Dewan to gra, w której będziemy rywalizować z innymi plemionami o zasoby i najlepsze miejsca na zbudowanie nowych obozów. Wprawdzie podczas rozgrywek nie poczujemy klimatu przygody, ale będziemy mogli nacieszyć oczy ładnymi grafikami i porządnie wykonanymi komponentami.
Na początku z kafelków układamy mapę, a na niej umieszczamy żetony jagód w wyznaczonych miejscach. Każdy gracz otrzymuje własną planszetkę oraz obozy, które kładzie w zagłębieniach, a jeden z nich na stworzonej wcześniej mapie na swoim polu startowym. Wykładamy pięć płytek historii, a następnie wybieramy po jednej, od razu uzupełniając puste miejsca. Kładziemy je na pierwszym wolnym polu na naszej planszetce. Otrzymujemy również po dwie karty terenów, a także odkrywamy sześć kolejnych w rzędzie poniżej płytek historii.
Tura gracza jest banalnie prosta i ogranicza się do wyboru jednej z dwóch dostępnych akcji. Możemy wziąć na rękę dwie sąsiadujące ze sobą karty terenów lub zbudować nowy obóz. Nie ma limitu posiadanych kart i nie można ich dobierać z zakrytego stosu. Należy jedynie pamiętać o uzupełnieniu pustych miejsc w rzędzie. Druga akcja wymaga wydawania zebranych wcześniej kart. Wybieramy jeden z postawionych już obozów, odrzucamy z ręki kartę terenu, na którym stoi, a następnie poruszamy się po sąsiadujących ze sobą polach, odrzucając kolejne karty z odpowiednimi rodzajami podłoża. Przypomina to poruszanie się w Wyprawie do El Dorado. Gdy w ten sposób dotrzemy do upatrzonego wcześniej miejsca, stawiamy tam nowy obóz, zabierając pierwszą z lewej figurkę z naszej planszetki. Może to wywołać dodatkowy efekt, tj. dobranie nowej płytki historii lub wsunięcie pod planszetkę karty terenu z ręki.
Gra kończy się wraz z rundą, w której którykolwiek z graczy zbuduje swój ostatni obóz, co dodatkowo zapewnia mu jeden symbol ognia. Następnie zliczamy punkty ze zrealizowanych płytek historii, sąsiadujących obozów, żetonów jagód i symboli ognia, wyłaniając zwycięzcę.
Do pierwszych rozgrywek podeszłam entuzjastycznie. Po przeczytaniu instrukcji wszystko wydawało mi się oczywiste i całkiem zgrabnie zaprojektowane. Trzy partie rozegrałam według podstawowych zasad i niestety już przy pierwszej poczułam powiew nudy. Cała rozgrywka polegała tylko na dobieraniu kart i wydawaniu ich według wytyczonej trasy na mapie, co niebezpiecznie przypominało mi jedną z gorszych gier, którą można opisać w podobny sposób, czyli Wsiąść do pociągu. Oczywiście to dwie różne planszówki, ale powtarzalność i prostota wykonywanych czynności tak samo mnie rozczarowały.
To duże uproszczenie, bo swoje ruchy musimy chociaż trochę przemyśleć. Chcąc spełnić wymagania kafli historii, potrzebujemy obozów na odpowiednich terenach, a także sąsiadujących z nadrukowanymi artefaktami. Z kolei wytyczając drogę do nowego obozu, możemy przechodzić przez tereny rywali, ale wtedy, zamiast odrzucać daną kartę, musimy ją przekazać współgraczowi, co czasami wymusza pójście naokoło, aby nie pomagać innym. Dużą pomocą są również karty, które możemy wsunąć pod planszetkę, ponieważ na stałe otrzymujemy dany teren i symbol, co pomaga w realizacji wymagań kafli historii. Ale czasami kilka rund z rzędu tylko dobieramy karty, zanim będziemy mogli zbudować obóz, aby znowu poświęcić kilka ruchów na dobieranie. To za mało, abym mogła się bardziej zaangażować w rozgrywkę.
Dewan to na szczęście nie tylko podstawowe zasady. Możemy grać także drużynowo lub w jeden z trzech dostępnych wariantów: Ulewę, Wulkan lub Wioski na jeziorach. Zalewanie pól ogranicza nam możliwości budowania, ale też ułatwia przemieszczanie się na duże odległości, ponieważ obszar wodny jest traktowany jak jedno duże pole. Gdy tereny przykrywa lawa, nie można się przez nie przedostać, więc możemy zostać odcięci od części mapy, jeśli nie zbudujemy wcześniej obozów w dalszych zakątkach. Ostatni wariant to możliwość zbudowania obozu na obszarze wodnym oraz pozyskiwania ryb, które zapewniają punkty.
Dodatkowe opcje urozmaicające rozgrywkę działają na korzyść gry. Podstawowe zasady nie były dla mnie wystarczające i partie szybko mi się nudziły. Możliwość rozgrywania różnych wariantów zwiększa regrywalność całego tytułu. Wydaje mi się, że Dewan, jak wiele innych gier na podobnym, rodzinnym poziomie trudności, nie wyróżnia się niczym szczególnym, a jednocześnie jest dobrą, poprawną planszówką. Dlatego obawiam się, że tak jak i pozostałe tytuły z tej grupy, szybko odejdzie w zapomnienie. Dla niektórych osób, które są na etapie takich prostych, ale wymagających kilku chwil zastanowienia przed podjęciem decyzji gier, Dewan być może stanie się tym, czym w różnych latach dla innych był Catan, Wsiąść do pociągu, czy Splendor. Natomiast dla tych, którzy jeszcze nie dotarli do tego etapu lub tych, którzy wolą cięższe tytuły, Dewan będzie krótką znajomością. Na pewno znajdą się i tacy, którzy zachowają to pudełko na dłużej, ale raczej w ramach wyjątku, a nie reguły. Zanim podejmiecie decyzję o kupnie tej gry, polecam spróbować za darmo online na Board Game Arena, chociaż obcenie jest tam dostępna tylko podstawowa wersja bez dodatkowych wariantów.
Ogólna ocena
(7/10):









Złożoność gry
(4/10):









Oprawa wizualna
(8/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony











