Jak ten czas leci…. mam już dorosłą córkę. A jeszcze tak niedawno grywałam z nią w żabki z Hooop! i pingwiny z Hej to moja ryba! ;)
Otóż, moja dorosła córka, studiująca obecnie kryminalistykę, zażyczyła sobie na 23. urodziny grę. Grę nie byle jaką, bo kryminalną (jakżeby inaczej ;)) stworzoną przez Marcina Myszkę – polskiego youtubera, tropiciela nierozwiązanych zagadek kryminalnych oraz twórcy Kryminatorium, jednego z najpopularniejszych podcastów (i pierwszego tego typu w Polsce).
No i od razu w tę grę zagrałyśmy….
Déjà vu
7 kopert z aktami sprawy, aplikacja prowadząca za rękę, przesłuchania, które można odsłuchać, odpowiadanie na pytania, w końcu rzucenie oskarżenia. Ale to już kiedyś było…. Czy ja gram w Kryminautów? Odżyły wspomnienia sprzed trzech lat. Byłam przekonana, że Akta tajemnic są na licencji Kryminautów, mimo, że córka twierdziła, że to gra od początku do końca stworzona przez Myszkę.
Już po wszystkim zajrzałam do własnej recenzji, żeby sobie przypomnieć szczegóły (i udowodnić córce, że oczywiście mam rację) i… się okazało, że jednak racji nie mam. Choć ogólny szkielet jest podobny, to jednak robotę (i to dobrą) robią szczegóły.
Po pierwsze – aplikacja. My korzystałyśmy z laptopa, ale z tego co się orientuję, chyba równie dobrze można wykorzystać tablet czy smartfon. Niczego tu nie oglądamy – w aplikacji jedynie możemy odsłuchać nagrania (co nie jest konieczne – bo przesłuchania są też w formie papierowej). Wszystkie inne materiały – raporty, zdjęcia, mapy – z tymi trzeba się zapoznać już fizycznie otwierając kolejne koperty. Aplikacja będzie nam tylko zadawała pytania i prowadziła poprzez wątki sprawy do kolejnych kopert aż do samego zakończenia. I jest to zupełnie inna aplikacja, bardziej przyjazna niż ta w Kryminautach – aplikacja jest tu zdecydowanie na plus.
Materiałów w kopertach nie jest zbyt dużo. Ale każda kartka ma znaczenie. Są one przemyślane, nie mylą się, łatwo wrócić do wcześniejszych kopert. W przeciwieństwie do Kryminautów, gdzie pod koniec sprawy już się gubiłam i trudno mi było wskazać dowód, który by potwierdzał moje rozumowanie. Dowody są wyważone, nie trywialne, ale też nie są przekombinowane. Kolejny duży plus.
Nie ma rzeczy idealnych
Niestety na wstępie gra zaliczyła potężną wtopę. W/g wprowadzenia ofiara zginęła w poniedziałek 25 marca 1985 roku a zwłoki odnaleziono we wtorek 18 września roku 1984… WTF? To gra kryminalna czy S-Fka o podróżach w czasie? My już nawet zaczęłyśmy kombinować, że odcięta ręka nie należała do denatki…. zastanawiałyśmy się gdzie jest haczyk…. A jednak w końcu okazało się, że to po prostu zwykła pomyłka. No szkoda. Ale teraz już wiecie. Jeśli zdecydujecie się zagrać w grę, to ciało denatki znaleziono we wtorek 26 marca 1985 roku.
Żeby być sprawiedliwym należy wspomnieć, że te informacje są ogólnie dostępne. Mea culpa, że nie weszłam na stronę gry PRZED jej rozpoczęciem. Was zachęcam – wejdźcie na https://alt.pl/akta-tajemnic-marcin-myszka/ i wysłuchajcie wprowadzenia. Już dla samego Marcina Myszki warto ;) a przy okazji dowiecie się, że faktycznie pomylona data jest błędem, a nie haczykiem i zobaczycie kilka fajnych scen z materiałami i aplikacją.





Zrzuty ekranu pochodzą z oficjalnej strony gry
Cena
Jest zabójcza. Ja rozumiem, że stworzenie tego wszystkiego kosztuje, ale jednorazowa gra na 2-3 godzin nie powinna kosztować 250zł. Z drugiej strony Kryminauci ceny mają podobne. Gdyby jeszcze można to było odsprzedać…. O! właście! Akta tajemnic MOŻNA odsprzedać. W aplikacji nie jest wymagany e-mail ani żadne inne dane osobowe. Po prostu bez fizycznej gry nie uda ci się zagrać, dlatego nie potrzeba tworzyć konta ani jakoś go specjalnie chronić. Wystarczy wejść na stronę i zacząć grać. Skończysz grę – może powędrować w świat.
Werdykt
Było bardzo miło. Podobało mi się bardziej niż Kryminauci. Cena z kosmosu, ale skoro można ją puścić dalej, to da się przełknąć.
Jeśli więc zachęciłam lub w jakikolwiek inny sposób wpłynęłam na twoją decyzję – postaw kawę! Każda motywacja jest dobra, aby pisać o grach (około)planszowych ;)
P.S. Wydawca nawet nie wie, że właśnie doczekał się recenzji. Tekst powstał na podstawie urodzinowej rozgrywki :)
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony

