Home / Recenzje / Gry edukacyjne / Let’s talk. Projekt Miasto – Bawi i uczy

Let’s talk. Projekt Miasto – Bawi i uczy

Wiadomo, że nauka przez zabawę to najskuteczniejszy sposób przyswajania wiedzy. A jednak wielu choćby średnio zaawansowanych graczy szerokim łukiem omija planszówki reklamowane jako te, które posiadają wartości edukacyjne. Dlaczego? Ano dlatego, że często poza informacjami z przeróżnych dziedzin nie oferują one nic więcej. Bywają schematyczne, czasem wręcz nudne, a mechanika często jest dobierana do nich na siłę. I choć sama mam podobne zdanie na temat tej grupy gier, to z doświadczenia wiem, że warto sprawdzać nowe tytuły, bo nie raz trafiłam wśród nich perełki. A że dodatkowo zawsze chętnie korzystam z okazji, by potrenować swój angielski, z zaciekawieniem sięgnęłam po nowość Wydawnictwa Egdard Games, czyli Let’s talk. Projekt Miasto.

Jak najprościej nauczyć się języka? Mówić, mówić, mówić. Trudno przełamać magiczną barierę, po której komunikacja z drugim człowiekiem staje się naturalna. Aby to zrobić, należy jak najczęściej stosować przyswajane z książek słówka i formułki w praktyce. A jeśli jest się też fanem planszówek, można potrenować umiejętności językowe z grą, w której będziemy przemierzać ulice miasta. Podczas rozgrywki odwiedzimy takie miejsca jak kino, piekarnia, park czy też basen. W każdym z nich czeka na nas zestaw pytań lub zadań do wykonania. Sukces będzie oczywiście odpowiednio premiowany. Dodatkowo będziemy realizować ukryte, a także wspólne dla wszystkich graczy cele. Zwycięzcą zostanie oczywiście osoba, której na koniec uda się zdobyć najwięcej punktów.

Wygląd, wykonanie

Gra Let’s talk. Projekt Miasto została zamknięta w solidnym, kwadratowym pudełku. Wewnątrz znajdziemy sporo kart, planszę, kartonowe żetony, pionki, kostkę i instrukcję. Styl, w jakim zostały wykonane grafiki, nie zachwycają mnie, ale i nie rażą. Przyznam jednak, że co do komponentów, mogłoby być lepiej. Papierowe żetony wyglądają jak na mój gust kiepsko. Gdyby zastąpić je choćby drewnianymi elementami, efekt byłby znacznie lepszy. Podobnie ma się rzecz z żetonami punktacji. Dodatkowo są one tak maleńkie, że przy częstszym wyciąganiu gry, niechybnie zostaną zagubione. Nie podobają mi się też plastikowe pionki. Pewnie wielu osobom nie będą one przeszkadzać, ale gdyby zastąpić je drewnianymi mepelkami lub choćby kartonowymi postaciami na podstawkach, mogłyby nie tylko być funkcjonalne, ale też ładne. A to dla wielu graczy (w tym dla mnie) ma znaczenie.

Porozmawiajmy!

Aby przygotować się do rozgrywki należy oczywiście rozłożyć komponenty wokół planszy. Następnie trzeba dobrać elementy w wybranym kolorze oraz wylosować cele osobiste i wspólne. Podczas swojej tury gracz rzuca kością. Następnie przesuwa pionek po mapie maksymalnie o tyle miejsc, ile oczek udało mu się uzyskać. Podczas ruchu może się zdarzyć, że natrafi on na postać lub obiekt. Zostaje wtedy aktywowane zadanie. Za jego wykonanie gracz otrzymuje 2 punkty i może kontynuować ruch. Jeśli nie uda mu się udzielić poprawnej odpowiedzi, jego tura zostaje przerwana. 

Kiedy gracz postanawia zakończyć ruch, następuje kolejna faza. Może teraz wybrać jedno z dwóch dostępnych miejsc i je odwiedzić. W toku gry niektóre lokacje będą zakrywane żetonami graczy. Staną się przez to niedostępne. Po wyborze miejsca, aktywny gracz musi odpowiedzieć na pytanie, z nim związane. Do wyboru są dwa rodzaje zadań- zamknięte z kilkoma wariantami odpowiedzi lub takie, które polegają na przetłumaczeniu zdania z języka polskiego na angielski. Poprawna odpowiedź daje graczowi 2 punkty. Na koniec tury, niezależnie od wyniku, na odwiedzonym miejscu należy położyć żeton w odpowiednim kolorze. Rozgrywka trwa do momentu, aż pierwsza osoba pozbędzie się ostatniego z nich. Pozostali gracze rozgrywają swoje tury, po czym podliczane są punkty.

