Home / GF Express / GF Express: Samolub – Zombie

GF Express: Samolub – Zombie Gorące wrażenia po pierwszych rozgrywkach

Samolub - pudełkoZostałam zaskoczona. Euforia moich znajomych była wyraźnie zauważalna, gdy okazało się, że nie wiem kompletnie nic o grze, którą jedno z nich znalazło pod choinką. Samolub. Mało tego, że nic nie wiem. Ja o niej nawet nic kompletnie nie słyszałam!

Nie musiałam się długo zastanawiać, czy chcę w nią zagrać :)

Zanim jednak opowiem dwa słowa o tych kilku rozgrywkach (tak, Samolub dostarcza rozgrywek na tyle szybkich i niemęczących, że na jednej się nie kończy) napiszę co udało mi się ustalić na temat samej gry. Szybki research wykazał, że została wydana w 2019 roku przez Ridley’s Games (wersja anglojęzyczna:  Selfish: Zombie Edition).

Samolub. PudełkoAha! skoro jest Zombie Edition, to pewnie jest jakaś edycja podstawowa!

Kolejny research wykazał, że i owszem, jest wersja Samolub w kosmosie (Selfish: Space Edition) wydana w Roku Pańskim 2018 przez Ridley’s Games / Wild & Wolf. I to by było na tyle….

O grze

Samolub to typowa gra imprezowa, dla 2 do 5 graczy. My graliśmy w cztery osoby i wydaje się to być całkiem dobrą liczebnością zespołu. W skrócie chodzi o to, by dotrzeć swoją postacią do helikoptera – uciec tym samym z miasta pełnego Zombie. A że jesteś drogi graczu samolubem, to nie możesz do helikoptera wpuścić innego gracza. Uciekasz sam albo w ogóle. Zwycięzca może być tylko jeden.

Mechanicznie polega to na zagrywaniu kart akcji (które wprowadzają dość dużo bolesnej interakcji) oraz poruszaniu się swoją postacią (a konkretniej kartą postaci). Losujemy kartę pustkowi, wykonując efekt z tego pustkowia oraz układając ją poniżej przesuwając jednocześnie postać w kierunku helikoptera. Gra jest obrzydliwie losowa (wyobraźcie sobie, że mając extra super karty na ręku można zwyczajnie wylosować kartę pustkowi „zostaleś ugryziony” i zamienić się w zombie). I w obrzydliwy sposób wyzwalająca tony adrenaliny ;)

Dlaczego?

Wcale nie chodzi o losowość. Można grać w kości i będzie jeszcze bardziej losowo. W tej grze emocje sięgają zenitu dlatego, że niewiele jest efektów dobrych. Za to bardzo dużo dostaje się w kość od graczy oraz samej gry. Znacie ten mechanizm, prawda? Jeśli będziemy zbierać punkty od 0 do 100 do będzie super familijna gra – za każdym razem coś dobrego. Jeśli będziemy tracić punkty od 0 do -100 to podczas każdej rundy czeka nas frustracja – gra nadaje się tylko i wyłacznie dla geeków, ewentualnie mocno zakrapianych imprez, podczas których już nic nie jest w stanie człowieka zaboleć.

No więc tak się właśnie ma sprawa z Samolubem. Najprawdopodobniejszy scenariusz to taki, że nie uda ci się dotrzeć do helikoptera. Zamienisz się w zombie i od teraz twoim jedynym celem będzie uniemożliwić dotarcie tam innym graczom. A więc nie tylko jesteś samolubem – ale wręcz psem ogrodnika: sam nie zjesz, innemu nie dasz. Będziesz ich kąsał za każdym razem jak przyjdzie twoja kolej (niestety też mocno losowo: rzucisz kością i otrzymasz od 0 do 3 punktów akcji, które będziesz mógł zużyć na poruszenie się i/lub gryzienie współgraczy). Aż w końcu oni też zamienią się w zombie.

Samlub. Rozgrywka

Jak się zamienić z zombie?

Wystarczy, że stracisz wszystkie karty ekwipunku, które masz na ręce. Co nie jest takie trudne, bo każda tura wymaga zagrania od 1 do 2 (spoczynek lub ruch) kart ekwipunku. Ponadto twoi współgracze zrobią wszystko, by ograbić cię z tego, co ci jeszcze zostało.

Na kilka (chyba ze cztery) rozgrywek – tylko raz udało się dotrzeć jednemu z nas do celu i wygrać grę. A i tak miał wyjątkowe szczęście (czyt. zombie miały wyjątkowego pecha i wyrzucały na kostkach same zera i jedynki)

Czas na krótkie podsumowanie

  • Jeśli chodzi o strategię i szeroko rozumiane euro – gra jest do kitu.
  • Graficznie – choć „de gustibus non est disputandum” – nie mogę nie zaznaczyć, że mnie się nie podoba. Dobra, uznajmy po prostu, że jest po koszmarnie brzydka.
  • Imprezowo – jest super! Dawno nie grałam w tak zjadliwą i generującą tyle adrenaliny pozycję.
  • Cena 30zł – co się przekłada na dwa piwa w dobrej knajpie. A zatem może warto w nią zainwestować i rozruszać towarzystwo? Nawet jeśli miałaby to być przyjemność jednorazowa, sylwestrowa, urodzinowa, tudzież nawet kawalersko-wieczorowa.
  • W internetowym sklepie z planszówkami tego raczej nie uświadczysz – ale za to w salonie Empiku jak najbardziej.

Samolub. Karty pustkowi


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

GF Express: Criss Cross, Kaczki i Basia, czyli Egmont w plecaku

Dziś będzie o trzech małych grach, które zmieszczą się w plecaku i coś w sobie mają. Coś ciekawego i coś na co można pomarudzić, ale summa summarum warto sprawdzić. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap