 punktów, maksymalnie 5 punktów otrzymała gra nr 8, kilka gier nie otrzymało żadnych punktów).

 

Na podstawie zebranych ocen gra, która zdobędzie najwięcej punktów będzie grą zwycięską (w razie remisu będzie ich kilka). Tym razem nie wyłaniamy dwóch, tylko od razu tę jedną, najlepszą grę, która najbardziej podoba się wszystkim głosującym i która wygra konkurs „Gra na Pionka” w tej edycji.

I jeszcze jedno – ocenianie nie jest tym razem jawne, tylko ja będę miał dostęp do ocen, więc nic nie stoi na przeszkodzie abyście dyskutowali na temat proponowanych gier i aby ich autorzy uzyskali od Was komentarze.

 

A teraz już prezentuję poszczególne gry (w kolejności, w jakiej je otrzymałem). Tym razem każdy autor miał przygotować krótką „zajawkę” swojej gry, zobaczcie więc, jak Was zachęcają do zainteresowania się grą i do przeczytania całej instrukcji.

 

Gra nr 1 – „Kraków 2009: Snakker du norsk?

Oto tekst z pudełka, jaki autor wyobraził sobie dla swojej gry: pudełko

 

Gra nr 2 – „Wampiry w Nowej Hucie

Tym razem autor przygotował dla Was prezentację i… podcast promujący jego grę. Oto one:prezentacja, podcast.

 

Gra nr 3 – „Kraków 2009 A.D. Gdzieś nad Wisłą

W tym przypadku przedstawiam Wam wstęp pochodzący z opisu przygotowanej gry: wstęp

 

Gra nr 4 – „Billboard

Autor zachęca Was do zapoznanie się z grą kilkoma słowami wstępu: wstęp 

Dodatkowo autor proponuje wszystkim chętnym prezentację i udostępnienie gry do testów przy wykorzystaniu systemu ZunTzu. Jeśli są chętni, napiszcie w komentarzach – autor udostępni grę i niezbędne pliki.

 

 

Jeśli autorzy zainteresowali Was swoimi propozycjami proponuję pobrać i przeczytać pełne instrukcje i pozostałe materiały do gier. Oto one:

 

Gra nr 1 – „Kraków 2009: Snakker du norsk?” – instrukcja

Gra nr 2 – „Wampiry w Nowej Hucie” – instrukcja i materiały

Gra nr 3 – „Kraków 2009 A.D. Gdzieś nad Wisłą” – instrukcja

Gra nr 4 – „Billboard” – instrukcja2 i materiały

 

Teraz wszyscy czekamy na oceny, opinie i komentarze.

.

82 komentarze

  1. Avatar

    Link do pudełka przy Snakker… prowadzi do zasad.

  2. Avatar

    U mnie otwiera się poprawnie tekst z pudełka. Może słowo „pudełko” troszkę myli, bo nie jest to forma graficzna, tylko po prostu test (dokładnie jedna strona w pliku PDF) – tak przygotował autor gry.

  3. Avatar

    Aaach, ok, nie zrozumialem :-)

  4. Avatar

    Rzut okiem na cześć propozycji:

    Graficiarze:
    + Humor

    – Instrukcja pozbawiona jakiejkolwiek grafiki nie daje pojęcia jak grać. Nawet po dwóch przeczytaniach ciężko się zorientować jak się będzie w to grało.

    Norsk
    + Oryginalny zabawny i ciekawy równocześnie pomysł
    + Dobrze napisana instrukcja (przykłady!)
    + Ciekawe połączenie mechanizmu akcji z podwójna licytacja w ciemno

    – Pewne powtórzenia w instrukcji trochę ja zaciemniają (lepiej byłoby opisać grę dla dwóch graczy najpierw a później podać modyfikacje dla 3,4)
    – Niektóre akcje wydaja się być bardzo potężne i mocno szkodzą innym graczom (zwłaszcza przesuń o jedno). Chociaż ciężko powiedzieć nie grając.
    – Ciężko powiedzieć bez oglądania kart zwiedzania, ale premie za niewykorzystane karty akcji zdają się raczej niskie w porównaniu.
    – Stosunkowo mało kart gracz może wylicytować co czyni ciekawy mechanizm rezerwacji mało używanym

    Bilbordy
    + Oryginalny temat, dużo humoru w instrukcji
    + Instrukcja dość jasno napisana z wyjątkiem patrz –
    + gra graczy

    – Dużo micro-managementu, przesuwania kosteczek
    – Dużo kolorowych kosteczek na planszy może zaciemniać sytuację
    – Przydałby się przykład jak zmienia się cena bilbordów. Tą cześć instrukcji chyba należałoby rozszerzyć bo nie jest dla mnie jasne (ponadto chyba wkradł się tam mały błąd).

  5. Avatar
    Autor "Snakker ..."

    By zachować anonimowość projektów do czasu ogłoszenia wyników nie podpisuję się swoimi prawdziwymi danymi (,które i tak by pewnie 99,9% czytających nic nie mówiły ;).

    Wojo – dzięki za dobre słowo o instrukcji. W poprzedniej edycji konkursu opis zasad mojego projektu został jednogłośnie okrzyknięty najmniej czytelnym :)

    Co do „mocy” kart akcji.
    Zapewne masz rację (brak porządnych testów), ale zauważ, że w przypadku akcji „przesuń o jedno” pełnia jej niszczycielskiej siły ujawni się gdy:
    1. Zostanie wykonana jako ostatnia w danej grupie akcji (czyli istnieje szansa, że nie zostanie w ogóle wykonana na skutek wcześniejszego wykonania akcji „stop akcje”)
    2. Najbardziej wartościowe karty zwiedzania w danym rzędzie będą leżały na skraju aktualnego rynku ofert turystycznych.

    Co do punktacji za normalne karty zwiedzania – mają wartości od 1 do 3 punktów, karta specjalna „lajkonik” ma wartość ujemną.

    Co do liczby rezerwacji. Kart zwiedzania, które można zdobyć (zarezerwować)- teoretycznie każdy może skończyć rozgrywkę z 11 kartami zwiedzania, praktycznie z 6-7 (klika testów przy grze w dwie osoby). Dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na zdobywanie sekwencji kart – m.in. poprzez odpowiednie użycie karty „wymień z ręki”.

  6. Avatar

    Gratuluje ciekawego pomysłu autorze „Snakker …”, moje uwagi to raczej wolne przemyślenia a nie zarzuty.

    Być może faktycznie przeceniłem sile tej karty akcji. Zrozumiałem ja w pierwszej chwili w ten sposób ze cały rząd/kolumna jest przesuwany/a (czyli w efekcie cala plansza) co prowadziłoby do całkowitego chaosu.

    Niemniej jednak wciąż wydaje mi się dość mocna (choć już nie zabójcza) zdaje mi się ze przesuwając cały rząd można także usunąć ciekawe karty przeciwnikom z rzędów/kolumn na które się łasili i które obstawili. Natomiast sądzę że kartę „stop” używałbym na wielkie stosy kart przeciwników więc na samotne przesunięcie raczej nikt by jej nie położył.

    Z ciekawości jak się kształtuje czas rozgrywki?

  7. Avatar
    Anonim od Gdzieś nad Wisłą (Wisło?)

    Też pozostanę anonimowy…

    Wojo – dzięki za dwukrotne przeczytanie. ;)

    Tak. Planszy brak. Z Gimpem nie mam większych problemów, więc w sumie można by było. Trudno.
    Przy kolejnej edycji (będzie? będzie?) konkursu tego błędu już nie popełnię.
    Układ ulic można sobie wyobrazić jako… dużo bardziej nieregularny układ pól w Genui – utrudniający dostęp do budynków punktujących na np. kilku ulicach.

  8. Avatar

    Anonimie od Gdzieś nad Wisłą, jeżeli o mnie chodzi nie mam nic przeciwko żebyś umieścił tutaj w komentarzach linka do planszy (choćby schematycznej, narysowanej odręcznie), pozwoliłoby to lepiej zrozumieć Twoją instrukcję, a myślę że jest tam kilka ciekawych pomysłów.

    Na razie mam wielką mieszankę w głowie gdzie znajdują się budynki, ulice, prostokąty miasta:
    Cytując wyrwanie z instrukcji:
    „Co najmniej jeden kwadrat budynku na który zagrywana jest karta musi przylegać bokiem do prostokąta miasta na którym znajduje się grafficiarz”

  9. Avatar
    Autor "Snakker ..."

    Wojo – czas rozgrywki we dwie osoby to ok. 15-20 min.

  10. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Wojo – dzięki za komentarze.
    Poprawki do instrukcji wyjaśniające bardziej system zmian cen billboardów zostały przesłane do organizatora – do jego dyspozycji zostawiam, czy je umieści tutaj, czy nie.

    Co do micro-managementu – to może rzeczywiście być problem w końcowej fazie gry, na początku gry tych żetonów nie będzie dużo, więc myślę że to bardziej kwestia rosnącego poziomu skomplikowania planszy w trakcie rozgrywki, no ale jak już zauważyłeś projektowałem grę dla graczy bardziej zaawansowanych, więc coś za coś :).

  11. Robert_C

    Instrukcja do gry „Billboard” została uzupełniona przez autora o dodatkowe wyjaśnienia, które powinny Wam pomóc w zrozumieniu gry. Można pobrać zmieniony plik.

    Przy okazji pytanie do autorów i komentatorów: czy to ukrywanie i anonimowość nie są zbyt sztuczne i czy nie powinniśmy z tego zrezygnować w przyszłych edycjach?

  12. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Jeśli nie będzie ryzyka, że skoro ja znam pana X, to będę głosował na jego grę, to innych przeciwwskazań nie ma.

  13. Avatar

    Proszę nie zwracać uwagi na zbieżność imion. Ten robot powyżej to nie byłem ja:P

  14. Avatar

    Dzieki za wyjasnienia dotyczace „Bilbordu”. Teraz rozumiem jak zmieniaja sie ceny, calkiem sprytny! Jadna praktyczno-wizualna uwaga – lepiej byloby aby aktualne ceny nie byly zaslaniane zetonami. Nie jest to duzy problem, ale nie widac na pierwszy rzut oka co ile kosztuje. Lepiej bylyby zrobic dwa tory (dwa wiersze) w gornym bylyby ceny a na dolnym przesuwalyby sie zetony z wielkoscia bilbordow, ulatwiloby to czytanie cen.

    Poczatkowo zdawalo mi sie ze najlepiej jest licytowac zawsze maksymalna powierzchnia reklamowa bo mala jest szansa na wiecej niz jeden kontrakt ale to chyba nie do konca prawda.

    Czy sprzedaz bilbordow, poza robieniem combosow czyli defacto obnizaniem ceny zakupu innych billbordow, ma duze znaczenie w grze?

    Jeszcze jedno pytanie … efekt kuli snieznej. Czy gracz ktory uzyskal przewage w powierzchni reklamowej (czy to przez wlasne zakupy czy to kontrole neutralnej spolki) nie bedzie wygrywal kolejnych kontraktow, zdobywajac wiecej pieniedzy … wiecej bilbordow …?

    Ogólnie natomiast mam do powiedzenia:
    1. Nie mam nic przeciwko ujawnieniu się autorów, jednak anonimowość tez jest ok.
    2. Dziwi mnie brak innych opinii poza moja … jakoś nie wydaje mi się abym aż tak celnie opisał wszystkie gry.
    3. Autorze Gdzieś nad Wisłą czekam(y) na planszę.

  15. Avatar

    Przepraszam za post pod postem … czy nie lepiej byłoby przenieść dyskusje na forum gry-planszowe.pl? Mógłbym wyedytować wszystkie błędy w moich postach :)

  16. Avatar

    Oto kilka przemyśleń:
    Kraków 2009: Snakker du norsk?” –Nie przepadam za karciankami, ale gra wydaje się być bardzo pomysłowa, ciekawe akcje, ciekawy temat. Chętnie zagram :)

    Wampiry w Nowej Hucie”
    Rewelacyjna plansza. Pomysł umieszczenia gry na planie Nowej Huty uważam za genialny. Myślę, że gra może zostać wykorzystana do promocji miasta.
    Fajna mechanika, gra dobrze wywarzona, ciekawe akcje.
    Bardzo dobry pomysł z podcastem (wprawdzie jakość nagrania pozostawia wiele do życzenia, ale ta forma rzeczywiście zachęciła mnie do przeczytania instrukcji).
    Uważam, że jest za dużo tur, myślę, że doświadczonym graczom spokojnie powinno wystarczyć 10 tur do opanowania miasta.

    Kraków 2009 A.D. Gdzieś nad Wisłą
    Wydaje mi się, że to na razie pomysł gry, zarys, ale brakuje planszy i dopracowania szczegółów.

  17. Avatar
    Autor "Wampirów w Nowej Hucie"

    HA!!! Wreszcie pierwsza opinia o wampirach!!! Wielkie dzieki za bardzo mile slowa!

    Co do podcastu … faktycznie to pierwsza proba autora w tym kierunku wiec stad kiepska jakos. Cos niemniej jednak autorowi udalo sie nauczyc i obiecuje ze nastepnym razem bedzie lepiej.

    Rzeczywiscie podczas testow juz po wyslaniu prototypu na konkurs autor doszedl do wniosku ze istotnie wystarczy mniej tur do skonczenia gry. Wciaz jednak pracuje … dzielny autor … nad wyznaczeniem najlepszej liczby tur.

    Faktycznie w tym roku odbywa sie 60 lecie nowej huty. Mysle ze gra moglaby sluzyc jako element promocji (prawdopodobnie trzeba by zamienic wampiry i slugusow na przewodnikow i zwiedzajacych NH … moze jakas wspolpraca z autorem Snakker … :) ). Chociaz z doswiadczenia zdaje sie ze takie promocyjne gry maja raczej niezbyt ciekawa i bardzo prosta mechanike (rzuc kostka i przesun sie) … co moze dyskawlifikowac Wampiry … echm Przodownikow w Nowej Hucie :)

    PS AUTOR nie ma mani wielkosci choc uzycie trzeciej osoby wydalo mu sie zabawne :)

  18. Avatar

    Tak, niektóre części podcastu mają wyraźnie gorszą jakość…jakby ktoś nagrywał to na telefon komórkowy ;). No ale planszostacja też tak zaczynała…

  19. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Może niezbyt jasno się wyraziłem a propos kontraktów reklamowych w instrukcji – są one podzielone na 4 talie, które różnią się między sobą „obszarem działania”. Tzn. że w pierwszej talii mamy do dyspozycji najbardziej ogólne kontrakty, które możemy realizować praktycznie w dowolnej części miasta, natomiast następne talie ten obszar zacieśniają – w ostatniej z nich większość kart opiera się na pojedynczych dzielnicach, a więc żeby kontrakt zdobyć, trzeba być w tych dzielnicach mocniejszym od przeciwnika. To sprawia, że nie tylko „śnieżna kula” jest ograniczana, ale też sprzedawanie billboardów zaczyna nabierać sensu, bo jeśli w ostatniej turze przeciwnik nas ogra w jakiejś dzielnicy, to może się okazać, że lepiej sprzedać te billboardy i kupić jakieś wolne w innej dzielnicy.

    Drugim powodem dla którego sprzedaż może być opłacalna, jest fakt, że ceny różnych billboardów mogą się zmieniać i „rozjeżdżać”. Jeśli przed moją turą jest bardzo duża różnica pomiędzy dwoma sąsiednimi rodzajami billboardów (bo rundę temu ktoś dużo kupił), to łatwo można na tym zarobić pieniądze i kupić za nie o wiele więcej billboardów mniejszych.

  20. Avatar
    Autor "Billboardu"

    No i wtedy pojawia się haczyk polegający na tym, że niby mógłbym kupić dużo billboardów na raz, ale ten za mną się nieźle obłowi jeśli po mnie zostaną ceny wygórowane, więc nie do końca mi się to opłaca… albo raczej opłaca się, ale nie tylko mnie…

  21. Avatar

    Dzięki za odpowiedź. Wiele wyjaśnia.

    Ale w takim razie mam jeszcze jedno pytanko :) (ale się ciekawski zrobiłem :) ). Czy słabiej grający gracz nie sprawia, że ten kto będzie po nim ma duże szanse na zwycięstwo (syndrom Puerto Rico)? Czy przy większej liczbie graczy jest szansa na jakąś strategię, czy po ponownym dojściu kolejki do mnie sytuacja na planszy zmieni się tak bardzo że będę musiał przemyśleć sprawę na nowo? Przykład w swojej turze sprawdziłem jaki jest zbliżający się kontrakt … chcę więc dokupić bilbordy w danej dzielnicy. Jednak zanim tura do mnie dojdzie, dany kontrakt jest już wyciągnięty przez kogoś innego.

    Z innej beczki pytanie do wszystkich autorów … jeżeli mielibyście głosować na któregoś z konkurentów … to na którego przekazalibyście swój głos i dlaczego?

  22. Avatar
    Autor Billboardu

    Hm… dobre pytanie – wydaje mi się, że najgorzej ma ten kto usiądzie naprzeciw słabszego gracza – z jednej strony ten po nim będzie miał ułatwione ze względu na ceny billboardów, a z drugiej ten przed nim będzie miał ułatwione ze względu na to, że to do jego propozycji za kontrakt ten słabszy gracz się będzie musiał ustosunkować. Ale jest parę mechanizmów, na które słabsi gracze chyba nie wpływają znacząco – po pierwsze licytacja spółek neutralnych, po drugie tor lojalności w agencjach reklamowych, no i chyba licytacja o kontrakt. Tak naprawdę wiele rzeczy można sprawdzić dokładnie tylko poprzez żmudne wielokrotne testy – ale to po konkursie :)

    A strategia przy większej ilości graczy przede wszystkim polega na tym, żeby podglądać kontrakty nie te na wierzchu, ale niżej w talii. No i zaczyna mieć duże znaczenie, kto daną rundę skończy, a kto będzie zaczynał następną.

  23. Avatar

    Oczywiście zdaje sobie sprawy ze te gry to porostu propozycje na prototypy, więc testy i dostrajanie mechaniki są przed nimi. Mam nadzieje że moje uwagi pomogą jednak zwrócić uwagę na pewne rzeczy.

    Jeszcze popytam sobie jako ze mogę liczyć na szybkie odpowiedzi :) Hmmm podglądanie niżej w tali … czy nie jest tak że w każdym stosie są tylko dwie karty?

  24. Avatar
    Autor Billboardu

    Jest na planszy wykaz po kolei tur – w sumie mogłem to umieścić w instrukcji, mój błąd.

    po kolei: tura gry; nr talii; ilość kart w stosach w kolejności od najlepszej uprzednio agencji do najgorszej; „duże” punktowanie na koniec tury:

    1. talia I / V – 2/2/2.
    2. talia II / VI – 3/2/2.
    3. talia III / VII – 3/3/2.
    4. talia IV / VIII – 3/3/3, duże punktowanie.
    5. talia I / V – 4/3/3.
    6. talia II / VI – 4/4/3.
    7. talia III / VII – 5/4/3.
    8. talia IV / VIII – 7/6/0, duże punktowanie.

    Dobrze to widać na planszy, nazwy talii to oczywiście numery tur, w jakich się ich używa, no i jak już wspominałem, ta pierwsza talia jest najbardziej ogólna, ostatnia najbardziej szczegółowa.

  25. Avatar

    Obiecuje że to już moje ostatnie pytania do autora B. Wbrew moim intencjom zdominowały one dyskusje sprawiając że pozostali autorzy w zasadzie nie otrzymują tak według mnie cennych komentarzy.

    System kontraktów zdaje się promować agancję która w pierwszej rundzie otrzyma największą wartość w licytacjach kontraktów. Będzie ona miała więcej kontraktów w nastepnych rundach co tylko będzie utwierdzało ją na pierwszym miejcu. To z kolei zmusi graczy z zabieganie o wplywy w niej (ważne w kolejnych licytacjach) a tym samym o wyższe licytowanie jej kontraktów … choć mogę się mylić :)

    A teraz pytania do Wszystkich autorów (coś co często znajduje się na pudełkach):
    Jak ważna jest losowość, strategia, taktyka w Twojej grze?
    Ile trwa rozgrywka?
    Liczba graczy „obsługiwana przez grę”?
    Grupa docelowa (niedzielni gracze, doświadczeni, rodzinna)?
    Który z polskich wydawców według Ciebie najbardziej mógłby być zainteresowany wydaniem gry i dlaczego?

