Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Wyścig Pingwinów – wyślizgiwanie zwycięstwa

Wyścig Pingwinów – wyślizgiwanie zwycięstwa

wyscig_pingwinow_en_faceKiedy zobaczyłam Wyścigi Pingwinów, nie mogłam się powstrzymać. Pingwiny –ulubione przeze mnie zwierzątka – czy to w postaci Tuxa, czy rodem z Madagaskaru. Musiały trafić pod moją strzechę…

W pudełku dostajemy plastikową górę lodową, na której będziemy ustawiać nasze pingwiny. Ale… żeby nie było tak prosto – góra owa nie jest stabilna. Chwieje się we wszystkie strony. Pływa… (co prawda nie naprawdę – po prostu jest umieszczona na palu – ale mocno utrudnia to jakiekolwiek działania). A na dodatek – platformy dla tych sympatycznych nielotów nie są idealnie płaskie. Nie dość, że wyślizgane, to jeszcze nieco pochyłe.

Zasady są banalnie proste. Każdy dostaje taką samą ilość pingwinów i w swojej kolejce musi postawić jednego na naszej górze lodowej. Tak, żeby nie spadł. Jeśli to mu się nie uda, tj. spadnie co najmniej jeden pingwin – gracz, który to spowodował zabiera wszystkie zwierzątka, które spadły do swojej puli. I tak do momentu, aż komuś uda się pozbyć wszystkich pingwinów – staje się tym samym zwycięzcą.

DSC_0416Mechanika stara jak świat. Co jest takiego zatem oryginalnego w tej grze? Po pierwsze – góra jest śliska. O ile na początku nie jest problemem ustawiać pingwiny – zawsze znajdzie się jakieś w miarę mało pochyłe miejsce – to im dalej w las (a raczej w górę), tym gorzej. Nie ma ograniczeń ani wskazówek gdzie stawiać pingwina (można zacząć od dołu, od góry, w środku) – byle go gdzieś dostawić, i byle nic nie spadło. Jednak z biegiem czasu, a wzrostem zapingwinienia, na tej swoistej planszy zaczyna brakować miejsc, które są w miarę pewne. Ręka się trzęsie, a pingwiny ślizgają – naprawdę nie jest łatwo ustawić wszystkie 24 sztuki.

Po drugie – zabawka jest estetyczna. Nieco się rozczarowałam, bo liczyłam na prawdziwe, wymodelowane figurki pingwinów, a w grze dostajemy komplet plastikowych elementów, z których te pingwiny składamy – jednak nie są one brzydkie. Trochę niektóre niedopasowane, czasem kojarzące się z… upiorem w operze albo balem maskowym ;), ale mają swój urok.

DSC_0413Można grać samemu. Uwierzcie mi, że z każdym następnym dokładanym pingwinem adrenalina wzrasta. Uda się czy się rozsypie? Można grać w wiele osób – tak naprawdę nie ma jakiegoś sztywnego ograniczenia ilości. Można się bawić równie dobrze we dwie, jak i w 6 osób. Jest to niewątpliwie miły przerywnik wieczoru. Zabawka na imprezę dziecięcą. I znów – nie powala na kolana, ale pozwala się przez jakiś czas dobrze bawić, zwłaszcza tym młodszym pociechom.

Ogólna ocena (6/10):

Złożoność gry (1/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Dziękujemy firmie TM Toys za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*