Home / Recenzje / Książki interaktywne / Dziennik 29 Przebudzenie

Dziennik 29 Przebudzenie Licz, rysuj, obracaj, zginaj, łącz, szukaj... Kombinuj, by odkryć prawdę!

Nie jesteśmy sami we Wszechświecie i wreszcie mamy na to dowody. Naukowcy odnaleźli ślady obcej cywilizacji. 28 tygodni upłynęło na bezowocnych badaniach. 29 tydzień dostarczył… jeszcze więcej pytań. Co stało się z zaginioną w tajemniczych okolicznościach ekipą naukowców? Kim są obcy? Po co przybyli na Ziemię? Dziennik 29 pozostawiony przez badaczy nie dał satysfakcjonujących odpowiedzi. Najwyższy czas sięgnąć po jego drugą część – Dziennik 29 Przebudzenie.

Po kolei

Interaktywna gra książkowa FoxGames leżała u mnie na półce od dłuższego czasu, cierpliwie czekając na swoją kolej. Premiera kolejnej części Dziennika 29 sprawiła, że wreszcie postanowiłam sprawdzić, czy książka jest tak dobra, jak mówią. Jest. Nowa część jest niezależną grą, więc nie trzeba przejść najpierw jej poprzedniczki, ale cieszę się, że to zrobiłam… bo była doskonałą rozgrzewką przed znacznie trudniejszym Dziennikiem 29 Przebudzenie.

Pierwsze wrażenie

Wygląd Dziennika 29 Przebudzenie bardzo mi się podoba. Gruba okładka ozdobiona jest grafiką nawiązującą do poprzedniej części, więc książki świetnie wyglądają obok siebie na półce. W środku znajdziemy mnóstwo ładnych, klimatycznych ilustracji. Zdecydowanie – pod względem wykonania, do gry wydawnictwa FoxGames nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń.

Nowy gamebook FocGames jest na prawdę ładnie wydany.

Obcy są w(śród) nas

W przypadku Dziennika 29 gracze najczęściej marudzili na to, że nie ma w nim krzty klimatu. Trudno się z tym nie zgodzić. Jest on po prostu książką z łamigłówkami, a historia o kosmitach wydaje się dopisana nieco na siłę. W Dzienniku 29 Przebudzenie jest pod tym względem lepiej. Poza zagadkami, w książce znajdziemy wpisy jego właściciela, które przeplatają się z łamigłówkami. Opis wyprawy w głąb jaskini nie jest porywający, ale przynajmniej w czasie rozgrywki mamy jakiekolwiek wrażenie posuwającej się do przodu historii. Jest więc fabuła, ale czy jest ona jakkolwiek związana z zagadkami? W pewnym stopniu – tak. Niektóre z łamigłówek są oparte właśnie na wpisach w notatniku. W Dzienniku 29 Przebudzenie klimat nie wylewa się może z każdej strony, ale niewątpliwie autor zrobił w tej kwestii krok w dobrym kierunku.

Im głębiej, tym trudniej

Pozachwycaliśmy się wyglądem, pokręciliśmy nosem nad klimatem. A co z rzeczą najważniejszą, czyli zagadkami? Pod względem trudności bywa różnie. Zdarzają się łamigłówki, które są dość proste, ale występują one w zdecydowanej w mniejszości. Większość szarad wymaga od nas co najmniej chwili zastanowienia, a są i takie, które totalnie rozłożyły mnie na łopatki (na szczęście niezbyt wiele, ale jednak). Autor najwyraźniej zdawał sobie sprawę z tego, że tym razem gracze mogą potrzebować więcej pomocy, więc mamy do dyspozycji nie jedną (jak było w poprzedniej części), a dwie podpowiedzi. Nie ukrywam, korzystałam z nich wiele razy. Często były bardzo pomocne, choć są w Dzienniku 29 Przebudzenie też łamigłówki, które nawet z dwoma wskazówkami okazały się dla mnie nierozwiązywalne.

Kombinuj!

„Pisz, rysuj, zginaj, łącz i szukaj, by odkryć prawdę” – to opis, który możemy znaleźć w Dzienniku 29 Przebudzenie. Żeby skutecznie się z nim zmierzyć, często trzeba wykazać się naprawdę niekonwencyjnym podejściem. Cytując klasyka, aby odkryć prawdę, musisz „patrzeć poza to, co widać”, a czasem nawet sięgnąć poza książkę. Zagadki są pomysłowe, sprytne i często bardzo zaskakujące. Do ich rozwiązania potrzeba przede wszystkim umiejętności główkowania, spostrzegawczości oraz zdolności nieszablonowego myślenia. W książce znajdziemy zagadki logiczne, abstrakcyjne, słowne szarady i nie tylko. Zdarzają się i takie łamigłówki, które opierają się na wiedzy. W wielu przypadkach można pomóc sobie, korzystając np. z internetu (np. przypominając sobie symbole pierwiastków w układzie okresowym), ale i to nie działa, jeśli nie wiemy, czego szukamy. Jest to deprymujące, gdy dowiadujesz się z rozwiązania, że nie miałeś szans na udzielenie poprawnej odpowiedzi, ale takich łamigłówek jest na szczęście niewiele.

Trudny do odłożenia

Muszę powiedzieć, że o ile Dziennik 29 przeczytałam dość szybko, to skończenie jego kontynuacji trwało znacznie dłużej. I to wcale nie dlatego, że miałam dla niego mniej czasu. Powodem były oczywiście o wiele trudniejsze zagadki, nad którymi nie raz łamałam sobie głowę. W ciągu kilku dni, w czasie których się z nimi zmagałam, Dziennik 29 Przebudzenie był moim nieodłącznym towarzyszem. Jego niewielki rozmiar i porządna, twarda oprawa sprawiły, że mogłam z powodzeniem z niego korzystać zarówno w domu, jak i ogrodzie. Oczywiście, musiałam mieć ze sobą urządzenie z dostępem do internetu, ale nie oszukujmy się – rzadko zdarza się nam rozstawać z komórkami, więc to żaden problem.

Gra sprawdza się zarówno w domu, jak i na świeżym powietrzu.

Rozwiązywanie zagadek w przeglądarce

Nie jestem fanem łączenia gier bez prądu z nowoczesną technologią. Na mojej półce można znaleźć zaledwie jedną grę, która wykorzystuje aplikację (znakomitych moim zdaniem Alchemików). Jest to też jeden z powodów, dla których zrezygnowałam z kupna kilku planszówek. W przypadku Dziennika 29 Przebudzenie wpisywanie rozwiązań na dedykowanej stronie internetowej mi specjalnie nie przeszkadzało. Faktem jest jednak, że zabranie interaktywnej gry na wyprawę gdzieś, gdzie zasięg jest nie najlepszy, uniemożliwi sprawną rozgrywkę. Myślę, że autorzy mogliby wziąć przykład z twórców Dziennika: Zagadkowa Podróż i dodać do kolejnej książki zaszyfrowane wskazówki oraz rozwiązania. Na pewno zyskaliby tym przychylność fanów rozrywki offline.

Dziennik, kartka, coś do pisania i urządzenie podłączone do internetu – tylko tyle potrzebujecie, by świetnie się bawić z najnowszą interaktywną grą książkową.

Wrażenia

Dziennik 29 Przebudzenie bardzo mi się podoba. Niektóre zagadki są tak nietypowe i kreatywne, że żeby je rozwiązać, trzeba kierować swoje myśli daleko od utartych ścieżek i schematów. Większość z nich jest trudna, ale dzięki temu dochodzenie do odpowiedzi daje sporo satysfakcji. Gra wciąga i to bardzo. Kiedy już się ją zacznie, naprawdę trudno się od niej oderwać. Jeśli jednak trzeba to zrobić, wystarczy włożyć zakładkę między odpowiednie strony i już. Nie ma składania komponentów, zapisywania stanu gry, nie występuje też zagrożenie, że kot wskoczy na planszę i zrujnuje pieczołowicie snuty plan zwycięstwa. I to jest dla mnie ogromna zaletą Dziennika 29 Przebudzenie. Plusem jest też to, że nawet jeśli (tak jak ja) zaczęliście sami rozwiązywać zagadki, w każdym momencie możecie kogoś zaprosić do zabawy. Książka nadaje się zarówno do gry solowej, jak i w dwie osoby.

Łamigłówki są ciekawe i pomysłowe, a otaczające je ilustracje bardzo klimatyczne.

Dla kogo?

Dziennik 29 Przebudzenie to gra skierowana zdecydowanie do starszych osób. Dzieci po prostu nie poradzą sobie z większością zagadek. Książka spodoba się niewątpliwie tym osobom, które przeszły już poprzednie dzienniki, opublikowane przez wydawnictwo FoxGames. Jest to jednak niezależna gra, więc można po nią sięgnąć nawet bez znajomości innych gamebooków. Bez wątpienia Dziennik 29 Przebudzenie przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi zagadek, karcianych escape roomów i innych sposobów łamania sobie głowy. Zdecydowanie polecam!

Plusy

– Różnorodne, ciekawe zagadki

– Twarda oprawa

– Ładne, klimatyczne grafiki

– Zdecydowanie więcej klimatu niż w poprzedniej części

Minusy

– Część zagadek opiera się na wiedzy

– Nie można zagrać bez połączenia z internetem



Grę kupisz w sklepie

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż – dziecko nielubianych rodziców okazuje się być fajne

Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet… a nie, o bilet jednak trzeba dbać. W końcu to nie festiwal piosenki, tylko recenzja gry, której celem jest zrealizowanie właśnie biletów kolejowych. Brzmi znajomo? No jasne, w końcu niewiele jest osób, które nie słyszały o słynnej serii Wsiąść do pociągu. Wersji tej gry jest sporo, nic więc dziwnego, że doczekała się także samodzielnej odsłony dla juniorów. Czy jest to trafiony pomysł i czy warto zaopatrzyć się w kolejne pudełko?