  26. Avatar
    Autor "Billboardu"

    :)
    Po każdej rundzie wartości zdobyte przez agencje się zerują – to sprawia, że w rundzie czwartej wszystkie agencje mają równe szanse na zdobycie prowadzenia. Co więcej, żadna z nich nie jest jeszcze na straconej pozycji, bo w rundzie piątej dwie agencje mają tyle samo kontraktów i rywalizują o drugie miejsce. I dopiero przegrana wtedy ma duże znaczenie. Efekt, który opisałeś ma miejsce rzeczywiście, ale pod sam koniec, wtedy gdy jedna z agencji definitywnie wypada z gry, a reszta toczy bój o prymat na planszy. Kwestia tego, żeby obstawić „właściwego konia” albo wsiąść na niego na tyle wcześnie, by było na nim jeszcze miejsce w siodle :)

    Z suchych informacji – gra od 2 do 6 graczy;
    Długość trwania przy 3-4 graczach około 1,5 – 2 h, przy innych ilościach jeszcze nie wiem;
    Grupa docelowa – bardziej doświadczeni gracze, miłośnicy gier ekonomicznych;
    Z polskich wydawców podobną linię wydawniczą zachowuje Lacerta, czasami Galakta, więc to raczej pierwsze adresy do jakich bym się udał.
    No i element losowy – jest jeden, rozlosowanie kart (dla wszystkich jednakowe), możliwy do ograniczenia poprzez podejrzenie kart wcześniej. Co do zmagań strategii z taktyką, wydaje mi się, że póki co walka nie jest rozstrzygnięta.

    W ramach przeprosin dla innych autorów za zdominowanie dyskusji, spełniam prośbę wyrażoną kilka postów wyżej:

    – Snakker – lekka, zabawna karcianka z niewielkim elementem negatywnym, wygląda i prezentuje się bardzo pozytywnie i zachęcająco, szkoda że język norweski jest tylko w tytule – ciekawe jakby się prezentowały karty zwiedzania po norwesku… Nieco trudności może sprawiać wynalezienie wszystkich możliwych sekwencji w punktacji i dodawanie potęg, szkoda, że nie ma do tego jakiegoś pomocnika typu tabelka lub tor punktacji. Generalnie całość sprawia bardzo przyjemne wrażenie, i dlatego oceniam ją najwyżej z „nie-swoich-gier”, ale twierdzę, że pewien Pan z GF znalazłby sposób żeby ją zepsuć bez użycia nożyczek :)

    – Gdzieś nad Wisłą… – gra równie dobrze mogłaby się toczyć w Wawie, albo w Toruniu :) Drogi Autorze, jak będziesz robił plansze to zrób kilka, będziesz miał od razu dodatki. Pomysł fajny, brakuje mi dopracowania szczegółów (a przynajmniej opisania ich w instrukcji) no i brak pomocy wizualnej trochę przeszkadza w zrozumieniu niuansów, np. zalet użycia silnorękiego w szczególnych sytuacjach. Ta samo szkodzi brak przykładów. Ja z Krakowa nie jestem, więc informacja o ośmiu dzielnicach startowych niewiele mi mówi, bo o ile zrozumiałem zasady wykonywania akcji, o tyle ciężko mi wyobrazić sobie konkretne strategie, typu: czy bardziej opłaca się mieć grupę graficiarzy blisko silnorękiego, czy też rozproszoną po planszy. Dlatego grę oceniam niżej, choć jeśli dołączysz planszę może ocena się zmieni.

    – Wampiry – z bólem serca przyznaję, że temat odstręcza mnie tak bardzo, iż zmusiłem się do przeczytania dopiero gdy przeczytałem, że można zmienić temat na zwiedzanie Nowej Huty – tak też próbowałem spojrzeć na grę i wtedy zaczęła być nieco bardziej interesująca dla mnie, bo znalazłem w niej kilka smaczków. Jeśli autor ma w planach zmianę tematu to bardzo chętnie przyłączę się do testów, niestety póki co jest dla mnie niestrawna, acz nie twierdzę, że jest to zła gra. Z nielicznych obserwacji zauważyłem ciekawy patent z jednoczesną licytacją na dwóch różnych polach akcji, tylko nie wiem, czy gracz „Starszy” nie jest trochę przez grę dyskryminowany, w sensie takim, że jego możliwości są ograniczane.

  27. Avatar
    Autor "Snakker ..."

    Mam dosłownie 5 min. więc odpowiadam na niektóre pytania:

    > Jak ważna jest losowość, strategia, taktyka w Twojej grze?

    Losowość chciałem ograniczyć – jak na lekką karciankę – do minimum. Dlatego gracze posługują się zestawem dokładnie tych samych kart i działają wszyscy na tym samym „aktualnym rynku ofert turystycznych”.

    Ile trwa rozgrywka?
    Przy dwóch osobach 15-20 min.

    Liczba graczy “obsługiwana przez grę”?
    2-4

    Grupa docelowa (niedzielni gracze, doświadczeni, rodzinna)?
    Gra jest pomyślana jako krótki (max. 30 min.) przerywnik między czymś cięższym gatunkowo.

    Który z polskich wydawców według Ciebie najbardziej mógłby być zainteresowany wydaniem gry i dlaczego?

    Nie zastanawiałem się nad tym…
    Podejrzewam, że najbliższe gatunkowo są niektóre gry Kuźni Gier…

    Ale to raczej gdyby tematyka była inna (a początkowo była – najpierw „pajęczyna” gracze to pająki walczące o muchy wpadające w tytułową pajęczynę, później „poszukiwacze złota” równolegle z „wykopaliska archeologiczne”, a na koniec zostało przerobione na potrzeby konkursu na „Kraków”)

    Co do oceny innych projektów – nie podejmuję się teraz dokładnej analizy. Tak w jednym zdaniu…
    Zasadniczo zgadzam się z autorem „Billboardu” co do „Gdzieś na Wisłą”, co do „Wampirów…” – dla mnie z kolei (jako fana fantasy i fantastyki) wielki plus właśnie za klimat i tematykę.
    A „Billboard” – duży plus za bardzo ciekawą mechanikę.

  28. Avatar

    Kolejne wypowiedzi o wampirach … juz zaczynalem watpic :)

    Co do tematu … gra zostala zainsporowana istotnie Wampirami. Autor zaczal sie zastanawiac jakby to bylo zrobic gre o wampirach w Polskich realiach. I wyszly wampiry w Nowej Hucie. Autor sam rozwazal czy temat jest na tyle ciekawy i planowal zmiane na kibicow, sekty, szczury … a nawet wybory. Niemniej jednak osoby ktorym przedstawial projekt stwierdzily, ze temat jest na tylke oryginalny ze warto go wykorzystac. No powiedzicie sami jako to brzmi … „Wampiry w Nowej Hucie” :). Oczywscie o gustach sie nie dyskutuje i jednym sie podoba innym nie.

    Mechanika:
    1. W „Wampirach” nie wystepuje licytacja jako taka. Gracze za to istotnie wybieraja symultanicznie dwie akcje z 8 dostepnych kombinacji (czasem jest ich mniej).

    2. „Starszy”, a wiec praktycznie juz w drugiej turze prowadzacy gracz, nie ma ograniczonych mozliwosci. Natomiast ma on stosuknowo utrudnione zadanie, gdyz nie latwo jest mu przeszkadzac w zagraniach innch graczy (ich akcje beda juz wykonane w jego turze), co chcialbym jednak podkreslic w tej grze nie oplaca sie grac kilku na jednego. Jezeli jeden gracz zostanie przesuniety przez kilku przeciwnikow to daje mu to olbrzymnie mozliwosci zmiany pozycji/akcji czyli cos na co sam musialby poswiecic kilka tur.

    Jeszcze jedno marudzenie. Bardzo brakuje mi opinii Roberta oraz Dominusmarisa. W poprzedniej edycji z przyjemnoscia czytalem ich komantarze.

  29. Avatar

    No i cale ukrywanie poszło w kiszkę … ale pewnie i tak się domyśliliście :).

  30. Avatar

    Taaa, moje uwagi były zapewne baaardzo merytoryczne.

    Przeze mnie to najwyżej można zostać zjechanym za nie przestrzeganie regulaminu!

    Na planszówkach znam się tak sobie, ale gaduła jestem, to dużo piszę.

    Jak czytam, że ktoś miał słaby miesiąc i tylko 60 partii to zaczynam się zastanawiać co znaczy że, według sondaży, Polacy uprawiają mało seksu? Ja to jak kilka razy w miesiącu, to już jest super. Mam na myśli granie…oczywiście.

    Tak serio to się przymierzam do poznania wszystkich instrukcji, ale ostatnio nie mam za dużo czasu.

    Nawet do nich zajrzałem i postaram się dokładnie przeczytać. Na razie nie komentuję.Pierwsze wrażenie pozytywne.
    Wydaje mi się że poziom konkursu wzrósł.

    Dobrze że tym razem nie wystartowałem;)

  31. Avatar

    Dzięki Dominusmarisie za przybycie na wezwanie. Czekamy na Twoja opinie!

    Zawiedziony jestem natomiast ze nie wystartowałeś i bylem skłonny przypuszczać że ukrywasz się pod jednym z autorów!

  32. Avatar
    Autor "Billboardu"

    No i masz babo placek – a ja myślałem, że ktoś poza autorami się jeszcze tym konkursem interesuje… :(

  33. Avatar

    Twoje oczekiwania są zdecydowanie przesadzone :) tak jak moja umiejętność wylogowania się przed postem.

    Za to nie możesz narzekać na liczbę komentarzy z mojej strony ;) Chciałbym aby ktoś autorowi tak wampiry na części rozłożył. Może coś by ciekawego z takiej dyskusji wyszło. Choć i tak autor dziękuje Linie i Tobie za uwagi :)

  34. Avatar
    Autor "Billboardu"

    broń boże nie narzekam na jakość komentarzy, miałem jedynie nadzieję, że będą od osób „postronnych” – teraz się skapnąłem, że ta nasza wymiana komentarzy mimowolnie nabrała charakteru takiego spotkania twórców gier ;) Co nie jest złe same w sobie, tylko cel konkursu był ciut, albo i dwa ciuty inny.

    Tak więc Wojo, przekaż „autorowi”, żeby nie pękał, a jeśli czyta to ktoś jeszcze to prosimy o komentarze (no, śmiało)

  35. Avatar

    Jak dla mnie to tematy na konkurs gier są trochę za ambitne i ,,nieżyciowe”-w sensie grywalności. Tworzenie Piratów XXI jeszcze zdzierżyłem, ale Krakowa-2009 już nie.

    Wiem że mogłem się bardziej przeciwstawić propozycji takiego tematu na Pionku, ale mając całe 0 głosów w konkursie nie bardzo czułem się uprawniony do zaciętego oporu.

    Wolałbym jakieś tematy historyczne, science-fiction albo już nawet fantastykę. Coś co na samą myśl zachęca do tworzenia a innych do poczytania instrukcji, a później zagrania.

    Teraz to taka sztuka dla sztuki.

    Już wiem! Zróbmy konkurs na najlepszą grę o tytule ,,Gole Baby”.

    Interpretacje mogą być różne:

    1)gracze muszą kąpać/przewijać małe dzieci. Nie można wylać ,,dziecka z kąpielą” i takie tam.