Wrażenia

Przyznam, że nie spodziewałam się emocjonującej rozgrywki po grze Let’s talk. Projekt Miasto. Nastawiłam się raczej na spokojne powtarzanie nieźle mi znanych formułek i zwrotów. A jednak pozytywnie się zaskoczyłam. Jak na tytuł ukierunkowany przede wszystkim na to, by uczyć, gra jest też zaskakująco wciągająca. Pojawia się w niej też sporo elementów mechanicznych, które gwarantują całkiem dobrą zabawę. 

Dołączona do gry kostka zapewnia uwielbianą zwłaszcza przez dzieci losowość. Cel wspólny, za który punktuje zazwyczaj tylko jedna osoba (najlepiej spełniająca warunek np. posiadająca najwięcej żetonów w jednej z ćwiartek planszy) sprawia, że w rozgrywkę wkrada się konieczność myślenia strategicznego. Ukryte cele pozwalają na wprowadzenie niewielkiej, ale jednak dodającej grze rumieńców asymetrii. Do tego mamy nutkę negatywnej interakcji, poprzez blokowanie budynków oraz klasycznej interakcji, polegającej przede wszystkim na obserwowaniu poczynań przeciwników i dostosowywaniu się do ich działań. Jak dla mnie, jest tu więc sporo dobrego, jak na dość niepozorną grę edukacyjną.

Tytułu tego nie można opisać bez analizy zagadnień i zadań, jakie w nim znajdziemy. Mimo że znam język angielski nie najgorzej, to dzięki Let’s talk. Projekt Miasto nauczyłam się kilku nowych słówek, takich jak np. kręgiel (pin), machać ogonem (wag) czy też grabie (rake). Przydatnym dodatkiem do gry jest minisłowniczek, mieszczący się na trzech kartach. Pytania występujące na kartach są różnorodne. Wiele z nich jest do tego zabawna lub zaskakująca, co tym lepiej pomaga zapamiętać użyte w nich słownictwo.

To, co najbardziej przypadło mi do gustu w nowości Wydawnictwa Edgard Games, to karty dodatkowe. Powiedzenie jak najszybciej łamańca językowego, połączenie ćwiczeń fizycznych z koniecznością wymieniania należących do danej kategorii pojęć, czy też zadania wprowadzające bezpośrednią interakcję między graczami bardzo urozmaicają rozgrywkę. Jako że są to często pytania otwarte lub zadania uzależnione od osoby ją wykonującej, zwiększają one też regrywalność tego tytułu. Jak dla mnie, rozgrywka w Let’s talk. Projekt Miasto nie może odbyć się bez tych właśnie kart. To one są dla mnie gwarantem dobrej zabawy przy tym właśnie tytule.

Dla kogo?

Let’s talk. Projekt Miasto to przede wszystkim gra dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z nauką języka angielskiego. Podstawowe, zamknięte pytania nie są zbyt trudne. Możliwość tłumaczenia z języka polskiego wymaga nieco większych umiejętności. Nowość Wydawnictwa Edgard Games sprawdzi się też nieźle wśród graczy, którzy chcieliby powtórzyć sobie znane zwroty lub przetestować swoje umiejętności w sytuacjach, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Moim zdaniem gra przypadnie do gustu osobom w każdej grupie wiekowej. Niewątpliwie jest to świetne narzędzie dla nauczycieli lub korepetytorów, a także niezły pomysł na to, by zachęcić dzieci do nauki w nowy, ciekawy sposób. Z grą Let’s talk. Projekt Miasto poradzą sobie nawet kilkuletnie maluchy, o ile opanowały już umiejętność czytania. Podsumowując, zdecydowanie uważam ten tytuł za godny uwagi i polecenia, co też niniejszym czynię.

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (5/10):

Dziękujemy firmie Edgard Games za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Przewrotne żabki – taktyka i memory

Przewrotne żabki to bardzo prosta ale przyjemna gra. W swoim ruchu wybierasz jedną z trzech żabek trzymanych na ręce i kładziesz na wolne pole (lub na nieaktywną, czyli odwróconą żabkę) na planszy. W zależności od tego jakie pola wskazują strzałki na kafelku dokładanej właśnie żabki - odwracasz sąsiadujące (po skosie lub wertykalnie/horyzontalnie) żabki na drugą stronę.  Żabki występują w czterech kolorach. Celem jest posiadanie na planszy na koniec gry największej liczby odkrytych (czyli aktywnych, awersem ku górze) żabek w swoim kolorze. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że tożsamości w tej grze są ukryte - przeciwnicy nie wiedzą jaką żabką jesteś (i vice versa).

Share via
Copy link
Powered by Social Snap