Home / Recenzje / Gry kooperacyjne / Urbanista – mała rzecz, a cieszy…

Urbanista – mała rzecz, a cieszy… Recenzja

Właściwie tym jednym zdaniem można byłoby zakończyć recenzję tej kieszonkowej gry, ale jednak trochę się rozwinę i uzasadnię postawioną tezę.

W małym pudełku znajdujemy 18 dwustronnych kart, instrukcję i notes do zapisywania punktów. Wszystko bardzo przejrzyste i ładnie wpasowane w opakowanie. Najpierw zajmijmy się awersami kart, gdyż to ich układ będzie nam zaprzątał głowę w czasie rozgrywki. Każda karta jest podzielona na cztery obszary: mieszkalny (pomarańczowy), handlowy (niebieski), przemysłowy (szary) i park (zielony). Układy obszarów na kartach są różne, a dodatkowo są one poprzecinane drogami. Z kart będziemy budować swoje miasto, wedle kilku określonych zasad:

– muszą być układane w pozycji poziomej

– co najmniej jeden rejon dokładanej karty musi sąsiadować z takim, który już jest ułożony na stole (ale nie wystarczy zetknięcie narożnikami)

– kartą można dowolnie przykrywać inne karty, które już znajdują się na stole

– pomiędzy kartami mogą powstawać puste przestrzenie

– nie można wsuwać karty pod kartę leżącą na stole.

Tak więc przez całą grę mamy do wyłożenia 15 kart, z których powstaje nasze miasto.

 

Zaraz, ale była mowa o 18 kartach w pudełku?

Tak, to prawda. Zanim zaczniemy rozgrywkę, na stole układamy 3 karty, tym razem rewersami do góry. To one wyznaczają cel naszej gry. Aby partię uznać za zwycięską, musimy zbudować miasto, które po podliczeniu da nam przynajmniej tyle punktów, ile wynosi suma wartości kart zadań wylosowanych na początku gry. Dodatkowo karty wyznaczają nam  zadania, których uwzględnienie może pozwolić nam na pomnożenie naszej punktacji.

Co punktujemy?

Wedle podstawowych zasad otrzymujemy punkty za największe obszary każdego typu. Każda droga w mieście rozumiana jako nieprzerwana ulica (niezależnie od tego, czy będzie przebiegała przez 1 kartę czy kilka) powoduje, że otrzymujemy punkty karne. Do tego dochodzą nam zadania przedstawione na wylosowanych na początku gry kartach, które opisane są w sposób klarowny. I tak naprawdę to właśnie te 3 karty zadań determinują ciąg dalszy naszych działań. Zadania są na tyle różne, że mogą się wspierać i wtedy rozwijanie miasta może nam przynieść dobry efekt punktowy. Mogą się jednak wzajemnie wykluczać i czasem może warto któreś z nich w ogóle sobie odpuścić i się na nim nie skupiać (choć uwaga: bywają takie, które dają punkty ujemne).

No i to w zasadzie tyle.. Pozostaje opowiedzieć, jak przebiega rozgrywka.

Kooperacja, ale…

Jest to gra kooperacyjna, więc wszyscy wygrywamy, albo wszyscy przegrywamy, jeśli nie uda nam się osiągnąć wylosowanej wartości punktowej. W sposób nieskrępowany możemy rozmawiać o sytuacji w naszym mieście i uzgadniać strategię. To jednak gracz w danym momencie zagrywający widzi karty, które ma w ręce i podejmuje ostateczną decyzję, którą i w jaki sposób wykłada. Pierwszy gracz ma 3 karty, pozostali po jednej. Stos kart do dobierania jest odkryty – widzimy, jaka karta wejdzie do gry za chwilę. Gracz wykonujący ruch wybiera jedną z 3 kart na ręce, dokłada ją do miasta, pozostałe 2 karty przekazuje kolejnemu graczowi, sam dobiera jedną ze stosu. Urbanista posiada wariant jednoosobowy, w którym gracz ma po prostu przez całą grę 3 karty na ręku (wykłada, dobiera kolejną). Gra się kończy zawsze w momencie dołożenia do naszego miasta ostatniej karty.

Nie brzmi skomplikowanie…

Same zasady rzeczywiście nie odstraszają, ale przyznam, że wygrana nie jest prosta do osiągnięcia i bardzo dużo zależy od tych wylosowanych na starcie trzech kart z zadaniami. Odejmowanie punktów karnych naprawdę potrafi boleć. Na szczęście jedna partia rzeczywiście mieści się w kilkunastu minutach, więc bez przykrości można sobie zagrać ponownie na pociechę. A jak towarzystwo odmówi, to w pojedynkę też jest radość.

Ale Lucky Duck Games daje nam jeszcze więcej…

A mianowicie cztery małe dodatki.

Potwór

Kartę z potworem wtasowujemy w talię po przygotowaniu gry i w momencie, kiedy wejdzie nam ona do ręki, trzeba nią przykryć ostatnio zagraną kartę. Jedynym polem manewru zostają nam 2 warianty ułożenia karty, gdyż możemy ją obrócić o 180 stopni. Potwór działa tylko na rejony handlowe w rzędzie i kolumnie w których się znalazł i albo zabiera dużo punktów, albo symbolicznie dorzuca, jeśli mieliśmy szczęście i w rzędach z potworem rejonów handlowych nie ma.

POI

Tę kartę układamy na stole jeszcze przed kartą początkową. W zależności od jej ułożenia może być obszarem każdego typu i może nam dać maksymalnie 4 punkty za pola tego samego typu z nim sąsiadujące.

W budowie

Dodatek składa się z 4 kart o podobnej charakterystyce jak karty podstawowe i jedną z nich na początku dociągamy jako dodatkowe, czwarte zadanie (na szczęście niedokładające nam punktów do zdobycia). Pozostałe karty budowy są wtasowane w stos i w momencie ich dobrania od razu muszą zostać zagrane zgodnie z zasadą zapisaną na karcie zadaniowej. Ale, żeby nie kradły nam na koniec punktów, należy je przed końcem gry zakryć innymi kartami.

Plaże

To również 4 karty, z których jedną dokładamy do początkowych zadań, a pozostałe wtasowujemy w talię. I analogicznie karty plaż muszą zostać zagrane zaraz po dobraniu karty. Kładziemy je na obrzeżu naszego miasta i po tej stronie miasto dalej się już nie rozrośnie. Kart jest trzy, więc w konsekwencji mamy ograniczone nasze miasto z 3 stron.

W instrukcji nie znajdziemy informacji, czy zalecana jest gra z więcej niż jednym dodatkiem jednocześnie, ale intuicja mi podpowiada, że mogłoby już być przekombinowane. Ale jeden z dodatków dla urozmaicenia rozgrywki, zwłaszcza przy kolejnych partiach – czemu nie?

Podsumowanie

Polecam Urbanistę jako wstęp czy przerywnik między innymi, bardziej czasochłonnymi tytułami, a też spragnionym rozrywki intelektualnej osobom, które akurat w danym momencie nie mają pod ręką towarzystwa. Kompaktowość gry na pewno zachęca, aby zabrać ją w podróż (o ile wreszcie jakiekolwiek podróże będą nam dane;-), gdyż pudełko jest malutkie, a gra już zupełnie nie zajmie miejsca nawet w kieszeni, jak z pudełka zrezygnujemy.

 

PLUSY

– regrywalność
– kieszonkowy rozmiar
– przejrzysta instrukcja
– niska cena
– szybka rozgrywka
– tryb jednoosobowy
– dodatki

MINUSY

– dużo punktów ujemnych (nie każdy je lubi)
– trzeba się namęczyć, aby wyjść z gry zwycięsko (ale to w sumie niekoniecznie może być minusem)

 

 



Grę Urbanista kupisz w sklepie

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Lucky Duck Games za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Criss Cross – Kostka i Krzyżyk 

Dziś przedstawiam Wam kolejna niewielką grę Reinera Knizi, która niedawno miała premierę na polskim rynku. Jest to interesująca wariacja na temat kultowej gry kółko i krzyżyk. Jak sprawdza się nowość Wydawnictwa Egmont? Zapraszam do lektury recenzji gry Criss Cross. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap