Home | Katalog gier | Gry dwuosobowe | Ninja versus Ninja, czyli: grożąc w dojo

Ninja versus Ninja, czyli: grożąc w dojo

Któż nie chciał kiedyś zostać ninją – zamaskowanym super-wojownikiem z mieczem ostrym jak brzytwa? Gra Ninja versus Ninja to właśnie dwuosobowa przygoda w świecie azjatyckich mistrzów miecza. W kwadrans możemy zdobyć dojo przeciwnika i wykazać się męstwem, które spotka się z uznaniem naszego sensei

O co chodzi? Na podłużnej planszy widzimy dwa kwadraty o wymiarach 6 x 6 pól (dojo nasze i przeciwnika) przedzielone pasem ziemi niczyjej. Każdy z graczy kieruje zespołem 6 ninja, którzy rozpoczynają grę ustawieni na skraju własnego dojo. Celem jest zgładzenie przeciwników, lub zdobycie 7 punktów, przyznawanych za udane wypady do dojo wroga i szczęśliwy powrót pod skrzydła naszego sensei.

NaonBlue

Plansza w czasie gry, fot: NaonBlue

W swoim ruchu gracz rzuca dwiema czterościennymi kośćmi (przebitymi na wylot mieczami!) i porusza się, o tyle pól ile wyrzucił, jednym ze swoich ninja w linii prostej, lub wykonując maksymalnie jeden zakręt pod kątem 90 stopni. Jeśli uda nam się skończyć swój ruch dokładnie na polu zajmowanym przez wrogiego ninja nasz miecz zagłębia się w jego ciele, wróg ginie, a sensei przeciwników zgrzyta zębami ze złości.

Jeśli w swoim ruchu udaje nam się wkroczyć do dojo przeciwnika zaznaczamy figurką specjalnego ninja jak głęboko spenetrowaliśmy wrogie terytorium. Teraz mamy dwa ruchy aby powrócić w jednym kawałku do własnego dojo. Jeśli to się nam uda zdobywamy liczbę punktów proporcjonalną do tego o ile pól wniknęliśmy w terytorium wroga. Proste, prawda?

Sensei i ninja, fot: Hero

Cała rozgrywka trwa 10-15 minut i choć wydaje się bardzo losowa (ach te kostki) to taka nie jest. Właściwe rozmieszczanie ninja we własnym dojo może sprawić że przeciwnik zginie wkraczając na nasz teren niezależnie od tego co wyrzucimy na kostkach, bo każdy wariant wyniku pozwoli na śmiertelny atak któregoś z naszych ninja. Ponoć autor gry podczas pokazów wygrywał z każdym, niezależnie od wyników rzutów. To PR-owo wątpliwe działanie dobrze świadczy jednak o samym produkcie.

Kości przebite mieczami, fot: Poltergeist_2000

Olbrzymim plusem gry jest jej cudowne wydanie. Plastikowe figurki ninja i sensei, oraz niezwykłe kości sprawiają że jemy grę oczami. Gra, będąca reedycją logicznej gry Foray dużo zyskuje w takiej oprawie. Jest też potwierdzeniem jednej z moich ulubionych tez, że nawet świetna mechanika dopiero ubrana we właściwy temat ma szansę na rynkowy sukces. Ninja versus Ninja powinien być również świetną grą do wprowadzania w świat gier logicznych najmłodszych. Jednym słowem: koniecznie zagrajcie u kolegi, a jeśli marzyliście kiedyś o byciu ninją kupujcie w ciemno. A-dzia!

 

7 komentarzy

  1. Filipoos,
    A propos tego: „Jest też potwierdzeniem jednej z moich ulubionych tez, że nawet świetna mechanika dopiero ubrana we właściwy temat ma szansę na rynkowy sukces.” mam pytanie: jaką znasz grę ze świetną mechaniką ubraną w 'niewłaściwy’ temat, przez co nie odniosła ona sukcesu?

  2. for example warcaby;)
    Może niejasno wyraziłem swoje myśli. Chodzi mi o to, że abstrakcyjne gry po połączeniu z pasująca tematyka zyskują naprawdę wiele. Ninja vs Nija jako Foray wyglądała właśnie jak warcaby.

  3. Ninja vs Ninja w porównaniu do warcabów wygląda słabiutko :)

  4. Adamie, jeśli chodzi właśnie o wygląd gier to mam całkowicie odmienne zdanie;) Natomiast rozumiem , że cenisz mechanikę warcabów bardziej niż tę w Ninjy. Rzecz gustu.

  5. Ninja vs Ninja nabliżej chyba do Street Soccera. Podobna mechanika ruchu pionów i również o to samo chodzi – tak ustawiać swoje piony, żeby minimalizować wpływ kości. Żeby przeciwnik musiał mieć wielkie szczęście w rzutach, albo żebyśmy my musieli mieć wielkiego pecha. To niełatwe i wymaga sporo kombinowania. Dodatkowo tutaj trzeba trzymać pewien dystans do przeciwnika żeby nie mógł on jednym wypadem wtargnąć w nasze dojo i zabić nam wojownika, z kolei przewaga pozycyjna jest bardzo ważna. Jeżeli nasze piony są blisko granicy naszego dojo, a piony przeciwnika są odrzucone nieco dalej – mamy przewagę, nasze wypady będą przynosiły więcej punktów. Kolejny aspekt to blokowanie – czasem zamiast zabijać przeciwnika wystarczy go przyblokować uniemożliwiając mu powrót do siebie. Wtedy nie ma znaczenia ile punktów zarobił – i tak ich nie zdobędzie, a do tego zginie. Ta gra ma w sobie dużo więcej niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

  6. Przyniosę na Polibude to pogramy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*