Home / Recenzje / Gry rodzinne / Alea Iacta Est, czyli kości zostały… w latrynie

Alea Iacta Est, czyli kości zostały… w latrynie

Spośród wielu mechanik gier planszowych są dwie które bardzo lubię: dice rolling (rzucanie kośćmi) i worker placement (wysyłanie robotników). Gra Alea Iacta Est od początku zaintrygowała mnie faktem, że stworzyła z nich niespodziewany koktajl. W grze rzucamy naszymi robotnikami, czyli kośćmi, aby potem umieszczać je w różnych miejscach na planszy. Koktajl ten należałoby więc raczej nazwać worker rolling, lub dice placement. Czy jest on jednak smakowity?

Choć pomysł nie jest bardzo oryginalny to po raz pierwszy chyba został zastosowany w tak udany sposób. Możemy znaleźć gry w których stosowano go już z mniejszym, lub większym powodzeniem. Kostkami z określonymi zestawami wyników odpalaliśmy przecież już akcje w Kingsburgu, czy w Um Krone Un Kragen. Siła Alea Iacta Est polega jednak na tym, że kości użyte jako główny element mechaniki nie sprawiają że gra jest bardzo losowa (choć losowość w grze występuje w innym elemencie, o czym za chwilę), jednocześnie dodając do gry charakterystyczne dla gier kościanych emocje i napięcie.

O ile mechanika stanowi mocną stronę gry, o tyle temat jest nudny jak flaki z olejem i ograny na wszystkie możliwe strony. W grze przenosimy się do starożytnego Rzymu (zieeeew) i wcielamy w rolę rodów walczących o wpływy, które… bla bla bla, coś tam coś tam… W serwisie Boardgamegeek możemy znaleźć 51 gier które Rzym mają w tytule! Takich które w ogóle traktują o starożytnym Rzymie jest pewnie kilkaset. Wydawca (bo to on wybrał taki temat, pierwotnie gra nazywała się Feudal Dice, a jej akcja umieszczona była w średniowieczu) chcąc być bardziej nieoryginalnym mógłby się zdecydować jeszcze jedynie na temat: budowa średniowiecznego zamku.

Alea Iacta Est dostaje więc na dzień dobry dużego plusa za mechanikę i równie spory minus za tematykę. Przyjrzyjmy się jednak jak gra wygląda w detalach.

Każdy z graczy otrzymuje zestaw ośmiu sześciościennych kostek w jednym kolorze. Na stole układamy elementy planszy, czyli budynki. W swoim ruchu gracz rzuca wszystkimi kośćmi i umieszcza dowolną ich ilość w jednym z budynków. Potem rusza się kolejny gracz, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Gdy kolejka powraca do gracza startowego rzuca on pozostałymi kośćmi i wykonuje kolejny ruch. Gdy którykolwiek z graczy ustawi na planszy ostatnią swoją kostkę runda jest dogrywana do gracza siedzącego na prawo od gracza startowego i runda kończy się „odpalaniem” budynków.

Budynków jest pięć. Do każdego z nich możemy wstawiać inne układy kości i przynosi on szczególny rodzaj profitu jeśli uda się nam pokonać innych graczy. Mamy więc Castrum czyli baraki, gdzie wysyłani przez nas żołnierze (zestawy kostek o tym samym wyniku) zdobywają żetony prowincji. Jest Forum Romanum gdzie pozyskać można żetony patrycjuszy. Ważnym miejscem jest również Senat gdzie przegłosować można korzystne dla siebie ustawy (karty bonusowe, które na koniec gry przynoszą ekstra punkty sławy za konkretne układy prowincji i patrycjuszy). Wreszcie w naszym Rzymie nie zabrakło także świątyni gdzie uzyskać można przychylność boginii szczęścia – Fortuny (żetony przynoszące czyste punkty zwycięstwa).

Siła gry polega na tym, że do każdego z budynków wstawiamy inne układy kości: strity do senatu, zestawy takich samych wyników do baraków, wyższą ilość oczek na większej ilości kostek do świątyni, czy wreszcie pojedyncze kości lub zestawy 2+3, lub 1+4 do forum. W efekcie każdy de facto wynik rzutu kośćmi daje nam wybór pomiędzy kilkoma opcjami. Ślepy los w wynikach rzutów nie boli, tym bardziej że wszystkie niezużyte kości i te, które nie przyniosły nam profitów bo w danym budynku wyprzedzili nas inni gracze trafiają na koniec tury do latryny (sic). Okazuje się że w latrynie kwitnie życie towarzyskie i oddając się fizjologicznym czynnościom nasi kostkowi workerzy pozyskują istotne informacje. Każda kość w latrynie przynosi nam na koniec rundy żeton przerzucenia który możemy wykorzystać w kolejnych rundach do przerzucenia dowolnej ilości kości.

Gra trwa przez pięć lub sześć rund. Naszym celem jest zbieranie odpowiednich zestawów prowincji i patrycjuszy. Prowincje występują w kilku kolorach i mają wartości punktowe od jeden do cztery. Z patrycjuszami sprawa ma się podobnie z tą różnicą że punktują od 1 do 3 i występuje u nich podział na płci. Na koniec gry możemy przyporządkować do każdej z prowincji jednego lub dwóch patrycjuszy tego samego koloru jednak związki homoseksualne nie są dozwolone (wyjątkowo to odległe od tematu i realiów starożytności rozwiązanie, zaproponowałem już stosowny wariant). Patrycjusze bez ziemi są nic nie warci, natomiast prowincje bez ludzi są warte o 1 punkt mniej. Do tego dochodzą żetony fortuny przynoszące od 1 do 3 punktów i zebrane w czasie gry karty senatu które mogą nam przynosić ekstra punkty za wszystkich patrycjuszy chłopaków, za dziewczyny, za różne kolory prowincji, prowincje jokery w których możemy umieścić dowolnych patrycjuszy itp.

Dość o mechanice, czas na kilka słów o wrażeniach. Te są bardzo przyjemne. Gra przebiega płynnie, jest zdecydowanie bardziej taktyczna niż strategiczna i stawia przed graczami wiele małych wyborów. Ja lubię takie gry i lubię kostki więc bawię się przy Alea Iacta Est świetnie. Losowość jest w grze obecna, jednak paradoksalnie nie chodzi tu o tę generowaną przez kostki. Losowość która może naprawdę irytować graczy kryje się w dochodzących co rundę żetonach. Pomijając grę pięcioosobową niektóre żetony nie wchodzą w ogóle do gry. Może się więc zdarzyć że konkretna prowincja w której mogliby zamieszkać moi, z trudem zwerbowani, patrycjusze się nie pojawi. Losowy jest również dobór kart senatu, które wydają się być dość dobrze zbalansowane jednak wylosowanie w kluczowym momencie karty idealnie pasującej do zgromadzonych przeze mnie zasobów pozwala mi odskoczyć na kilka punktów do przodu.

Choć strategii w grze nie jest wiele, bo nie da się wygrać bez prowincji i patrycjuszy, wybory nie są oczywiste. Możliwość walki o zwycięstwo w poszczególnych budynkach poprzez poszerzanie już ułożonych zestawów, opcja blokowania, próby szybszego zakończenia rundy poprzez wykorzystanie wszystkich kości – to wszystko małe smaczki które robią z Alea Iacta Est pozycje naprawdę ciekawą. Olbrzymim plusem jest także krótki czas rozgrywki. Jedna partia w gronie osób znających zasady trwa 30-40 minut. Nie cierpimy przez nużące międzyczasy, nie mamy wrażenia przerostu formy nad treścią. Warto też dodać że gra bardzo dobrze się skaluje.

Największym chyba minusem gry jest doklejony na siłę, skrajnie wtórny temat. Nie znajdziemy również w niej drugiego dna i złożonych strategii ale Alea Iacta Est to lekka, familijna eurogra i w tej kategorii radzi sobie świetnie.

Nie jest to może tytuł przełomowy, nie wnosi wiele nowego, ale Bernd Eisenstein i Jeffrey D. Allers stworzyli z rzucania kostkami i worker placementu koktajl smakujący znacznie lepiej niż chociażby w Kingsburgu, a już na pewno bardziej lekkostrawny. Gorąco polecam zagrać u kolegi, również osobom które nie przepadają za kostkami, bo tu nie generują one irytującej losowości od której eurograczom siwieją resztki włosów na głowach.

Ogólna ocena (4/5):

Złożoność gry (2/5):

Oprawa wizualna (3/5):

69 komentarzy

  1. nie lubię gier kostkowych… nie lubię Kingsburga, nie lubię Um Krone Und Kragen, nie lubię (już) Osadników i nigdy nie podobało mi się Stone Age… a w Alea Iacta Est usiadłem, zagrałem i mi się podobało. Na pewno gry nie kupię ale nie będę się krzywił jeżeli ktoś zaproponuje mi partyjkę, szczególnie że trwa bardzo krótko (w odróżnieniu od takiego Stone Age :|)

    aha… „kostkowi workerzy”? – Geko Cię zje na śniadanie :P

  2. good job, bardzo przyjemnie mi sie to czytalo.

  3. Bardzo dobra recenzja, ale kostką są sześcienne, bo bryła nazywa się sześcian a nie sześciościan.

  4. BARDZO kojarzy mi się z Shangaien;)
    ale to bardzo przyjemne skojarzenie:D

  5. “kostkowi workerzy”? – Geko Cię zje na śniadanie :P

    Fakt, że „diceowi pracownicy” brzmi lepiej, ale co tam. Nie będę się czepiał, jestem easy jak niedzielny morning :-p

  6. czy ta gra wogole jest zalezna jezykowo?

  7. Recenzja miodzio! pisz Filippos pisz!

  8. Pancho

    janekbossko
    „czy ta gra wogole jest zalezna jezykowo?”

    Jest zupełnie niezależna językowo.

  9. E, tam. Nazwy prowincji są nie po polsku :-p

  10. MichałStajszczak

    Gra w zasadzie językowo zależna nie jest, chociaż preferuje osoby biegle posługujące się łaciną, które łatwiej załapią, że budynek nazwany Senatus oznacza Senat, a Latrina oznacza latrynę

  11. Świetna recenzja. Lekkie pióro.
    Gra naprawdę wydaje się ciekawa.
    A ta tematyka…?

    Tu zupełnie nie mogę się zgodzić
    z recenzentem ;)

  12. Tematyki w tej grze się za bardzo nie czuje. Zdecydowana większość tematyki to grafika. Mechanicznie gra jest mocno abstrakcyjna.

  13. Świetny tekst! a gra przyjemna, polecam.

  14. Geko napisał
    E, tam. Nazwy prowincji są nie po polsku :-p

    Jak to nie po Polsku? A ten żeton który jest na ilustracji w tekście – Macedonia to po jakiemu jak nie po polsku ;-)
    Ech Filippos. Przez Ciebie znowu wydałem kasę (gra już zakupiona). Jola mnie zabije.
    Z drugiej strony – jak napisał MichałStajszczak na PW do mnie – gra z 40 kostkami na 40-te urodziny to idealny wybór :-)

  15. Dziękuję bardzo za ciepłe słowa!

    Draco: a czy kość czterościenną powinniśmy nazywac ostrosłupną bo bryła nazywa się ostrosłup a nie czterościan?

    Cieszę się że Geko jest easy jak niedzielny morning i wybaczył mi kostkowych workerów:) Zwracam uwagę na użycie w innym miejscu sformułowania „międzyczas” zamiast downtime. Staram się;)

  16. Na starość łagodnieję i już nie uważam, że wszyscy muszą myśleć, tak jak ja ;-p

  17. @Filippos zajrzyj sobie do Słownika Języka Polskiego – sjp.pwn.pl albo do jakiegoś podręcznika do geometrii przestrzennej lub krystalografii.

    Siedzę w bryłach naukowo i wiem, o czym piszę. Sześciościan (trójkątny) masz np. tu: http://matematyka.pl/6002.htm Każda bryła posiadająca sześć ścian jest sześciościanem, ale tylko jedną, tą której ściany są kwadratami nazywamy sześcianem i takie są (a raczej do takiego wzoru dążą) kostki.

  18. Don Simon

    Ktos moze strescic wypowiedz Draco, bo usnalem po pierwszym zdaniu? ;-)

  19. Szymonie, spróbuj przeczytać ze zrozumieniem :-p

  20. don_simon, w skrocie: draco ma racje bo inni sie nie znaja, mimo ze nie odpowiedzial na przytomne pytanie filipposa i ewidentnie widac ze nie ma jednak racji, bo napisal obok tematu. To w skrocie tyle :D

  21. a ‚międzyczas’ zamiast ‚downtime’ to jakieś koszmarne nieporozumienie, geko :P ;) (pisze do ciebie, bo ty chyba lansowales to okreslenie :) )

  22. No to jak już tak sobie ogólnolingwystycznie dywagujemy, to ja czepnę się „baraków”. Czy nie powinny być to czasem „koszary”?

  23. Lingwistycznie:
    Mam pewien żal do naszego środowiska, że wprowadzamy do rodzimego języka potworki. Jak mało kto, możemy wpływac na kształt form językowych neologizmów. Róbmy to z glową, przemyślmy i ujednolićmy „ryzokowne” słownictwo.
    – międzyczas
    – regrywalność
    – barak
    ile tego jeszcze?

  24. O „międzyczasie” – już pisałem, że raz użyłem tego słowa, a potem sam stwierdziłem, że ono nie ma sensu. Ale widać innym się spodobało. Osobiście wolę „przestoje”.

  25. Neuro, jasne. Piszmy tylko o designie, replayability, hype, eventach, accountantach,itp. To dopiero pięknie się komponuje z językiem polskim :-p

  26. MichałStajszczak

    MsbS ma rację odnośnie „baraków”. Filippos korzystał z wersji angielskiej przepisów, gdzie budynek Castrum został nazwany barracks. To słowo mozna wprawdzie też przetłumaczyć jako „baraki”, ale podstawowe znaczenie, szczególnie w kontekście tej gry, to „Koszary”.
    Historycznie mianem „castrum” określany był właściwie obóz wojskowy, czyli nie tylko koszary, ale także arsenał i rózne inne budynki należące do tego obozu.

  27. Wiem że nieładnie jest budować popularność
    na cudzym wysiłku intelektualnym, do tego nie zajmując żadnego stanowiska, ale:

    Zgadzam się z Draco
    Zgadzam się z Filipposem
    Zgadzam się z Neurocide
    Zgadzam się z Geko

  28. @jax – w czym nie mam racji?

    Ostrosłup jest terminem ogólnym odnoszącym się do bryły, która ma w podstawie wielobok i wierzchołek. Czworościan (domyślnie regularny) jest ostrosłupem, którego wszystkie ściany są trójkątami równobocznymi.

    Sześciościan jest dowolną bryłą, która ma sześć ścian. Jej szczególnymi przypadkami są: sześciościan trójkątny, który składa się z dwóch czworościanów złączonych jedną ścianą; romboedr, którego wszystkie ściany są identycznymi rombami; skalenoedr dytrygonalny, którego wszystkie ściany są deltoidami; prostopadłościan, którego wszystkie ściany są parami równoległe prostokąty; sześcian, którego wszystkie ściany są kwadratami.

    Jeżeli bryłę możemy nazwać konkretną nazwą, to określanie ich terminem dużo ogólniejszym jest niejednoznaczne, przez co nie do końca poprawne.

  29. Z Panem Michałem też się zgadzam…

    Aczkolwiek upierdliwość naszego
    środowiska zaczyna mnie pomału
    przerażać.

  30. Z Draco zgadzam się po raz drugi, ale moje przerażenie zdecydowanie przyśpieszyło…

  31. Ja tam się już dziś niczym nie przejmuję. Jeszcze 3h i Brass :-p

  32. Don Simon

    Ja mysle, ze teraz nam jeszcze brakuje rownie pasjonujacych wykladow o: historii Rzymu, historii hazardu, rozkladzie prawdopodobienstwa, produkcji kostek, technologii sitodruku i roznych lingwistycznych wywodow. ;-)

  33. @Don Simon – wykład lingwistyczny znajdziesz na forum w wątku „Nachalne poprawianie błędów…” :-P Na temat produkcji kostek artykuł był w zeszłym roku. :-)

  34. Wybacz Draco że zignoruję twój matematyczny wywód. Pozostając przy kwestiach językowych: obydwie formy są poprawne, na określenie czegoś o kształcie sześcianu możesz napisać „sześcienny” a na określenie czegoś co ma sześć ścian możesz napisać „sześciościenny”:))To kwestia wyboru który element chcesz podkreślić.

    A przyjmując twój mentorski ton i wysoki poziom merytoryczny muszę zaznaczyć że mylisz się całkowicie ponieważ kostki w Alea Iacta Est mają spiłowane wierzchołki więc nie są sześcianami:P:P:P (to jest taki emotikon pokazywania języka)

    Aha, byłbym zapomniał dodać to dziwne, mądrze brzmiące słowo żeby wszystko zabrzmiało inteligentniej…
    Romboedr, romboedr, romboedr:)))

  35. a ja też chcę wyjść na mądrego, hmm:
    Antygraniastosłupy tworzą obok graniastosłupów prawidłowych jedną z dwóch nieskończonych serii wielościanów półforemnych.

    I jeszcze chciałbym nadmienić, że:
    Dwudziestościan ścięty można uzyskać przez ścięcie wierzchołków zwykłego dwudziestościanu foremnego.
    Kształt ten jest używany przy produkcji piłki nożnej, choć oczywiście zamiast płaskich ścian ma ona boki zaokrąglone. Taką strukturę ma też cząsteczka fulerenu C60 (złożona z 60 atomów węgla).

    Oj, za mało mądrych słów, no to jeszcze:
    WIELOTOP, SYMPLEKS
    (Wielościan (wielotop) to zbiór o jednospójnym wnętrzu będący sumą jednego lub większej liczby sympleksów.)

    W jakim filmie to było?? Z tą erudycją… ajajaj nie mogę sobie przypomnieć…..

  36. Jax, genialne. Skąd to wziąłeś? :-P :-D Może by to przesłać temu gościowi od Cash Flow – myślę, że to mogłoby zmienić krzywą jego egzystencji…

  37. Don Simon: „Ja mysle, ze teraz nam jeszcze brakuje rownie pasjonujacych wykladow o: historii Rzymu, […] roznych lingwistycznych wywodow. ;-)

    Służę uprzemie :)
    np. Dlaczego rzeczownikiem w liczbie mnogiej (alea – kości) rządzi czasownik w liczbie pojedynczej (est – jest, zamiast sunt-są). Ktoś chce wykładu?

  38. zapomniałem o jakimś trudnym słowie! rekcja?!

  39. Cnidius prosimy o wykład!
    romboedr, encefalogram, uzus.

  40. A gra, to fajna jest? ;-)

    PS: egzema topologii mizoginicznej

  41. Hmm… Lubię kości (lubiłem nawet serial „Kości”), Rzym mi nie przeszkadza (a nawet wiem, czym się różni „Romani ite domum” od „Romanes eunt domus” :-P ), więc chętnie bym tej turlanki spróbował. To gromadzenie stritów, par itede skojarzyło mi się z Yahtzee, a nawet troszkę z Battleline. Jeśli rozgrywka trwa niezbyt długo, to może to być ciekawa propozycja dla niedzielnych graczy lubiących czasem zastanowić się przy ruchu (*khem* Cashflow *khem*).

    Aha, ja zamiast mądrych słów załączę definicję słowa na pozór potocznego:
    „Ciałem nazywamy pierścień przemienny z jedynką różną od zera, w którym każdy niezerowy element jest odwracalny.”

  42. Wzywam na pomoc kwestię sieciarza z Neuroshimy Hex :-p

  43. Już rozumiem, na gamesfanatic wolno tylko chwalić, bo jak ktoś zauważy błąd, to należy go zabić cywilnie jako przynoszącego złą nowinę. Prymitywne, żałosne i przerażające, ale niestety prawdziwe.

  44. Draco: co z Tobą? Nie uważasz, że się trochę czepiasz? Nazwanie kostki sześciościanem nie jest błędem (jak sam napisałeś jest co najwyżej niedokładnością). To naprawdę drugo rzędna sprawa.

    A dyskusja mi się bardzo podobała :D niestety ja żadnych trudnych słów nie znam :P Prosty chłopak ze mnie ;)

  45. *drugorzędna – nie wiem skąd się wzięła tam ta spacja. Za chwilę rzucą się na mnie obrońcy ortografii

  46. MichałStajszczak

    Ponieważ na GamesFanatic wolno tylko chwalić, chciałbym pochwalić Draco, że dba o poziom merytoryczny tego bloga, niezwłocznie wyłapując wszystkie błędy, szczególnie w terminologii matematycznej, geograficznej i geologicznej

  47. Mst

    Chciałbym zobaczyć minę internauty, który szukając wyjaśnienia trudnego słowa typu romboedr trafi na bloga o grach planszowych :-)))

  48. Draco czy ty naprawdę nie widzisz że to żarty i że śmiejemy się po prostu z twojej mentorskiej, naukowej postawy, która pasuje do sytuacji jak kwiatek do kożucha? To że uważasz że wychwyciłeś błąd i chcesz o tym napisać jest ok.

    ŻARTUJEMY BO JESTEŚ ZDECYDOWANIE ZBYT POWAŻNY I TO JEST NAPRAWDĘ ZABAWNE!

    A co do merytorycznej dyskusji to ja takową też chętnie podejmuję. Zauważ proszę mój argument i racz odpowiedzieć. Czy czworościenną kość powinienem zgodnie z twą teorią nazwać kością ostrosłupną?

    Merytotryczna uwaga nr. 2: matematyczne argumenty są nie na miejscu bo dyskutujemy tu o tym czy poprawne jest sformułowaniue „sześciościenny” w odniesieniu do czegoś co ma śześć ścian. Moim zdaniem tak. Jeśli bardzo chcesz mogę przesłać to pytanie w poniedziałek do prof. Bralczyka żebyśmy mieli stanowisko eksperta;)

  49. MichałStajszczak

    Gdyby spojrzeć na sprawę ściśle matematycznie, to określenie kostki jako bryły sześciościennej jest poprawne choć nieprecyzyjne. Matematycznie poprawne byłoby również nazwanie kostki prostopadłościanem czy nawet graniastosłupem

  50. Draco – dyskusja dyskusją, ale trochę dystansu do siebie w życiu się przydaje. A kostki, z tego co kojarzę, to najczęściej sześcianami nie są, bo mają zaokrąglone krawędzie, a i często ścięte i zaokrąglone rogi. Więc jakie tam z nich sześciany? I czemu sześcienne? Nie widzę, żeby określenie „sześciościenne” było błędne . Kostki mają sześć ścian, więc chyba są sześćiościenne? Tak jak samochód może być czterokołowy, wyścig wieloetapowy, itd.

  51. Michał ma rację. Uważam, że należy używać określeń jak najbardziej precyzyjnych, skoro można. Sześcian jest terminem precyzyjnym, bo odnosi się do ściśle opisanej bryły. Sześciościan nie jest określeniem precyzyjnym, bo jest wiele brył, które mają sześć ścian (np. ostrosłup pięciokątny).

    Tak samo precyzyjnym określeniem jest czworościan, czyli bryła, której wszystkie cztery ściany są trójkątami równobocznymi.
    Ostrosłup nie jest określeniem precyzyjnym, bo może mieć dowolną liczbę ścian od 4 do nieskończoności.

    Wydaje mi się, że skoro jest problem, to należy go rozwiązać, a nie urządzać ironiczną krucjatę. Zobaczcie na mój pierwszy komentarz. Czy coś jest w nim nie tak? Czyżby użycie słowa bryła było zbyt naukowe, aby mogło się pojawić w komentarzu?

  52. Draco jazda zaczeła się potym jak wyjechałeś z romboedrem:)

    Moim zdaniem nie ma problemu, jest on kompletnie wydumany. Kostka ma sześć ścian więc określenie sześciościenna jest poprawne. Tu chodzi o język a nie o matematykę! I koniec mojej dyskusji na ten temat.

  53. 100 % zgodności z Filipposem.

  54. Oj, coś czuję że nie pasuję do tej bajki.

    Idę strugać meeple i błagam…

    Nie piszcie mi jakiego są kształtu!

  55. MichałStajszczak

    @Mst > Z tym trafieniem na Games Fanatic przez wyszukiwanie słowa „romboedr” to wcale nie jest abstrakcja. Przeglądając kiedyś słowa kluczowe, przez które internauci wchodzili na stronę mojej hurtowni, zauważyłem 19 wejść przez „pięciokąt wklęsły”. Okazało się, że użyłem tego pojęcia przy opisie elementów jednej z łamigłówek i Google pozycjonuje moją stronę na 5 miejscu dla hasła „pięciokąt wklęsły”

  56. dominus: jak to jakiego kształtu? Miploidalnego

  57. @yosz – raczej miploedrycznego. ;-P

    @Filippos – problem nie jest wydumany, skoro piszesz: czterościan a nie CZWOROŚCIAN oraz ostrosłupny a nie OSTROSŁUPOWY. Tak, czepiam się z premedytacją graniczącą z fanatyzmem językowym i będę dalej czepiał się błędów, które kolą w oczy.

    @Michał – Po takiej reklamie, to powinieneś policzyć wymiary pozostałych Puzzlomaticów. ;-)

  58. Gwoli ścisłości: draco obydwu tych błędnych form użyłem z premedytacją jako przykłady dowodzące że nie masz racji. Powróć do tych przykładów i przeanalizuj je, może zrozumiesz. I jeśli chcesz kontynuować dyskusję merytorycznie to może wreszcie spróbujesz odpowiedzieć na moje klkukrotnie zadane pytanie: jak zgodnie ze swoją teorią poprawności matematyczno-językowej nazwałbyś kostkę o kształcie ostrosłupa, która ma cztery ściany? Bo mam wrażenie że nie potrafisz odpowiedzieć na to, skądinąd proste, pytanie i brniesz tak dalej bez sensu ze zwykłego zacietrzewienia.

  59. dobra Panowie. Koniec. Draco przyjmij na klatę, że nie każdego kłuło to w oczy (w zasadzie nikogo). Filippos, przyjmij na klatę, że Draco to kłuło w oczy i chciał żeby było poprawnie.

    KONIEC. Kto się teraz odezwie oberwie ode mnie między oczy

  60. hmmm tak duzo komentarz yi wchdozac myslale mze o grze poczytam – ludzie zlitujcie sie!

    czy ta gra ma wogole cos wpsolnego z Korona i cos tam:P rzucało sie kośćmi i zbieralo sie pary fulle itd zeby różnych stronników zabrać co dawali bonusy i na koniec trzeba było zgarnąć króla…

  61. @janekbossko – Gra nie ma nic wspólnego z Um Krone und Kragen (no moze poza kostkami).
    Tu nie zwiększasz możliwości w trakcie gry – zawsze zaczynasz turę z 8 kostkami i wykożystujesz je jak się da i na ile Ci inni gracze pozwolą. Gra ślicznie zilustrowana i bardzo krótka (30 min).

  62. o to mi chodziło :)
    i taka burze wywołała? tzn podoba się czy nie?
    taki feeler?

  63. janekbossko: a recenzje cZytales? Filip bardzo łądnie opisał o co w grze chodzil :)

  64. czytalem dlatego zadalem takie pytanie nie Filipowi a innym ktorzy w to grali :)

  65. Filip: gratuluję – przejrzałam kilka ostatnich stron z wpisami i pod żadnym nie było tylu komentarzy, co tutaj :>

    janekbossko: jak dla mnie gra przewyższa o klasę i Kingsburga i Um Krone. Yosz mi tu podpowiada że nawet o dwie ;)

  66. bo właśnie jestem w miejscu gdzie muszę postanowić czy to cudo wziąć czy Wikingów od Albi ;)

  67. no patrzcie, jak zwykle popularność buduje się na ignorancji. w tym przypadku w kwestii naukowego nazewnictwa ;P

  68. chciałem poczytać o prostym filerze kostkowym a co ja tu widzę :D

  69. mistrz_yon

    gralem wczoraj pierwszy raz. zabawa bardzo przyzwoita. gralismy w skladzie 4 osobowym i bylo niby zabawnie, ale jednak wszyscy niezle kombinowali, bo jest na to sporo miejsca jednak.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*