    2)kobiecy futbol

    3)… W każdym razie na to bym stawiał:)

    Tak poważnie to proponowałbym na wrzesień zrobić konkurs na grę o wydarzeniach z 1939.
    To da duże możliwości i myślę że jednak nas zainteresuje, niezależnie czy jesteśmy pasjonatem historii czy nie.

    I ostatnie:

    Każdy prawdziwy Eurogracz idzie na wybory do Europarlamentu!
    Nie będą Ameritrashowcy za nas decydować!

  36. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Właśnie, Ameritrashowcy to mieli wybory w listopadzie i wybrali Obamę! Teraz nasza kolej! (ja biorę PKP IC)

  37. Avatar

    dominusmaris … marudzisz Waść. Jak widać nie problem jest stworzyć grę o wampirach (fantastyka/horror) pomimo że oficjalnie temat brzmi Kraków 2009.

    Zresztą autor Bilbordu tak został zniechęcony tematyką fantastyczną że do instrukcji nie chciał nawet zaglądać. Więc nie ma czegoś takiego co wszystkich:
    „… na samą myśl zachęca do tworzenia a innych do poczytania instrukcji, a później zagrania.”

  38. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Robert, tak z czystej ciekawości – jak tam frekwencja? Dużo głosów padło?

  39. Avatar

    Ja też, choć się przymierzałem, nie wziąłem udziału w tej edycji… Dam sobie trochę oddechu… Nie dokończyłem pomysłu, zabrakło trochę czasu, ale u mnie się to nie zmarnuję. Jak już wymyślę mechanikę, to dołożenie fabuły nie jest dramatem… ;p Na razie ciężko mi coś powiedzieć o merytorycznej stronie konkursu, choć prezentacje wydają mi się chaotyczne – nieco spalony pomysł… Wojo idzie za ciosem widzę…

  40. Avatar

    Przeczytałem pierwszą instrukcję, do
    Snakkera.

    1)Instrukcja czytelna, ale te dwa rodzaje żetonów mogą trochę zdezorientować.
    Na początku rozdziału o rezerwacji jest uwaga o miejscu opisu kart akcji i właściwie należałoby od razu do niego przejść, bo dalszy fragment fazy rezerwacji jest bez niego niezrozumiały.

    2)Przydałby się też opis ostatniej rundy z punktowaniem. Czyli co gracze już wcześniej ugrali i w co będą teraz celować.
    ,,Mam to i to, to wezmę to by mieć sekwencje taką i taką”.

    3)Samo punktowanie jest zbyt skomplikowane, karta powinna być liczona raczej tylko w jednej sekwencji. Może bez potęgowania, trochę to za duży bonus się wydaje. Może tylko dodatkowe punkty za ilość kart w największej sekwencji a w ogóle punktują tylko te karty które są w jakiejś sekwencji.

    4)Gra wydaje się być za trudna na grę rodzinną. Poza tym działanie może być bardzo przypadkowe. Niby można coś zaplanować bo wszystkie karty punktujące widzimy, ale aż 5 na 15 kart akcji każdego gracza to jakiś ,,psikus”, który wszystko może pomieszać. Gra wydaje się mieć ciekawą interakcję, w tym tą negatywną. Tyle że to wszystko będzie za bardzo stresujące i konfliktogenne. Masz jakiś pomysł a ktoś cię przyblokuje stopem i nawet nie będzie tego świadom bo dał tą kartę trochę z czapy.

    5)To że akcje układamy w ciemno sprawia że właściwie nie wiadomo co się stanie.
    Chyba lepiej byłoby kłaść je w sposób jawny a żetony kolejności ukrywać.

    Próbowałem zagrać w mojego HEXXI z poprzedniej edycji i chociaż jeden z graczy trochę grał bezmyślnie(nie znał zasad) okazało się że gra jest niegrywalna.
    Nie ma po prostu strategi tam gdzie nie ma informacji.

    Układało się zakryte jednostki na planszy i kiedy nie było już miejsca wszystko się odkrywało, potem wykonywało się ruchy i akcje tym co na planszy się znalazło.
    Myślałem że opcja ,,wywiad”-(zamiast wyłożyć żeton można było podejrzeć jeden z już wyłożonych płacąc odkryciem lub odłożeniem własnego żetonu)-będzie wystarczająca, ale wyszło że raczej nie. Zagraliśmy 1 kolejkę, więc gra mogła się potem rozwinąć, ponieważ część żetonów-jednostki- zostawała na planszy, ale ogólny wniosek jest taki żeby nie przesadzać z ,,grą w ciemno”. Niepewność jest fajnym smaczkiem, ale nie może dominować w grze.

    Wydaje mi się że Norsk może się równie dobrze sprawdzić jak i nie. Założenia ciekawe, ale wychodzi brak testów.
    Oceniłbym to podobnie jak swoją grę z poprzedniej edycji. Dostała zero głosów;)

    Ale nie zrażaj się. Ja się nie zrażam;)

  41. Avatar

    Jak dotąd niewiele osób oceniło grę, ale kilka głosów już otrzymałem. Jest jeszcze kilka dni, ktoś na pewno przeczyta i oceni gry. Mogę zdradzić w wielkiej tajemnicy :), że dwie gry w tej chwili idą łeb w łeb i mają po 8 punktów, a pozostałe niewiele mniej.

    Zachęcam też samych autorów, Wy też możecie głosować. To Wy najlepiej możecie ocenić wszystkie propozycje, bo dogłębnie je analizujecie.

    Obiecuję napisać swoją opinię o każdej propozycji, bo każdą już przeczytałem, ale proszę o cierpliwe poczekanie, aż wcześniej ogłoszę wyniki.

    DominusMaris – już się bałem :), że się nie odezwiesz w tej edycji konkursu. Masz niesamowite dwie cechy: walisz prosto z grubej rury (to w ramach innego wątku) i wywołujesz w ludziach ogromne emocje.

    Ja w swoim imieniu zapraszam do przejrzenia propozycji konkursowych – uważam, że są tego warte. Nie zachęcam, nie zmuszam, nie wymagam, po prostu zapraszam.

  42. Avatar

    Drugie na tapetę idą Wampiry.

    Ponieważ w poprzedniej edycji tak się burzyłem na nie zachowanie tematyki teraz nie wypada mi postąpić inaczej… Burzaaaaaaa! Wystarczy.

    Sama gra bardzo mi się podoba. Jest prosta do zrozumienia a jednocześnie ma swój klimat. Szczerze mówiąc parę elementów jest jakby pode mnie. Tzn. też myślałem o użyciu w konkursie alternatywnej historii Krakowa (ale bez wampirów:)).

    Drugi pomysł który mi się spodobał to ten rondel/zegar. Też kiedyś o czymś takim myślałem, więc fajnie zobaczyć to w grze.

    (Ja zakładałem możliwość ruchu w czasie a więc w obie strony, za to plansza miała dawać dowolność w poruszaniu).

    To chodzenie w dwie strony trochę mnie zastanawia. Miało to ograniczyć elementy?
    Druga sprawa to ilość opętanych. Ich jest z kolei dziwnie dużo jak na taką małą planszę.

    Ogólnie gra zapowiada się ciekawie.
    Jest nieco wtórna. Trochę kojarzy mi się z takim territory control na bazie Monopoly(punkty za opętanych zamiast kasy za domki), z wykorzystaniem mechanizmów rondla i rozkazów z gier a la ,,Imperial” czy ,,Gra o Tron”. Taki miszmasz :)
    Ale czuję że udany ( z tym, że jest to
    gra bardziej dla graczy niedzielnych).

  43. Avatar
    Autor "Wampirów w Nowej Hucie"

    O! Autor dziękuje za miły komentarz.
    „To chodzenie w dwie strony trochę mnie zastanawia. Miało to ograniczyć elementy?”
    Jeśli chodzi o to, że plansza ma kształt wachlarza i dochodząc do ostatniego osiedla trzeba zawrócić, to zawinił projektant starej Nowej Huty ;). Stara część Nowej Huty ma kształt przypominający wachlarz i tak w sumie poszło na planszę – nie kryły się za tym głębsze przesłanki.
    „Druga sprawa to ilość opętanych. Ich jest z kolei dziwnie dużo jak na taką małą planszę.”
    Zgadza się, w zależności od aktywności wampirów opętani mogą opętać osiedla dosyć szybko. W testach wyszło, że tak około 8 robi się ciasno i dochodzi do Armagedonu (bo ktoś wystawił do boju wszystkich opętanych). Wtedy osiedla nieco, mniej lub bardziej, oczyszczają się z tego plugastwa ;).

    „Jest nieco wtórna. Trochę kojarzy mi się z takim territory control …”
    Myślę, że skojarzenia z grami territory control, albo bardziej nawet majority control są jak najbardziej trafne.

  44. Avatar

    Wykonałem małe równanie… W poprzednim konkursie wzięło udział 7 projektantów. W tym nie wzięli udziału Robert C., Dominus i ja, czyli trzech. Pozostało czterech… hmmm…

  45. Avatar

    Podejrzany zbieg okoliczności… „Cztery będzie tą liczbą, a liczba ta to cztery. Nie trzy, nie pięć…”

  46. Avatar

    W tej edycji są też nowi autorzy, więc równanie jest nieprawdziwe.

    Ocen troszkę przybyło, ale nikt z „wielkich” jeszcze nie zagłosował.

    Na pocieszenie autorom powiem, że prawdziwy muzyk nie idzie na koncert do filharmonii lecz bierze partyturę i zachwyca się muzyką. To tylko „my” po przeczytaniu instrukcji zachwycimy się grą, „oni” potrzebują zagrać. Niektórzy są może blisko, bo już po jednej rozgrywce zwyzywają grę od najgorszych.

    (czy muszę pisać, że to żart – bo poczucie humoru na GF wydaje się mieć tendencję spadkową).

  47. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Napisz Robercie na wszelki wypadek, że to ironia i humor sytuacyjny, żeby nie było kłótni znowu :)

  48. Avatar

    Czas na 3 komentarz. Faktycznie niewiele można o Graficiarzach napisać, ale postaram się;)

    Sam temat gry mnie trochę zniechęcił bo jakoś nie przepadam za kulturą hip-hopu(już wolę wampiry), dlatego mogę być nieco tendencyjny.

    Gra wydaje mi się grywalna, ale jakoś mi się nie spodobała.

    Rozgrywka wygląda mniej więcej tak.

