Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Digit, czyli gra w przekładanie patyczków

Digit, czyli gra w przekładanie patyczków Edukacyjne gry wydawnictwa Piatnik - cz. 2

Kojarzycie zadania matematyczne, polegające na przekładaniu zapałek tak, by równanie było prawdziwe? Choć dawno już nie chodzę do szkoły, nadal chętnie rozwiązuję tego typu łamigłówki. Gdy usłyszałam o grze, która polega na przekładaniu patyczków tak, żeby otrzymać konkretny wzór, wiedziałam, że muszę ją wypróbować. Tak trafiła do mnie maleńka karcianka wydawnictwa Piatnik, czyli Digit. 

Co znajdziemy w  środku?

Niewielkie pudełko gry mieści talię 55 kart, 5 patyczków i maleńką instrukcję. Żeby tradycji stało się zadość, wspomnę, że wszystko to zmieściłoby się w o połowę mniejszym opakowaniu. Digit to gra logiczna i widać to od pierwszego spojrzenia. Grafiki na kartach są bardzo proste i czytelne. Przedstawiają układ patyczków, do którego gracz musi doprowadzić poprzez przełożenie jednego z nich. W rogu każdej karty znajduje się miniaturka figury. Jest to duże ułatwienie w czasie gry, gdy trzymamy swoje karty na ręce. 

Zanim rozpoczniemy rozgrywkę w grę Digit musimy potasować talię kart. Umieszczamy ją jako zakryty stos na środku stołu. Następnie odkrywamy pierwszą z nich i kładziemy patyczki tak, by ich układ odpowiadał przedstawionej na niej figurze. Niezależnie od wybranego przez nas wariantu, tura gracza polega na przełożeniu jednego patyczków w inne miejsce. Jedyne o czym trzeba pamiętać podczas ruchu, to zasada, że zawsze musi się stykać z co najmniej jednym innym patyczkiem.

Kilka wariantów do wyboru

W standardowej wersji gry, każdy otrzymuje na początek 5 kart. Jeśli po przesunięciu patyczka uda nam się odtworzyć któryś z przedstawionych na nich wzorów, kładziemy kartę na stole. Jako poprawny układ patyczków liczy się też odbicie lustrzane lub odwrócona figura. Jeśli nie ułożymy żadnego wzoru ze swojej ręki, dobieramy kartę ze stosu. W czasie gry zdarza się, że po przełożeniu przez nas patyczka na stole pojawia się układ, do którego dąży nasz przeciwnik. Może on wtedy odrzucić kartę z pasującą figurą. W takim przypadku omija nas kara. Runda kończy się, gdy komuś uda się pozbyć wszystkich kart z ręki. Pozostali gracze otrzymują ujemny punkt za każdy wzór, którego nie zdążyli ułożyć. Grę wygrywa ta osoba, która po rozegraniu ustalonej liczby partii, ma najmniej punktów. 

Tym z graczy, którzy wolą zbierać karty niż się ich pozbywać, może spodobać się wariant gry nazwany Digit na plus. Tura wygląda podobnie jak w klasycznym trybie. Zaczynamy z 5 kartami i staramy się ułożyć jeden ze wzorów, poprzez zmianę pozycji patyczka. Kiedy nam się to uda, kładziemy przed sobą odkrytą kartę. W nagrodę możemy wykonać dodatkowy ruch. Jeśli po przesunięciu patyczka nie uda nam się ułożyć żadnego wzoru, nasza tura się kończy. Wyłożone przez nas karty przyniosą punkty na koniec. Uzupełniamy rękę tak, by mieć na niej 5 kart. Rozgrywka kończy się, gdy wyczerpiemy talię. Za każdą kartę znajdującą się przed nami, dostajemy punkt. Po rozegraniu określonej na początku liczby partii, zwycięża gracz z największą liczbą punktów.

