Home | Katalog gier - recenzje, rzuty oka i relacje z rozgrywek | Gry dla wielu graczy | Feed the Kraken – Avalon w pirackich klimatach

Feed the Kraken – Avalon w pirackich klimatach [Współpraca reklamowa z Funtails] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Feed the Kraken. Delux Edition
Autor: Maikel Cheney, Dr. Hans Joachim Höh, Tobias Immich
Liczba graczy: 5-11
Czas gry: 45-90 min
Wiek: 12+
Mechanika: blef, głosowanie, ukryte tożsamości, asymetria
Wydawca: Funtails
Rok wydania: 2022

Ahoj! marynarze, piraci i kultyści. Oczywiście do dwóch ostatnich frakcji nikt się nie przyzna, ale wszyscy wiemy, że czaicie się na pokładzie. Jako wasz kapitan (na 100% porządny marynarz – możecie mi zaufać) informuję, że statek płynie we właściwym kierunku, ku bezpiecznej przystani i dobrze by było, żeby ten stan się utrzymał. W określeniu kursu pomogą mi mój pierwszy oficer oraz nawigator. Nie wiem do końca jakie mają zamiary, więc na wszelki wypadek zostawiam sobie możliwość do zmiany obsady tych stanowisk. Jeśli coś pójdzie nie tak, to wszystko ich wina i proszę mi tu nie machać pistoletem krzycząc o buncie.

Kashya (8/10):

W Feed the Kraken gracze zostają losowo przydzieleni do jednej z trzech grup, każda z nich ma inny cel, wiedzę i możliwości:

  • Marynarze pragną doprowadzić statek do bezpiecznego portu, nie wiedzą nic na temat przydzielonych ról.
  • Kultysta ma dwie opcje wygranej, albo chce by statek wpłynął w mackowate objęcia Krakena, albo by pozostali gracze wyrzucili go w odpowiednim miejscu za burtę, najwyraźniej poświęcenie potworowi z odmętów, jest wystarczającą nagrodą. Jako jedyny ma możliwość konwersji graczy na swoją stronę.
  • Piraci chcą wprowadzić statek do szemranego portu w celu ograbienia i doskonale wiedzą kim są ich kamraci.

Gracze dostają również kartę z przydzieloną dodatkową, ukrytą rolą i powiązaną z nią umiejętność, którą mogą wykorzystać raz w ciągu całej gry (z nielicznymi wyjątkami).

 

Podczas tury kapitan statku przydziela rolę pierwszego oficera i nawigatora. Jeśli pozostałym graczom nie odpowiada wybór, nie ufają kapitanowi, albo po prostu chcą namieszać, to mają możliwość zorganizowania buntu. Wystarczy, że wspólnie wyłożą odpowiednią ilość pistoletów i kto inny przejmuje ster. Trzeba jednak uważać, bo broń jest ograniczona i ciężko ją odzyskać, a dobrze przemyślana i zaplanowana na odpowiedni moment rebelia może zmienić losy całej gry.

Jeśli obyło się bez starć na pokładzie, to następuje obranie kursu. Kapitan losuje dwie karty kierunku, potajemnie wybiera jedną z nich i wkłada ją do specjalnej skrzyneczki. To samo robi pierwszy oficer, a następnie całość przekazuje nawigatorowi. Ten określa kurs wybierając jedną z kart, które otrzymał.

Karty kursu dzielą się na niebieskie – marynarze, czerwone – piraci, żółte – kultysta i wskazują kierunek w którym będziemy płynąć, prowadząc do wybranej lokacji. Ponadto mają dodatkowe efekty, jak np. przymusowa zmiana kapitana, podejrzenie odrzuconych kart itd. Karty kultysty dają mu dodatkowy bonus, przy czym najgroźniejszym z nich jest chyba konwersja. Pozwala na przekabacenie innego gracza na swoją stronę, bez wiedzy pozostałych. W tym momencie wszelkie fakty, które ustaliliśmy do tej pory przestają być wiarygodne.

Gdy już poruszymy statkiem i wykonamy ewentualne akcje dodatkowe, zaczynają się rozmowy, dedukowanie kto naściemniał, a kto mówi prawdę, wzajemne oskarżenia i deklaracje zaufania.

Ciekawym urozmaiceniem gry są specjalne pola na mapie/kursie naszego statku. Pozwalają one kapitanowi m.in. na przeszukanie kabiny innego gracza i odkrycia jego frakcji. Co zrobi z tą informacją oczywiście pozostaje już do jego decyzji. Inne pola ujawniają do jakiej grupy nie należy wybrany gracz lub zabraniają mu mówić do końca gry. Jeszcze inne wymuszają poświęcenia członka załogi Krakenowi, by móc płynąć dalej – jest to jedyny sposób na całkowitą eliminację gracza, ale na szczęście jest możliwy dopiero prawie na sam koniec gry.

Tak pokrótce przedstawia się Feed the Kraken – gra dedukcyjna, pełna blefu, spisków i kompletnego braku zaufania.