    Mamy kilka pionków- ,,Hołmis”-graficiarze, które poruszamy po ulicach. Z ulicami sąsiadują budynki które składają się z szeregu 4 pól. Jeżeli mamy hołmisa koło budynku możemy go zabazgrolić ,,kartą graffiti” z naszej puli, która zajmuje 2 pola. Cała kolejka to 10 akcji. Ruch pionkiem o jedno pole to 1 akcja, za to koszt położenia graffiti zależy od jego wartości. W zależności od tego ile warte są nasze obrazki w danych dzielnicach zdobywamy w nich ,,panowanie”, które daje nam punkty zwycięstwa. Graffiti można zamalowywać, można też blokować jego powstanie panem o wdzięcznym imieniu ,,Silnoręki”.

    Widać że territory control jest na topie:)

    Wszystko to wydaje się w porządku, ale jakoś mnie nie zafascynowało. Pewnie to kwestia tematu.

    Zasady brzmią dość ogólnie i z wypowiedzi autora wynika że nie zostały sprawdzone, także grywalność to spora niewiadoma.

    Nie mam jednak merytorycznych zastrzeżeń, poza tym że strona ,,marketingowa” instrukcji trochę leży. Brakuje przykładów i jakiegoś zobrazowania tekstu z instrukcji.

    Przyznaję, że o tym akurat nie ja powinienem pisać bo w poprzedniej edycji sam do nikogo nie dotarłem.

    No ale jeśli tak na to spojrzeć to w ogóle nie powinienem nic komentować ;)

  49. Avatar
    Aftor Graficiarzy

    Też za wszelkim hipchłopem i wszelkim innym dziadostwem nie przepadam. Wręcz nie cierpię.
    Jednak pomysł jakoś przywarł mi do mózgoczaszki, że nie dało się go wyrzucić. Tak zostało. ;D

    Natomiast – budynki nie muszą składać z li tylko 4 pól.

    Dzięki za minireckę i kilka chwil uwagi. :)

  50. Avatar
    Autor "Billboardu"

    dawaj Dominus…
    Przyjmę to na klatę :)

  51. Avatar

    Uważaj, żebyś nie dostał w powierzchnię reklamową…

    Muszę to wszystko ogarnąć, więc dziś jeszcze poczytam a jutro napiszę.

    Mam dziwne podejrzenie, że jesteś zwycięzcą z poprzedniej edycji…
    i obawiam się że idziesz na Hattrika.

    Robert! Zwijaj kram, zanim będzie za późno!

  52. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Uuu… piękny, soczysty blef.

    Tylko nietrafiony ;D

  53. Avatar

    Tak? Poczekamy, zobaczymy.

    Co do samej gry. Jest niewątpliwie najbardziej skomplikowana, dopracowana i przemyślana. (Nienawidzę Cię za to!)

    Jest oczywiście ryzyko, że to nie będzie tak fajnie działać jak się wydaje,
    ale jednak za dużo pracy w to włożyłeś by wrzucić grę bez sprawdzenia, wiec pewnie
    jest wszystko w porządku.

    Zacznę od instrukcji. Trochę ciężko było mi ogarnąć wszystkie niuanse gry, ale to raczej kwestia dość rozbudowanych zasad, niż złej instrukcji. Brakuje wizualizacji niektórych poczynań, co przy braku elementów pod ręką sprawę jeszcze utrudnia.(Dlatego duży,,-„za instrukcję:)

    Nie mogę za to nie wspomnieć o fajnych wstawkach, które pozwolę tu sobie przytoczyć:

    1)Kraków 1325. Piękne kamienice zdobią jedno z najpiękniejszych miast Europy, dumną stolicę średniowiecznej Polski, gród króla Władysława Łokietka.
    Kraków 2009. Te same piękne zabytki toną pod warstwami upstrzonych jaskrawymi kolorami płacht reklamowych,(…)

    2)Zaczyna gracz, który ma największą wolną powierzchnię reklamową na sobie. (Ewidentnie gra do piwa dla chłopaków w okolicach 30-stki. Przegrałem. Ale przynajmniej to JA zaczynałem!)

    3)Widząc to Władysław III w swojej turze przebija stawkę do 19 i zaznacza swoim kolorem zielonym. Reszta graczy przejęta zgrozą nie bierze udziału w licytacji i zajmuje się czymś bardziej pożytecznym. Edward IV również, bowiem w czasie jego tury z płaczem oznajmia, że nie ma tyle pieniędzy ile ten $#*&@!^$ Władysław III.

    4)Umowa partnerska – gracz wybiera się na kawusię do siedziby wybranej agencji, gdzie brata się z jej właścicielami
    (otrzymuje punkt lojalności). Dodatkowo sprzedaje najnowsze ploteczki z firmy, za co pani z agencji zdradza mu, że za kilka tur szykuje się taki to, a taki kontrakt (gracz podgląda wybraną przez siebie kartę kontraktu tej agencji – nie zmieniając ich
    kolejności – np. druga od góry). Pozostali gracze zgrzytają zębami w bezsilnej złości, bo wiedzą jedynie, którą kartę był on
    podglądnął (w sensie, że drugą od góry). Gracz zaciera ręce i tajemniczo się uśmiecha.

    Co do mechaniki.
    Nie znam za bardzo gier Wallaca, ale gdybym znał to pewnie zaryzykowałbym stwierdzenie, że to gra w jego stylu. Mamy po 2 akcje na kolejkę, które są jakoś tam ograniczone.
    Mamy kontrolę zasobów na planszy i mechanizm zmiany ich wartości i…
    na tym moja wiedza o Wallacie się kończy.

    Ciekawy jest zwłaszcza pomysł zmiany cen.
    To trzeba raczej samemu przeczytać, ale spróbuję to zobrazować. Na torze cen mamy pionki, które zmieniając położenie (lewo/prawo)wzajemnie się przesuwają. Jeżeli rośnie cena najniższa, rosną wszystkie ceny(wszystkie pionki są po jej prawej), jeśli maleje-maleje sama (nie ma żadnych pionków po jej lewej). Ciekawie można używać cen średnich. Jeśli obniżymy swoim działaniem cenę ze środka stawki, ceny po jej lewej też spadną. Ceny po prawej się nie zmienią, ale relatywnie ich wartość wzrośnie. Można wiec jednym działaniem (sprzedażą) obniżyć ceny, w tym ceny billboardów, które zamierzamy kupić w drugiej akcji.

    Mamy też ,,imperialowy” element w postaci agencji neutralnych w których zdobywamy wpływy. Kawusią i kontraktami.

    Wszystko to zapowiada się bardzo interesująco…

    Dodam jeszcze od siebie że to trochę źle że zrobiłeś AŻ taką grę. Trochę nie dajesz szans konkurentom, przekraczając skalę dopuszczalną dla gier na taki konkurs.

    Widać, że ograniczenia regulaminowe powinny dotyczyć także ilości elementów, czasu gry itd.

    Jak już pisałem w wątku ,,planszufki” na forum g-p, chciałbym żeby zwycięskie gry mogły być publikowane w formie ,,drukuj i graj” na internecie. To dawałoby jakąś realną podstawę dla istnienia takiego konkursu.

    Twoja gra powoduje że konkurs od tej idei się oddala, więc mnie to nie cieszy.

    Obawiam się też że Twoje zwycięstwo może się okazać zgubne dla samego konkursu.

    Poprzeczka podniesiona tak wysoko sprawi że z małymi pomysłami nikt się nie będzie zgłaszał.
    To też nie dobrze.

    Na zakończenie. Zrobiłeś bardzo dobrą, może nawet świetną, grę. Mam nadzieję że uda Ci się ją skonwertować na ciekawszy temat i będziesz mógł spróbować ją wydać.

    Ale mimo wszystko mam nadzieję że TEGO konkursu nie wygrasz.

    Mam też nadzieję że na tyle jasno się wyraziłem, że nie poczujesz się skrzywdzony.

  54. Avatar
    Autor "Billboardu"

    Hm…
    Mam olbrzymią nadzieję, że uda mi się tą grę wydać – startuję w tym konkursie po to, żeby zwiększyć tego szanse. Nie wiem, czy to źle. Którakolwiek z gier z tego konkursu, jeśli zostanie wydana w przyszłości – moim zdaniem tylko podniesie jego prestiż. A to chyba dobrze, co nie?

  55. Avatar
    Autor "Billboardu"

    A poza tym – jestem dumny z faktu, że potrafię zrobić taką grę (mimo jej wszystkich niedociągnięć z których zdaję sobie sprawę) i konkurs traktuję poważnie także dlatego, że zdecydowałem się dać na niego najlepszą grę, jaką jestem w stanie teraz zrobić.

    Oczywiście rozumiem Twoje argumenty, ale mam trochę inne oczekiwania wobec samej idei konkursu, bądź co bądź – najbardziej poważanego w tej chwili w Polsce konkursu dla twórców gier. *

    W poprzedniej edycji zrobiłem grę, o której mówiono, że jest ciekawa, oryginalna, ale nie sposób jej ocenić, „bo w grę zręcznościową trzeba po prostu zagrać”. Uniosłem się ambicją i zrobiłem grę lepszą. Teraz słyszę, że zbyt dobrą. Mam wrażenie, że to nie o to w tym konkursie chodzi.

    * – rany, teraz do mnie dotarło jak kiepsko jest z tworzeniem gier planszowych w Polsce, skoro ten konkurs ma tak słaby odzew.

  56. Avatar

    No właściwie to trzeba by powiedzieć że
    ,,na bezrybiu i rak ryba”.

    Ten konkurs nie zwiększy Twoich szans i prawdę mówiąc to chyba jeszcze nie czas w Polsce na wydawanie takich gier.

    Możesz uderzyć do tych wydawnictw, które częściowo wydają na rynek zagraniczny a mówiąc ściślej na Essen, bo chyba poza targami mało co eksportujemy.
    Zacznij od ,,Kuźni Gier”.

    Powodzenia.

  57. Avatar

    Sądzę, że nie ma sensu już ukrywać się pod pseudonimem „Autor Snakker…”

    Diminus bardzo trafnie ujął kwestię złożoności gry w takim konkursie. Ja z rozmysłem wybrałem najprostszy z 3-4 moich pomysłów nad jakimi sobie siedzę w wolnych chwilach (m.in. Winnice z forum g-p, które Dominus także oceniał) przystosowałem go do tematyki konkursu. Powód – po burzy jaką wywołały uwagi Dominusa parę dni temu wydaje mi się oczywisty. Bardzo ciężko ludzi zachęcić do zapoznania się z prezentowanymi pracami (i nie ma co im mieć tego za złe). Wydawało mi się więc, że łatwiejsza (w sensie skomplikowania mechaniki) gra ma większe szansę w takim konkursie.

  58. Avatar

    Pomijając moje przemyślenia na temat tego czy gra jest gotowa do wydania czy nie … te, jeżeli jesteś zainteresowany, mogę przekazać po konkursie.

    Jeżeli byłeś na warsztatach twórców na pionku powinieneś wiedzieć że w PL powstaje bardzo dużo gier i nie jedna z nich to pozycja „dla graczy”. Moje osobiste przemyślenia są takie ze z tworzeniem gier w Polsce nie jest źle. Natomiast z wydawaniem … hmmmmm na zachodzie tez nie jest łatwo wydać grę w wydawnictwie o ile nie nazywa się człowiek Kramer, Knizia, Wallace tudzież kilka innych nazwisk.

    Natomiast śmiem twierdzić, w zgodzie z Dominusem, ze faktycznie Polska nie jest gotowa na wydanie swojej „gry graczy” … chyba, ze jesteś gotów zrobić to swoim sumptem. Większą, moim zdanie, szanse mogli by mieć zręcznościowi piraci.

    Zgadzam się też z Sogor-em większe szanse w konkursie zdają się mieć gry prostsze. Myślę nawet że Wampiry są ciut zbyt skomplikowane (a może instrukcja jest zbyt szczegółowa instrukcja)

  59. Avatar

    Biorąc pod uwagę że tylko my głosujemy wygra gra na którą ja zagłosowałem, chyba że Robert mnie skontruje ;) Wy chyba nie byliście takimi frajerami by poza daniem sobie 5 punktów oddać jeszcze jakiś głos? ;)

  60. Avatar
    Autor "Wampirów w Nowej Hucie"

    Jeszcze dwa słowa/przemyslenia luźno nawiązujące do komentarza DominusMarisa:
    1. Porównanie do Monopoly z opętanymi zamiast kaski … chyba jednak chybione. Ruch jest zupełnie nie losowy, nie traci się będąc na „osiedlu przeciwnika”
    2. Chodzenie po dzielnicy i Kręgu o tyle a nie więcej pól – zmusza do myślenia i planowania. Jeżeli chcę zrobić to a to to wcześniej muszę się znaleźć tutaj na kręgu a tam na dzielnicy więc teraz zrobię …
    3. Gra istotnie łączy kilka znanych mechanizmów … może nie w przełomowy sposób ale o ile mi wiadomo dość oryginalnie :)

  61. Avatar

    Chodziło o ruch po (pół) okręgu. Dziwiłem się że nie ma tu standardowej planszy-mapy.

    Ponieważ w chińczyku i MiM nic się nie kładzie na polach, jedyne co mi przyszło do głowy w tej kwestii to Monopoly z domkami.

    W innych kwestiach gra nie jest podobna do Monopoly a wtórności elementów układanki za wadę nie uważam.

  62. Avatar

    Wielcy z GF jednak głosują.
    Otrzymałem głosy od DominusMarisa.

    Otrzymałem też oceny gier od jednego z szanowanych redaktorów GF z krótkim komentarzem – czekam na pozostałych, bo na pewno da się znaleźć tę chwilę na przejrzenie instrukcji.

  63. Avatar

    O przepraszam – rozróżniłem w punktacji inne gry – co prawda tylko sobie dałem 5 ;D, ale dwie inne gry dostały ode mnie punkty.
    Też nie widzę sensu się ukrywać, zresztą mam wrażenie, że kto chciał to mnie zidentyfikował po postach z innego wątku. Napisałem „Billboard”.

    PS. Dominus, ale Cię zaszczyt kopnął :)

  64. Avatar

    Prawda? Aż się nie mogę w fotelu zmieścić, tak mi się z dumy spuchło.

  65. Avatar

    Nie wiem, co Ci poradzić – nasmaruj się oliwą może :)

  66. Avatar

    Taki spuchnięty i naoliwiony…
    zupełnie jak kurczak w piekarniku.

    Mam nadzieję, że tym szanowanym redaktorem
    Roberta, nie jest… On sam.
    Oczywiście nikomu nie ujmuję;)

  67. Avatar

    Tak a propos:

    Robert, do której trwa głosowanie i kiedy się można spodziewać wyników?

  68. Avatar

    Czekacie na wyniki?

    Gra nr 1”Snakker du norsk?”- 26 punktów
    Gra nr 2”Wampiry w Nowej Hucie”- 45 punktów
    Gra nr 3”Gdzieś nad Wisłą”- 9 punktów
    Gra nr 4”Billboard”- 34 punkty

    Zwyciężył pomysł na grę ”Wampiry w Nowej Hucie”. Gratuluję autorom (jest dwóch współautorów) – udało im się już po raz drugi zwyciężyć.

    Dziękuję wszystkim projektantom gier i osobom głosującym za wzięcie udziału w konkursie.

    A dla ciekawskich kilka dodatkowych informacji.
    Takie oceny otrzymały poszczególne gry:
    Gra 1 – 4433222221100
    Gra 2 – 5555555531100
    Gra 3 – 2111111100000
    Gra 4 – 5555333211100

    W głosowaniu wzięło udział 13 osób. Wśród nich były dwie osoby, które są redaktorami GamesFanatic – nie wliczając mnie, bo jestem tylko osobą współpracującą i nie wliczając DominusMarisa (no i skończyło się rumakowanie).
    Ostatni głos otrzymałem w piątek o godz. 19:02.

    Zapraszam na Pionek za tydzień. Tam na pewno będzie można zagrać w grę, która zwyciężyła i w wiele innych.

  69. Avatar

    Serdecznie gratuluję zwycięstwa wojo (i autorze „Wampirów” – nie wiem, czy jesteście w jednej, czy w dwóch osobach ;). Cieszę się, że walka była zacięta, choć szkoda, że głosowało mniej osób niż poprzednio.

  70. Avatar

    No to pięknie. Bałem się hattrika i se strzeliłem samobója.
    Trzeciego razu nie będzie.
    Obiecuję;)

    Póki co pozostaje mi Wam pogratulować.
    Gratuluję:)

  71. Avatar

    Ha! Tuż za podium!

    Również gratuluję zwycięzcom i reszcie uczestników! :)

  72. Avatar

    Robercie, czy starczy Ci czasu przed Pionkiem na napisanie paru uwag, jak po poprzedniej edycji? Napisałeś też, że część głosów dostałeś z komentarzem, więc jeśli mógłbyś je przytoczyć to byłbym wdzięczny – a, i wojo – chętnie usłyszę uwagi także Twoje, napomknąłeś, że masz kilka…

  73. Avatar

    Dziękuję wszystkim osobom, które zagłosowały na Wampiry w Nowej Hucie. Szczególne podziękowania wszystkim, którzy przeczytali instrukcje i podzielili się swoimi opiniami i uwagami – na tym nam, autorom, najbardziej zależy.
    Gratuluję wszystkim autorom. Może wzięło udział mniej głosujących, ale nowa forma głosowania była lepsza i ciekawsza – do końca nie wiadomo było, kto wygra.

  74. Avatar

    [rant]Przemyślenie po konkursowe: Boskiolo jak na osobę, która nie miała ochoty nawet przeczytać projektu konkurentów to bardzo domagasz się rzetelnego przeczytania swojego. Jeżeli oczekujesz opinii innych dobrze poświecić trochę swojego czasu na uważne przeczytanie instrukcji innych i podzielenie się swoimi przemyśleniami.[rant off]

    Uwagi, które być może powinieneś rozważyć:
    – Ilość elementów i manipulacja nimi. W pewnym sensie gracze będą musieli przesuwać cale tony małych kosteczek a ich przypadkowe małe przesuniecie (np. rękawem) może prowadzić do nie możności odtworzenia sytuacji. Euro gra nabiera charakteru dużej gry wojennej (http://boardgamegeek.com/image/209670) pod tym względem.
    – Trochę wynikające z powyższego – Wydaje się ze ciężko może być, bez długiego wpatrywania się zobaczyć jakie bilbordy są moje, kogo innego, neutralne, do kupienia – zajęte/nie zajęte.
    – Doświadczenia z małymi kosteczkami w TtA – generalnie ludzie na to narzekają, choć rozmach tamtej gry zdaje się to równoważyć … jak będzie z Twoja gra?
    – Napisałeś ze efekt kuli śnieżnej jest w tej grze równoważony przez losowość kontraktów. Czy to ich szczęśliwe rozłożenie nie będzie w takim razie decydować o zwycięstwie?

    Ciekawe mechanizmy:
    – Najbardziej podoba mi się mechanizm zmiany cen bilbordów. Nie kojarzę innych gier z tego typu rynkiem. Jeżeli nawet ta gra nie „wypali” warto go i tak wykorzystać.

    Luźne przemyślenia
    – Na początku gry aż tak dużo bilbordów nie jest zajętych … czy jednak nie czyni to pierwszych licytacji dość trywialnymi?
    – Ograniczenie do jednej akcji sprzedaży i jednej kupna?
    – Skalowalność?

  75. Avatar

    Czas na moje parę uwag o grach:

    ”Kraków 2009: Snakker du norsk?”

    Kilka słów na początek: to jest ta gra, która najbardziej mi się spodobała. To jest taka gra, jaką chciałem zobaczyć w tym konkursie. To jest ta gra, którą oceniłem najwyżej, ale nie jest to gra idealna. ”Snakker du norsk” w swoim wstępie i nazwie sugeruje, że znajdę w niej ciekawy element ”językowy” i tu niestety najbardziej się zawiodłem.

    Patrząc na grę od strony edukacyjnej, ma ona ogromny potencjał. Na ponad pięćdziesięciu kartach można umieścić wspaniałe zdjęcia najlepszych zabytków Krakowa, najciekawszych miejsc, wsparte dobrą informacją turystyczną, do tego przygotowane w różnych językach – wszystko to, co wspaniale może promować miasto. Czyż to nie lepsza i ciekawsza forma, niż suche przewodniki po Krakowie?
    Oczywiście równie dobrze może to być inne miasto, nie tylko Kraków, ale to raczej kolejna zaleta, a nie wada tej gry. A jeśli chodzi o specyfikę krakowską, to gratuluję autorowi trafnego i klimatycznego wykorzystania Lajkonika i obwarzanka/precla.

    A teraz kilka słów od strony technicznej. Gra jest dopracowana i w pełni grywalna. Śmiem twierdzić, że dobrze będzie się skalować i rozgrywka w dwie osoby będzie tak samo ciekawa, jak rozgrywka w cztery osoby. Proste, a w każdym razie nie za bardzo złożone zasady, pozwolą na grę nie tylko zaawansowanym graczom i przede wszystkim pozwolą na szybkie tłumaczenie gry.

    Do autora: musisz jeszcze trochę popracować nad pisaniem instrukcji. W poprzedniej edycji wszyscy mieli z nią problem, teraz jest zdecydowanie lepiej, ale jeszcze nie idealnie. Za dużo uwagi poświęciłeś opisowi skalowalności, powtarza się w wielu miejscach i zamiast pomóc, utrudnia czytanie instrukcji. Może po prostu skupić się na jednej grupie np. czterech graczy, a różnice dla innego układu graczy wyjaśnić na końcu. Druga rzecz, która utrudnia zrozumienie, to brak krótkiej informacji o tym, jak przebiega rezerwacja. Dopiero opis akcji to wyjaśnia, ale to trochę za późno. Czytając o planowaniu i rezerwacji trzeba się domyślać, że na kartach pojawią się żetony rezerwacji.
    Dobrze zrobiłeś umieszczając kilka przykładów w instrukcji. Zdecydowanie powinieneś dodać jeszcze przykład liczenia punktów z ułożonych na kilka sposobów sekwencji kart. W praktyce to liczenie jest łatwe, ale sam jego opis może komuś nie wystarczać, zwłaszcza, że to potęgowanie to już wyższa matematyka:).

    I jeszcze kilka uwag ”testerskich”. Ta gra tak mnie zaintrygowała, że szybciutko przygotowałem i wydrukowałem sobie karty i spróbowaliśmy zagrać w cztery osoby. Z zasadami i tłumaczeniem nie było problemu.
    Gra ma fajną interakcję. Gracze próbują zbierać swoje wycieczki, ale to tu, to tam nawzajem sobie wyrywają karty lub próbują sobie przeszkodzić kartami akcji. Dla minimalnego zwiększenia interakcji zabroniliśmy planowania po obu stronach wierszy i kolumn (można było wystawiać karty tylko po lewej i u góry). Wydaje mi się, że to ciekawszy sposób, ale przepraszam, że pozwoliłem sobie tak zmodyfikować reguły.
    Niektóre karty akcji są silne, zwłaszcza ”przesuń o jedno” i ”stop”, ale nie uważam, że to źle – każdy przecież dysponuje takim samym zestawem akcji. Duża ilość ukrytych informacji (czyli zakryte karty akcji i zakryte żetony rezerwacji) nie utrudniają gry lecz dają pewną możliwość blefu i planowania.

    Jest chyba jedna poważna wada w zbalansowaniu gry. Karty obwarzanka są niegrywalne. Nikt tej karty nie weźmie licząc tylko na zwycięstwo w przypadku remisu. Zdecydowanie lepiej wziąć każdą inną kartę, bo jeśli dobrze zrozumiałem każda ma od 1 do 3 punktów, więc i tak podniesie punktację, a obwarzanek niestety nie. Bardzo bym prosił, żebyś wymyślił jakąś inną funkcjonalność dla obwarzanka, bo szkoda go z gry usuwać.
    Druga sprawa to Lajkonik i jego –1 punkt. Jest on tak naprawdę wart 3 punkty (bo zawsze go dodamy gdzieś do pary uzyskując co najmniej 4 punkty), więc jest niemal bezcenny i każdy będzie chciał go zdobyć. Myślę, że trzeba by się zastanowić, czy jego wartość punktowa nie powinna być o wiele niższa, może –3, a może nawet –4 punkty.
    I jeszcze sprawa potęgowania. Według mnie dobrze pomyślane (jak sekwencje cywilizacji w StoneAge), ale powyżej czterech kart może być za mocne. W próbnej rozgrywce udało mi się ułożyć pełną wycieczkę po okolicach Krakowa i dzięki temu miałem mnóstwo punktów. Myślę, że można by na próbę (ale trzeba zrobić wiele testów) zrobić tabelkę zamiast potęgowania, gdzie punkty nie rosłyby aż tak silnie w zależności od długości sekwencji. Taka tabelka ułatwiłaby też może graczom liczenie.

    Podsumowując: gra do mnie trafiła. Ciekawe, czy krakowscy wydawcy (Kuźnia Gier, Wolf-Fang, Galakta, a może jeszcze Imperium) nie mogliby się nią zainteresować i przy współpracy z miastem Kraków wykorzystać do jego promocji. W sprawach wydawniczych to niestety mam zerowe doświadczenie, ale przed oczami wyobraźni widzę taką karciankę, ładnie zilustrowaną i przyciągającą oko turystów, a gdyby wzbogacić ją o elementy językowe, to zwłaszcza zagranicznych turystów. No tak, ale to tylko moja opinia, a w konkursie gra nie wygrała.

    ———————

    ”Wampiry w Nowej Hucie”

    Po pierwsze nie spodziewałem się takiego podejścia do tematu, ale świadczy to tylko o tym, że zawsze da się wymyślić grę, nawet jeśli temat nie trafia w nasze upodobania. Gratuluję autorom pomysłu i muszę przyznać, że całkiem sprytnie uwikłali wampiry w tematykę współczesnego Krakowa, a dokładnie obchodzącej swoje 60-lecie dzielnicy Krakowa, Nowej Huty.
    Wstęp do instrukcji tak bardzo pobudził moją wyobraźnię (niestety lubię fantastykę i fantasy), że od razu z pozytywnym nastawieniem podszedłem do gry.

    Autorzy dodatkowo zaskoczyli chyba nie tylko mnie sposobem zaprezentowania swojej gry. Przygotowanie krótkiego podcastu i połączonej z nim prezentacji nie było typowymi kilkoma słowami wstępu. Po raz kolejny gratuluję pomysłu.

    Wampiry wygrały konkurs, więc nie będę więcej chwalił (a wypadałoby i za dobrą instrukcję i za dopracowanie zasad i za wiele innych elementów, bo autorzy naprawdę się postarali). Pozwolę sobie raczej napisać co mi się nie podobało.

    Do autorów: największy minus, jaki powinniście dostać, to za niewłaściwy pomnik na planszy :). No cóż, starego Nowohucianina nie oszukacie.

    Skoro jestem przy planszy, to na poważniej, brak jest na niej toru władcy mroku (chyba miał być dookoła). Przy czytaniu instrukcji można się było przez to pogubić, który tor jest do czego. A z bardziej praktycznego punktu widzenia np. funkcje osiedli nie powinny być narysowane na nich na środku, bo w czasie gry zostają zasłonięte przez znaczniki opętanych i robi się zamieszanie. Podobnie na torze czasu, bo tam też czasem jest kilka znaczników na jednym polu. Jak to rozwiązać bardziej ergonomicznie – wymyślcie, może np. dodatkowa plansza/żeton pomocy. A osiedle Handlowe powinno być zdecydowanie większe od pozostałych. Nie, tak nie jest w rzeczywistości, ale w grze na tym osiedlu każdy kładzie pięciu opętanych i robi się tam bardzo ciasno.

    Jak już się pewnie domyślacie w ”Wampiry” także spróbowałem zagrać. Rozegraliśmy w cztery osoby kilka tur, piętnastu nikt by nie wytrzymał, więc jest to element do dopracowania. To czego się obawiałem czytając instrukcję potwierdziło się w praktyce: duży chaos w czasie gry.
    Ten duży chaos wynika przede wszystkim z dużej ilości wykonywanych akcji. Każdy gracz realizuje akcję z toru czasu i z osiedla, na którym się znalazł. Większość z tych akcji wpływa na zmianę ilości opętanych, ma bardzo silną interakcję i wpływ na żetony i znaczniki innych graczy, a w efekcie na ciągłe zmiany na planszy. Przy czterech graczach nie sposób przewidzieć co się stanie i cokolwiek zaplanować.
    Podejrzewam, że zupełnie inaczej wygląda rozgrywka w dwie osoby i że gra jest bardziej przeznaczona na dwóch graczy, niż na większą ich liczbę. Oczywiście żadna to wada, po prostu taki charakter gry, ale może warto to wytestować i wyraźnie zaznaczyć w opisie gry.

    Akcje na osiedlach dobrze się sprawdzają, mocne osiedla są daleko od siebie, opętani powoli rozłażą się po Nowej Hucie, natomiast akcje na kręgu czasu nie do końca mi pasowały. W naszej rozgrywce każdy szybko chciał osiągnąć Godzinę Sabatu (nazywaliśmy ją godziną straszenia). Tajemnicze doniesienia kilka razy były obstawione, ale szybko pojawiły się plusiki na osiedlach, a na zatrzymywanie się na Podłych oszczerstwach nikt nie chciał tracić czasu, bo z Błyskawicznej reakcji od razu skakał na Nietoperza. Pomyślcie nad innym rozkładem akcji na kręgu czasu, może np. zamiana miejscami pola 1 i 4, a może wyrzucenie akcji Błyskawiczna reakcja.

    Rozgrywka przebiegała sprawnie już po drugiej, czy trzeciej turze. Z liczeniem punktów nie było problemu. Trochę uwagi wymagało ustalanie kolejności co turę. Tutaj jest moje pytanie: w instrukcji nie jest to napisane, ale domyślam się, że w każdej turze gracz będący na pierwszej pozycji na torze kolejności zostaje nowym ”Starszym”. Ma to znaczenie przy zmianach kolejności i dla wygody przydałby się chyba znacznik dla takiego gracza – taki ładny wampirek :)

    Podsumowując: pomysł sprawnie łączy kilka znanych mechanik w efekcie dając grywalną pozycję. Tematyka jednych odrzuci, innych zachęci, ale z tego zdajecie sobie sprawę. Osobiście gratuluję i oby poziom Waszych pomysłów szedł w górę w kolejnych edycjach, ale też żebyście mieli z kim rywalizować.

    ———————

    ”Kraków 2009 Gdzieś nad Wisłą”

    Jak wynika z samego wstępu do instrukcji pomysł na grę powstał szybko i nie jest do końca dopracowany. Ale takie pomysły także mają swoje miejsce w tym konkursie. A co mogę o nim powiedzieć?

    Sama idea zrobienia gry o grafficiarzach jest bardzo ciekawa. Czy to Kraków, czy inne polskie miasto, czy wręcz po prostu ulice i budynki w jakiejkolwiek metropolii, temat graffiti na ścianach nie będzie całkowicie abstrakcyjny. Mogę sobie wyobrazić ładne, stylowe, artystyczne graffiti na kartach do gry, mogę sobie wyobrazić ładnie przedstawione dzielnice miasta na planszy, szkoda jedynie, że mechanika gry bardziej będzie kierowała w stronę wandalizmu, niż w stronę artystyczną tej nowej dziedziny sztuki. Ale czy będzie nam przeszkadzać odrobina wandalizmu w grze planszowej, chyba wręcz przeciwnie.

    Pomysł na tę grę niestety nie został wsparty dobrą instrukcją. To, czego najbardziej brakuje, to szkic planszy. Po kilku chwilach zastanowienia wyobrażam sobie kilka ulic, skrzyżowanych za sobą, każda podzielona na odpowiednie pola. Przy tych ulicach budynki, po jednym przy każdym polu ulicy. Budynki są wielkości ”jednej kratki”, podczas gdy karty graffiti są wielkości ”dwóch kratek”, więc zamalować zawsze można dwie fasady. Budynki ograniczone ulicami tworzą dzielnice, które my, jako gracze, będziemy się starali opanować. Będziemy też swoimi bazgr… graffiti (jak to ujął autor) zajmować budynki na ulicach i w dzielnicach przeciwników.

    Od strony tematycznej: fajnie, od strony mechaniki: obawiam się, że za mało ciekawie. Co prawda jest pomyślana interakcja – pokrywanie swoimi malunkami wcześniej zaszprejowanej ściany przeciwnika, ale obawiam się, że rozgrywka to będzie tylko układanka swoich obrazków. Dodatkowo losowo uzyskiwane karty o różnych wartościach mogą irytować, bo ta losowość będzie wpływać na ruchy gracza. Nie wiem, czy gdyby dodać lepsze i gorsze dzielnice, wartościowsze ulice, trudniej dostępne, ale lepiej punktowane budynki, czy to by trochę nie pomogło. Fajny element to obstawianie skrzyżowań swoim ”Silnorękim”, ale chroni on tylko kilka pól na ulicach, a skoro dzielnic jest osiem, ulic pewnie kilkanaście, to pól na planszy będzie kilkadziesiąt. A może cała sztuka dopracowania tej gry to właśnie wymyślenie odpowiedniej planszy z właściwie zaprojektowanym układem miasta? No ale cóż, czy będziemy projektować nowy Kraków?

    Do autora: nie zrażaj się. Nie zrażaj się tym, że dostałeś niewiele głosów, tym że nie każdy spróbował nawet wyobrazić sobie Twoją grę, tym że mnie ona też nie zachwyciła. Te kilka punktów, które uzyskałeś z ocen niech Cię zachęcą do dalszych prób. Życzę powodzenia w kolejnych edycjach.

    ———————

    ”Billboard”

    Ta gra nie będzie grą rodzinną, ta gra jest zdecydowanie dla graczy. To wcale nie jest wada i bynajmniej nie umniejsza to jej rangi w konkursie, ale wielu z potencjalnych odbiorców/czytelników mogło to zniechęcić. Aby zagłębić się w instrukcję tak rozbudowanej gry, trzeba poświęcić trochę więcej czasu.

    Niestety instrukcja nie przedstawia wszystkiego wystarczająco jasno, co potwierdza się w dyskusjach, jakie już tu były przeprowadzone. Część informacji znajduje się na planszy (to dobrze w czasie rozgrywki, ale nie aby poznać grę), a pewne pojęcia wyjaśnione są zbyt późno (długo nie mogłem rozróżnić kupienia billboardu i sprzedania go pod reklamę, aż na końcu instrukcji znalazłem stosowny obrazek). Duży plus za humor w instrukcji, także ten zbliżający grę do tematu.

    Na temat gry już tutaj sporo się dyskutowało, nie będę więc tego powielał. Stanę może troszkę w obronie autora. Gra ma dużo drobnych elementów, dużo przestawiania, zaznaczania, wręcz manewrowania swoimi kosteczkami, ale taki już jej charakter i o taką grę autorowi zapewne chodziło. Gra będzie wymagała żmudnego zastanawiania się i przeliczania co się bardziej opłaci, kupić, sprzedać, poczekać, ale o to właśnie też autorowi chodziło.

    Do autora: jeśli rzeczywiście myślisz o wydaniu takiej gry (niekoniecznie w tej tematyce) to musisz bardzo popracować nad instrukcją. Przy tej złożoności musi ona jasno i dokładnie tłumaczyć każdy element rozgrywki. Musisz znaleźć graczy, którzy lubią takie złożone, ekonomiczne gry i testować ją. Pewnie wiesz już, jakie to trudne. A ja Ci dziękuję, że w ramach konkursu pokazałeś wszystkim właśnie tę swoją grę. Jak widać kilka osób na nią zagłosowało. Ten konkurs ma promować twórców, a Pionek chce ich wspierać. W poprzedniej edycji autor ”Bosmana” nie wygrał, ale dzięki konkursowi miał możliwość spotkania się z wydawcą na Pionku. Życzę i Tobie tego.

  76. Avatar

    Bele czem się nie zrażam. :)
    Dzięki.

  77. Avatar

    Dziękuję za uwagi, da mi to sporo materiału do przemyśleń przy poprawianiu instrukcji i może mechaniki.

    Wojo – oferowałeś pomoc, więc z niej skorzystałem. Faktycznie, nie miałem ochoty czytać instrukcji do „Wampirów”, ale przeczytałem i częścią uwag się podzieliłem. Może nie jest to równomierna wymiana informacji, ale mimo wszystko jest to wymiana dwustronna. Nie prosiłem innych autorów, tylko Ciebie, bo to właśnie Ty się zaoferowałeś. Dziękuję Ci więc za uwagi tym bardziej, bo wiem, że to zajmuje trochę czasu, a chęci nie zawsze starcza.

  78. Avatar

    Robercie – dzięki za uwagi. A to, że chciało Ci się stworzyć własną wersję gry i zagonić do niej jeszcze trzy osoby – to chyba najfajniejsza rzecz jaka mogłem (jako autor) przeczytać. A co do konkretów:
    -obwarzanek pierwotnie miał dawać możliwość graczowi, który go zdobył ponownego użycia jednej z jego zużytych kart akcji kosztem odłożenia dowolnej – nie użytej jeszcze (z ręki) karty akcji
    -opcja nr. 2 miał dawać możliwość dodatkowej rezerwacji przy karcie akcji „1 rezerwacja” (czyli w sumie miał powodować akcję jak karta „2 rezerwacje”)
    Ale wydawało mi się, że to zbyt duże bonusy i tuż przed wysłaniem projektu zmieniłem znaczenie karty „obwarzanek” na ten z instrukcji. Jak widzę (z Twoich testów) był to zapewne błąd
    -lajkonik – Twoje argumenty co do punktacji tej karty w 100% mnie przekonują, teraz widzę, że wartość -4P byłaby odpowiedniejsza

    A na przyszłość moja propozycja. Jeśli będą kolejne edycje konkursu – może nie narzucać tematyki (co jak widać – da się zawsze nagiąć/obejść ;) tylko podać jakiś konkretny element mechaniki – np. wykorzystanie licytacji w rozgrywce, plansza 5×5 itp.

  79. Avatar

    Ten Anonim powyżej to ja ;)

  80. Avatar

    Robercie,

    Wielkie dzięki za komentarze i podobnie jak autor „Snakker …” to wielkie wyróżnienie dla nas że miałeś ochotę zagrać w naszą grę.

    Przychylam się do Twoich komentarzy odnośnie wampirów. Są niezwykle trafne. Część problemów zauważyliśmy już po wysłaniu gry na konkurs i mamy pomysły jak je rozwiązać.
    – Pomnik przedstawiony na planszy pochodzi z Petersburga … sam jestem z Nowej Huty i to oszustwo przyszło nam ciężko … powód jest jednak prozaiczny nie mogliśmy znaleźć zdjęcia Nowohuckiego Lennia :)
    – Tor punktów władcy mroku istotnie miał być na planszy. Zabrakło nam trochę czasu i koncepcji graficznej.
    – Jak słusznie wcześniej napisała Lina, faktycznie gra nie wymaga aż 15 tur. Tutaj zgadzam się i z Tobą Robercie. Początkowo myśleliśmy, że 10 tur powinno wystarczyć jednak wymaga to jeszcze testów.
    – Chaos przy czterech osobach. Ponieważ (praktycznie) jedyna losowość w „Wampirach …” to działania graczy to istotnie im więcej osób tym trudniej coś zaplanować. My testowaliśmy grę tylko dwuosobowo. Wtedy elementy planowania i przewidywania stają się kluczowe. Przy większej ilości osób gra pewnie nabiera bardziej charakteru lekko szalonego party game dla graczy. /* Ciekawostka, … gdy zaczynaliśmy przygotowywać projekt gra miała być na 3-6 osób :) a najlepiej sprawdza się w ostatecznej wersji na 2 może 3 – ważna nauczka :) */
    – Rozkład akcji na kręgu czasu … ten przeszedł już jedną poważną modyfikacje. W naszych testach również wyszła słabość Podłych Oszczerstw. Nasz aktualny pomysł na poradzenie sobie z tym to możliwość obniżenia punktacji na polu zajmowanym przez dowolnego wampira. Osłabi to (nieznacznie) przy okazji najczęściej wybieraną akcję – godzinę straszenia.
    – Oryginalnie „Starszy” miał być cały czas ten sam. Uznaliśmy, że ciągle zmieniająca się punktacja i liczba opętanych będzie wystarczająca do ustalenia kolejności. Niemniej jednak Twój pomysł jest genialny i wchodzi oficjalnie do zasad :) (jeżeli nie masz nic przeciwko oczywiście).
    – Zasłaniane ikony … zastanawialiśmy się nad tym. Istotnie pomoce gracza by się przydały.

    PS: Co do billboardu tak jak pisałem moje uwagi to porostu komentarze od gracza czyli osoby która mogłaby być zainteresowana zakupem wydanej wersji. Autor gry może zdecydować czy są słuszne czy nie i od tego uzależnić ewentualne zmiany.

  81. Avatar

    Refleksje po pionku i po konkursie:

    – Wielkie dzieki dla Roberta za organizacje konkursu! Osobiste podziekowania za wykonanie prototypu „Wampirow …” niestety nie mielismy czasu zrobic tego sami wiec uratowales nam zycie.

    – Niezwykle gorace podziekowania dla trojki graczy, ktorzy dzielnie grali w „Wampiry …”, dzieki za celne uwagi i podpowiedzi, czesc z nich z pewnoscia trafi do kolejnej wersji prototypu (tutaj rowniez naleza sie podziekowania Robertowi). Niezwykle milo bylo uslyszec ze fajnie Wam sie gralo :)!

    – Na warsztatach gier na pionku, pewnie z powodu terminu niestety nie pojawili sie tworcy gier poza mna. Troche szkoda ale rozumiem.

  82. Avatar

    Wiadomo może czy konkurs będzie kontynuowany?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Gry planszowe i Mistrzostwa Polski 2018 – zestawienie

Zapraszamy do zapoznania się z tegorocznymi mistrzostwami Polski w różne gry planszowe. Lista będzie aktualizowana na biężąco. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap