Home / Targi w Essen / Essen 2008 / Pack & Stack czyli pakujemy i jedziemy

Pack & Stack czyli pakujemy i jedziemy

Pack&Stack - okładka

Kto chociaż raz wyjeżdżał na tzw. rodzinne wakacje (czyli takie, po których wraca się odpocząć do pracy) dobrze wie, od czego się one zaczynają. Dla tych szczęśliwców, którzy jeżdżą jeszcze sami powiem że chodzi o pakowanie. A bardziej konkretnie, o ilość rzeczy które są KONIECZNE do zabrania, bo jak tu wyjechać bez 3 par kaloszy? :) No i najważniejsze – jak to wszystko zmieścić w samochodzie?

Z podobnym problemem miał ewidentnie do czynienia Bernd Eisenstein, tworząc grę Pack&Stack. Jak można się domyślać, będziemy w tej grze pakować różne rzeczy. Co prawda konwencja gry wskazuje, że ma to związek z przeprowadzką, ale w sumie przeprowadzka czy wyjazd – co za różnica, skoro trzeba się namęczyć? Siadając do Pack&Stack trzeba więc nastawić się na ciągłe pakowanie. Na szczęście pudła są miniaturowe a i samochody niewielkie, więc jakoś to idzie.

Ale o co chodzi?
Ano o to, żeby jak najbardziej elegancko (optymalnie) zapakować na ciężarówkę towary, które musimy tam zmieścić. Za każde uchybienie elegancji lub efektywności będziemy dostawać punkty karne. Naprawdę proste. Naprawdę pocieszne. I naprawdę fajne.

Pakujemy? Ale co pakujemy?

No jako to co – paczki, paczuszki, paczuszeczki… Zasadniczo mamy jest pięć typów towarów. Bazowy klocek, to sześcian (1×1). Pozostałe elementy to prostopadłościany: 1×2, 1×3, 1×4 i 1×5. Żeby było łatwiej, elementy każdej wielkości są pomalowane osobnym kolorem. Do tego mamy komplet sześciennych kostek, też po jednej w każdym z kolorów. Na różnych kostkach są różne wartości. Rzucamy kompletem kostek i na tej podstawie wybieramy sobie towary, które będziemy musieli zmieścić na pace naszego samochodu. Liczba oczek na konkretnej kostce pokazuje ile sztuk danego towaru musimy zmieścić. Teraz wiemy już co mamy załadować.

Załadować? Ale na co załadować?!
Jak to na co – na ciężarówkę… no, niech będzie – na plan ciężarówki. Przygotowane towary trzeba będzie jakoś zmieścić na ciężarówce. Ciężarówek są 4 (słownie: cztery) typy, różniące się między sobą kolorem kabiny oraz cyfrą na dachu tejże. Cyfra pokazuje pakowność samochodu, rozumiana jako ilość „warstw” towarów, które maksymalnie można tam umieścić. Jeżeli ładujemy na ciężarówkę z numerem 1 oznacza to, że na pace może leżeć tylko jedna warstwa klocków. Przykładowo jeżeli położymy tam klocek 1×2, to będzie to w porządku, ale już postawić go nie będziemy mogli. Byłoby to możliwe na ciężarówce o numerze co najmniej 2.

No i co w tym trudnego? Gdzie ta zabawa?
Cały fun w tym, że każda ciężarówka ma inny kształt dostępny do ustawiania. Są więc regularne prostokąty, są krzyże, litery H itd. Istotne jest też to, że układane klocki muszą się mieścić w obrysie kształtu. Tu nie ma miejsca na wystający z tyłu kijek z czerwoną szmatą i napis „brak świateł stopu”.
I właśnie tutaj zaczyna się zabawa, bo jeśli mamy przykładowo ciężarówkę która pozwala na położenie maksymalnie klocka o długości 4, a my mamy wylosowane dwa klocki (a nawet niech będzie jeden) o długości 5, to mamy pecha…

A jakieś punkty tutaj są?
No, całkiem sporo, a głównie są to punkty karne. Zaczynamy grę mając 75 punktów. Za każdy „kubik” nie zmieszczony na samochodzie, płacimy 2 punkty. Czyli za te dwie „piątki” z poprzedniego akapitu, zapłacilibyśmy 20 (2x2x5).
Do tego płacimy 1 punkt za każdą wolny kubik rozpoczętej powierzchni. Przykładowo ładujemy ciężarówkę o wysokości 3 i polu kształtu do ładowania o wielkości 12 (3×4). Udało się nam załadować ja tak, że pierwsza warstwa załadowana jest w całości, druga też, a w trzeciej leży tylko jeden klocek o długości 3. Jest więc tam miejsce na jeszcze 9 kubików i tyleż punktów karnych dostajemy (tyle płacimy). To się oczywiście kumuluje z punktami za towary, które nie zostały załadowane.
W naszym przypadku dostalibyśmy w plecy 20 punktów za towary, które nie zostały załadowane oraz 9 za źle zaplanowaną przestrzeń. Warto zwrócić uwagę, że czasami warto celowo nie załadować towaru – gdybyśmy tego klocka nie położyli na ciężarówkę, dostalibyśmy tylko 6 punktów karnych, bo dwie warstwy byłyby zapakowane całkowicie (zero punktów za brak optymalizacji, 6 punktów za towar poza ciężarówką).
Osoba która w danej kolejce zarobiła najmniej punktów karnych dostaje bonus w postaci 10 punktów „do ręki”.

A ciężarówki to się losuje?
Losuje. Każdy losuje dwie, potem się je naraz odkrywa i wybiera jedną, ale nie swoją. Oczywiście robi się to na „trzy-cztery”, a gracz który był ostatni (w sensie: najwolniejszy) musi wziąć ciężarówkę z zakrytego stosu (czyli bierze w ciemno).

Długo się w to gra?
A to już zależy od graczy, ale gra należy raczej do tych szybkich. Gra się tak długo, aż jedne z graczy dojdzie do zera lub co bardziej prawdopodobne – przekroczy je. A idzie to naprawdę szybko. Ogromne znacznie ma szczęście – jeśli się słabo wylosuje, a potem nie zdąży wybrać odpowiedniej ciężarówki, to punkty zarabia się baaaaardzo szybko.
Kiedy ją odkryliśmy, to pojechaliśmy 7 czy 8 partii w składzie 3 i 4 osobowym. Jak się można domyślać, interakcji jest tutaj niewiele więc i liczba graczy nie jest kluczowa – w obu przypadkach grało się tak samo dobrze.

Coś jeszcze?
Gra ma duży potencjał – w prosty sposób można ją sobie urozmaicać. Można grać z klepsydrą, można układać wspólne sety przez wszystkich, można zmienić punktację, nie wypłacać premii… jest tego naprawdę wiele i po dwóch grach głowa pełna jest pomysłów jak można bawić się tym inaczej.

No, ale czy kupić?
Grę szczere polecam, szczególnie przed okresem wakacyjnym. Jest to gra tego typu, że jej elementy spokojnie można wyjąć ze sporego pudła (jak to w grach Kosmosu) i przesypać do czegoś bardziej poręcznego, co będziemy mogli nawet upchnąć w bagażniku. A pograć będzie można nawet na plaży.
Z powodów dość oczywistych (nie ma tutaj za wiele do narysowania) gra na ma szansy się „estetycznie” rozwinąć, ale mimo to ma szczęście, bo wyszła spod ręki niejakiego Michaela Menzla (nie wiem czy kojarzycie człowieka…:P) i to widać. Co by nie mówić – jest klimatycznie, a ta okładka jako żywo przypomina mi reklamy IKEA :)
Jeżeli komuś podobało się Ubongo, Didi Dotter czy Gulo Gulo, to wysoce prawdopodobne jest, że spodoba się Pack&Stack. Jest nieco mniej wymagające (szczególnie niż Ubongo Extreme), ale w niczym nie ujmuje to grywalności czy zabawie podczas gry. Moim zdaniem gra świetnie będzie sprawdzać się z dzieciakami. Dla mnie – jeden z najlepszych „chwilerów” w jakie grałem.

9 komentarzy

  1. gra niestety koszmarnie droga, o ile dobrze pamiętam..

  2. no właśnie, o ile widzę dostępny tylko w rebelu za 175 zł.. byl w planszomanii za ok. 100, ale w wersji DE

  3. Gra jest wg mnie tragiczna. Ukladanie elementow jest tak oczywiste, porownanie do Ubongo to chyba jakis zarcik… Jedyna decyzja w grze to jaka ciezarowke wybierzemy. Gralismy nawet z „dziadkiem”, nasz dodatkowy „gracz” bral zawsze losowa ciezarowke… i zajal drugie miejsce. Sorry, umyka mi sens robienia takich gier a juz tym bardziej polecania jej komukolwiek poza malymi dziecmi.

  4. Rzeczywiscie gra jest MZ słabawa, ale nie dlatego, ze ukladanie jest bez sensu, tylko dlatego, ze każda tura jest zupełnie taka sama. Można rozegrać 3 i już dalej „się nie chce”. Cena angielskiej jest odstraszająca, choć gra jest bardzo fajnie wydana, zachęciła nas swoim wyglądem. Drewniane towary i kosteczki „pod kolor” – fajny patent. Niemiecka jest za 100 (w rebelu tez), można zaryzykować granie z dziećmi – w gronie doroslych czy „graczy” raczej osobiście tego nie widzę – ale skoro Mistrz Yon się dobrze bawił, to może nie mam racji.

  5. @Nataniel
    Porównałem rzecz do Ubongo, bo takie skojarzenie nasunęło mi się samo i nie w kategoriach żartu. Znam ludzi, dla których i Ubongo jest bez sensu – bo co to za gra w układanie kawałków kartonu.
    Czy jest sens robienia takich gier? Chyba tak, skoro znajdują się ludzie, którzy za nie: (a) zapłacą, (b) będą się nimi bawić. A może też być tak, że mam w sobie więcej z małego dziecka, niżbym przypuszczał :)

    @Cnidius
    To raczej nie o rację idzie – całość jest kwestią gustu przecież. Każdy lubi coś innego. Mnie się ta gra bardzo podobała, mimo że Wallace ani Kramer to to nie jest.

  6. Grę polecał dawno temu sam Scott N. WIdzę że teraz u nas jest, ale cena masakryczna! 50zł bym zapłacił za tę grę. Bo ciężarówki i kostki :| no i jeszcze widzę żetony z punktami karnymi. ech.

    no więc nie kupię. ale po videorecencji Scotta miałem straszną ochotę zagrać. Gra w klimacie bardzo wakacyjnym – jedziemy na jakiś wyjazd – można zagrać przed i po pakowaniu do samochodu :) albo podczas postoju samochodem – to jest dopiero klimacik :) No ale czekam aż będzie kosztowala 50zł :)

  7. o, rzeczywiście znalazlem u scotta ale na youtube. link dla tych, ktorzy mieliby ochote zobaczyc jak to wyglada:
    http://www.youtube.com/watch?v=ltu8ACVtrKI

    obecne ceny faktycznie masakryczne. nie wiem za ile kupila to moja znajoma. tak czy owak przywiozla z ostatniego essen, ale jako ze nie lubi czytac instrukcji wiec odpakowala (sic!) w sobote ostatnia dopiero.

  8. @mistrz Yon – jak jej się znudzi to wiesz do kogo pisać:)

  9. Mam ją i mogę ją sprzedać za 50 zeta bo mi się nie podoba. Jak ktoś zainteresowany, to proszę na mail info portal@wydawnictwoportal.pl

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Disney Villainous – zostań Złoczyńcą, co się zowie

Disney Villainous to nowa gra wydawnictwa Ravensburger, w której wcielamy się w Złoczyńców, takich jak Diabolina, Urszula czy też Dżafar. Każdy z nich dysponuje własną, unikatową talią kart. Znajdziemy w niej m.in. sojuszników i przedmioty, które będziemy mogli wykorzystać, żeby pomóc naszej postaci osiągnąć swój niecny plan. Na naszej drodze staną doskonale nam znani z bajek bohaterowie. Sprawdź, czy jesteś wystarczająco zły, by wygrać wyścig Czarnych Charakterów!

Share via
Copy link
Powered by Social Snap