 

Jakie decyzje podjęliśmy, kogo obdarzyliśmy zaufaniem i czy mieliśmy rację? Czy zareagowaliśmy w odpowiednim momencie obalając złego kapitana? Czy daliśmy się nabrać na słodkie słówka pirata albo gorliwe zapewnienia kultysty? To wszystko determinuje gdzie dopłyniemy i kto zwycięży.

Nie lubię planszówek, w których gra odbywa się nad stołem, trzeba dyskutować, czy licytować. Zawoalowane intrygi to też nie mój konik, od razu chce mi się śmiać i nici z jakichkolwiek sekretów. W teorii Feed the Kraken powinien mi się wybitnie nie podobać. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Ta gra jest świetna! Fakt, że trafiałam zawsze na rolę marynarza, więc nie musiałam testować swoich wątpliwych umiejętności blefowania. Mimo to, jest to chyba pierwszy raz, kiedy z własnej nieprzymuszonej woli usiadłabym ponownie do tego typu gry, ba! nawet cieszyłabym się dostając rolę pirata, czy kultysty.

Dla mnie całość bardzo na plus, a teraz oddaję głos pozostałej części załogi.

Pingwin (9/10):

Będę nieco stronnicza, bo zawsze dobrze bawiłam się przy The Resistance, więc z założenia Feed the Kraken powinien mi się spodobać. I rzeczywiście – spodobał mi się. I to bardzo. To, co mnie w Avalonie -i/lub- Agentach Molocha denerwowało, tu nie istnieje. Łyżką dziegciu w The Resistance jest fakt, że operujemy tylko kartami a wszystko inne (np. misje, które wykonujemy) trzeba sobie wyobrażać. Oczywiście ma to swoją zaletę – jest tanie. Ale moi współgracze na początku zwykle nie łapali o co chodzi – w obu fazach (akceptacji przywódcy oraz samej misji) zagrywa się karty. Obie fazy wyglądają podobnie. Wszystko zależy od wyobraźni. Tutaj tego efektu nie ma. Po pierwsze, mamy bardzo konkretny cel – dopłynięcie w odpowiednie miejsce (inne dla każdej roli). Po drugie – faza buntu (odpowiadająca fazie akceptacji przywódcy w The Resistance) nie polega na zagrywaniu kart – licytacja pistoletami oraz świadomość, że mam ich tylko kilka i mogę je stracić jest bardzo klimatyczna. Zmusza do myślenia. Kiedy się zbuntować? W The Resistance zawsze mogłam kapitanowi powiedzieć „nie” i nic mnie to nie kosztowało. W Krakenie jak już nie mam pistoletów, to nic nie zdziałam. A do tego jeszcze może się zdążyć tak, że nawet to jedno jedyne „nie” poparte odpowiednią liczbą pistoletów zadziała i udaremni chytry plan kapitana. Faza, w której okazujemy zaufanie kapitanowi i jego drużynie  jest w Krakenie o niebo lepsza. Po trzecie faza samej misji jest ciekawsza – to nie jest tylko rzucenie karty powodzenie/niepowodzenie. To wybór z dwóch losowych kart w celu zrealizowania swojej misji. Jest trudniej namierzyć kto jest kim. Bo jak wybrać ze złego i gorszego? To właśnie w Krakenie najczęściej wybieraliśmy „mniejsze zło”. A potem rozmowy o tym co było, co wybrałem i dlaczego. I czwarta rzecz – trzy frakcje. Nie tylko dobrzy (marynarze) i źli (piraci), ale jeszcze dostajemy kultystów. I to, że kultystą można się stać w trakcie gry. Lodzio miodzio panowie. I do tego ta oprawa graficzna! To jest mój nr 1 Targów Essen.

Adalbert (10/10):

Z grami mafijnymi historie miewam różne. Ogólnie moje podejście jest takie: zagrać raz, czy dwa można, ale niech nie wchodzi na drugą godzinę. Feed the Kraken najpodobniejsze jest do Secret Hitler z dodatkiem płynięcia po mapie, co mocno wzmacnia zabawę. 2 godzina? Nie problem, mógłbym się cieszyć chyba i trzecią. Przywódca Kultu (nie miał odpowiednika w Secret Hitler) jest o tyle ciekawy, że choć zaczyna sam, to w trakcie rozgrywki może pozyskiwać nowych popleczników. Pojawiają się też efekty specjalne gdy dowiadujemy się, kim dana osoba nie jest, albo wycięcie języka graczowi. Pod koniec rozgrywki pojawia się też element trwałej śmierci (w innych grach wchodzi dużo wcześniej co potrafi popsuć zabawę).

Maro’86 (8/10):

Jako że moi redakcyjni przyjaciele byli na tyle życzliwi, by wyekspediować mnie za burtę przy pierwszej okazji, wołając „Pirat! Pirat!”, powinienem był się obrazić i nic nie napisać! Być może odrobinę za bardzo czuć było ode mnie rumem? A może po prostu beznadziejnie rozegrałem swoją pierwszą partię?  Nie, to na pewno rum. No ale skoro już jestem za burtą, to do brzegu!

