Shallow Sea od Ogry Games / Bad Comet.
Kaskadia, rusz żopę, zasiedziałaś się. Czas powitać nową królową gier typu „dobierz jedno z tego rzędu, jedno z tego i ułóż jakoś sensownie”. Na płytkim morzu, jak się okazuje, najciekawsze głębiny. Pozwólcie się zabrać na jego niezbyt wzburzone, ale rozkosznie bujające wody. Uprzedzam – można się zakochać!
Nie dwa rzędy – TRZY rzędy
Od razu ustalmy, że ta gra mogłaby być o czymkolwiek. Temat występuje u wyłącznie w formie tapety, estetycznie przykrywającej mechanizmy. Ale oficjalnie jesteśmy tu z misją podziwiania Wielkiej Rafy Koralowej i jej fauny. W zasadzie – będziemy tę rafę sami budować, więc już czuję zgrzyt tematyczny, ale nie dajmy detalom odwrócić naszej uwagi od meritum.
W Shallow Sea będziemy, pojedynczo, a może nawet w czwórkę, układać na swojej planszetce piękną rafę. Być może nie będzie wielka, ale z pewnością będzie nasza – zamieszkała przez koralowce i zwierzęta morskie, wszystkie w postaci kartonowych kafli. Gdzieniegdzie bokiem przeciśnie się drewniana rybka lub dwie.
Tu uwydatnia się pierwsza, bardzo zasadnicza różnica między Kaskadią a Shallow Sea: dodatkowy rząd aktywów. Naszym zadaniem będzie takie balansowanie tymi trzema zasobami, by w ramach ograniczonej przestrzeni stworzyć rafę może nie najpiękniejszą, ale za to najbardziej punktującą.
Walory estetyczne zostawmy na razie na boku.
Find the fish
W swojej turze dobierzemy jeden kafelek i jedną rybkę. Ułożymy je na planszetce. Sprawdzimy, czy spełniliśmy zadania. Podziękujemy bogom płytkiego morza za ich łaskę i przejdziemy w stan oczekiwania na następną turę.
Chyba, że podzieliliśmy się obowiązkami przy stole i musimy np. uzupełniać zabrane kafelki z woreczka. Wtedy musimy jeszcze pilnować tego, w trakcie oczekiwania.
Te dobierane kafelki działają na dwa sposoby. Kafle morskich żyjątek to de facto kafle zadań, wskazujące co i w jaki sposób powinno z nimi sąsiadować. Mamy więc np. trzy różne żyjątka przyległe zaraz obok, dwa takie same w jednej linii czy cztery koralowce tego samego koloru. Koralowce z kolei są mniej wymagające – potrzebują tylko rybek o odpowiednich kolorach. Gdy te się znajdą – koralowiec można uznać za zaliczony, odwrócić go na stronę z punktami i przyznać sobie muszelkę. Muszelki to waluta pozwalająca na odświeżanie rynku lub przemieszczanie „wolnych” rybek. Po drodze czeka nas tylko jeden krok – zwieńczenia koralowca jedną z sąsiadujących z nim rybek, przekładając ją na właśnie ukończony kafelek.
I tu widzimy cichy przebłysk designerskiego geniuszu. Ponieważ nasza planszetka szybko staje się zatłoczona, więc spełnianie kolejnych warunków – zwłaszcza u koralowców – jest coraz trudniejsze. Często więc będziemy tak manewrować, by tą „migrującą” rybką uciec z miejsca, w które zaraz wciśniemy inną rybencję, by domknąć inny koralowiec.
Gra wpisuje się trochę w nurt sałatek punktowych, bo źródeł punktów jest tu całe mrowie. Punkty z ukończonych i nieukończonych kafelków, punkty z kart Ekosystemu, punkty za bioróżnorodność, punkty za sąsiadujące z rybkami ukończone kafelki… niemal wszystko jest tu punktowane. A i tak nieźle się nagłowimy, żeby wykręcić wyniki godne samego Neptuna.
Raz na wodzie, raz pod wodą
Podstawowa wersja Shallow Sea to gra potężna, z niskim progiem wejścia i nieprzyzwoicie długą krzywą rozwoju. Rafowa wirtuozeria nie przychodzi szybko, ale gra od początku sowicie dozuje nam satysfakcję. Combosy tworzą się niemal same, o ile im nie przeszkadzamy, nasza rafa ochoczo przyjmuje nowe gatunki zwierząt i kolejne pstrokate koralowce, tworząc niepowtarzalną sieć warunkowych współzależności. Owszem, to gra typu „każdy patrzy na siebie”, a interakcji tu jak na lekarstwo. Ale to gra pełna tych radosnych emocji, którym nie robi różnicy, czy tryumfujemy, czy zapędzamy się w kozi róg. Każdy ruch jest „jakiś” – i albo prowadzi nas ku spełnieniu, albo staje się błędem, który musimy skorygować. A nic tak nie łączy graczy nad stołem, jak wzajemne biadolenie nad źle wykonanymi ruchami.
Błędnym ruchem był natomiast zakup dodatków. Ani Rzadkie Ryby, ani tym bardziej Sezon Lęgowy nie służą tu niczemu, tylko rozwodnieniu esencji Shallow Sea. Jeśli komuś w tej punktowej sałacie brakuje jeszcze kilku liści – niech nabywa. Dla mnie najważniejszym wkładem tych dodatków była kolejna tacka z kafelkami urozmaicającymi grę. Tego nigdy za wiele. Natomiast planszetka z żółwiami, oferującymi de facto trzy nowe opcje punktowania – nuda. Wyścig po nie, jeszcze rozumiem, ale same kryteria są po prostu trywialne i powtarzają się z tymi na kafelkach. Rzadkie Ryby – czytaj: alternatywne karty Ekosystemu. Trzy karty i cztery meepelki za 40zł, dziękuję, postoję i chętnie odsprzedam własne.
Jedynym rozczarowaniem dla mnie jest trochę jałowa kolorystyka całości. Okładka sugeruje naprawdę intensywne, żywe kolory. W środku uświadczymy jedynie ich przytłumioną, nieco smutniejszą wersję. Nie wiem, jak wyglądał oryginalny druk, ale czuję, że w grze tak mocno opartej o różnorodność kolorystyczną, ktoś mógł trochę podkręcić nasycenie.
Rafa kolorowa w 3D
Pièce de résistance mojego egzemplarza gry jest centralna taca, z której pobieramy komponenty. W oryginale kafelki i rybki leżą sobie po prostu na stole, luzem, smagane prądami morskimi i przesuwane wiatrem. Dzięki CubicRobin nasz draft zyskał na godności, a komponenty: należny im porządek.
Ta tacka to gadżet z gatunku „nie wiedziałem, że potrzebuję”. To nie tylko praktyczne i wygodne – bo z tych wgłębień kafelki wyciąga się łatwiej, niż z neoprenowej maty. To przede wszystkim ta eksplozja koloru, której Shallow Sea niestety zabrakło. Superdelikatne przejścia tonalne, żłobienia imitujące koralowce, wysoce nasycone barwy i klimatyczne ozdobniki robią tu ogromną robotę – a Robin znów pokazuje swoje skillsy. Mistrzowska, mega tematyczna i po prostu zajawkowo fikuśna robota – czapki z głów!
Pro tip: jeśli kupiliście dodatek Sezon Lęgowy i nie wiecie, co z nim teraz robić, podpowiadam. Jego pudełko świetnie mieści tackę od CubicRobin.
Z naszym kodem nabędziecie ją jeszcze taniej – w zestawie z opcjonalnymi muszelkami… do przechowywania muszelek!


W głębinach kartonowego akwarium
Sprawa jest bajecznie prosta: tydzień po pierwszej partii w Shallow Sea pozbyłem się Kaskadii i nie oglądałem się za siebie ani razu.
Owszem, Shallow Sea nie wyważa tu drzwi i nie robi rewolucji w gatunku. To nadal dobieranie kafelków i układanie ich w pasujące układy. Ale ten dodatkowy element strategii – podział na kafle koralowców i morskich żyjątek – jest wisienką na torcie i gwarantuje Shallow Sea miejsce w panteonie gier rodzinnych. Moim zdaniem to tylko kwestia czasu, gdy zdetronizuje swoją nieco mniej złożoną koleżankę.
To idealny gateway dla ambitnych graczy, ale też zgrabna gra rodzinna, która nie przeciąża ani zasadami, ani czasem rozgrywki (ok. 40 minut). Jest wizualnie urokliwa, świetnie naoliwioną mechanikę i roztacza nad stołem aurę nie tyle rywalizacji, co skupionej relaksacji. Ponieważ nie zabudowujemy się tu pod kurek – gramy do czterech wolnych pól – to nie doświadczamy dławiącego poczucia, że brak nam tlenu i przestrzeni. Shallow Sea oferuje odprężającą podróż po koralowej łamigłówce – i najwyraźniej właśnie tego potrzeba mojej głowie pomiędzy ciężkim dniem w pracy a nocną podróżą śpiulkolotem.
Zalety:
+ angażująca, ale nie przegrzewająca mózgu, wielopłaszczyznowa układanka
+ ogromna różnorodność wejściowa (losujemy 10 spośród kilkudziesięciu rodzajów płytek)
+ sporo wariantów punktacji w kartach Ekosystemu
+ satysfakcjonująca nawet w nienajlepszych partiach, silnie zachęcająca do nauki w kolejnych rozgrywkach
Wady:
– mało nasycona paleta barw
– trochę uporczywe pakowanie gry (rozdzielanie płytek na rodzaje)
– niezbyt udane rozszerzenia (warte zakupu głównie ze względu na dodatkowe płytki stworzeń morskich)
Playmata dzięki uprzejmości Playmaty.pl
Ogólna ocena
(9/10):









Złożoność gry
(4/10):









Oprawa wizualna
(7/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Gra tak dobra, że chce się ją polecać, zachwycać nią i głosić jej zalety. Jedna z najlepszych w swojej kategorii, której wstyd nie znać. Może mieć niewielkie wady, ale nic, co by realnie wpływało negatywnie na jej odbiór.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony



























