🔍 SZUKAJ
Home | Katalog gier - recenzje | Gry dla graczy | Cthulhu: Dark Providence – lovecrafciańska ciuciubabka

Cthulhu: Dark Providence – lovecrafciańska ciuciubabka [Współpraca reklamowa z Portal Games] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Cthulhu: Dark Providence od Portal Games Polska / CMON.

Oto jest i ona – kolejna gra z mackami nie w tle, a na samym froncie okładki! Czy komuś brakowało jeszcze jednego tytułu, skąpanego w lovecrafciańskich mitach? Czy już nie dość wycierpieliśmy jako Badacze lub Kultyści?

Zanim ziewniecie pozwólcie, że dodam – Dark Providence to nie taki znowu „kolejny Lovecraft”. To TEN Lovecraft, którego wielu pokochało miłością tragiczną i wulgarną, a który to z półek sklepowych zniknął hen hen, jeszcze przed pierwszymi mitami. Studium w Szmaragdzie wraca pod płaszczem Ciemnego Prowidenta i nie jest tylko kolejnym tytułem z tego uniwersum. To wyczekiwana reimplementacja, na którą nikt nie liczył, ale na którą wszyscy zasługiwaliśmy. Być może.

Badacze, Kultyści i inne stwory

13 lat temu, pewnego jesiennego wieczora, świat mógł po raz pierwszy pograć w Studium w Szmaragdzie (2 lata później również nad Wisłą!). Gra bazowała na motywach opowiadania samego Neila Gaimana, łączącego motywy lovecrafciańskie z… Sherlockiem Holmesem! Prawdziwe szaleństwo czekało jednak dopiero w warstwie mechanicznej. Ukryte role! Blef! Deck building! Licytowanie kart! Area majority! Czegóż tam nie było!

Cthulhu: Dark Providence przywraca Studium po długiej nieobecności na rynku. I naturalnie – szlifuje ostre krawędzie, usprawnia mechanizmy, oprawia całość w nowe grafiki i przede wszystkim: przenosi ze świata Gaimana do „autorskiego” uniwersum Cthulhu: Death May Die. Rdzeń gry pozostaje jednak z grubsza ten sam: występując w niejawnej roli staramy się zyskiwać kontrolę nad kartami i lokalizacjami, by efektywniej zamykać i otwierać Bramy, zabijając przy okazji wrogich Agentów – lub nie, jeśli tak nam się zamarzy.

Grunt, że każdy z nas, choć może być częścią większej grupy, gra koniec końców na własne konto. I dzięki kilku sprytnym zabiegom gra sprawia, że interesy wszystkich graczy niesutannie się tu przecinają.

Dawno temu w Arkham…

Wersja TL;DR jest taka: gracze pozyskują z planszy karty, które następnie wykorzystują, by zdobywać punkty. W zależności od przynależności, są to punkty za zrekrutowanych lub zabitych agentów, za otwarte lub zapieczętowane Bramy, za Tor Śledztwa lub Tor Rytuału i tak dalej. Punktacja jest dość zróżnicowana i sporo czasu zajmuje przyswojenie, co tak naprawdę da nam punkty. Do tego dochodzą zmienne typu wcześniejsze odkrycie swojej przynależności czy punkty z kart Mitów… jest co podliczać!

I podzieliłbym tu grę na dwie połowy: mechaniczną i… „teoretyczną”. Mechanicznie, podoba mi się tu naprawdę wiele. Uwielbiam pozyskiwanie kart, rozwiązane na zasadzie licytacji. Najpierw wysyłamy kostki wpływu, w innej akcji – ale zawsze, wyłącznie pierwszej z dwóch wykonywanych w turze – możemy dopiero ją pozyskać. Dobre jest to, gdy zużyte kostki Wpływu idą w Niebyt, skąd trzeba je odzyskać. Podoba mi się system kłódek, blokujących dostęp do kart do czasu ich otwarcia. Ciekawe jest podróżowanie po mapie za złoto. Lubię wielofunkcyjne karty (używamy akcji lub jednego z przedstawionych na karcie zasobów).  Podoba mi się werbowanie Agentów i rozprzestrzenianie ich po mapie.

