Home / Recenzje / Gry karciane / Gra ze śliwką na okładce i liczbą Pi w tle

Gra ze śliwką na okładce i liczbą Pi w tle

gra-ze-sliwka-na-okladceJedna z ciekawszych karcianek dla 3–5 graczy w wieku od 8 lat autorstwa Matthiasa Cramera. Oryginalny tytuł Pi mal Pflaumen jest nieprzetłumaczalny – jest grą słów, która nawiązuje do niemieckiego idiomu „Pi mal Daumen” (dosłownie „Pi razy kciuki”). To tak, jakby zamiast „pi razy drzwi” powiedzieć „pi razy śliwki”. A skąd się biorą te śliwki i co ma do tego liczba π ? To się za chwilę okaże.

Zasady

Gra się trzy rundy. Na początku każdej rozdajemy karty i rozgrywamy tyle tur, ile kart na ręku gracza:

Kompendium zasad na pudełku

Kompendium zasad na pudełku

Przebieg tury:

  1. Zagrywasz kartę, tzn. wybierasz kartę z ręki i wykładasz ją odkrytą.
  2. Gdy wszyscy już wyłożyli po jednej karcie, każdy z graczy wybiera jedną z zagranych kart i kładzie ją przed sobą (kolejność wyznacza starszeństwo zagranych kart).
  3. Wszystkie karty są kartami owoców, ale niektóre z nich mają dodatkowe efekty. Jeśli wybrałeś kartę z akcją, to wykonujesz jej efekt natychmiast po zabraniu jej ze stołu. Możliwe akcje:
    – kradzież karty z kolekcji innego gracza (z wyjątkiem tego, który posiada psa),
    – zabranie psa i dołożenie do swojej kolekcji,
    – wzięcie trzech kart Pi.
    Pozostałe karty albo nie mają żadnej akcji, albo są kartami punktującymi – można wykorzystać ich efekt (czyli zbudować przedstawiony układ) w dowolnej turze (byle swojej).
  4. Jeśli udało ci się zgromadzić wymagany set (masz w kolekcji kartę punktującą za określony zestaw kart i jesteś w stanie go utworzyć) – odrzucasz wykorzystane nań karty, a kartę punktującą odwracasz i zatrzymujesz – to twoje punkty zwycięstwa
Śliwka

Śliwka, śliweczka, śliwunia…

I tak przez trzy rundy. Gdzie zatem śliwka i po co nam liczba π? Śliwka to dodatkowy owoc (nie występuje w podstawowej talii – poza numerem 25, ale ten „gra” tylko wtedy, gdy w zabawie bierze udział 5 osób). Karta ze śliwką nie posiada numerka, ale jest pełnoprawnym owocem i jak najbardziej można ją używać tworząc zestawy. Otrzymuje ją gracz (jako kartę dodatkową), który jako ostatni bierze kartę spośród zagranych (tzn. położył najmłodszą kartę).

Stosunek długości obwodu koła do jego średnicy czyli 3,141592653589793.... ;)

Stosunek długości obwodu koła do jego średnicy czyli 3,141592653589793…. ;)

Jak zdobyć π już wiemy. Służą one temu, by zagrywać je razem z kartą owocu, aby podwyższyć jego wartość. Chcemy wybierać pierwsi? To do swojej 13 możemy dorzucić kilka kart π (o ile je mamy). Przy czterech π da to wartość około 25,56, a więc pobije nawet najwyższą kartę w zestawie (no, chyba że przeciwnik też dorzuci karty π).

Na koniec gry sumujemy punkty zdobyte za zebrane układy kart.

Wrażenia

Wygląda na to, że mam słabość do Lucrum Games. Albo po prostu Lucrum wydaje takie dobre karcianki. Śliwka bowiem mnie zauroczyła.

  1. Bardzo lubię tradycyjne gry w karty, więc w mechanice zagrywania kart odnajduję się bezproblemowo.
  2. Urzekła mnie strona graficzna – brzydoty, szarości i karykatury mam na co dzień w  nadmiarze, więc cukierkowo kolorowe ilustracje owoców pobudzają moje zmysły. Spodobał mi się też pomysł na oznaczenie rund cyklem rozwojowym motyla.
  3. Zbieranie setów jak zbieranie setów – trudno mówić o innowacji, ale działa poprawnie.
  4. Bardzo podoba mi się pomysł z liczbą Pi. Przerabialiśmy już takie same wartości kart bez wartościowania kolorów, przerabialiśmy starszeństwo kolorów, przerabialiśmy kolory atu i antyatu… Tutaj kolory jedynie określają rundę, zaś w rundzie każda karta ma inną wartość. Liczba π jest tu innowacją – jest niewymierna i nie ma możliwości, by z jej pomocą dwie lub więcej kart z danej rundy miało tę samą wartość.
  5. Gra ma dobry balans. Kart punktujących nie jest zbyt dużo, ale nie jest też za mało. Niewiele jest kart z akcją, ale z drugiej strony tyle, że spokojnie da się napsuć krwi w negatywnej interakcji. W kolejnych rundach występują coraz lepiej punktowane zestawy, co po pierwsze pozwala się rozkręcić, po drugie – kompensuje ewentualne karty, które zostają przed nami po poprzednich rundach.
  6. Dobry balans sprawia również, że gra się dobrze skaluje. Bo im więcej graczy, tym większa talia kart, a dodatkowe karty zawierają również karty punktujące, π i psa.

W Śliwkę gra się dobrze zarówno w 3 jak i w 5 osób, a nawet da się zagrać w 2 osoby z pewnymi modyfikacjami, choć oczywiście tego nie polecam, ani nie przewiduje tego instrukcja. W zależności od liczby graczy zmienia się ciężar niektórych kart. W 3 osoby posiadanie psa jest gratką nie lada, a kiedy przeciwnik weźmie kartę kradzieży, to ta kradzież bardzo boli (bo statystycznie częściej będziemy okradani). Ale też statystycznie dość często będziemy dostawać śliwkę. Mając sześć kart na ręku, to średnio daje dwie śliwki na rundę. Przy pięciu osobach i pięciu kartach na ręku statystycznie dostaniemy tylko jedną. Cena śliwki więc wzrasta wraz ze wzrostem liczby graczy, tym bardziej, że ostatnia, dwudziesta piąta karta (dokładana tylko w przypadku partii 5-osobowej) to również śliwka… i to punktująca… za zestawy śliwek.

Bałam się, że po pierwszym zachwycie każda następna partia będzie słabsza, że Śliwka mi się opatrzy. Nic bardziej błędnego. Śliwka cieszy mnie nadal, ale po raz kolejny muszę zaznaczyć, że ja po prostu bardzo lubię grać w karty. Jeśli wy również lubicie – bierzcie Śliwkę w ciemno. Proste zasady, krótki czas gry, dobra skalowalność, ładne wykonanie, wysoka regrywalność, negatywna interakcja na odpowiednim (ani zbyt dużo, ani zbyt mało) poziomie. Czego chcieć więcej?

Minusy? OK, pewnie jakieś są. Jeśli zdecydowanie nie lubisz negatywnej interakcji, to Śliwka może wywołać frustrację. Możesz też trafić na współgraczy, którzy będą zamulać – to się zdarza we wszystkich tradycyjnych grach w karty. W co wejść, żeby wyjść na swoje? A więc tutaj też można się zawiesić, bo wybory nie są oczywiste. Choć im dłużej grasz, tym łatwiej jest obrać sobie jakąś strategię.

Podsumowując…

Gra ze śliwką na okładce i liczbą Pi w tle to kolejna, bardzo udana pozycja Lucrum Games. Wygląda na to, że wydawnictwo postanowiło się wyspecjalizować w szybkich i prostych (ale nie trywialnych) karciankach. Jesli o mnie chodzi, to ostatnimi trzema tytułami trafiło w mój gust idealnie. I myślę, że to jest dobre przybliżenie – jeśli podobali ci się Intryganci i Red7 (albo przynajmniej jedno z nich), to możesz śmiało sięgać po Śliwkę. Jeśli nie – no cóż – ja bym cię namawiała, żebyś przynajmniej spróbował.

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*