Snowdonia: Grand Tour od Naylor Games.
To będzie tekst o gruzie. W tle usłyszycie odgłos kilofów, łopat, może nawet dynamitu. To ścieżka dźwiękowa rozwoju, w rytm której dotrzemy do nowych, wcześniej niedostępnych miejsc.
Oryginalna Snowdonia jest bowiem grą o budowie trasy Snowdon Mountain Railway – górskiej kolei zębatej, pnącej się po zboczu góry Snowdon (1085 m n.p.m.). Proszę nie przysypiać, to nie będzie lekcja historii, ani kolejne euro z cyklu „użyj dwóch łopat, by wykopać cztery kamienie”. OK, to trochę będzie o wymianie łopat na inne zasoby, ale tylko trochę. Będą też lokomotywy parowe, będą Shinkanseny, będą drezyny, a nawet żaglówki. Ale oprócz nich: zbrodnia!
I tylko mała, ale naprawdę mała lekcja historii.
Oto Snowdonia: Grand Tour!
Wiele dróg do Snowdon
Snowdonia pojawiła się w roku 2012, już uformowana. Stała plansza, otoczona była losowo rozkładanymi kartami, które tworzyły trasę do przebycia przez graczy. Upstrzona punkto- i zasobodajnymi stacjami pośrednimi, oddzielonymi od siebie stertami gruzu. Zadaniem graczy było takie dysponowanie swoimi pracownikami, by systematycznie oczyszczać kolejne odcinki i budować na nich tory.
Jej późniejsze wcielenie, Snowdonia: Deluxe Master Set, zawierało zestaw scenariuszy i dodatków, opartych o ten sam rdzeń: rozmieszczania pracowników i gospodarowania zasobami. Kamienie, ruda żelaza, węgiel i stalowe szyny wciąż były naszym chlebem powszednim. Zmieniały się jednak okoliczności – mieliśmy okazję zwiedzić Maltę, dolinę Wye, a nawet Tybet.
Teraz Snowdonia wraca w odświeżonej i jeszcze bogatszej wersji Special Edition, fundowanej społecznościowo razem z pakietem map: Grand Tour. Piękniejsze karty, poprawione komponenty i CAŁE. MNÓSTWO. SCENARIUSZY. I to, co za pomocą kilku prostych pomysłów te scenariusze wprowadzają do gry, trudno określić inaczej, niż jako czysty, designerski geniusz.
Ale od początku.
Jedyna droga wiedzie w górę
Rdzeniem rozgrywki jest sprytny system worker placement. W kolejności gracze rozstawiają się na polach akcji, które zaraz będą rozpatrywane. Mamy więc pobieranie i konwersję surowców, oczyszczanie trasy, budowę toru lub stacji pośrednich, pozyskiwanie kontraktów oraz zakup składów – lokomotyw, a czasem innych pojazdów. W nowej wersji te pola mają na tyle charakterystyczny design, że bez problemu znajdziemy je na każdej mapie, niezależnie od scenariusza.
Flow gry jest więc podobny, jak i podobne są emocje i dylematy towarzyszące rozgrywce. Celem jest realizowanie kontraktów, dających nam największe punkty (np. za chomikowanie gruzu czy budowę torów) – ale też specjalne, zwykle jednorazowe zdolności.
Jak w rzadko której grze z gatunku worker placement, tu nie tyle istotne jest żeby dostać się do danej akcji, co żeby wykonać ją w odpowiedniej kolejności. Nie zawsze bycie pierwszym będzie dla nas korzystne. Np. w oczyszczaniu trasy więcej zyska ten, kto usunie ostatni kawałek gruzu. Ale jeśli z kolei nikt nie wykona akcji odgruzowania, to nie zbudujemy fragmentu kolejnej stacji, by otrzymać sowity bonus. Po zasoby, zwłaszcza rzadkie jak węgiel, warto się pchać jak najszybciej, ale tu dosłownie ostatni będą pierwszymi – ostatni wykonujący tę akcję gracz rozpocznie kolejną rundę.
Pikanterii dodaje „wirtualny konkurent” – system zaprogramowanych odgórnie zdarzeń, pełniących funkcję automatycznego gracza. Będzie wykonywać akcje tak, jak my, wpływając na nasze decyzje, popędzając nas do działania, ale też popychając rozgrywkę do przodu, np. umożliwiając nam zakup pociągów czy… pobierając opłatę za ich posiadanie!
Akcje więc zazębiają się w czytelny i wymagający rozwagi sposób. A wszystko utrudnia przeklęta pogoda. W zależności od balansu słońce/deszcz nasze akcje są mniej lub bardziej wydajne, a jeśli trafi się mgła – część prac nie będzie wykonywana wcale i zablokowane zostaną niektóre pola.
Już jest ciasno i gęsto, a nie wyszliśmy jeszcze nawet na mapę! Zobaczmy, co tam słychać w scenariuszach.
Snowdonia w 11 smakach
Prototyp, który widzicie na zdjęciach, zawierał cztery scenariusze z planowych 11. Każdy rozegrać można jako pojedynczą grę, lub połączyć je w ramach trybu kampanijnego. Nie udało mi się go przestestować w praktyce, ale w telegraficznym skrócie przedstawia się tak:
– gracze wybierają postać i otrzymują zestaw kart dla niej
– rozgrywane są 4 scenariusze (wybierane dowolnie)
– za osiągnięcia w grze otrzymujemy karty Suwenirów związane z daną mapą
– razem z kartami postaci możemy zagrywać je podczas wysyłania pracownika na konkretne pola
Kampania to jednak wisienka na torcie – i bez niej tort lśni słodkościami, które smakują wybornie i bez łączenia w zestawy.
Każda mapa to tak naprawdę osobna gra. Każda mapa to mały, zamknięty, piękny świat, pełen niespodzianek, emocji i dyskretnie genialnych pomysłów. Na mapie Demerara-Berbice jesteśmy w Gujanie, uprawiając trzcinę cukrową i przetwarzając ją na cukier. Odcinek Stockton i Darlington to podróż w przeszłość, razem z historycznymi pojazdami i adekwatną oprawą.
Tokyo Metro zabiera nas w imponujący rozmiarem, splątany gąszcz kolorowych wyzwań, utrudnionych przez zalewającą nas wodę.
Wyspa Wight to z kolei kompaktowa mapa, ale w trakcie rozgrywki przyjdzie nam wziąć udział w prawdziwych regatach, by zdobywać bonusy za najszybsze okrążenia.
No i w końcu prawdziwy cymes dla fanów Agathy Christie – scenariusz La Belle Epoque, który w oprawie stylizowanej na Art Deco umieszcza nas w pędzącym Orient Expressie. I tu, o dziwo, nie jesteśmy budowniczymi – a pasażerami pociągu, w którym popełniono zbrodnię. Musimy pomóc w jej rozwiązaniu. I tu ruda żelaza zamienia się w dania serwowane pasażerom, kamień – w napoje, a węgiel: w tytoń. Po pociągu kręci się detektyw, w ciągu dnia menu zmienia się z obiadowego na kolacyjne, a usuwanie gruzu ustępuje miejsca przeszukaniom, którym poddajemy kolejne wagony.
Zatrzymajmy się na chwilę na tej stacji. Dzieje się tu coś fascynującego.
Traktat o elastyczności torów kolejowych
Oryginalna, podstawowa i najbardziej standardowa mapa Snowdonii to kawał solidnej, strategicznej rozrywki. Tej grze niczego nie brakowało, może poza lekkim liftingiem graficznym.
Snowdonia: Grand Tour to już trzecia jej wersja, która moim zdaniem ujawnia coś magicznego na temat tej gry. Jej rdzeń jest tak wdzięczny, tak angażujący i tak elastyczny, że wciąż inspiruje twórcow do nowych wariacji na swój temat. To nie Diuna: Imperium czy Talisman, które wciąż rozszerzają grę o nowe mechanizmy, dodatkowe planszetki i komponenty, zjadające coraz więcej przestrzeni stołowej. Tutaj mamy do czynienia z adaptacją centralnego mechanizmu gry na różne historie, zmieniające się przestrzenie i poboczne atrakcje. „Nauka” nowych wariantów Snowdonii ogranicza się najczęściej do przeczytania kilku akapitów, opisujących zmieniające się komponenty czy inaczej nazywane mechanizmy. Dla osoby, która zna podstawowy zamysł gry, są to zmiany niemal kosmetyczne – ale niosące ogromny powiew świeżości i oryginalności.
Nie znam innej gry, która w tak specyficzny i tak oryginalny sposób zmieniałaby swoje oblicze. Wystarczy chwila, by z sielskiej Brytanii przenieść się do zatłoczonego centrum Tokio, przesiadając się ze starej lokomotywy do najnowszego bullet traina. Gdy piszę te słowa odczuwam przedziwną tęsknotę, którą rzadko miewam w przypadku prototypów – nie mogę się doczekać, gdy na rynku pojawi się finalna wersja gry, bym znów mógł się w niej zanurzyć. Z kampanią czy bez, Snowdonia: Grand Tour jest pudełkiem pełnym światów, które zachęcają by je odwiedzić, poznać i zwyciężyć.
A potem odwrócić planszę na drugą stronę i dać się ponieść zupełnie innej przygodzie.
Pociągiem czy drezyną?
Snowdonia robi wiele rzeczy dobrze, nie obciążając graczy nadmiarem zasad. Wystarczy poznać podstawowe akcje i zrozumieć przebieg rundy, by mieć dość dobre pojęcie o tym, jak działa każdy ze scenariuszy. Gra jest ciasna, dając graczom jedynie dwóch pracowników (okazjonalnie trzech) – łatwo tu o błąd, który może nas kosztować pół rundy. Mimo względnie stałej palety akcji, stworzenie skutecznego planu nigdy nie jest łatwe czy oczywiste. Gra jest silnie „reaktywna” – sporo czasu spędzimy grając przeciw graczom, a nie „na siebie”, wpychając się przed innych na najgorętsze lokalizacje. Porządek rozpatrywania akcji jest tak cudownie istotny dla naszych decyzji, że nie sposób przed tym systemem uklęknąć z podziwu. Przy czym planowanie nie przeciąża nigdy zwojów – ciężkość jest tu wyłącznie wynikiem naszych dylematów, nie skomplikowania mechanicznego.
Momentami demotywująca może być mechanika pogody. Wciskając w podłogę efektywność akcji na kilka rund pod rząd, by dramatycznie ją zwiększyć chwilę później, prowadząc do nagłego przyspieszenia wydarzeń na planszy. Wyciągane losowo, z tego samego worka, znaczniki zasobów i wydarzeń mogą z nienacka wystrzelić grę do przodu. Istotna część rozgrywki może upływać na mało inspirujących ruchach jak zbieranie i konwertowanie zasobów.
Im dalej jednak Snowdonia odchodzi od podstawowego scenariusza, tym bardziej rozwija skrzydła. Każda z map wnosi tu odrobinę magii w innym smaku. I to w eksploracji tego, jak zmienny jest to system i jak łatwo przeobraża się z torowej kopaniny w wyścigi jachtów, obsługę plantacji czy detektywistyczną dedukcję, leży prawdziwa siła Snowdonii. Każdy może zakochać się w innym jej obliczu – i podróżować po zboczu tej góry swoim ulubionym torem.
A zaraz potem przesiąść się z Ralpha na Shinkansena i zobaczyć grę z zupełnie nowej perspektywy.
Kampania crowdfundingowa gry rozpoczyna się dzisiaj, 11 listopada, na platformie Gamefound.
Zalety:
+ silny, wciągający i plastyczny mechanizm centralny
+ kreatywne jego przełożenia na rozmaite scenariusze (La Belle Époque!)
+ mobilizujący do działania tor wydarzeń
+ pobudzająca zmysły mechanika kontraktów i ich zdolności
+ mnogość ścieżek do zwycięstwa i sposobów punktowania
+ wygodny setup dzięki gotowym planszom
Wady:
– chwiejny wpływ pogody na dynamikę gry –
– pechowy dociąg kostek wydarzeń potrafi nagle mocno przyspieszyć przebieg partii…
– … i pokrzyżować nawet najlepiej przygotowane plany
Personalizowana playmata dzięki uprzejmości Playmaty.pl
Dziękujemy firmie Naylor Games za przekazanie gry do recenzji.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony
