Od strony budowania talii i realizowania akcji na planszy, Dark Providence rządzi.

Jeśli natomiast chodzi o warstwę teoretyczną…

Gracze grający niegraczy

Tym, co przywiodło mnie do C:DP, był aspekt ukrytych tożsamości. Uwielbiałem go w Shadows Over Camelot, kochałem w Odmętach Grozy, tutaj powinien to być no-brainer.

Niestety, myliłem się.

A przynajmniej – dałem się zwieść cyferkom na pudełku. Widzicie przecież, tak samo, jak i ja widzę – „dla 1 do 5 graczy”. Oczekiwałbym, że choć prawdziwa jazda zacznie się w górnych wartościach, to i w dwójkę czy trójkę da się tu pobawić.

Niestety, ani tryb solo, ani rozgrywki na trzech graczy nie przyniosły mi ani satysfakcji, ani emocji. Tryb solo jest po prostu płaski – dobry dla tych, którzy chcą poznać mechanizmy gry, a którym nie przeszkadza sztywny podział ról (gracz-Badacz vs. bot-Kultysta). Jeśli chcemy pobawić się nieco bardziej na serio, potrzeba ludzi. No i najwyraźniej potrzeba ich sporo, bo przy trzech osobach ta gra działa i to wszystko, co można o niej powiedzieć.

Cthulhu: Dark Providence oferuje cztery role – Badaczy, Kultystów, Buntowników Badaczy i Buntowników Kultystów. Bardzo chciałem wierzyć, że mechanizmy gry sprawią, że niezależnie od liczebności graczy, te role będą wiązać się z jakąś tajemnicą, jakimś blefem, jakąś emocją. Ale żeby zacząć cokolwiek sensownego punktować, trzeba wykonywać ruchy, które tę ukrytą rolę od razu zdradzają. Jak ktoś morduje agentów to wiadomo, że Kultysta albo Buntownik. Jak otworzy Bramę, to już pewne, że Kultysta. Ba, sporo widać nawet po zakupowanych kartach.

Jakiejś nadziei upatrywałem w mechanizmie eliminującym daną przynależność, jeśli w niej wystąpił gracz z najniższym wynikiem punktowym. Ale przy 3 graczach ten efekt występuje na tyle rzadko, że próżno nań liczyć w każdej grze.

Rezultatem powyższych zarzutów były partie pozbawione emocji, odgrywania ról czy jakiejś sprytnej dedukcji. Rzeczy w grze się działy, potem ktoś wymaksował jeden tor i gra skończyła się podliczeniem punktów. Ktoś wygrał. Chyba.

Lovecraft blues

Proszę nie mieć mnie za hejtera macek. Horror w Arkham lubię bardzo, mam lovecraftowy List Miłosny, grałem w parę innych i zagram w jeszcze wiele gier spod tego znaku. Lovecraft mi niestraszny, mam natomiast problem z pudełkowym oszustwem.

Żyjemy w XXI wieku, pełnym gier solo-only, planszówek dedykowanym czterem graczom czy trick-takerów dla trzech i tylko trzech graczy. Istnieją mechanizmy różnicujące rozgrywki w zależności od liczby graczy, „pomagające” grom błyszczeć nawet w nieoptymalnych składach. Tutaj jednak ich nie uświadczymy, przez co gra po prostu pada na dziób i staje się płaska. I na nic ten ciekawy deck building, na nic te klimaciarskie ilustracje, wykwintne, niemal art-decowskie tory i didaskalia. Mamy tu grę niemal nieużywalną w składzie innym, niż ten absolutnie pełny. Kolega Gizmoo słusznie przed tym przestrzegał – ale ja byłem naiwny. Optymistyczny. A to nie koniec problemów.

Mapa Arkham dostępna w sklepie z pamiątkami

Choć podobają mi się ornamentacje na komponentach i planszy, to layout główny jest chybiony. Miasto jest nieudolnym zlepkiem dwóch pól – karty Przewagi i karty Miasta – które stanowią jedną lokalizację. Ale już trasy dojazdowe do miasta są tak nieczytelne, że mimo znajomości gry nadal zdarzało mi się szukać połączeń i ich nie znajdować. Jedna linia prowadzi do pola Miasta, druga wychodzi z pola karty Przewagi i ja mam pamiętać, że to jest jedno miejsce i jedna podróż? Z pewnością dało się to lepiej zwizualizować – spójną ramką, jednolitym tłem lub innym rozkładem linii łączących.

Gra jest ładna, ale niestety pstra – nawet jak na standardy Cthulhu i spółki. Dużo się wszędzie dzieje, karty ślizgają i obracają się na swoich stosikach, latają żetony, nasze kostki Wpływu stają się niemal niewidoczne na ilustracjach, a na to wszystko mamy jeszcze nasze taczki.

Taczki.

Nie sposób inaczej nazwać te kartonowe abominacje, pełniące tu rolę katafalków, na których wożą się nasi Agenci. Jakby zwykłe podstawki z plazdyku nie były wystarczająco sprawdzone i praktyczne, CMON oferuje nam rozpadające się pierdółki, które na moje od razu trzeba traktować Wikolem albo wymienić na zamienniki drukowane w 3D. Obsługa i estetyka tych taczek są niestety trudne do przełknięcia.

Do you speaking Cthulhu?

Ostatnia rzecz, już naprawdę ostatnia, to te klimatyczne nazwy. Ja rozumiem, że słowo „asset” jest niewdzięczne w przekładzie, ale serio – Karty Przewagi? I do tego… Karty Przewagi Głównej, Karty Przewagi Początkowej, Karty Przewagi Miasta? Jakieś takie to mało zmysłowe i pompowane na siłę. Rozumiem klimat, temat i tak dalej, ale dekodowanie takich pokracznych translacji jest kolejną hopką, ktorą trzeba pokonać w drodze do kochania Cthulhu: Dark Providence.

Przy całym moim optymizmie i naiwności, pokochać C:DP mi się nie udało. To złożona gra, która wymaga ogranej, stałej i niestety licznej grupy. Pełno tu małych zasad, których wytłumaczenie razem z setupem zajmuje więcej czasu, niż sama rozgrywka. Ta oferuje interesujące mechanizmy zdobywania i wykorzystywania kart, a i same karty też są dobrze skonstruowane, choć nie zawsze dobrze zbalansowane. Ich rozkład początkowy może zaburzyć flow rozgrywki.

Gra cierpi jednak przy mniejszej liczbie graczy i robi się trywialna i płaska, a cały aspekt dedukcji i blefu znika po pierwszych turach. Ma do tego problemy z czytelnością i komponentami jak te bzdurne, rozpadające się stojaki, zajmujące połowę mało praktycznego insertu.

Gdzieś w tym pudełku, oprócz powietrza, kryje się naprawdę ciekawa gra z ukrytymi tożsamościami. Niestety, nie udało mi się do niej dokopać, a to, co znalazłem przy okazji, powinno pozostać w głębinach morza, w chłodnym objęciu śliskich, ogromnych macek.

Zalety:
+ interesujący, choć nie zawsze działający system ukrytych ról
+ świetny mechanizm budowania talii
+ ciekawe, miejscami niezbalansowane karty
+ ogromna zmienność rozkładów początkowych
+ piękna oprawa, niepozbawiona jednak wad

Wady:
– grywalna w zasadzie dopiero w pełnym składzie (Gizmoo, wygrałeś!)
– pełna zasad i zależności, które mozolnie się tłumaczy
– brak punktacji na pomocy gracza (a instrukcja jest tylko jedna…)
– choć temat zdaje się wyzierać z każdego komponentu, mniej tu klimatu i story niż w Horrorze w Arkham
– 
tragiczne podstawki pod Agentów

Personalizowana playmata dzięki uprzejmości Playmaty.pl

 



Dziękujemy firmie Portal Games za przekazanie gry do recenzji.


 

Ogólna ocena (6/10):

Złożoność gry (7/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings