Home / Recenzje / Gry dwuosobowe / Warhammer Invasion LCG: The Skavenblight Threat Battle Pack – czy warto kupić szczura?

Warhammer Invasion LCG: The Skavenblight Threat Battle Pack – czy warto kupić szczura?

bpOd około tygodnia można zakupić pierwszy dodatek do Warhammer:Invasion. Czy opłaciły się te 2 miesiące czekania?

The Skavenblight Threat Battle Pack jest pierwszym dodatkiem wchodzącym w tzw. Corruption Cycle. Zawiera 40 kart, w tym 20 nowych wzorów. Karty nadal świetnie wykonane, a wszystko zapakowane w małe pudełko. Ja miałem jeszcze błąd drukarski i 2 karty Gurni’s Elite więcej :) Jeśli ktoś nie doczytał instrukcji z core setu, to informuję, że pojawił się nowy typ mechaniki. Są jednostki które mimo bycia neutralną kartą, mogą być użyte tylko w konkretnej frakcji, np. Skaveni.

O nowych kartach słów kilka

Liczba kart dla poszczególnych ras, jakie zawiera Skavenblight Threat:

Orki: 6    Chaos: 4    Mroczne elfy: 7    Krasnoludy: 4   Elfy: 3   Imperium: 4   Neutralne: 4   Neutralne destrucition only: 7   Neutralne order only: 1

Zacznijmy od wyczekiwanych przez wszystkich Skavenów. Mało ich, nie mniej zapowiadają się bardzo ciekawie. Np. bohater Greyseer Thanquol który może atakować z dowolnej strefy, i zwiększa swój atak za każdego skavena, którego kontrolujesz ( jedna kopia). Druga karta to typowe mięso armatnie. Clan rats za „skorumpowanie” siebie dodaje innemu skavenowi jeden młotek. Czuje się niedosyt odnośnie tej rasy zwłaszcza, że tytuł BP sugerował większą ilość kart skaveńskich. Może w Path of Zealot…

Orki. Karta war paint, czyli wykorzystaj to, że jesteś ranny (daje 1 młotek za każda ranę na jednostkę która ją otrzyma). Drugą kartą jaką otrzymali to tani i bardzo dobry spider riders.  Obie karty są bardzo mocne, i na szczęście otrzymujemy każda w ilości 3 kopii :)

Chaos. Pierwszą kartą jest wg mnie bardzo kiepski Chosen of Tzeentch ( 3 kopie) i niezły Bolt of Change (niestety tylko jedna kopia) który zmienia development w jednostkę na jedną turę. Liczyłem na coś lepszego. Może w następnym BP…

Mroczne elfy. Jak zwykle ciekawe karty. Pierwsza to bardzo strategiczny Malus Darkblade, który zadaje jedno obrażenie, każdej jednostce która nie broniła, i znajdowała się w atakowanej strefie (niestety jedna kopia :) ) Druga to Morathi Pegasus z toughness 3 , spokojnie przeciwnik może zapłacić 3 surowce aby anulować tą zdolność. ( 3 kopie) A na koniec karta taktyki We need your blood która odbiera punkty życia przeciwnikowi (3 kopie). Wszystkie karty mi się podobają, nie mniej o przydatności 3-ciej karty zdecyduje najbliższy faq.

Krasnoludy. Zacznę od rewelacyjnego Stand Your Ground, który przywraca jednostkę na stół, w tej samej turze co została zniszczona.(jedna kopia). Druga karta to Gurni’s Elite. 3 młotki i jeden punkt życia(3 kopie). Podzielam zdanie ludzi z forum FFG, że taka karta bardziej pasuje do orków.

Elfy. Słabo. Bohater Tyriel jest mocno sytuacyjny a jego zdolność o powracaniu atakującej jednostki na rękę nie zrobiła furory(1 kopia). Powód? Kartę wybiera przeciwnik. Druga karta to Steel’s Bane który anuluje 10 obrażeń do elfickiej jednostki (1 kopia). Na deser mamy quest Repair The Waystones, który bez wiedzy o następnych kartach elfów nic nie wnosi(1 kopia). Bo jak mamy przywracać na stół karty support, skoro jedynym supportem jest słaby bez sideboardu Blessing of Isha (przypominam, że występuje w core secie)

Imperium. Nie oczekiwałem cudów dla kart Order ze względu na nazwę cyklu. Oczywiście też ich nie uświadczyłem :) I znowu dostajemy kartę która bez sideboardu nie ma prawa bytu. Mowa o taktyce Infiltrate, która uniemożliwia przeciwnikowi dociąg więcej niż jednej karty.(1 kopia) Druga to w końcu jednostka imperium z 2 młotkami :) Na dodatek Nordland Halberdiers możemy zagrać, w dowolnym momencie kiedy możemy podjąć akcje.(3 kopie)

Pozostałe karty neutralne. Pierwszy to order only Marius The Righteous. Bohater który za jeden surowiec zadaje obrażenie jednostce w battlefieldzie(1 kopia). Dla mnie słaby i nie wiem czemu jest bohaterem. Kolejna karta to Abandoned Mine , która umożliwia powrót karty development na rękę(1 kopia). W tej chwili karta nie jest marzeniem każdego gracza ale czuć w niej potencjał. Potem jest Forge który obniża koszt atachmentów o jeden jeśli posiadamy 2 developmenty (3 kopie) a na podwieczorek tym razem Warp Lighting Cannon. Działo skavenów destruction only. Attachment który podczas ataku i obron dodaje 3 młotki, ale „korumpuję” twoją jednostkę dla której wchodzi ta karta.

Dla kogo Battlepack?

Graczy turniejowych  namawiać nie trzeba i pewno już zakupili 3 kopie. Nie mniej pisałem tekst aby postarać się pomóc niezdecydowanym i tzw. graczom niedzielnym. Na pewno polecam wszystkim grającym orkami i krasnoludami. Ich karty wystarczy włożyć do talii i po prostu grać. Imperium traci przez Inflitrate, ale dla halabardzistów warto mieć ten dodatek :) Elfami i Mrocznymi elfami będzie się dopiero dało grać na wiosnę (wychodzi companion set do nich). Chaos niestety nie dostał upragnionego wzmocnienia. Bolt of Change to za mało. A nowymi kartami neutralnymi chyba nikt nie pogardzi, prawda ?

Mimo mojego narzekania kiedy dostawałem battlepack i oglądałem karty, to cieszyłem się jak dziecko. Trzeba pamiętać, że to LCG i jeden battlepack rewolucji nie wprowadza.

Dziękujemy firmie Bard za przekazanie gry do recenzji.

8 komentarzy

  1. Filippos

    Moim zdaniem zdecydowanie trzeba poczekać na Path of the Zealot bo Skavenblight mocno dopakował destruction nie dając prawie nic orderowi. Skaveni wbrew pozorom potrafią być mocni bo sa bardzo tani, a Warp Lighting Cannon jest masakrycznie mocne, zwłaszcza na początku gry.

  2. Avatar

    Dzięki Warp Lighting Cannon wygrałem Chaosem przeciwko Ludziom Filipposa ;)

  3. Avatar

    uprzedziłeś mnie z recką o parę dni :)

    Inflitrate u mnie sprawdzało się bardzo dobrze, nie wiem czemu piszesz, że „Imperium traci”.

  4. Dzej

    Rzadko nam się przydawała, .. Dla mnie karta jest do zatrzymywania naporów tzn. orków (królestwo za sideboard).Nie wyobrażam sobie grać turniejowo czymś takim . Niedzielni gracze mogą traktować jako ciekawostkę.

  5. Avatar

    Ja z kolei kompletnie sie nie zgadzam z ocena Chosen of Chaos – moim zdaniem bardzo mocna karta ktora znajdzie zastosowanie w niejednym decku. Natomiast kupowanie skavenblight x3 mija sie wg mnie z celem – no moze Stand your ground jest warty posiadania w 3 kopiach… ale nic poza tym
    pozdrawiam

  6. Avatar

    Nie zgadzam się z oceną karty Abandoned Mine. Posiadana w miarę wcześnie na ręce powoduje, że człowiek może zupełnie inaczej planowa rozgrywkę (bez mrugnięcia okiem wrzucając karty dobre w endszpilu jako devy – w końcu istnieje spora szansa, że w razie czego łatwo je odzyska). Może nie jest to karta tak spektakularna jak imperialni halabardnicy, ale uważam, że jest jedną z ciekawszych w dodatku.

  7. Dzej

    Ciesze się, jak widzę sprzeciw :)

    Chosen of Tzeentch byłby dobry gdyby nie miał głupiego limitu once per turn.Na daną chwile nie widzę miejsca na niego w mojej talii.

    Abandoned Mine. Pomysł na kartę fajny.Ale koszt 4? Jak graliśmy to dylemat wrzucania developmentów mieliśmy tylko na poczatku.Zanim wystawialiśmy tą kartę już nie była potrzebna :)Tak jak napisałem , na pewno powstanie jakieś fajne połączenie ale jeszcze nie teraz .

    Nie mniej tak jest u mnie. Jak macie jakieś konkretne „zbawcze” sytuacje z tymi kartami to napiszcie, bo może nie doceniam ich.

  8. Avatar

    Pamiętaj, że limit „once per turn” – pozwala strzelić zarówno w swojej turze jak i przeciwnika – czyli 2 strzaly za 2 rescource w kazdym cyklu…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Robin z Locksley – dobra gra na dobry początek

Nie czyniąc zbędnych podchodów powiem wprost: nowe wydawnictwo na polskim rynku (jakim jest Moria Games) dokonało dobrego wyboru. Uwe Rosenberg jest co prawda marką sam w sobie, niemniej zdarzały się w jego karierze pewne potknięcia (nie wytykając mu palcami takiego np. Hengist). Robin z Locksley jest stosunkowo młodą grą wiec wielu z nas oczywiście wyglądało go z zainteresowaniem i zastanawiało się jaki też będzie ten najnowszy Uwe. Otóż - strzał w 10. Najnowszy Uwe jest bardzo przyjemną grą wartą z każdej strony spróbowania a może nawet zainwestowania w nią.