Digipasjans to propozycja dla fanów jednoosobowych rozgrywek. Grę rozpoczynamy z 5 odkrytymi kartami. Tak jak poprzednio przesuwamy patyczki, starając się odwzorować umieszczone na nich figury. Jeśli nam się to uda, karta zostaje odłożona na bok. Jej miejsce zastępuje kolejna, dobrana z wierzchu zakrytego stosu. Jeśli nie uda nam się ułożyć żadnego wzoru, otrzymujemy punkt ujemny. Kiedy wyczerpiemy talię, sprawdzamy nasz wynik. Jeśli udało nam się zarobić ich mniej niż 5, możemy być z siebie dumni. Jeśli jednak mamy ich więcej niż 20, powinniśmy się bardziej przyłożyć następnym razem. 

W instrukcji gry znajdziemy też wariant otwarty, polegający na graniu z odkrytymi kartami. Może być to ułatwienie albo wręcz przeciwnie (w końcu współgracze mają wgląd do układów, które staramy się odwzorować). Ten tryb dobrze sprawdza się podczas gry z dziećmi. Dzięki znajomości ich kart, możemy udzielić wskazówki lub zachęcić, by dokładniej przyjrzały się ułożonej z patyczków figurze. Dostrzeżenie, że jest ona lustrzanym odbiciem lub obróconą wersją jednej z naszych kart może sprawić nieco kłopotu nawet dorosłym graczom.

Coś dla introwertyków

Digit to prosta gra logiczna. Jej zasady są tak banalne, że ich wytłumaczenie zajmuje dosłownie chwilę. Ma walory edukacyjne, które zawsze są mile widziane w planszówkach. W czasie gry testowana jest nasza spostrzegawczość oraz wyobraźnia przestrzenna. Żeby mieć szansę na wygraną, trzeba się czasami nagłówkować. 

Niepozorna karcianka wydawnictwa Piatnik może się sprawdzić jako przerywnik między większymi tytułami. Jednak jej głównym zastosowaniem będzie ćwiczenie wyobraźni przestrzennej i próba planowania ruchów w przód, szczególnie w rozgrywce solowej. Przy większej ilości graczy ciężko przewidzieć w jakim kierunku zmieni się figura zanim dotrze do naszej tury. 

Podczas gry brakowało mi trochę emocji. Cały ruch polega na przeniesieniu jednego patyczka w inne miejsce. Nie ma adrenaliny, wyścigu ani interakcji. Zastanowić się nad swoją akcją można dopiero po zakończeniu tur innych graczy, przez co gra jest bardzo spokojna, a po kilku partiach wręcz leniwa. Na pewno przyda się dzieciakom jako pomoc naukowa, ponieważ w ich przypadku cisza i brak presji czasu zadziałają na plus. Będą mogły się skupić i zastanowić nad swoim ruchem. Dorośli lubiący logiczne zagadki też odnajdą frajdę przy przekładaniu patyczków. Rzadko gram solo, bo jednak gry towarzyskie z nazwy sugerują współgraczy, ale akurat Digit najlepiej sprawdził się solo jako logiczna układanka.  

Plusy: 

  • Walory edukacyjne 
  • Proste zasady 

Minusy: 

  • Za duże pudełko 
  • Brak interakcji 
  • Brak emocji podczas rozgrywki 



Grę kupisz w sklepie

Ogólna ocena (6/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (5/10):


One comment

  1. Michał Stajszczak

    W grze Digit wykorzystane zostały formy geometryczne, nazywane fachowo „polysticks” (w tym przypadku „pentastiki” czyli formy z pięciu elementów)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Encyklopedia statków Star Trek po raz drugi

Pierwszy tom omawiał jednostki z seriali Enterprise, Discovery oraz TOS (The Original Series). W obecnym tomie drugim znalazły się  opisy statków Gwiezdnej Floty z czasów ST:TNG (Następne Pokolenie), ST:DS9 (Deep Space Nine) oraz Voyager. Wszystkie zaprezentowane statki pojawiły się (choćby tylko na moment) w jednym z seriali telewizyjnych lub filmów Star Trek. Wszystkie pochodzą z głównej linii czasowej - nie ma jednostek, które można ujrzeć w filmach nakręconych po 2009 r., nie ma też statków, które wystąpiły jedynie w książkach, grach, kalendarzach albo w serialu animowanym, ani tych, które zostały jedynie  przelotnie wspomniane w dialogach bądź mignęły jako grafiki na ekranach komputerów.