Na pokład gry dałem się zaokrętować nieświadomie, gdyż dopiero przed samą rozgrywką dowiedziałem się, że będzie to podobne do gier typu Mafia czy Avalon… Avalon – słowo, którego brzmienie wywołuje u mnie efekty choroby morskiej. Nie jestem fanem tego typu rozgrywek, w których gracze przy stole się przekrzykują, że ten na pewno kręci, albo że tamten to jest zdrajca! W dodatku trzeba spamiętać co, kto i kiedy mówił, czy też jaką kartę zagrał. Efektem tych nad stołowych awantur jest zwykle przedłużająca się niemiłosiernie rozgrywka. Gry dedukcyjne z blefowaniem, których esencją jest właśnie gra nad stołem, to nie był i nigdy nie będzie mój świat. Jednak nie taki „Kraken” straszny, jak go Davy Jones maluje.

W pierwszej rozgrywce to oczywiście brak mojego ogarnięcia sprawił, że dałem się prędko poznać jako Pirat, którego trzeba było usunąć z pokładu, niemniej to, co mnie pozytywnie zaskoczyło, to dosyć krótki jak na tego typu gry czas rozgrywki. W 6 osób zdołaliśmy rozegrać partię w godzinę! Zaś ja po wywaleniu ze statku nie nudziłem się długo, ponieważ chwilę później pozostali skończyli partię. Gra nie jest też szczególnie skomplikowana zważywszy, że mamy w zasadzie proste zadanie – doprowadź statek do (swojego) celu, próbując rozgryźć, kto jaki ów cel posiada. Sama gra nad stołem też nie przeciąga się w nieskończoność, ponieważ debata zazwyczaj obraca się wokół tego, dlaczego dany gracz wybrał taki, a nie inny kierunek podróży, mając dwa do wyboru. Kręci Kapitan? Czy może Ci co dali mu taki wybór? Wszelka niekonsekwencja natychmiast rozbudzi podejrzenia.

Dwa dni później, rum ewidentnie nie wyparował z mojej kaperskiej głowy, bo tym razem sam, z własnej nieprzymuszonej woli, zdecydowałem się raz jeszcze spojrzeć w oblicze Krakena. Macki losu ponownie przydzieliły mi rolę Pirata, więc miałem możliwość wyciągnąć wnioski z poprzedniej porażki. Tym razem prawie się udało, bo do samego końca pozostałem w ukryciu i niewiele zabrakło, bym osiągnął swój piracki cel. Ba, tym razem to ja odesłałem jednego z graczy na konferencję z rybkami w odmętach (Ginet, wybacz – to nic osobistego 😉).

Odkładając na bok swoje uprzedzenia do gier tej kategorii, muszę szczerze przyznać, że „Feed the Kraken” to kawał świetnej gry. Tytuł ten pięknie prezentuje się na stole. Jest tu sporo klimatu i świetnej zabawy dla wszystkich tych, którzy uwielbiają grę nad stołem. Nawet ja, jeśli znów znajdę się przypadkowo w gronie osób, które zaproponują partię w Krakena, nie będę się wzbraniał rękoma i nogami, tylko zaokrętuję się ponownie na pokład, tym razem być może w innej roli.

Ginet (6.5/10):

Całkiem udana implementacja Avalona w pirackim klimacie, w którą rozgrywka sprawiła mi – o dziwo – sporą przyjemność. Do tego obłędna oprawa graficzna i wykonanie robią całkiem ciekawą robotę. Fajnym pomysłem jest też podział na 3 (a nie 2) frakcje z których każda chce dopłynąć w inne miejsce. Tu wiedzę jednak mały problem z balansem. Jest tylko jeden kultysta, który – jeżeli zostanie zdemaskowany – nie ma już praktycznie szans na zwycięstwo. Ten balans chciano chyba przywrócić akcją nawrócenia z kart kultu, problem jednak w tym, że faktycznie o ich zagranie jest dość ciężko, bo nie opłacają się one ani piratom ani załodze statku. Druga sprawa – Kraken to – w przeciwieństwie do Avalona – gra niezbyt poręczna ani w transporcie, ani w rozgrywce, bo o ile w ten drugi tytuł można grać w zasadzie trzymając po kilka kart w ręce, to Kraken pochłania cały obszar stołu (i to nie takiego najmniejszego).

 

 



Grę Feed the Kraken kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Funtails za przekazanie gry do recenzji.


 

Złożoność gry (4.4/10):

Oprawa wizualna (9.0/10):

Ogólna ocena (8.3/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Bardzo dobry przedstawiciel swojego gatunku, godny polecania. Wady mało znaczące, nie przesłaniające mocno pozytywnego odbioru całości. Gra daje dużo satysfakcji.

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active
wordpress_test_cookie

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings