Home / Recenzje / Gry dla wielu graczy / Lutecja – w małej galijskiej wiosce

Lutecja – w małej galijskiej wiosce

Czasy panowania rzymskiego. W małej galijskiej wiosce życie płynie spokojnie: u kowala ogień bucha w piecu, piekareczka właśnie wyjęła nową partię pięknie pachnących bułeczek, a druidzi jak to druidzie przygotowują magiczne eliksiry. Powiało Asteriksem? Tym razem to jednak Lutecja – licytacyjna gra z mechaniką set collection wydana przez Lacertę.

Wcielamy się w niej w mieszkańca Galii, który próbuje pokazać Imperatorowi Augustowi, że zasługuje na wyniesienie do pozycji senatora. Jak tego dokonać? To bardzo “proste”, wystarczy kontrolować najważniejsze budynki w mieście, a przez to zasoby, które produkują: chleb, piwo, eliksiry oraz miecze. Wszak nie od dziś wiadomo, że wpływowy, dobrze prosperujący, a zatem bogaty kupiec to potęga.

Jak grać?

Na środku stołu zostają w dwóch rzędach wyłożone żetony oznaczone literami i cyframi rzymskimi. Pod nimi zaś wykładane są karty postaci i miejsc. Ich liczba zależy od liczby osób biorących udziału w grze. Każdy z graczy zaczyna z 5 sestercjami – rzymskimi monetami oraz zestawem kart akcji służącymi do wyboru kart, które chcą kupić (przedstawiają one symbole z żetonów) oraz pozyskiwania pieniędzy. Wszyscy gracze wybierają jednocześnie dwie karty, które chcą pozyskać i wykładają zakryte odpowiadające im karty akcji. Teraz jest czas na licytację w ciemno. Można położyć dowolną ilość pieniędzy na wybranych przez nas kartach akcji. Musimy jednak pamiętać, że każda karta ma swój koszt, który trzeba będzie zapłacić niezależnie od ilości pieniędzy, które wykładamy w licytacji. Gdy wszyscy zalicytują, karty akcji są odsłaniane, a gracze mogą kupić to, co u dało im się wylicytować.

Zdobyte karty postaci produkują surowce, karty miejsc zaś czasem produkują surowce, a czasem zapewniają za nie na koniec gry punkty. Gra kończy się gdy zabraknie kart postaci lub miejsc. Następuje podliczenie punktów zgodnie z pozyskanymi przez graczy kartami, ich zasobami pieniężnymi i sprzedanymi na bazarze towarami. Przyznawane są również punkty za większość zasobu z każdego rodzaju. Zwycięża gracz z największą ilością punktów.

Ocena

Muszę się do czegoś przyznać – nie lubię gier licytacyjnych. Do tej pory żadna mnie nie porwała. Nie spodziewałam się, że po Lutecji zmienię zdanie, a jednak. Grało mi się naprawdę przyjemnie, licytacja nie była całkiem w ciemno, dało się mniej więcej przewidzieć na czym zależy przeciwnikom i dostosować do tego swoje zagrania. Choć zdarzały się również niespodzianki, gdy nie zauważyłam pewnych działań i kombinacji, które przynosiły przeciwnikowi punkty albo dawałam się nabrać na blef.

Pudełko obiecuje 45 minutową rozgrywkę w gronie od dwóch do pięciu osób. Ja miałam okazję grać głównie w trzy osoby i czas mniej więcej się zgadzał. Przy większej liczbie osób może się odrobinę wydłużyć, ale jednoczesne wykonywanie akcji sprzyja szybszej rozgrywce i nie powoduje zastojów. Oprawa graficzna jest naprawdę udana, a komiksowe grafiki świetnie wpasowują się w temat i jeszcze bardziej pogłębiają pozytywne skojarzenie z Asteriksem. Gra ma proste zasady łatwe do wytłumaczenia i zapamiętania, a jednocześnie ma to coś, co sprawia przyjemność nawet trochę bardziej doświadczonym graczom. Świetnie bawiłam się przy próbach przewidywania licytacji moich przeciwników, zwłaszcza gdy były one udane :)

Lutecja bywa odrobinę frustrująca przez mechanizm odrzucania kart jeśli zostaną wybrane i wylicytowane za tę samą kwotę przez dwie osoby. Może się zdarzyć, że przez kilka rund będziemy się ciągle wykluczać to z jednym, to z drugim przeciwnikiem. Na tę sytuację trochę pomagają karty Legionu, które same z siebie dają punkty na koniec gry, ale jeśli je odrzucimy umożliwiają dolicytowanie dwóch monet już po odsłonięciu wyników licytacji.

Cóż mogę powiedzieć. Jeśli lubicie licytację, blef i lekkie gierki psychologiczne, kolekcjonowanie setów oraz bilansowanie źródeł punktów na koniec gry Lutecja powinna się wam spodobać. Dla jednych będzie fillerem pomiędzy trudniejszymi grami, dla innych może być wstępem do gier licytacyjnych lub po prostu miłą rozrywką – grą w którą można grać kilka razy z rzędu i się nie znudzić.

 

 

+ komiksowa oprawa graficzna

+ łatwe zasady

+ udane połączenie blefu, zbierania setów i licytacji

+ brak przestojów dzięki jednoczesnemu licytowaniu

 

– odrzucanie kart wylicytowanych przez kilka osób może być frustrujące

 

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Lacerta za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*